W „Rachunku Sumienia” Magdalena Rigamonti rozmawiała o Donaldzie Trumpie z ks. prof. Andrzejem Kobylińskim, który tłumaczył, w co wierzą ludzie, którzy mają największy wpływ na politykę zagraniczną amerykańskiego prezydenta. — Mamy powrót do epoki krucjat. Tak myśli chrześcijaństwo ewangelikalno-zielonoświątkowe — mówił ks. Kobyliński.
— Donald Trump jest Bogiem? — pytała Rigamonti, nawiązując do słynnej grafiki, w której Trump porównywał się do Boga.
— Nie jest Bogiem, ale jest osobą wierzącą w Boga — odpowiedział ks. Kobyliński.
— Możemy teraz pytać, kim jest Bóg, w którego wierzy Donald Trump. Natomiast powiedzmy dwa zdania o jego drodze duchowej czy religijnej. Został ochrzczony jako dziecko w Kościele prezbiteriańskim. To jest jeden z kościołów protestanckich w Stanach Zjednoczonych. Później, jako osoba już dorosła, nie przywiązywał zbyt dużej wagi do praktyk religijnych — mówił Kobyliński.
Ks. prof. Andrzej Kobyliński
Foto: Jacek Lagowski / Forum
To się jednak zmieniło, gdy Trump startował w pierwszych wyborach prezydenckich. — Wtedy powstała wielka koalicja różnego rodzaju środowisk konserwatywnych, religijnych, republikańskich, która dała zwycięstwo Donaldowi Trumpowi. Natomiast od kilku lat określa siebie jako chrześcijanina niedenominacyjnego.
Grafika zamieszczona w internecie przez Donalda Trumpa
Foto: Reuters
Kobyliński mówił, że obecnie w USA to około 17–18 proc. chrześcijan. — To jest potężny elektorat. I to są chrześcijanie, którzy oczywiście wierzą w Jezusa z Nazaretu, czytają Pismo Święte i praktykują swoją religię, ale nie należą formalnie do żadnego Kościoła chrześcijańskiego. Jednym z takich wyznawców jest obecny prezydent USA — stwierdził ks. Kobyliński.
— Warto też powiedzieć, że tutaj były zaangażowane bardzo potężne pieniądze wielu miliarderów izraelskich czy żydowskich. Także mieliśmy tutaj taką bardzo silną koalicję, która dała zwycięstwo Trumpowi, gdy chodzi o jego pierwszą kadencję i gdy chodzi o jego powrót do władzy przed dwoma laty — podkreślił ks. Kobyliński.
Rigamonti stwierdziła, że obecnie, podczas drugiej kadencji Trumpa, „w zasadzie w Białym Domu rządzą fundamentaliści”.
— To określenie, z którym można dyskutować — odpowiedział ks. Kobyliński. Jak zauważył, nowością jest to, że Trump utworzył w Białym Domu Departament Wiary. Szefową biura wiary jest osobista pastorka Donalda Trumpa Paula White-Cain.
— Kim jest White-Cain? — dopytywała Rigamonti.
— Jest chrześcijanką. Podobnie jak Trump, jest niedenominacyjna, czyli nie należy formalnie do żadnego Kościoła chrześcijańskiego. Z jednej strony, ale z drugiej jest gorliwą chrześcijanką, jeśli chodzi o chrześcijaństwo ewangelikalno-zielonoświątkowe.
Kim są ewangelikanie?
Jak wyjaśnił, w Polsce ciągle nie mamy wiedzy na temat tego, co dzieje się na świecie, na wszystkich kontynentach, jeśli chodzi o największą rewolucję, jaką przechodzi religia chrześcijańska.
— Otóż najprościej dzisiaj chrześcijaństwo dzielimy na cztery gałęzie. Po pierwsze katolicyzm. Po drugie prawosławie. Po trzecie protestantyzm, czyli te kościoły, które wyrastają z reformacji Marcina Lutra: kościoły episkopalne, kościół ewangelicko-augsburski, baptyści, prezbiterianie i tak dalej. I jest czwarta nowa gałąź religii chrześcijańskiej. To jest galaktyka kilkudziesięciu tysięcy różnego rodzaju kościołów i związków wyznaniowych, które możemy umownie nazwać chrześcijaństwem ewangelikalno-zielonoświątkowym, a ci chrześcijanie na świecie stanowią już prawie miliard wyznawców. To jest nowy ferment religijny w Stanach Zjednoczonych. I to jest to dzisiaj, że tak powiem, najbardziej stabilne zaplecze polityki Donalda Trumpa to chrześcijaństwo ewangelikalne, zielonoświątkowe, a emanacją tego nowego podejścia do chrześcijaństwa jest właśnie osobista pastorka Trumpa Paula White-Cain.
Paula White-Cain
Foto: Zuma Press/Forum
Jak mówił Kobyliński, White-Cain wygłosiła przemówienie tuż przed Wielkanocą. — To był lunch wielkanocny. Jest pewna tradycja w Białym Domu i w trakcie tego lunchu wielkanocnego w Białym Domu, w obecności Donalda Trumpa i wielu innych urzędników, ona mniej więcej powiedziała tak, że nasz prezydent cierpiał niesprawiedliwie, był niesprawiedliwie oskarżony i przechodził różnego rodzaju trudności. W ten sam sposób cierpiał i był niesprawiedliwie oskarżony nasz Pan Jezus Chrystus. Porównywanie Donalda Trumpa do Jezusa Chrystusa jest czymś powszechnie przyjętym wśród chrześcijan ewangelikalno-zielonoświątkowych, którzy stanowią żelazny elektorat Donalda Trumpa — mówił Kobyliński.
Syjonizm chrześcijański
Kobyliński mówił też o słynnym zdjęciu sprzed kilku tygodni. — W Gabinecie Owalnym w Białym Domu, w centrum znajduje się prezydent Donald Trump, a wokół niego kilkudziesięciu pastorów ewangelikalno-zielonoświątkowych modli się w jego intencji.
— Trzymają na nim ręce — wtrąciła Rigamonti.
— Tak właśnie modlą się ci chrześcijanie. Natomiast najbliżej na czerwono ubrana właśnie jest ta osobista pastorka Donalda Trumpa, czyli Paula White-Cain. To może być szokujące w Polsce czy w Europie, ale pokazuje nasz religijny analfabetyzm. Dlaczego nie analizujemy Stanów Zjednoczonych i zmian kulturowych oraz religijnych, które tam zachodzą? Mam z tego pewną satysfakcję — mówił ks. Kobyliński.
Członkowie departamentu ds. wiary Białego Domu tworzą krąg modlitewny wokół prezydenta USA Donalda Trumpa w Gabinecie Owalnym, 5 marca 2026
Foto: Molly Riley / Zuma Press/Forum
— Od kilkunastu lat w kilkudziesięciu moich tekstach naukowych opisuję proces globalnej pentekostalizacji chrześcijaństwa, czyli uzielonoświątkowienia. To jest moje określenie, które stworzyłem w 2014 r. No i oczywiście ten proces dokonuje się także w Stanach Zjednoczonych. Sprawił, że ta czwarta, nowa gałąź religii chrześcijańskiej, czyli gałąź ewangelikalno-zielonoświątkowa, wygląda dokładnie tak, jak widzimy to na przykładzie Pauli White-Cain, a jeszcze lepiej pokazuje to Pete Hegseth, sekretarz wojny.
— Dzisiaj mamy jedynie konsekwencje tego długiego procesu, ale powiedzmy jedną rzecz, która jest niezwykle istotna i która tak naprawdę nie istnieje w polskich mediach. To jest oczywiście problem syjonizmu chrześcijańskiego. Czym jest ten pogląd? To jest przekonanie 60-80 mln chrześcijan amerykańskich z tych właśnie kościołów ewangelikalno-zielonoświątkowych, że obecny Izrael jest tożsamy z tym Izraelem, który jest opisany na kartach Starego Testamentu i że wszystkie obietnice, które otrzymał Izrael biblijny, odnoszą się do państwa izraelskiego, włącznie z ziemiami czy z nowymi terytoriami, które powinien posiadać Izrael.
Kobyliński przywołał wypowiedź Mike’a Huckabee, amerykańskiego ambasadora w Izraelu.
— W jednym z wywiadów przekonywał, że Izrael ma prawo do ziem od Nilu po Eufrat. Czyli tak naprawdę cały Bliski Wschód powinien być poddany kontroli Izraela, ponieważ tak jest to zapisane na kartach Starego Testamentu. Wolę Boga trzeba uszanować. Jeśli Bóg czegoś chce, to nie możemy się woli Boga przeciwstawiać. Ten ambasador jest jednocześnie pastorem zielonoświątkowym i radykalnym wyznawcą syjonizmu chrześcijańskiego. Ze strony syjonistów chrześcijańskich mamy całkowite wsparcie dla wypędzenia chrześcijan arabskich z Zachodniego Brzegu oraz dla zbrodni, jakich dokonał Izrael w Strefie Gazy czy ostatnio w Libanie.
— To są rzeczy straszne czy przerażające, ale wynikają z konkretnych poglądów religijnych, które od lat głoszą syjoniści chrześcijańscy — mówił ks. prof. Kobyliński.
Rigamonti dopytywała, czy mamy do czynienia ze świętą wojną.
— Żeby to zrozumieć, musimy przyjąć tę kategorię poznawczą, ponieważ warto zauważyć, jak wygląda debata publiczna w naszym kraju. My mamy dużo informacji o samolotach, o rakietach, o czołgach, o żołnierzach. Tylko z tych czołgów i rakiet niewiele wynika, bo w końcu nie wiemy, dlaczego ktoś, kogo bombarduje albo te rakiety gdzieś tam wysyła. W tę wojnę zaangażowane są trzy kraje i dla każdego z nich ta wojna jest święta.
Kobyliński tłumaczył, jak myślą chrześcijanie ewangelikalno-zielonoświątkowi. — Ci właśnie chrześcijanie mają decydujący wpływ na politykę zagraniczną Donalda Trumpa. Dodajmy jeszcze jedną kluczową rzecz: chrześcijaństwo ewangelikalno-zielonoświątkowe łączy się z syjonizmem chrześcijańskim. Jeśli popatrzymy na nabożeństwa odprawiane przez Paulę White-Cain, włącza ona do nich różne elementy żydowskie czy judaistyczne. Czyli w pewnym sensie powstaje taka nowa religijność judeo-chrześcijańska, czyli połączenie niektórych elementów chrześcijańskich, także z niektórymi elementami judaizmu. Z tego wyrasta bezkrytyczne wsparcie Stanów Zjednoczonych dla polityki zagranicznej Izraela, włącznie z usprawiedliwianiem mordów czy ludobójstwa w Strefie Gazy.
Jak zauważyła Rigamonti, Hegseth mówił o krucjatach. — Mówił o tym, że trzeba zawładnąć Azją pod względem religijnym. Czy my powinniśmy patrzeć na to, co się dzieje i w Strefie Gazy, i w relacji Stany Zjednoczone-Izrael-Iran jak na krucjatę?
— To są wojny święte. Mamy powrót do epoki krucjat. Hegseth ma nawet tatuaż nawiązujący do epoki krucjat. Tak myśli chrześcijaństwo ewangelikalno-zielonoświątkowe — odpowiedział ks. Kobyliński.
— Wolą Boga można usprawiedliwić największe draństwa i wiemy, ile niewinnej krwi przez tysiąclecia przelano na świecie, powołując się na Boga — stwierdził ks. Kobyliński.
Czym jest „Rachunek sumienia”?
Kościół — dla jednych skompromitowana instytucja, cynicznie wykorzystująca religię jako narzędzie do zarabiania pieniędzy. Dla drugich opoka oraz źródło wszelkiego dobra i miłości. „Rachunek sumienia” to nie jest podcast tylko o Kościele. To podcast o ludziach, na których kariery, a czasem i całe życie, wpływ miała (lub nadal ma) instytucja, jaką jest Kościół katolicki. Jeśli nie macie w sobie uczuć religijnych, koniecznie posłuchajcie. Jeśli je w sobie macie — posłuchajcie tym bardziej.

