W skrócie
-
Olha Reszetyłowa poinformowała, że Ukraina mierzy się z kryzysem w kwestii mobilizacji żołnierzy i problemami w komunikacji państwa ze społeczeństwem na temat potrzeb obronnych.
-
Ministerstwo Obrony planuje wezwać do służby dodatkowe 1,6 mln Ukraińców, podkreślając konieczność społecznej odpowiedzialności.
-
Przygotowywana reforma poboru przeniesie odpowiedzialność za doprowadzenie poborowych na policję oraz przewiduje większą transparentność warunków służby.
Ukraiński resort obrony przygotowuje reformę poboru żołnierzy na czas wojny z Rosją. Nowe przepisy mają obarczyć policję odpowiedzialnością za doprowadzenie poborowych przed komisję wojskową, ściągając ten obowiązek z żołnierzy centrum rekrutacji.
Ponadto w poniedziałek poinformowano, że prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski złożył do Rady Najwyższej decyzję o przedłużeniu stanu wojennego i powszechnej mobilizacji.
Mobilizacja w Ukrainie. Armia mierzy się z kryzysem
W wywiadzie dla Ukraińskiej Prawdy Olha Reszetyłowa została zapytana o niebezpieczne incydenty,w tym strzelaniny, do których dochodzi podczas próby poboru żołnierzy.
– Jesteśmy już w punkcie, w którym mamy kryzys w kwestii mobilizacji. Odbywa się to co miesiąc, gdy do armii przybywa określona liczba rekrutów – odpowiedziała rzecznika praw żołnierzy w Ukrainie.
Zdaniem urzędniczki problemem są braki w komunikacji między rządem Ukrainy a obywatelami. – Dużo mówimy o odpowiedzialności państwa, a niewiele o odpowiedzialności tej części społeczeństwa, która unika służby, opiera się wojsku i trochę zapomina, że Ukraina jest w stanie wojny od 12 lat – powiedziała, dodając, że ludzie „muszą pamiętać o swojej odpowiedzialności”.
Nowe pobory do ukraińskiego wojska. Chodzi o ponad 1,5 mln osób
Rzeczniczka przekazała, że według Ministerstwa Obrony Ukrainy armię może zasilić jeszcze 1,6 mln osób. – Oczywiste jest, że wtedy mogłaby się odbywać rotacja (na polu walki – red.) – podkreśliła. Chodzi o umożliwienie wcześniejszego wycofania żołnierzy z pozycji i zastąpienia ich nowymi.
Jednocześnie Reszetyłowa wskazała na konieczność jasnego informowania żołnierzy, ile lat spędzą w wojsku, aby uniknąć w ten sposób paniki spowodowanej wątpliwościami co do warunków ich kontraktów.
– Taka transparentność sprawi, że ludzie będą chętniej szli na służbę. Powinniśmy powiedzieć, że wyciągnęliśmy wnioski z błędów i proponujemy przyjść (do wojska – red.) na 2-3 lata. Moim zdaniem byłoby to sprawiedliwe – wyjaśniła.
Źródło: Ukraińska Prawda















