Po tym, co usłyszeli od szefa kancelarii Karola Nawrockiego, nawet najmniej skłonni do starcia z prezydentem ministrowie nie mają już złudzeń. — Skończyła się „miękka gra” — mówią. Rząd ma już plan na starcie z obozem Nawrockiego. — Następne dni są kluczowe — słyszymy od jednego z ministrów.

Rząd przyjął uchwałę o tym, jak wydać pieniądze z unijnego programu SAFE. Właściwie zawiera ona to samo, co było w ustawie, choć jest kilka drobnych różnic. Pieniędzy z SAFE nie da się teraz wydać na modernizację w policji, Straży Granicznej oraz na infrastrukturę. Jest kilka pomysłów na przesunięcia budżetowe, ale na razie rząd będzie się nad nimi zastanawiał, bo tego zdecydowanie nie da się zrobić bez nowelizacji budżetu.

— Bogucki przyjechał z gotowcem do wygłoszenia. I nawet w pewnym momencie Kierownik mu wytknął, że pokazaliśmy mu tekst uchwały dwie minuty temu, przeczytać tego nie zdążył, a już ma gotową analizę prawną i próbuje nas straszyć — denerwuje się minister, którego pytamy o przebieg posiedzenia rządu z udziałem szefa prezydenckiej kancelarii Zbigniewa Boguckiego.

Po tym spotkaniu trudno powiedzieć, że było miło. Zbigniew Bogucki przygotował wystąpienie, w którym groził rządowi i poszczególnym ministrom konsekwencjami prawnymi, jeśli zaciągną pożyczkę bez prezydenckiego podpisu. — Wszyscy pójdziemy siedzieć — wzruszają ramionami nasi rozmówcy. I powtarzają to, co mówią publicznie „nie potrzebujemy ustawy, żeby zaciągnąć pożyczkę, potrzebowaliśmy jej wyłącznie po to, żeby stworzyć mechanizm finansowy do jej wydania”.

— W ogóle nie trzeba było pisać tej ustawy. Po co to komu? — pyta retorycznie inny przedstawiciel rządu. — Mogliśmy wziąć tę kasę, przepuścić przez fundusz i w ogóle nie byłoby całego tego gadania. Nie byłoby nawet wrażenia, że prezydent coś w tej sprawie może. Bez sensu to było — mówi.

Ale właśnie w tej ustawie zapisano, że pieniądze mogą zostać przeznaczone także na wsparcie policji i straży granicznej. Nasi rozmówcy jak mantrę powtarzają: — Unia nam tego nie zakazuje, po prostu my mamy tylko Fundusz Wsparcia Sił Zbrojnych i tylko tam mogły te pieniądze trafić, a z FWSZ nie da się finansować innych służb czy dróg.

W uchwale jest też powtórzony przepis z rozporządzenia unijnego mówiący o tym, że zakupy z SAFE są zwolnione z VAT.

— Dwie sprawy — trzeba przypominać, o czym to jest i że to jest o armii i o uzbrojeniu, i na pewno pojawi się w tym także Rosja. Niech mi pani uwierzy, że w Brukseli oni ze zdziwienia wyjść nie mogą, że awanturowaliśmy się o ten SAFE, stworzyliśmy go, dostaliśmy najwięcej i potem jako jedyni robimy z tego awanturę na całą Europę. Na jakie ja pytania muszę odpowiadać, to pani nie ma pojęcia — mówi nam członek rządu.

Teraz rozpoczęła się wojna na narracje między rządem a prezydentem. Obóz prezydenta i PiS będą do znudzenia powtarzać zdania o „niemieckiej chwilówce” (czas kredytowania to 45 lat, a pierwsza rata jest zaplanowana za dekadę, więc to taka dłuższa chwila) i o odebraniu Polsce suwerenności. Rząd natomiast już przekształcił program z unijnego SAFE na Polskę Zbrojną.

— Nie ma co się wdawać w dyskusje o konstytucyjności albo nie. Wyraźnie oni chcą nas wepchnąć na to pole, ale nie możemy się dać. Wyłącznie zbrojeniówka. Kasa, zakupy, kontrakty, to wszystko musi się teraz znaleźć w naszej narracji. Następne dni są kluczowe — słyszymy od jednego z ministrów.

Ministrowie i premier będą pokazywać firmy zbrojeniowe, które dostaną kontrakty i konkretne kwoty, które do nich trafią. Zdaniem naszych rozmówców to sprawi, że prezydent nie będzie mógł w żaden sposób odpowiedzieć. Nawet w czasie posiedzenia rządu Zbigniew Bogucki miał dzisiaj zacząć od tego, że prezydentowi bardzo zależy na tym, żeby jak najwięcej środków trafiało do polskiej armii. Jednak jak mówią przedstawiciele rządu — liczą się czyny, a nie słowa. Weto pokazuje zaś, że prezydent pieniędzy po prostu armii przekazać nie chce.

— Zdrajca trochę już się ograł. Nie ma co tego powtarzać. Teraz Kierownik ruszy w trasę po zakładach zbrojeniowych, będzie podpisywał te umowy. Pokażemy, ile, czego i gdzie kupujemy. Tak, żeby do wszystkich dotarło, o co w tej całej awanturze chodziło — mówi polityk rządzącej koalicji.

Od wszystkich ministrów niezależnie od tego, którego koalicjanta reprezentują w rządzie to, słyszymy, że „skończyła się miękka gra”. I „nie ma co się pieścić z prezydentem”. Nawet najmniej agresywnie nastawieni do Karola Nawrockiego i jego otoczenia ludowcy w tej chwili uważają, że trzeba grać z nim ostro. MON jest w rękach Władysława Kosiniaka-Kamysza i uderzenie w modernizację armii to także uderzenie w niego.

Jak słyszymy, było w rządzie kilka osób, które miały nadzieję, że mimo weta szef prezydenckiej Kancelarii przyjdzie na posiedzenie gabinetu z jakąś ugodową propozycją. Usłyszeli groźby i uznali, że zabawa się skończyła i teraz trzeba zrealizować cały plan. Dodatkowo przyciskając prezydenta i NBP do ściany w sprawie przekazania zapowiedzianych zysków. Zapowiedź tego wybrzmiała już w sejmowym wystąpieniu szefa MON, który zażądał od NBP wpłaty zysku do budżetu i obiecał, że przeznaczy to na armię. Czeka na informację o przelewie do niedzieli.

Udział

Leave A Reply

Exit mobile version