-
Nagranie z kłótni pomiędzy czarnoskórym mężczyzną a Polką w Warszawie wzbudziło silne reakcje po udostępnieniu w internecie.
-
Policja przekazała, że kobieta kategorycznie zaprzeczyła stosowaniu wobec niej przemocy przez obywatela Francji, mimo incydentu zgłoszonego przez świadka.
-
Po formalnym zgłoszeniu groźby wobec nagrywającego podjęto działania wyjaśniające, a autor nagrania do tej pory nie przekazał policji pełnych materiałów wideo.
-
Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Interii, otwiera się w nowym oknie
Nagranie powstało na jednej z ulic w Warszawie. Kierowca samochodu zarejestrował kłótnię pomiędzy czarnoskórym mężczyzną a Polką. Twierdził przy tym, że doszło do rękoczynów. Na filmiku nie widać jednak momentu, który by to potwierdzał.
– Tak ją liściował, że głowa mała – opisywał kierowca. Dodał on również, że o całym zdarzeniu powiadomił policję. – Dzwonię na 112. Oni mówią, żebym podał dane. Mówię im ulicę, wszystko – relacjonował na nagraniu.
Agresor w pewnym momencie zorientował się, że jest nagrywany. Podbiegł do auta i wykrzyczał swoje imię i nazwisko. Na kolejnych kadrach mężczyzna został zarejestrowany z metalowym słupkiem w ręku.
Kobieta natomiast wytłumaczyła kierowcy, że nie potrzebuje pomocy. – Jest pan absolutnie kochany, że pan to robi, natomiast ja się nim zajmuję – powiedziała. – Już jest pod kontrolą, już się nic nie wydarzy. Może pan spokojnie już do domu jechać – zapewniała. Po tych słowach czarnoskóry mężczyzna zaczął krzyczeć i wymachiwać trzymanym w dłoniach metalowym przedmiotem.
Szokujące sceny w Warszawie, nagranie obiegło sieć. Policja reaguje
W środę do niepokojącego nagrania odniosła się w komunikacie warszawska policja. „Informujemy, że 5 września (w sobotę – red.) policjanci podjęli interwencję dotyczącą powyższego zgłoszenia. W jej trakcie ustalono, że wskazana w zgłoszeniu kobieta to obywatelka Polski, a mężczyzna jest obywatelem Francji” – napisali.
Zgłaszający, który powiadomił służby o zajściu, przekazał, że był świadkiem stosowania przemocy wobec Polki. „Zarówno kobieta, której miało dotyczyć zgłoszenie, jak i towarzyszący jej mężczyzna (…) potwierdzili, że doszło między nimi do kłótni. Kobieta jednoznacznie zaprzeczyła jednak, aby wobec niej stosowano przemoc” – czytamy w komunikacie policji.
W niedzielę – dzień po tej interwencji – policjanci ponownie skontaktowali się z kobietą. Została ona przesłuchana w charakterze świadka. „Ponownie stanowczo zaprzeczyła, aby wskazany przez zgłaszającego mężczyzna, obywatel Francji, stosował wobec niej przemoc” – podkreślili.
Przeprowadzona została także „ocena ryzyka pod kątem możliwości stosowania przemocy”, która stanowi element reagowania na tego typu sytuacje i zagrożenia. „To wstęp do uruchomienia procedury Niebieskiej Karty” – podkreślili mundurowi.
Wpłynęło kolejne zgłoszenie. Agresor usłyszy zarzuty?
Z komunikatu policji wynika także, że już po interwencji wpłynęło do nich kolejne zgłoszenie. Tym razem autor nagrania miał wystąpić w swoim imieniu, twierdząc, że obywatel Francji stosował wobec niego groźby.
Mundurowi podkreślili, że „podczas pierwszej interwencji zgłaszający nie informował policjantów o groźbach kierowanych wobec niego przez obywatela Francji”. „Jego zgłoszenie dotyczyło wyłącznie informacji o możliwym stosowaniu przemocy wobec kobiety” – zapewnili.
„W kolejnych dniach policjanci wielokrotnie informowali zgłaszającego o możliwości złożenia zawiadomienia dotyczącego popełnienia przestępstwa na jego szkodę” – dodali. „Początkowo nie zdecydował się na złożenie takiego zawiadomienia. Nie chciał uczestniczyć w czynnościach procesowych. Dopiero wczoraj (we wtorek – red.) zgłosił się do jednostki policji” – przekazali funkcjonariusze.
Po dokonaniu zgłoszenia ruszyły czynności wyjaśniające, które wykazały, że istnieją powody, aby obywatelowi Francji przedstawić zarzuty w kierunku czynu z art. 191 Kodeksu karnego. Mówi on o „zmuszaniu do określonego zachowania” poprzez przemoc lub groźbę.
Służby o postawie kierowcy. „Nie przekazał policjantom nagrania”
Dane agresora zostały już ustalone. Obecnie prowadzone są czynności zmierzające do ustalenia jego aktualnego miejsca pobytu. Funkcjonariusze podkreślili, że dla sprawnego i rzetelnego wyjaśnienia okoliczności zdarzenia kluczowe jest przekazanie im m.in. pełnych nagrań obrazujących jego przebieg.
„W tym przypadku autor nagrania początkowo nie zdecydował się na złożenie formalnego zawiadomienia, ani przekazanie policji oryginalnych zapisów posiadanych materiałów wideo. Ostatecznie zgłosił się do jednostki policji, jednak do tej pory nie przekazał policjantom nagrania, którego fragmenty zostały już opublikowane w mediach społecznościowych” – oświadczyli.
Policjanci dodali, że opublikowanie fragmentów nagrania w mediach społecznościowych nie zastępuje oficjalnego przekazania go służbom prowadzącym postępowanie.
„Wbrew pojawiającym się przekazom medialnym policja nie zignorowała zgłoszenia. Od momentu otrzymania informacji podejmowano czynności zmierzające do wyjaśnienia wszystkich okoliczności zdarzenia – zarówno dotyczących możliwej przemocy wobec kobiety, jak i po formalnym zgłoszeniu, możliwości popełnienia przestępstwa na szkodę mężczyzny” – zapewnili przy tym funkcjonariusze.
-
Nietypowy widok w Warszawie. Policja zabezpieczyła studzienkę patykami
-
Akcja służb w Warszawie. Podejrzane pakunki w pobliżu dworca


