Pomysł stworzenia własnego „kraju” narodził się, gdy Daniel Jackson miał 14 lat. Wraz z grupą przyjaciół zauważył, że po rozpadzie Jugosławii kilka niewielkich obszarów wzdłuż Dunaju nie było formalnie przypisanych ani do Chorwacji, ani do Serbii. 30 maja 2019 roku ogłosił jeden z takich terenów – oznaczony na mapach jako Pocket-3 – „Wolną Republiką Verdis”, a sam ogłosił się jej prezydentem.
Od tego czasu młody Brytyjczyk intensywnie pracuje nad budową nieuznawanego państwa. Niedawno otworzył dwie ambasady: jedną w angielskim Dover oraz drugą w Nowym Sadzie w Serbii. Jak podkreśla, na razie są to formalnie biura reprezentacyjne – do czasu, aż kraje gospodarze uznają „Wolną Republikę Verdis” za państwo.
Placówki służą głównie do obsługi 11-miesięcznego programu e-rezydencji, w ramach którego drukowane są dowody tożsamości i paszporty dla przyszłych „obywateli”. – Otwarcie biura w Serbii było huczne, z szampanem i gośćmi. Mamy banery, flagi, wszystko jest już urządzone – relacjonował Jackson brytyjskiemu serwisowi Metro.
Wolna Republika Verdis. Brytyjczyk otworzył dwie ambasady nieuznawanego państwa
Deklarowana powierzchnia Verdis to zaledwie 0,501 km kw., czyli około 50,1 hektara. Według jego wyliczeń czyniłoby to kraj drugim najmniejszym na świecie – tuż po Watykanie.
Dostęp do spornego terenu jest jednak bardzo ograniczony. Można się tam dostać jedynie łodzią z Osijek, a próby osiedlenia się zakończyły się niepowodzeniem. Sam Jackson ma obecnie zakaz wjazdu do Chorwacji. Twierdzi też, że tamtejsze służby zainstalowały kamery wzdłuż linii brzegowej, co uniemożliwia dotarcie na teren od strony Serbii.
W efekcie Verdis funkcjonuje – jak mówi – jako „rząd na uchodźstwie”. Jednocześnie zaznacza, że relacje z serbskimi władzami zaczynają się poprawiać – w ubiegłym tygodniu otrzymał serbskie obywatelstwo.
Verdis ma obecnie około 400 oficjalnych obywateli, a językami urzędowymi są angielski, chorwacki oraz serbski. Walutą pozostaje euro. Projekt przyciągnął sympatyków w mediach społecznościowych – w programie e-rezydencji zarejestrowało się ponad 2,8 tys. osób.
Dzięki crowdfundingowi udało się zebrać około 180 tys. funtów (ponad 870 tys. zł) na rozwój inicjatywy. Jackson, który wcześniej projektował światy w grze Roblox, zrezygnował z pracy na pełen etat, by całkowicie poświęcić się budowaniu „państwa” Verdis.
Zapewnia, że nie robi tego dla zysku. – Na pierwszy rzut oka widać tylko las, ale kiedy uświadamiasz sobie, że jesteś w kraju, który sam stworzyłeś; to naprawdę magiczne – mówi.
Prezydent-założyciel zapowiada otwarcie trzeciej ambasady i deklaruje, że ustąpi ze stanowiska, gdy jego państwo stanie na własne nogi.
-
„The Spectator”: Dlaczego ktokolwiek chciałby rządzić Grenlandią?
-
Pekin zagroził całemu Zachodowi. Ruszył wielki wyścig mocarstw












