Wraz z początkiem tego roku światło dzienne ujrzał przygotowany przez Forum Obywatelskiego Rozwoju (FOR) i Warsaw Enterprise Institute (WEI) raport „Budżetowy SOS”. Jego twórcy podkreślają, że chodziło im o wypracowanie ponadpartyjnych rekomendacji mających na celu ustabilizowanie sytuacji finansów publicznych.
Wiek emerytalny do zmiany? Polacy przeciw
Jedną z takich rekomendacji jest reforma emerytalna zakładająca podwyższenie i zrównanie wieku emerytalnego kobiet i mężczyzn do 67. roku życia. FOR i WEI proponują tym samym do reformy sprzed blisko 15 lat, którą wprowadził poprzedni rząd Donalda Tuska. Została ona odwrócona pięć lat później, gdy do władzy wróciło Prawo i Sprawiedliwość. Przywrócono wówczas dawny wiek emerytalny – 60 lat dla kobiet, 65 lat dla mężczyzn.
Autorzy dokumentu przekonują, że w obecnych warunkach nie ma możliwości utrzymania niskiego i nierównego wieku emerytalnego. – On szkodzi zarówno mężczyznom, którzy muszą pracować dłużej, jak i kobietom, które przez niższy wiek emerytalny otrzymują niższe emerytury – podkreśla analityk FOR Mateusz Michnik, cytowany przez Bankier.pl.
Propozycje FOR i WEI nie przypadły do gustu Polakom. Z niedawnego sondażu pracowni SW Research dla „Wprost” wynika, że blisko dwie trzecie ankietowanych (64 proc.) nie chce zrównania i podniesienia wieku emerytalnego do 67. roku życia. Przeciwnego zdania jest 23,8 proc. respondentów, a 12,3 proc. nie ma zdania w tej sprawie.
Zrównania i podwyższenia wieku emerytalnego nie chce aż 73 proc. kobiet, a zaledwie 15 proc. jest na „tak”. Pomysł popiera jedna trzecia mężczyzn (33,1 proc.), ale ponad połowa nie chce wprowadzenia zmian (54,3 proc.).
W tym tygodniu swoją propozycję dotyczącą zrównania wieku emerytalnego przedstawiła ministra funduszy i polityki regionalnej, a zarazem szefowa Polski 2050 Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz. – To jest postulat wydłużenia o kilka lat wieku emerytalnego dla kobiet i drobnego obniżenia dla mężczyzn, tak by spotkać się gdzieś pomiędzy 60 a 65, bliżej 65 – wyjaśniła ministra.
Pełczyńska-Nałęcz zaznaczyła, że Polska 2050 nie planuje złożyć projektu w tej sprawie. Zadeklarowała, że chce poprzestać na poruszeniu tego tematu w publicznej debacie. – Ktoś musi wziąć odium wniesienia tego do debaty publicznej, więc ja to wnoszę. Jeżeli zwali się za to ogromna krytyka, to biorę ją na siebie – powiedziała szefowa resortu rozwoju i polityki regionalnej.














