Karol Nawrocki i Jarosław Kaczyński są na „ty”, ale ich przyjaźń stała się szorstka. Dlaczego prezydent zgotował prezesowi widowiskowe upokorzenie? W szeregach PiS coraz silniejsze jest przekonanie, że pałac prezydencki został otorbiony przez ludzi wrogich centrali partii.
Jarosław Kaczyński dowiedział się na dwie godziny przed. Był w szoku, podobnie jak jego najbliższe otoczenie. Jak wynika z naszych informacji, na Nowogrodzkiej nikt nie mógł uwierzyć, że Nawrocki może zrobić coś takiego.
— Gdyby Kaczyński wiedział wcześniej, to by z siebie nie robił idioty i w sobotę nie pisał, że nie wyobraża sobie czegoś, co stanie się w poniedziałek — słyszymy od polityka PiS z jego otoczenia.
Chodzi o decyzję prezydenta Nawrockiego, że to sędzia Zbigniew Kapiński będzie pierwszym prezesem Sądu Najwyższego. Tu zastrzeżenie: Trybunał Sprawiedliwości UE kwestionuje to, że osoby powołane do SN przy pomocy KRS stworzonej za rządów PiS (z sędziami wybieranymi przez Sejm) są sędziami SN, a Polska płaci kary za ich orzeczenia.
Pod wpływem Cenckiewicza
Kaczyński nie wyobrażał sobie wyboru Kapińskiego, bo — jak to uzasadniał — w 2000 r. sąd lustracyjny z Kapińskim w składzie orzekł, że Lech Wałęsa nie był TW „Bolkiem” i nigdy nie istniały żadne materiały wskazujące na współpracę lidera Solidarności ze Służbą Bezpieczeństwa. W sobotę w południe odbyła się konferencja PiS na temat bezpieczeństwa i przy tej okazji Kaczyński rozmawiał ze Sławomirem Cenckiewiczem, również jej uczestnikiem. Tuż po konferencji prezes PiS opublikował tweet, że nie zgadza się na Kapińskiego jako prezesa SN.
Człowiek z PiS: — Wyrok w sprawie Wałęsy prezes ma w d****. To była tylko pałka na Nawrockiego.
W tych słowach jest przesada, bo dla Kaczyńskiego wyrok sprzed 26 lat ma znaczenie, ale nie fundamentalne. Ważniejsze od historii jest to, że prezes PiS chciałby mieć jak najtwardszego prezesa SN, tymczasem Kapiński jest najbardziej ugodowy z możliwych.
Wyszedł z tweetu prezesa test na posłuszeństwo dla Nawrockiego. Sławomir Cenckiewicz — jak mówi jeden z posłów PiS — „pokazał, że ma jaja”, bo starł się z prezydentem, ale też dowiódł, że nie nadaje się na polityka, bo jest solistą. Nawrocki pokazał, że potrafi się przeciwstawić prezesowi. A Kaczyński sam się zdzielił pałką.
Człowiek z PiS: — To jest już wstęp do walki Nawrockiego z Kaczyńskim, ale ona nie nastąpi teraz. Już dziś jednak z powodu sprawy Kapińskiego ludzie w PiS lokują się albo po stronie Kaczyńskiego, albo Nawrockiego.
Nawrocki wymierza policzek
Na Nowogrodzkiej komentowano decyzję Nawrockiego z niedowierzaniem. — Takiej akcji jeszcze nie widziałem. Andrzej Duda robił różne rzeczy, ale próbował rozmawiać — mówi jeden z posłów PiS z otoczenia Jarosława Kaczyńskiego.
Tymczasem Nawrocki wymierzył publicznie policzek prezesowi PiS — wbrew jego wyraźnemu zakazowi powołał prezesa Sądu Najwyższego. Na Nowogrodzkiej obyczaje są takie, że jeśli wydarza się coś, co nie jest po myśli prezesa, to wszczynane jest śledztwo, kto stoi za niespodziewaną decyzją. Z pałacu prezydenckiego podpadł głównie Zbigniew Bogucki, który publicznie opiewał i bronił Kapińskiego.
Bogucki i szef gabinetu prezydenta Paweł Szefernaker publicznie zapewniają, że konfliktu nie ma, a sprawa jest już zamknięta.
Kaczyński z godnością stara się znieść upokorzenie, rzucając w Sejmie krótko: — Prezydent jest tutaj decydentem, nie mam do niego pretensji, że wybrał tak, jak on uważa. Natomiast ja uważałem inaczej i w dalszym ciągu uważam inaczej.
Kto omisiował prezydenta
Trwa jednak dochodzenie, kto wpłynął na Nawrockiego, że ten wskazał Kapińskiego. — Nawrocki jest omisiowany, otorbiony. Już można tak powiedzieć — twierdzi polityk PiS z kręgu Nowogrodzkiej.
Kim są te misie? Przy decyzji w sprawie nominacji prezesa SN wpływ na Nawrockiego miało kilka osób. Małgorzata Manowska — ustępująca prezes SN — była gorącą zwolenniczką Kapińskiego. Mateusz Morawiecki też lobbował za nim, a po namaszczeniu jego frakcja nie kryła satysfakcji. Julia Przyłębska — była prezes TK — jest blisko z Morawieckim, trafiła też do prezydenckiej rady mającej pisać nową konstytucję Nawrockiemu. W tej grupie są też szef Kancelarii Prezydenta Zbigniew Bogucki, a także były prezydent Andrzej Duda.
— Relacje Karola z Andrzejem są przyjacielskie. To nie jest dla nas tajemnica i nikt się z tego nie cieszy — mówi polityk PiS. W pałacu został na etacie ministerialnym najlepszy przyjaciel Dudy — Wojciech Kolarski. — Nawrocki chce być prezydentem przez dwie kadencje, a Dudzie, cokolwiek by o nim mówić, się to udało — słyszymy od pałacowego polityka. Kolarski został na osobistą prośbę ustępującego prezydenta.
Na Nowogrodzkiej obawiają się, że Nawrocki urwie się szybciej, niż to przewidywano. Datą graniczną miały być wybory w 2027 r., po których PiS chciałoby przejąć władzę. Nawrocki niektórymi decyzjami od partii się odcina. — Powiedzieć, że już się zupełnie urwał, to by było na wyrost, ale nie zawsze trzyma się linii PiS — słyszymy z Nowogrodzkiej.
Żeby nie był jak Duda
Nawrocki i Kaczyński są na „ty”, choć dzielą ich 34 lata i nie znają się zbyt długo. Po imieniu mówią sobie od momentu, gdy spotkali się na Nowogrodzkiej tuż po wygranej Nawrockiego w wyborach prezydenckich. Tak na serio poznawali się pod koniec 2024 r., przed namaszczeniem go na kandydata na prezydenta, a także w kampanii, gdy prezes PiS dowiadywał się z mediów nowych rzeczy o nim.
Po roku jest to już szorstka przyjaźń. W pałacu zapewniają, że nic się nie stało. Ale z Nowogrodzkiej słychać: stało się, i to dużo. Człowiek z pałacu: — Nie ma dramatu. Temat Kapińskiego jest napompowany. Prezes ma swoje zdanie, ale przez to nie rozpadnie się ich relacja.
W pałacu winią Cenckiewicza o to, że „nakręca” prezesa. Na początku prezydentury były spotkania Nawrockiego z Kaczyńskim. Odbywały się w pałacu w wielkiej tajemnicy. Jednak wedle naszych informacji już od jakichś trzech miesięcy nie było takiego spotkania.
— Jarosław i Karol mają kontakt — przekonuje człowiek z PiS. Głównie jednak pośredni — poprzez Szefernakera. Kontakty są niemal codzienne, ale na poziomie współpracowników — swoich łączników.
Prezydent i prezes mają do siebie telefony, ale prezes PiS o ważnych sprawach woli rozmawiać twarzą w twarz. Kaczyński zagadnięty w biegu w Sejmie, kiedy ostatnio rozmawiał z prezydentem, rzucił: „O, dawno temu”. Wedle prezesa obecnie prezydent jest „mocno zdystansowany” do Nowogrodzkiej. — Oczywiście to jest jego prawo, nie mamy pretensji. To, co robi dobrego dla Polski, jest w tej chwili nieporównanie ważniejsze niż tego rodzaju drobne sprawy [jak nominowanie Kapińskiego — red.].
Prezes PiS jest gotów znieść dużo, żeby tylko prezydent nie poszedł drogą Andrzeja Dudy — aby nie urwał zupełnie kontaktów ani nie sabotował rządów PiS, jeśli partia wróci do władzy.
Dwa mocne zgrzyty
Nawrocki popełnił już dwa mocne afronty wobec Kaczyńskiego.
Pierwszy był skryty, a prezes PiS przyznał się do niego z czasem. Plan Kaczyńskiego był taki: kandydatem PiS na premiera zostaje Zbigniew Bogucki, a Nawrocki oświadcza, że to też prezydencki kandydat na szefa rządu. Człowiek z PiS: — Dla prezesa Nawrocki jest tylko narzędziem, dzięki któremu może wrócić do władzy.
Kaczyński wyobrażał sobie, że kto zagłosował na Nawrockiego, ten ma zagłosować w przyszłych wyborach na PiS. Ale prezydent się nie zgodził i cały plan upadł.
Drugi, tym razem głośny zgrzyt to wskazanie Kapińskiego na prezesa SN. Dość powiedzieć, że prezydent wysłał Kapińskiemu zaproszenie do pałacu na godz. 16, w SN sędzia już odbierał gratulacje, a Nowogrodzka nie dostała żadnej informacji z pałacu o decyzji prezydenta.
To jest powrót traumy Jarosława Kaczyńskiego sprzed dziewięciu lat. W 2017 r. Andrzej Duda totalnie zaskoczył prezesa, ogłaszając weto m.in. wobec ustawy o Sądzie Najwyższym. Wtedy Kaczyński doznał szoku, bo dowiedział się o tym z telewizji. Weta sądowe to był moment odcięcia się Dudy od Kaczyńskiego. Wówczas namawiała do nich prezydenta również Małgorzata Manowska — przyjaciółka Dudy.
Dziś Manowska ma coraz większy wpływ na Nawrockiego.
Polityk PiS, bliski Nowogrodzkiej: — Na tamtym etapie prezydentury Duda był mniej odcięty od środowiska PiS niż teraz Nawrocki.
Biedakandydaci
Nawrocki przy wyborze prezesa SN zderzył się nie tylko z Kaczyńskim, ale też z dorobkiem rządów PiS. KRS i Andrzej Duda wysyłali do Sądu Najwyższego ludzi często z mizernym dorobkiem w wymiarze sprawiedliwości albo związanych z Łukaszem Piebiakiem, sędzią ziobrystą, który był jednym z bohaterów afery hejterskiej. I tacy też wrócili na biurko prezydenta jako kandydaci na nowego prezesa SN.
— Ciężka decyzja, ale kandydaci byli, jacy byli — mówi człowiek z pałacu, podłamany.
Była ich piątka: Paweł Czubik — notariusz, związany z Ordo Iuris oraz stowarzyszeniem Prawnicy dla Polski, którego prezesem jest Piebiak (Czubik był recenzentem jego pracy doktorskiej); Tomasz Demendecki — komornik, promotor pracy doktorskiej Piebiaka; Mariusz Załucki — ma tylko 47 lat, do SN trafił w 2022 r. i nie posiadał doświadczenia orzeczniczego; Aleksander Stępkowski — twórca Ordo Iuris, bardzo konfrontacyjny; Zbigniew Kapiński — parę lat przed emeryturą, stosunkowo umiarkowany.
Nawrocki za namowami otoczenia, by nie eskalować wojny w SN, wskazał najbardziej układnego kandydata. Kapiński stoi na stanowisku, że nie ma żadnych neosędziów, a prokuratorem krajowym wciąż jest Dariusz Barski, wygłaszał mowy i udzielał wywiadów, że jeśli będzie wojna między sędziami, to „stracimy swoje państwo”. Krytycy Kapińskiego uważają jednak, że dla kariery koniunkturalnie się przemalował na prawicowca.
Kumpel na prezesa?
Nominacja dla Kapińskiego jednak wcale nie oznacza zamknięcia frontu w SN. Jest kolejna rzecz, która może Nowogrodzką znów rozwścieczyć.
Kapiński przestanie teraz być prezesem Izby Karnej SN — wręcz najważniejszej z izb. Prezydent powinien wskazać jej nowego prezesa. Kto może nim zostać? Procedura wygląda tak, że zgromadzenie sędziów Izby Karnej powinno wyłonić trzy kandydatury i przedstawić je prezydentowi. Nazwiska kandydatów już trafiły na jego biurko — pod koniec marca wskazali ich tylko sędziowie z zaciągu za rządów PiS. Nawrocki cały czas nie wskazał nowego prezesa izby.
W SN wiedzą, że przyjacielem Kapińskiego jest sędzia Igor Zgoliński (dziś rzecznik SN), który był członkiem SLD w latach 1999-2000. Jeśli prezydent za namową nowego prezesa SN wskaże Zgolińskiego, to może być dla Nowogrodzkiej już zbyt wiele: były polityk partii postkomunistycznej prezesem najważniejszej izby SN i to z namaszczenia prawicowego prezydenta. — Nikt nie zdoła tego wytłumaczyć — łapią się za głowy na Nowogrodzkiej.
W szeregach PiS coraz silniejsze jest przekonanie, że pałac został omisiowany przez frakcję Morawieckiego. A w centrali PiS były premier jest traktowany jak wewnętrzny wróg.
Tymczasem Nawrocki w ogóle nie rozumie sporów frakcyjnych. Politycy wciąż pamiętają, co mówił w lutym przy okazji posiedzenia Rady Bezpieczeństwa Narodowego w sprawie SAFE. — Nie będę wchodził w spory polityczne, bo nie jestem politykiem, ale prezydentem — rzucił wtedy Nawrocki. — Karol kompletnie nie czuje konfliktów frakcyjnych w ramach partii, on nie czuje nawet sporów między partiami — słyszymy od człowieka z PiS.

