W skrócie
-
Węgry zdecydowały się nie przeznaczyć środków z Europejskiego Instrumentu na rzecz Pokoju na wsparcie Ukrainy, lecz wesprzeć libańskie siły zbrojne.
-
Minister Peter Szijjarto uzasadnił decyzję troską o bezpieczeństwo narodowe Węgier oraz stabilność Bliskiego Wschodu.
-
Postawa Budapesztu wobec wojny pozostaje niezmienna – Węgry apelują o szybkie zakończenie konfliktu, nawet kosztem ustępstw wobec Rosji.
Ustanowiony w 2021 roku Europejski Instrument na rzecz Pokoju ma w swoich założeniach wspieranie zapobiegania konfliktom, budowanie i utrzymywanie pokoju oraz zwiększanie bezpieczeństwa i stabilności w świecie.
Fundusz o łącznej wartości ponad 17 miliardów euro jest przewidziany poza budżetem Unii Europejskiej przez siedem lat, czyli do 2027 roku. Ukraina otrzymała do tej pory ponad 11 miliardów euro z tego unijnego mechanizmu.
Węgry nie wspierają Ukrainy. Zaskakujący kierunek
Peter Szijjarto poinformował, że przekazał ministrowi spraw zagranicznych Libanu Youssefowi Raggiemu decyzję o przekazaniu 1,5 miliona euro z Funduszu na rzecz libańskiej armii.
„Interesem bezpieczeństwa narodowego Węgier jest pokój na Bliskim Wschodzie, a stabilność Libanu jest w tym kluczowa. Nie wykorzystamy naszego udziału w Europejskim Instrumencie na rzecz Pokoju na zbrojenie Ukrainy. Zamiast tego przeznaczamy 1,5 mln euro na wsparcie libańskich sił zbrojnych” – przekazał w mediach społecznościowych szef węgierskiego MSZ.
Potwierdził to Raggi, który podkreślił, że wzmocnienie armii „to jedyny sposób na wsparcie stabilności Libanu i realizację rządowego planu rozbrojenia Hezbollahu”. Poinformował także o złożonej przez Szijjarto obietnicy pomocy w sprawie powrotu syryjskich uchodźców do ich kraju, ponieważ „powody ich pobytu w Libanie już nie istnieją”.
Kolejny gest Węgier przeciwko Ukrainie. Padły słowa o wojnie
To kolejna w ostatnich dniach publiczna deklaracja węgierskich władz, uderzająca w Ukrainę. Przed kilkoma dniami Szijjarto mówił o dalszych losach wojny Rosji z Ukrainą. Według niego, „ryzyko eskalacji i trzeciej wojny światowej wisi w powietrzu każdego dnia” ponieważ Europa – a dokładniej Unia Europejska – ogarnięta jest „psychozą wojenną„.
Retoryka ministra jest zbieżna ze słowami Viktora Orbana. Węgierski premier mówił, instytucje unijne chcą wciągnąć UE w konflikt zbrojny w Ukrainie i zarzucił prezydentowi Wołodymyrowi Zełenskiemu, że stosuje w tym temacie „moralny szantaż„.
Po ujawnieniu afery korupcyjnej na szczytach ukraińskich władz, szef węgierskiego rządu napisał zaś o końcu „złotej iluzji” stworzonej przez Zełenskiego. Orban argumentował, że w związku z ujawnionymi nieprawidłowościami, dalsze „wlewanie pieniędzy europejskich podatników” do „kieszeni mafii wojennej” to szaleństwo.
Stanowisko Budapesztu w sprawie wojny w Ukrainie jest niezmienne od dawna – Węgrzy chcą jak najszybszego zakończenia wojny kosztem ustępstw wobec Rosji – w tym nienakładania na Kreml sankcji – argumentując to dążeniem do pokoju i deeskalacji konfliktu.














