-
Szef MON Władysław Kosiniak-Kamysz podziękował dowódcom Wojska Polskiego i prezydentowi za skuteczną koordynację operacji zestrzelenia rosyjskich dronów.
-
Wicepremier podkreślił, że była to pierwsza taka operacja w historii NATO, a jej sukces był możliwy dzięki jedności politycznej i wojskowej.
-
Kosiniak-Kamysz ostrzegł przed rosyjską dezinformacją i nawoływał do zachowania politycznego spokoju oraz solidarności wobec zagrożenia ze Wschodu.
-
Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Interii
W nocy z wtorku na środę w trakcie ataku Rosji na Ukrainę polska przestrzeń powietrzna została 19 razy naruszona przez rosyjskie drony. W czwartek informację w tej sprawie w Sejmie przedstawił wicepremier, szef MON Władysław Kosiniak-Kamysz.
Podziękowania dla generałów w Sejmie. „Nigdy nie było takiej operacji”
Kosiniak-Kamysz rozpoczął swoje wystąpienie od podziękowań dla polskich żołnierzy i oficerów, którzy – jak mówił – „niezłomnie strzegą granic i bezpieczeństwa państwa, nie szczędząc zdrowia, a gdy przychodzi konieczność – także życia”.
W Sejmie obecni byli m.in. szef Sztabu Generalnego Wojska Polskiego gen. Wiesław Kukuła oraz dowódca Operacyjny Rodzajów Sił Zbrojnych gen. Maciej Klisz, którzy bezpośrednio koordynowali działania obronne.
To właśnie pod ich dowództwem doszło do przeprowadzenia pierwszej w historii NATO operacji strącenia rosyjskich dronów nad terytorium Sojuszu. – Na ręce naszych dowódców wyrazy uznania, uszanowania, myślę, że od nas wszystkich – przekazał wicepremier.
– To jest sytuacja bez precedensu w historii, nigdy po II wojnie światowej nie było takiej operacji w tej części świata, w tej części Europy nie było takiego momentu – dodał.
Kosiniak-Kamysz dziękuje prezydentowi i BBN. „Nie zawsze to się udawało”
Szef MON podkreślił, że operacja była koordynowana wspólnie przez polskie dowództwo wojskowe i polityczne.
– Chciałbym bardzo podziękować panu prezydentowi, Biuru Bezpieczeństwa Narodowego, wszystkim jego współpracownikom za współpracę z rządem, za jedność, bo to był też test, który przeprowadza Federacja Rosyjska – stwierdził.
Kosiniak-Kamysz zaznaczył, że był to również „test politycznej jedności i odpowiedzialności”. – Ten egzamin został zdany. Nie zawsze w naszej historii się to udawało. Były przypadki, w których emocje, chimery polityczne brały górę nad strategią bezpieczeństwa – powiedział.
– W tym wypadku i każdym następnym zwycięży strategia Polski bezpiecznej i polityków odpowiedzialnych za bezpieczeństwo i współpracujących niezależnie od emocji politycznych – zapewnił.
„Szukanie wrogów tam, gdzie ich nie ma”. Szef MON ostrzega przed dezinformacją Kremla
Szef MON zaznaczył również, że działania Rosji są wymierzone nie tylko w bezpieczeństwo militarne, ale także w polskie społeczeństwo. – To działanie Federacji Rosyjskiej jest wymierzone też przeciwko polskim obywatelom. Nie tylko w sposób fizyczny, ale w celu wywołania zamętu, skłócania, siania dezinformacji – mówił.
Jak podkreślił, w noc ataku w sieci uaktywniły się liczne konta szerzące propagandę i fałszywe informacje, m.in. próbujące obarczyć odpowiedzialnością stronę ukraińską. – Takich wpisów, szczególnie na portalu Facebook, było bardzo dużo. To była próba osłabienia chęci wspierania Ukrainy przez NATO i przez Polskę – zaznaczył.
Minister przypomniał, że Polska jest głównym hubem udzielającym pomocy Ukrainie. – Bez Polski nie ma walczącej Ukrainy, a Moskwa dobrze o tym wie. Dlatego osłabienie relacji polsko-ukraińskich, także w wymiarze bezpieczeństwa, leży w interesie Rosji. Granica polskiego bezpieczeństwa leży na froncie ukraińsko-rosyjskim – podkreślił.
Kosiniak-Kamysz wezwał, by „nie szukać wrogów tam, gdzie ich nie ma”. – Nasi wrogowie są na wschodzie, a sojusznicy na zachodzie. Możemy mieć różne bilateralne sprawy, mamy swoją historię, o której nigdy nie zapomnimy i relacje, które chcemy wyjaśniać. Ale to nie może nam nigdy przysłonić strategii na dziś i na jutro – mówił w Sejmie.













