Wbrew oficjalnej propagandzie fakt, że były polski wiceminister sprawiedliwości Marcin Romanowski ukrywa się przed polskim wymiarem sprawiedliwości na Węgrzech jest problemem zarówno dla Orbana, jak i jego partii — mówi niezależny węgierski publicysta Gabor Miklos. I przewiduje, że podobnym problemem stanie się dla Węgrów azyl polityczny dla Zbigniewa Ziobry.

  • Więcej ważnych historii przeczytasz na stronie głównej „Newsweeka”

Gabor Miklos, publicysta pisujący m.in dla dziennika „Nepszava”: Jesteśmy w środku kampanii przed wyborami parlamentarnymi zaplanowanymi na wiosnę i oba obozy koncentrują się na walce politycznej. O sytuacji w Polsce mówi się niewiele.

Jeśli chodzi o Ziobrę to poza wspólnym zdjęciem w mediach społecznościowych, Orbán wspomniał o nim publicznie chyba tylko raz, kiedy jeden z dziennikarzy zapytał go, czy Węgry udzielą byłemu ministrowi azylu politycznego. Premier nie odpowiedział na to pytanie wprost, ale tłumaczył, że oskarżenia wobec Zbigniewa Ziobry są polityczne a próba odebranie byłemu ministrowi immunitetu to nic innego jak represje, które dotykają zresztą wszystkich prominentnych członków opozycji w Polsce. Mówił, że Donald Tusk robi to, co robi, bo jest sługą Brukseli. Przyznam, że rzadko sięgam po reżimowe media, ale gdyby Ziobro stał się ich bohaterem, to by to zauważył.

— Myślę, że jeśli poprosi o azyl polityczny na Węgrzech, to go dostanie. Skoro udzielił schronienia Marcinowi Romanowskiemu, to pomoże też Ziobrze.

Co ciekawe o Romanowskim w Budapeszcie cicho. W kwietniu z myślą o nim stworzono Węgiersko-Polski Instytut Wolności, którego został dyrektorem. Instytut został powołany do życia przez niby niezależne Węgierskie Centrum Na Rzecz Praw Podstawowych. Wiadomo jednak, że organizacja ta jest związana z Fideszem. Szczerze mówiąc, nie wiem, co robi nowy instytut ani na czym polega działalność Romanowskiego. Mogę tylko przytoczyć komunikat, jaki opublikowano po ogłoszeniu jego powstania: „Polska jest obecnie poligonem doświadczalnym, gdzie powyższe wartości, stanowiące fundamenty zachodniej cywilizacji, są kwestionowane i nieustannie atakowane. Węgiersko-Polski Instytut Wolności stawia sobie za cel zbadanie i zmapowanie tych trendów, a także opracowanie mechanizmów predykcyjnych wobec tych zagrożeń.”. Od kwietnia Romanowski nie występował publicznie. Nie widziałem też żadnego tekstu na temat jego działalności politycznej. Kilka miesięcy niezależny portal przeprowadził dziennikarskie śledztwo w tej sprawie. Z teksu dowiedziałem się tylko tyle, że finansowo ma się nieźle i że mieszka sam w dobrej dzielnicy w Budzie.

x.com

— Romanowski i langosze! To przecież absurdalne! Myślę, że wbrew oficjalnej propagandzie fakt, że Romanowski ukrywa się przed polskim wymiarem sprawiedliwości na Węgrzech jest problemem zarówno dla Orbana, jak i jego partii. Udzielenie mu azylu doprowadziło do załamania relacji z Polską. A zyski? Romanowski nie jest ciekawą postacią — słaby z niego mówca, zupełnie nie do wykorzystania na arenie międzynarodowej. Co więcej, bardzo trudno go bronić, bo skierowane przeciwko niemu przez polską prokuraturę zarzuty są mocne, a sprawa Funduszu Sprawiedliwości jest bardzo skomplikowana, trudna do ogarnięcia dla Węgrów. Moim zdaniem udzielając mu azylu Orban wpadł w pułapkę, bo jeśli zajdzie taka konieczność, będzie musiał teraz ratować Ziobrę.

— Wystąpiłby w prorządowych mediach raz, drugi i koniec. Powtarzam, Węgrzy nie mają wielkiego rozeznania w polskiej polityce, ani się też tym specjalnie nie interesują. Orbanowskie media przedstawiają sytuację w Polsce w sposób karykaturalny, podkreślając głównie fakt, że w odróżnieniu od rządu w Budapeszcie dążącego do pokoju w Ukrainie, „reżim Tuska” opowiada się za przedłużaniem wojny. Dlatego uważam, że azyl dla Ziobry byłby dla Orbana kłopotem.

— Bo opozycja koncentruje się na walce z propagandą Orbana i zupełnie nie interesuje się sytuacją w Polsce. Co więcej, między Magyarem a Tuskiem nie ma jakiś specjalnych relacji. Myślę, że nie obchodzi go polska gra Orbana.

Udział

Leave A Reply

Exit mobile version