David z żoną właśnie kończą trzytygodniową podróż kamperem po północnej Europie. Niespodziewanie po przyjeździe do Polski musieli głębiej sięgnąć do kieszeni.
– Przyjechaliśmy do Świnoujścia prosto ze Skandynawii i muszę przyznać, że to nasz najdroższy punkt na trasie. Wszystko inne było tańsze, najczęściej nieznacznie, ale jednak tańsze – mówi Interii czeski podróżnik.
Ekonomisty z Uniwersytetu Szczecińskiego, prof. Jarosława Korpysy, cenowy szok wśród turystów nie dziwi. Wskazuje na konkretne powody rosnących kwot za noclegi, wyżywienie i atrakcje w polskich kurortach.
– Wzrost cen, szczególnie w gastronomii, wynika z rosnących kosztów pracy i surowców. A poza tym przedsiębiorcy z kurortów wiedzą, że i tak wszystko w nadchodzącym sezonie sprzedadzą. Jesteśmy krajem bezpiecznym, a infrastruktura jest coraz lepsza i zachęca do odpoczynku w Polsce – mówi ekspert w rozmowie z Interią.
Wakacje będą jeszcze droższe. Liczba turystów też
Prof. Korpysa prognozuje, że ceny w tym sezonie mogą jeszcze wzrosnąć wraz z rosnącą liczbą turystów zainteresowanych wypoczynkiem nad Wisłą. A temu sprzyja nawet geopolityka.
– Wojna na Bliskim Wschodzie zniechęca do wyjazdów do państw położonych w tym rejonie świata, a zachęca do tych krajów, w których jest bezpiecznie: Włoch, Grecji, Hiszpanii czy właśnie Polski – mówi ekonomista.
Rosnące ceny wydają się nie przeszkadzać turystom. Według Polskiej Organizacji Turystycznej, opierającej się na danych Głównego Urzędu Statystycznego, w 2025 r. odwiedziło nas co najmniej 42 mln turystów.
Wicedyrektor Polskiej Organizacji Turystycznej, Joanna Węglarczyk, zauważa, że to wzrost w porównaniu z 2024 r. o około 10 proc. i o około 20 proc. w porównaniu z czasem tuż przed globalnym kryzysem w turystyce.
– Zarówno turystyka krajowa, jak i zagraniczna turystyka przyjazdowa znacząco przekroczyły poziomy przedpandemiczne – mówi Węglarczyk.
Raport GUS-u wskazuje, że wśród nacji, które najsilniej sprzyjają turystycznemu boomowi w Polsce są m.in. Chińczycy, Włosi, Japończycy i Czesi – tacy jak David.
– Jestem w Świnoujściu drugi raz. Lubię tutejszą plażę i okolice portu. Piękny widok: wielkie statki i latarnia nieco dalej. To naprawdę przyjemne miejsce – mówi turysta.
Odwiedził ponad 60 krajów. Tłumaczy dlaczego turyści pokochali Polskę
Adam Krokowski to podróżnik-amator. Odwiedził ponad 60 krajów i każdego roku jeździ do kilku kolejnych. Jego zdaniem Polska ma właśnie swoje pięć minut, a te wynikają z różnorodności, którą turyści doceniają.
– Mamy morze, góry, duże miasta i klimatyczne wioski. Można u nas wypocząć, ale i się zabawić. Mamy szeroką ofertę kulturalno-rozrywkową, odbywają się imprezy rangi światowej, więc każdy znajdzie coś dla siebie – ocenia Krokowski w rozmowie z Interią.
Dodaje, że stara się rozmawiać z turystami, którzy odwiedzają jego rodzinne miasto, czyli Szczecin. – Niedawno spotkałem przyjezdnych z Arabii Saudyjskiej, którzy bardzo chwalili naszą ojczyznę – relacjonuje. Jego zdaniem dobre słowa turystów to efekt „połączenia nowoczesnej infrastruktury hotelarskiej i drogowej z zachowaniem unikatowości i tożsamości”.
Według Krokowskiego ceny wypoczynku w Polsce są na tyle wysokie, że wielu Polaków wybiera wypoczynek za granicą, bo wyjazd okazuje się tańszy. Ale – jak wylicza – nie wszędzie.
– Ceny u nas nadal są dość korzystne, jeśli porównamy się na przykład z Chorwacją. Ta przyciągała przez wiele lat turystów z Czech i innych krajów Europy Środkowej, a dzisiaj widzimy wzrost liczby turystów z tych krajów w Polsce. Pomaga cena i infrastruktura, bo dzięki drodze S3 można dojechać z kraju naszego południowego sąsiada aż nad Bałtyk. Nawet kapryśna pogoda okazuje się nie przeszkadzać – analizuje podróżnik.
Potwierdzenie tezy Krokowskiego jest w danych GUS-u. W 2025 roku przyjechało do Polski o 17 proc. więcej Czechów niż rok wcześniej, prawie 17 proc. Austriaków, ponad 15 proc. Francuzów i prawie 9 proc. Szwajcarów.
Będzie kolejny rekord? Tłumy na czerwcowy długi weekend
Według danych Eurostatu w poprzednim roku z wszystkich krajów w Unii Europejskiej tylko Malta zaliczyła wyższy wzrost ruchu turystycznego. Wyprzedziliśmy potęgi w branży – Francję, Grecję, Włochy czy Hiszpanię.
Według profesora Korpysy w tym roku turystyczny boom na Polskę będzie jeszcze większy.
– Tak dobrego poziomu rezerwacji hoteli nad morzem na czerwcowy długi weekend i na wakacje nie było od trzech lat. Wydaje się, że rok 2026 może być rekordowy – prognozuje w rozmowie z Interią.













