– Podjąłem decyzję, że nie podpiszę ustawy, która pozwala na zaciągnięcie przez Polskę pożyczki SAFE. Nigdy bowiem nie podpiszę ustawy, która uderza w naszą suwerenność, niezależność, bezpieczeństwo ekonomiczne i militarne – ogłosił wieczorem 12 marca w orędziu do narodu Karol Nawrocki.
Na tym prezydent jednak nie poprzestał. W dość bezpośredni sposób skierował też ostrzeżenie dla rządu. – W tym miejscu przestrzegam, że wszelkie próby zagranicznego zadłużania naszego kraju w sposób pozaprawny, tylnymi drzwiami, wcześniej, czy później spotkają się z odpowiedzialnością, zarówno polityczną, jak i prawną – powiedział.
Odpowiedź szefa rządu przyszła już kilkanaście godzin później, podczas zwołanego w trybie pilnym nadzwyczajnego posiedzenia Rady Ministrów. – Od rana odbieram telefony, SMS-y od przywódców z Europy, którzy naprawdę nie wiedzą, o co chodzi. Nie są w stanie zrozumieć, jak to jest możliwe – stwierdził na otwartej części posiedzenia rządu.
I dodał, że „historia oceni decyzję prezydenta” dotyczącą weta wobec ustawy o unijnym programie SAFE „i to bardzo szybko w sposób dramatycznie zły dla niego”. Donald Tusk zapewnił też, że weto głowy państwa nie zatrzyma działań rządu: – Mogę przyrzec, że projekt Polska Zbrojna (związany z SAFE – przyp. red.) będzie realizowany.
„Polska Zbrojna” – uchwała zamiast ustawy
Polska Zbrojna to robocza nazwa programu, którego dotyczy i który wprowadza przyjęta podczas wspomnianego posiedzenia rządu uchwała. Dokument zakłada zaciągnięcie pożyczki w ramach programu SAFE przez Bank Gospodarstwa Krajowego (BGK) na rzecz Funduszu Wsparcia Sił Zbrojnych (FWSZ).
„Wobec bezprecedensowego i gwałtownego pogorszenia się bezpieczeństwa w Europie, Polska musi pilnie i na dużą skalę zwiększyć inwestycje w zbrojenia. Rada Ministrów upoważniła Ministra Obrony Narodowej oraz Ministra Finansów i Gospodarki do podpisania umowy dotyczącej SAFE” – głosi tekst przyjętej uchwały, który opublikowała Kancelaria Premiera.
Uchwała zakłada, że kluczową rolę w nadzorowaniu i koordynowaniu zadań wynikających z programu SAFE będzie pełnić szef MON. Dokument gwarantuje również ochronę budżetu Ministerstwa Obrony Narodowej oraz tarczą antykorupcyjną i kontrwywiadowczą nad unijnym programem i podmiotami w niego zaangażowanymi.
„Decyzja rządu wynika z potrzeby wzmocnienia potencjału obronnego oraz zdolności odstraszania polskiego wojska w obecnej sytuacji geopolitycznej. Uwzględnia także konieczność wsparcia i rozwoju krajowego przemysłu zbrojeniowego” – stwierdzili rządzący w uchwale. Dokument wchodzi w życie w dniu jego przyjęcia.
Rząd pewny swego. „KE nie będzie rzucać nam kłód pod nogi”
Ani słowa premiera, ani przyjęcie powyższej uchwały nie są przypadkowe. Rząd od kilku tygodni przygotowywał się na ewentualność prezydenckiego weta. Tak, żeby brak podpisu pod ustawą o unijnym programie SAFE w jak najmniejszym stopniu uderzył w realizację przewidzianych w nim inwestycji. O szczegółach niejednokrotnie pisaliśmy w ostatnim czasie na łamach Interii.
Co ważne, ustawa nie decyduje o przystąpieniu bądź nie przystąpieniu Polski do unijnego programu SAFE. Ustawa miała jedynie tworzyć narzędzia prawne i administracyjne do optymalizacji procesu inwestycji, maksymalizacji efektywności i zapewnienia jak największej transparentności.
Harmonogram jest bardzo napięty, a wszelkie opóźnienia przy napiętym harmonogramie to najgorszy możliwy scenariusz. Brak podpisu prezydenta mocno opóźni cały proces inwestycyjny. Straty będziemy liczyć nie w tygodniach, ale w miesiącach
– Propozycja ustawowa była naszą intencją, żeby wszystko usprawnić i uczynić maksymalnie transparentnym. Ironia polega na tym, że to w interesie opozycji jest przyjęcie tej ustawy, dzięki czemu mogła będzie chociażby śledzić wszystkie postępowania konkursowe – tłumaczył nam nie tak dawno europoseł obozu władzy znające kulisy rozmów Warszawy i Brukseli na temat programu SAFE.
Jednocześnie strona rządowa szykowała się na możliwość, że Karol Nawrocki ustawy o unijnym SAFE nie podpisze. – Jest sporo innych narzędzi niż ustawa – zapewniał Interię wysoki rangą przedstawiciel KRPM. – To mogą być rozporządzenia, to mogą być zarządzenia. Oczywiście ciężej i gorzej będzie to robić w formie nieustawowej, ale jest to możliwe – precyzował nasz rozmówca.
– Jeżeli będzie trzeba wsparcia KE w zakresie stworzenia alternatywy do rozwiązania ustawowego, to tutaj nie będzie przeszkód, KE nie będzie rzucać nam kłód pod nogi – słyszeliśmy z kolei w otoczeniu Donalda Tuska.
– Mamy w zanadrzu sporo rozwiązań i z mojej wiedzy nie będzie to żadnym problemem dla KE – tak sprawy oceniała natomiast osoba zaznajomiona z przebiegiem rozmów między Polską i Komisją Europejską. – Dla Komisji problemem i priorytetem jest sprawność wydatkowania środków – podkreśliło nasze źródło.
W ramach alternatywy dla rozwiązań ustawowych, rządzący rozważali zmianę operatora unijnego programu. W grze był resort obrony narodowej oraz resort finansów, ale za najkorzystniejsze rozwiązanie rządzący uznali Fundusz Wsparcia Sił Zbrojnych. Czyli podmiot powołany do życia za rządów Zjednoczonej Prawicy. To on przejmie rolę operatora od Banku Gospodarstwa Krajowego.
FWSZ to pozabudżetowy mechanizm finansowania polskich sił zbrojnych. Powstał w 2022 roku na mocy ustawy o obronie ojczyzny. Jego główne cele to zapewnienie środków na modernizację polskiej armii, a także zakupy uzbrojenia dla polskiego wojska. Operatorem technicznym i finansowym Funduszu jest BGK. To właśnie m.in. z emisji obligacji BGK, wpłat z zysku Narodowego Banku Polskiego (NBP) czy wpływów z najmu mienia wojskowego pochodzą środki znajdujące się w dyspozycji Funduszu.
Straty liczone w miesiącach. Czyli uchwała ustawie nierówna
Kluczowe pytanie brzmi, co zmienia prezydenckie weto i oparcie się w realizacji programu SAFE na uchwale rządu, a nie ustawie Sejmu.
Po pierwsze, ustawa gwarantowała pełniejsze i szersze wykorzystanie gwarantowanych dla Polski przez program SAFE 43,7 mld zł (niemal 187 mld zł po kursie z 13 marca 2026 roku). Poza siłami zbrojnymi z funduszy europejskich skorzystałyby także służby podległe MSWiA (m.in. policja, straż graniczna czy Służba Ochrony Państwa), a także Ministerstwo Infrastruktury.

Łącznie to aż 16,3 mld zł – 7,1 mld dla MSWiA oraz 9,2 dla resortu infrastruktury – których przekazanie i wykorzystanie stoi dzisiaj pod znakiem zapytania. Członkowie rządu twierdzą, że spróbują znaleźć możliwość wykorzystania wspomnianych środków przez resort spraw wewnętrznych i administracji oraz resort infrastruktury, ale w chwili pisania niniejszego artykułu nie jest to ani pewne, ani nie są znane szczegóły możliwych rozwiązań.
Po drugie, prezydenckie weto opóźnia cały proces inwestycyjny. Jak tłumaczyli Interii politycy z rządu i koalicji rządzącej, wszystko było przygotowane i realizacja programu mogła ruszyć tuż po podpisie prezydenta pod ustawą wprowadzającą SAFE. Jeszcze w marcu do Polski miało trafić 6,6 mld euro, czyli ok. 28,2 mld zł. Umowy dotyczące inwestycji z programu SAFE rząd planował podpisać do końca maja tego roku.
Prezydenckie weto opóźni cały proces inwestycyjny, o czym jeszcze przed decyzją prezydenta mówił Interii jeden z ważnych polityków obozu władzy. – Harmonogram jest bardzo napięty, a wszelkie opóźnienia przy napiętym harmonogramie to najgorszy możliwy scenariusz. Brak podpisu prezydenta mocno opóźni cały proces inwestycyjny. Straty będziemy liczyć nie w tygodniach, ale w miesiącach – przestrzegało nasze źródło.
Jeżeli będzie trzeba wsparcia KE w zakresie stworzenia alternatywy do rozwiązania ustawowego, to tutaj nie będzie przeszkód, KE nie będzie rzucać nam kłód pod nogi
Po trzecie, zawetowana ustawa miała na trwałe wpisać program SAFE do polskiego porządku prawnego i stworzyć dla niego specjalnie zaprojektowane rozwiązania. Jej charakter był kompleksowy i systemowy. Uchwała to natomiast rozwiązanie ratunkowe, które nie zmienia obowiązującego porządku prawnego, a pozwala jedynie rządowi na poruszanie się w obrębie już istniejących rozwiązań, żeby nie stracić gwarantowanych w ramach SAFE funduszy.
Po czwarte, ustawa zakładała stworzenie funduszu celowego do obsługi pożyczek z programu SAFE, natomiast uchwała skupia się na przesunięciach środków w ramach FWSZ i w bieżącym budżecie MON, opiera się też na indywidualnych decyzjach ministra finansów (to rodzi m.in. konieczność wydawania osobnych zgód przy każdym zawieranym kontrakcie). Długofalowo jest to rozwiązanie bardziej żmudne i mniej stabilne finansowo.


