Prezes PiS Jarosław Kaczyński zwiększa presję na członków stowarzyszenia Rozwój Plus. Zapowiedź zwołania Komitetu Politycznego to groźba, że wyrzucenie Mateusza Morawieckiego i jego ludzi z partii może zostać szybko formalnie dopięte. Choć porozumienie wciąż jest możliwe, to wewnętrzny konflikt jest bardzo głęboki. Nieoficjalnie ludzie z obu wrogich frakcji mówią o sobie nawzajem per „zdrajcy” i „śmiecie”.
Podpisywać albo wyp******** — tak komunikat rzecznika PiS Rafała Bochenka tłumaczą w partii.
A Bochenek pisać na X i mówić na konferencjach prasowych ma tylko to, co ma ustalone z Jarosławem Kaczyńskim. Na konferencji prasowej powiedział, że nie ma zaplanowanego spotkania Jarosława Kaczyńskiego z Mateuszem Morawieckim na najbliższy czas. Ale dodał też — czytamy w jego wpisie na X — że zwołany został Komitet Polityczny PiS, ma się zebrać w przyszłym tygodniu w czasie posiedzenia Sejmu. Komitet Polityczny to statutowe ciało — w odróżnieniu od PKP, czyli prezydium Komitetu Politycznego. PKP liczy ok. 20 osób. Komitet Polityczny — 55 osób, ale on jest ważny, bo podejmuje decyzje o wyrzucaniu (i zawieszaniu) kogoś z partii. To znak, że skończy się już czas gadania i presji, a będzie czas formalnego wyrzucania ludzi z partii.
Bochenek napisał dokładnie tak: „W przyszłym tygodniu odbędzie się Komitet Polityczny PiS, który podejmie decyzje statutowe zatwierdzające decyzje parlamentarzystów co do członkostwa w PiS. Złożenie oświadczenia jest warunkiem koniecznym członkostwa w naszej formacji politycznej. Czas jest do czwartku, do końca dnia. Stowarzyszenie albo partia. Tylko w jedności możemy walczyć o dobrą przyszłość naszej Ojczyzny”.
Poważna strata Mateusza Morawieckiego. Daniel Obajtek obawiał się usunięcia z PiS
Grupa Mateusza Morawieckiego — około 45 osób — wciąż deklaruje, że jest spoista.
Spośród członków stowarzyszenia Rozwój Plus odpadł już jednak europoseł Daniel Obajtek. On sam poprosił o rozmowę z prezesem PiS. Podpisał też lojalkę o tym, że pozostaje członkiem partii, a ze stowarzyszenia Rozwój Plus odchodzi. Obajtek to największa jak dotąd strata stowarzyszenia — były prezes PKN Orlen, mówią ludzie z PiS, był spanikowany tym, że zostanie wyrzucony z partii. Od początku nie afiszował się z przynależnością do stowarzyszenia. Lojalkę podpisała też posłanka Anita Czerwińska — to oryginalny przypadek, bo ona nie należała formalnie do stowarzyszenia Rozwój Plus, ale podpisała list członków stowarzyszenia do Jarosława Kaczyńskiego.
Nowogrodzka liczy, że z frakcji Mateusza Morawieckiego będą odpadać kolejni politycy. W tym celu Nowogrodzka wzmaga presję na tę frakcję.
W obozie Morawieckiego są pewni, że mimo pojedynczych strat pozostaną zwartą grupą. — A na początku mówili, że z Morawieckim zostanie z siedmiu posłów — słyszymy od polityka z tej frakcji.
Z kręgów Nowogrodzkiej słyszymy szacunki, że finalnie z Morawieckim może pozostać ok. 20 parlamentarzystów. Ale to przewidywania — niepewne.
Jarosław Kaczyński zwiększa presję na Morawieckiego. W PiS głęboki konflikt
Z pewnością prezes PiS eskaluje presję na frakcję Morawieckiego, by się rozpadła. To — sięgając do analogii ze strategii militarnej — deeskalacja przez eskalację. A więc zastosowanie groźby, a potem użycie siły, żeby złamać przeciwnika i przymusić go do zawarcia układu na podyktowanych warunkach. W PiS mieszają się różne głosy: jedni są już absolutnie przekonani, że Morawiecki ze swoim stowarzyszeniem w najbliższych dniach zostaną wyrzuceni z PiS. Inni uważają, że Jarosław Kaczyński znów dopnie jakieś porozumienie z Morawieckim.
Zwolennicy wyrzucenia Morawieckiego i jego ludzi z PiS obawiają się tego, że — jak ujmuje to jeden z naszych rozmówców — „czy w ostatniej chwili Kaczyński nie wymięknie”.
— Nawet Jarosław Kaczyński nie rozumie skali tej nienawiści między frakcją Morawieckiego a maślarzami [aliansem” Przemysław Czarnek, Tobiasz Bocheński, Patryk Jaki, Jacek Sasin — red.]. Dla prezesa to ciągle jakaś układanka i gra, a nie żywi ludzie i ludzkie emocje. Za dużo już tych złych emocji, by to skleić — mówi polityk PiS.
Były premier Mateusz Morawiecki wciąż publicznie deklaruje, że chce pozostać w PiS. — Prawo i Sprawiedliwość nie jest własnością żadnej grupy ani żadnej frakcji. Jest wspólnym domem milionów Polaków, którzy uwierzyli, że Polska może być dumna. Polska może być silna, sprawiedliwa i ambitna. Nie możemy być partią hermetyczną i wsobną. Bądźmy wielkim obozem polskich spraw — stwierdził.
To stanowisko oficjalne. Bo nieoficjalnie ludzie z obu wrogich frakcji mówią o sobie nawzajem per „zdrajca” i „śmieć”.

