-
Rosja nawet po potencjalnej przegranej wojnie z Ukrainą pozostanie głównym zagrożeniem dla bezpieczeństwa Europy.
-
Proces odbudowy i modernizacji rosyjskiej armii może być szybszy niż początkowo przewidywano, a liczebność armii wzrosła mimo wysokich strat.
-
Głównym wyzwaniem dla Rosji pozostaje zmiana sposobu funkcjonowania armii, zwłaszcza zbyt scentralizowanego systemu dowodzenia i braku zaufania wewnątrz wojska.
-
Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Interii, otwiera się w nowym oknie
„Rosja, mimo problemów gospodarczych, kryzysu demograficznego i funkcjonowania autorytarnego systemu władzy, przez wiele lat pozostanie państwem zdolnym do zagrożenia bezpieczeństwu Europy” – ocenia Kofman, były dyrektor programu badania Rosji w amerykańskim ośrodku CNA, obecnie ekspert ds. rosyjskich sił zbrojnych w think tanku Carnegie Endowment for International Peace.
Zdaniem autora pełna rekonstrukcja rosyjskich sił zbrojnych jest w zasadzie przesądzona. Jak zaznacza, najnowsze analizy wskazują, że proces odbudowy i modernizacji armii może przebiegać szybciej, niż zakładano na początku wojny w Ukrainie.
Mało optymistyczne prognozy. Rosja może odbudować armię w ciągu kilku lat
Według analiz przywoływanych przez Michaela Kofmana Rosja będzie potrzebowała od pięciu do siedmiu lat, aby odzyskać zdolność do przeprowadzenia ograniczonych działań przeciwko jednemu z państw NATO. Nawet jeśli proces ten potrwa dłużej, z perspektywy planistów wojskowych nadal będzie to stosunkowo krótki okres.
Ekspert zwraca uwagę, że rosyjska armia już dziś pozostaje zdolna do stwarzania zagrożenia na terytorium państw Sojuszu oraz do destabilizowania NATO, zwłaszcza jeśli zaangażowanie Stanów Zjednoczonych pozostanie niepewne. Choć państwa Sojuszu dysponują przewagą militarną, będą potrzebowały czasu, aby dostosować się do zmian i nowych rozwiązań wdrażanych przez rosyjskie wojsko.
Kofman zaznacza również, że rozbieżności w ocenach analityków dotyczących tempa odbudowy rosyjskiej armii wynikają z przyjmowania różnych scenariuszy ewentualnego konfliktu. Jak podkreśla, inne siły są potrzebne do ograniczonej operacji wojskowej, a inne do pełnoskalowej inwazji, np. na Polskę.
Rosyjska armia poniosła ogromne straty. Mimo tego zwiększyła liczebność
Autor przypomina, że choć rosyjskie siły zbrojne poniosły bardzo duże straty podczas wojny w Ukrainie, jednocześnie znacząco zwiększyły swój potencjał. Produkcja amunicji, dronów i systemów obronnych została przyspieszona, a armia rozrosła się z około 850 tys. żołnierzy przed wojną do około 1,3 mln obecnie.
Według brytyjskiego wywiadu w konflikcie zginęło co najmniej 400 tys. rosyjskich żołnierzy, a od 600 tys. do 800 tys. zostało ciężko rannych. Mimo to wiele rosyjskich formacji zostało rozbudowanych, a część z nich zyskała nowe jednostki wyspecjalizowane m.in. w rozpoznaniu, ataku oraz walce elektronicznej.
Rosyjska armia ma też słabości. Ekspert wylicza
Zdaniem Michaela Kofmana największym wyzwaniem dla rosyjskiej armii nie będzie odbudowa sprzętu czy liczebności, lecz zmiana sposobu funkcjonowania.
Ekspert wskazuje na zbyt scentralizowany system podejmowania decyzji, budowanie dyscypliny poprzez przemoc zamiast profesjonalizmu, brak zaufania między dowódcami i żołnierzami oraz częste fałszowanie raportów z działań bojowych. Dodaje, że problemem pozostaje także powszechna korupcja, a część żołnierzy ma płacić za to, by nie uczestniczyć w atakach.
Mimo tych słabości, jak podkreśla autor, nie należy zakładać, że rosyjska armia jest niezdolna do dalszego rozwoju.
„Kuszące – ale niebezpieczne – jest generalizowanie na podstawie tego, jak Rosja radzi sobie na Ukrainie w 2026 roku i przyjmowanie, że daje to pojęcie o tym, jak wyglądałby początek wojny między Rosją i NATO” – ostrzega Michael Kofman.
-
Jak wyszliśmy na frajerów w relacjach z Ukrainą i gdzie szukać nadziei [OPINIA SZCZERKA]
-
Rosyjski żołnierz stawia ultimatum Putinowi. „Zwrócą broń przeciwko Kremlowi”













