Close Menu
  • Aktualności
  • Polska
  • Lokalne
  • Świat
  • Biznes
  • Polityka
  • Nauka
  • Sport
  • Klimat
  • Zdrowie
  • Wybór Redaktora
  • Komunikat Prasowy
Modne Teraz
„Podczas urlopu był nasz koniec”.  Psycholog: do gabinetu trafiają pary, które wracają z ogromnym rozczarowaniem

„Podczas urlopu był nasz koniec”. Psycholog: do gabinetu trafiają pary, które wracają z ogromnym rozczarowaniem

17 sierpnia, 2026
Wojna na Ukrainie. Rosja uderzyła w port Izmaił. Wybuchł pożar

Wojna na Ukrainie. Rosja uderzyła w port Izmaił. Wybuchł pożar

17 sierpnia, 2026
Wypadek autokaru na Węgrzech. Najnowsze informacje o ofiarach

Wypadek autokaru na Węgrzech. Najnowsze informacje o ofiarach

17 sierpnia, 2026
Wrocławska fabryka dyplomów nic sobie nie robi z zaleceń ministerstwa i negatywnych opinii. „Zmiany to fikcja”

Wrocławska fabryka dyplomów nic sobie nie robi z zaleceń ministerstwa i negatywnych opinii. „Zmiany to fikcja”

17 sierpnia, 2026
Nadchodzi czas samozbiorów. Rolnikom znowu nie opłaca się zbierać warzyw z pól – Biznes Wprost

Nadchodzi czas samozbiorów. Rolnikom znowu nie opłaca się zbierać warzyw z pól – Biznes Wprost

17 sierpnia, 2026
Facebook X (Twitter) Instagram
Popularność
  • „Podczas urlopu był nasz koniec”. Psycholog: do gabinetu trafiają pary, które wracają z ogromnym rozczarowaniem
  • Wojna na Ukrainie. Rosja uderzyła w port Izmaił. Wybuchł pożar
  • Wypadek autokaru na Węgrzech. Najnowsze informacje o ofiarach
  • Wrocławska fabryka dyplomów nic sobie nie robi z zaleceń ministerstwa i negatywnych opinii. „Zmiany to fikcja”
  • Nadchodzi czas samozbiorów. Rolnikom znowu nie opłaca się zbierać warzyw z pól – Biznes Wprost
  • Belgia. Pożar Wysokich Fensów, ewakuacja przy granicy z Niemcami
  • Wypadek na Węgrzech. Służby sprawdzają, czy ranni mogą wrócić do Polski
  • Donald Tusk podjął decyzję. „Nie będzie miękkiej gry”
  • Polityka prywatności
  • Regulamin
  • Skontaktuj się z nami
Historie Internetowe
Razy DzisiajRazy Dzisiaj
Biuletyn Zaloguj Sie
  • Aktualności
  • Polska
  • Lokalne
  • Świat
  • Biznes
  • Polityka
  • Nauka
  • Sport
  • Klimat
  • Zdrowie
  • Wybór Redaktora
  • Komunikat Prasowy
Razy DzisiajRazy Dzisiaj
Strona Główna » Wrocławska fabryka dyplomów nic sobie nie robi z zaleceń ministerstwa i negatywnych opinii. „Zmiany to fikcja”
Wrocławska fabryka dyplomów nic sobie nie robi z zaleceń ministerstwa i negatywnych opinii. „Zmiany to fikcja”
Aktualności

Wrocławska fabryka dyplomów nic sobie nie robi z zaleceń ministerstwa i negatywnych opinii. „Zmiany to fikcja”

Pokój WiadomościPrzez Pokój Wiadomości17 sierpnia, 2026

Po ministerialnej kontroli uczelnia zapewniała, że naprawiła błędy. Po dziennikarskiej prowokacji twierdziła, że usterka techniczna została usunięta. Studenci twierdzą, że wszystko jest, jak było. Mówią, że materiały dostarczane przez szkołę to „bełkot napisany przez AI”. A rektor milczy.

Na WSKZ nic się nie zmieniło — mówi Michał, który właśnie skończył studia podyplomowe z przygotowania pedagogicznego na tej prywatnej uczelni. Jeszcze kilka miesięcy temu można tam było zaliczyć semestr studiów podyplomowych w godzinę: wystarczyło zalogować się do panelu studenta, odhaczyć w systemie kolejne wykłady oraz prezentacje i zdać egzaminy. Wiedza nie była potrzebna, wystarczyło odpowiadać na chybił trafił.

Wyższa Szkoła Kształcenia Zawodowego we Wrocławiu zareagowała wtedy błyskawicznie: rektor oświadczył, że była to… usterka techniczna, która „umożliwiała przejście przez część materiałów dydaktycznych bez wymaganego nakładu czasu”. Zapewnił, że została już usunięta.

— Te zabezpieczenia, o których mówił rektor, to fikcja. Jedyne utrudnienie polega teraz na tym, że po nieudanej próbie zdania testu trzeba odczekać godzinę przed kolejnym podejściem. I tak samo wygląda egzamin końcowy po ostatnim semestrze, tylko jest więcej pytań: trzydzieści zamiast dziesięciu. Do testu można podchodzić dowolną liczbę razy. Jest dokładnie tak, jak było — opowiada Michał.

Nie do obrony

Prawie 900 wykładowców, setki kierunków: Wyższa Szkoła Kształcenia Zawodowego, która reklamuje się jako „studia online”, to jedna z największych prywatnych uczelni w Polsce. Jeszcze w 2020 r. miała niespełna tysiąc studentów, w tym roku już ponad 23 tys., i to tylko na studiach licencjackich i magisterskich, a oferuje jeszcze podyplomowe oraz MBA. Kadra dydaktyczna liczy około tysiąca osób, w tym tak znanych jak fizyk prof. Andrzej Dragan, redaktor i wykładowca Maciej Makselon, ultratriathlonista Adrian Kostera i polarnik Marek Kamiński. Uczelnia chwali się też organizacją własnej konferencji TEDx, a także serią podcastów psychologicznych i prawniczych ze sławnymi gośćmi.

— WSKZ przykłada ogromną wagę do marketingu. Wokół różnych inicjatyw robi się dużo szumu medialnego, ale ich wartość merytoryczna jest często znikoma — mówi wykładowca tej uczelni. Od innych pracowników słyszę, że po każdym tekście „Newsweeka”, który pokazywał nieprawidłowości na tej uczelni, ruszała zmasowana kampania reklamowa i rekrutowano jeszcze więcej studentów i słuchaczy.

W 2024 r. do WSKZ weszli kontrolerzy Ministerstwa Nauki i Szkolnictwa Wyższego. Ich raport był dla uczelni druzgocący: oferowała kierunki, których nie mogła prowadzić, a kandydatów wprowadzała w błąd niepełną lub mylącą ofertą. Najpoważniejsze zastrzeżenia dotyczyły jednak studiów podyplomowych: słuchaczy przyjmowano bez weryfikacji dyplomów ukończenia studiów, nie prowadzono pełnej dokumentacji kształcenia i oferowano możliwość dołączania do już trwających grup, co umożliwiało znacznie szybsze skończenie studiów.

Osobny wątek kontroli dotyczył podyplomówek przygotowujących do wykonywania zawodu nauczyciela. WSKZ wśród kilkuset rodzajów studiów pedagogicznych miała co najmniej kilkadziesiąt takich, które były połączeniem dwóch lub trzech kierunków studiów podyplomowych. Po ich ukończeniu słuchacz otrzymywał dwa lub trzy odrębne świadectwa.

Uczelnia dostała zalecenia: uporządkowanie dokumentacji, rzetelne dokumentowanie zajęć i pełne przestrzeganie procedur rekrutacyjnych. Kiedy o to pytałam w lutym, rektor WSKZ zapewniał, że uczelnia je wypełniła. Ministerstwo Nauki precyzowało: z dziesięciu zaleceń zrealizowano już osiem, a reszta jest w trakcie wdrażania. Resort przyznał wtedy jednak, że jego możliwości działania są ograniczone, bo studia podyplomowe nie podlegają ocenie Polskiej Komisji Akredytacyjnej.

Teraz ministerstwo informuje, że nie prowadziło w WSKZ kolejnej kontroli, ale monitoruje wykonanie zaleceń. Przyznaje jednak, że „nie posiada dowodów potwierdzających usunięcie możliwości wielokrotnego podchodzenia do testów oraz zaliczania materiału bez rzeczywistego uczestnictwa w procesie kształcenia”. Resort — jak wynika z odpowiedzi na moje pytania — otrzymuje liczne skargi i sygnały o możliwych nieprawidłowościach, przekazuje sprawy do właściwych instytucji (m.in. UOKiK i prokuratury) oraz pracuje nad zmianami przepisów dotyczących studiów podyplomowych.

PKA wiele razy kontrolowała studia licencjackie i magisterskie w WSKZ. Niedawno podtrzymała negatywną ocenę kierunku zarządzanie, uznając, że uczelnia nie usunęła wykazanych wcześniej poważnych nieprawidłowości, m.in. dotyczących jakości prac dyplomowych i sposobu weryfikacji wiedzy studentów. WSKZ nadal prowadzi rekrutację na te studia, twierdzi, że mają pozytywną opinię PKA z 2024 r.

Śmiać się czy płakać?

Karina niedawno skończyła w WSKZ podyplomowe studia na kierunku psychologia zwierząt. Pierwszy semestr przebiegł spokojnie, problemy zaczęły się w drugim. Najpierw nie mogła ściągnąć materiałów w panelu studenta, a kiedy w końcu jej się udało, nie wiedziała, czy śmiać się, czy płakać. — To był bełkot napisany przez sztuczną inteligencję lub źle przetłumaczony — mówi.

Pokazuje screeny: „Każdy pies ma wewnętrzny krajobraz sprawnościowy, różniący mapy wszystkich możliwych stanów systemu” — brzmi fragment jednego ze slajdów. Inny stawia ważkie, choć niejasne i niegramatycznie sformułowane pytania: „Jaki jest wpływ stanu rozrodczego samic szympansów z Afryki Wschodniej? I jak samce rekompensują one zapotrzebowanie energetyczne związane z reprodukcją?”.

— W tych materiałach była też nazwa jakiegoś stowarzyszenia weterynaryjnego ze Stanów Zjednoczonych, które nie istnieje — dodaje Karina. Pisała do uczelnianej administracji, wytykała błędy, prosiła o ich usunięcie. Poprawione materiały dostała dopiero pod koniec kwietnia, choć semestr rozpoczął się w lutym. Zaliczyła wszystkie egzaminy cząstkowe, ale dostała powiadomienie, że musi jeszcze zrobić projekt praktyczny, choć wcześniej nie było o tym mowy. — Okazało się, że owszem, projekt jest z psychologii, ale ludzkiej, nie zwierzęcej — opowiada Karina.

Zegar tykał, bała się, że jeśli nie zaliczy projektu, nie zostanie dopuszczona do egzaminu końcowego. Pisała do uczelni, codziennie dzwoniła i słyszała, że jej konto jest weryfikowane, proszą o cierpliwość. — Za każdym razem odbierał ktoś inny. Pytałam: dlaczego uniemożliwiacie mi skończenie studiów w terminie? Domagałam się kontaktu z osobą odpowiedzialną za mój kierunek, groziłam, że wyślę skargę do Ministerstwa Nauki. Odpowiadali, że sesja poprawkowa trwa do połowy lipca, zdążę. Tłumaczyłam, że mam dzieci, wyjeżdżamy na wakacje. Zero odzewu — opowiada Karina.

W końcu dostała opis projektu: program wzbogacania środowiska. — Co to ma wspólnego z psychologią zwierząt? Nie wiem — wzdycha. Napisała, zaliczyła, egzamin końcowy zdała w ostatnich godzinach sesji.

Bez odpowiedzi

Kiedy Michał skończył studia, otrzymał od uczelni informację, że na jego świadectwie znajdzie się adnotacja, że „nie nadaje mu to kwalifikacji zawodowych”. — Poszedłem do WSKZ wyłącznie po to, by zdobyć uprawnienia do pracy w szkole, więc to był kompletny absurd. I zaprzeczenie celu tych studiów — mówi dziś.

Zaczęła się wielotygodniowa wymiana maili. Michał prosił o wykaz swoich ocen, pytał, kiedy dostanie świadectwo, ale uczelnia nie wydawała mu dokumentów. Twierdziła, że brakuje jego dyplomu licencjackiego. Odpowiadał, że wysłał go już kilka razy, a zresztą mają przecież jego dyplom magisterski, co jest dowodem, że licencjat też skończył. Bez skutku. Sporą część korespondencji stanowiły zapewnienia, że WSKZ kształci na wysokim poziomie i skutecznie weryfikuje wiedzę studentów, samo zaliczenie oznacza opanowanie materiału „w stopniu bardzo dobrym”. A dokumenty wydawane absolwentom są zgodne z obowiązującymi przepisami.

— Mam wrażenie, że w WSKZ nie istnieją wydziały, instytuty, nie ma nawet biura obsługi studenta, jak na innych uczelniach. Tam jest infolinia, która działa jak call center. Odbierają wiadomość, przytakną, że przekażą dalej, i każą czekać na odpowiedź. To trwa tygodniami. I dopiero jak człowiek zaczyna ich straszyć sądem, udaje się nawiązać kontakt — opowiada dziś Michał.

Nie ma też wykładowców, z którymi można by omówić problem lub zadać pytanie. Wszystkie wykłady są nagrane, można je odtwarzać w panelu studenta. — Jest podobno kierownik studiów podyplomowych, ale kiedy po wielu prośbach i groźbach otrzymałem telefon od kogoś, kto się przedstawił jako kierownik, rozpoznałem głos jednej z osób pracujących na infolinii. Dzwoniła zresztą z tego samego numeru — twierdzi absolwent.

Karina chciała wysłać maila do wykładowcy, ale ku jej zdziwieniu okazało się, że w WSKZ nie ma takiej możliwości. Znalazła na Facebooku panią weterynarz, która była autorką kilku wykładów, napisała do niej, ale nie dostała odpowiedzi. — Mówię do pani z infolinii: poproszę numer telefonu do dziekanatu, a ona tłumaczy, że sprawa została przesłana do odpowiedniego departamentu. Jak on się nazywa? Gdzie ma siedzibę? Pojadę tam, porozmawiam. W odpowiedzi słyszałam, że nie przewidują możliwości osobistego spotkania — opowiada, jak wyglądały jej rozmowy z uczelnią.

Cyrk na kółkach

Od wykładowczyni na studiach licencjackich i magisterskich w WSKZ słyszę, że na początku roku akademickiego dostaje od uczelni tylko sylabus, nic więcej. Nie ma dostępu do materiałów zamieszczonych na uczelnianej platformie, nie wie nawet, ilu studentów jest zapisanych na jej zajęcia. Nie ma też kontaktu z osobami, które prowadzą ćwiczenia do jej wykładów. Każdy robi, co chce, nikt tego nie sprawdza. Nie ma spotkań katedry, wydziału czy instytutu. A rektora kadra widziała tylko raz, ubranego w odświętny strój na inauguracji roku akademickiego we Wrocławiu.

— Cała ta uczelnia jest wydmuszką. Na stronie internetowej można znaleźć strukturę WSKZ i różne organy uczelni, ale to wszystko jest fasadowe. Powstaje po to, żeby dobrze wyglądało podczas kontroli ministerstwa czy PKA. Teoretycznie są jakieś rady wydziałów, władze, wybory, ale trudno wskazać efekty ich działania. Mam wrażenie, że tworzy się dokumentację, by udowodnić, że coś się dzieje — mówi inny wykładowca.

Wylicza, co jeszcze szwankuje: poziom materiałów dydaktycznych jest żenująco niski, a testy są tak skonstruowane, żeby wszyscy zdali. — Zdarza się, że kiedy nie ma wykładowcy od danego przedmiotu, przychodzi ktoś z zupełnie innej dziedziny i prowadzi własny wykład, byle odklepać godziny. Studenci skarżyli mi się, że niektórzy dydaktycy opowiadają na zajęciach o różnych pseudonaukach. Sam widziałem wpis jednej z wykładowczyń, która chwaliła się w mediach społecznościowych, że rozmawiała ze studentami o numerologii. Jako naukowcowi włos jeży mi się na głowie, kiedy widzę takie rzeczy, przecież to są studia, a nie kursy ezoteryczne — ubolewa.

Najbardziej zszokowała go jednak organizacja pracy w WSKZ. — Zwykle dostaje się plan na semestr, tutaj zajęcia i zjazdy planowane są z tygodnia na tydzień. Nie wiadomo, czy w kolejny weekend pracuję, czy mam wolne. To jest cyrk na kółkach — dodaje.

Pytam władze Wyższej Szkoły Kształcenia Zawodowego, czy studenci mają dostęp do dziekanatów, kierowników kierunków i wykładowców i czy istnieją akademickie struktury przewidziane przez prawo. Interesuje mnie też jakość kształcenia: jak kontrolowane są materiały dydaktyczne, ile zgłoszono w nich błędów i jakie zmiany wprowadzono po ujawnieniu możliwości błyskawicznego zaliczania semestrów. No i co z tymi kwalifikacjami zawodowymi dla słuchaczy nauczycielskich podyplomówek?

Mimo że maila z pytaniami wysyłam dwa razy i czekam blisko dwa tygodnie, nie dostaję odpowiedzi. Nie dowiem się więc też, ilu słuchaczy jest na studiach podyplomowych. Od byłych i obecnych pracowników słyszę tylko, że można ich liczyć w dziesiątkach tysięcy.

Ślepa i głucha

Na początku lipca do władz uczelni, Ministerstwa Nauki i Szkolnictwa Wyższego oraz Polskiej Komisji Akredytacyjnej trafił mail z zawiadomieniem o oszukiwaniu na egzaminie dyplomowym na studiach licencjackich. Osoba, która go wysłała, dołączyła dokumentację pokazującą, jak część studentów przygotowywała się do egzaminów przeprowadzanych zdalnie. „Przymocowałem kartki wokół swojej kamery” — opisywał jeden z nich. Inna studentka pochwaliła się, że skorzystała z tej samej metody. „Wszystkie zagadnienia porozkładałam sobie wokół telefonu i na spokojnie, jak czegoś nie wiedziałam, to zerkałam” — napisała.

„WSKZ jest ślepa i głucha na zachowania godzące w studentów uczciwie zaliczających egzaminy. (…) Co zrobiła w tej sprawie? Nic!” — napisała autorka zawiadomienia.

— Egzaminy są fasadą, nie da się skutecznie zweryfikować, kto ściąga. Moim zdaniem większość studentów korzysta ze ściąg albo z odpowiedzi generowanych przez sztuczną inteligencję. Ci ludzie często niczego się nie uczą. Wchodzą na rynek pracy bez prawdziwych kompetencji — ubolewa wykładowca.

Tym, co dzieje się w WSKZ, zainteresował się Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów, który od 2024 r. dostał ponad 70 skarg na uczelnię. Studenci pisali m.in., że uczelnia zmusza ich do płacenia nawet wtedy, gdy zrezygnują ze studiów, i podwyższa czesne, choć dawała gwarancję stałych cen. Według UOKiK kandydaci na studentów mogli nie wiedzieć nawet, z jaką uczelnią faktycznie zawierają umowę. Myśleli, że zapisują się na studia we Wrocławiu, a odkrywali, że zajęcia prowadzi inna uczelnia, w Starogardzie Gdańskim. Zastrzeżenia wzbudził też sposób rekrutacji: po kliknięciu przycisków „Załóż konto/Aplikuj” od razu zawierali umowę z uczelnią i musieli płacić.

Podobne zastrzeżenia UOKiK ma wobec Uczelni Biznesu i Nauk Stosowanych „Varsovia”, czyli dawnego Collegium Humanum. Obu uczelniom grożą teraz kary w wysokości do 10 proc. obrotu.

Gdybym wiedział

— Zapłaciłem za te pseudostudia 3,4 tys. zł, ale bardziej niż pieniędzy żałuję straconego czasu. Bo przez te półtora roku mógłbym skończyć przygotowanie pedagogiczne na normalnej uczelni. Gdybym wiedział, jak to w WSKZ wygląda, w życiu bym się nie zdecydował — mówi Michał.

Tyle że do głowy mu nie przyszło, że coś takiego w ogóle może funkcjonować. — To nie jest instytucja, gdzie człowiek zdobywa wiedzę, tylko maszynka do robienia pieniędzy — twierdzi.

— To jest typowa fabryka dyplomów, ale takich uczelni jest w Polsce znacznie więcej. Mechanizm ich działania opiera się głównie na wygodzie: studenci nie muszą przyjeżdżać na zajęcia, uczelnia nie musi organizować prawdziwego procesu dydaktycznego. Dlatego konieczne są rozwiązania, które wymuszą kontakt wykładowcy ze studentem — przekonuje wykładowca. Jego zdaniem należałoby znacząco zwiększyć liczbę obowiązkowych zjazdów stacjonarnych, bo dwa w semestrze to zdecydowanie za mało. Uczelnie nie powinny też zastępować zajęć nagranymi materiałami. Nawet online wykładowca powinien prowadzić zajęcia na żywo, odpowiadać na pytania i być dostępny dla studentów. Niezbędne są również znacznie bardziej wnikliwe kontrole, sprawdzające nie tylko dokumenty, ale też to, jak uczelnia faktycznie działa — wylicza.

Karina dostała już dyplom, a na koniec jeszcze ankietę do wypełnienia. — Wszędzie wstawiłam jedynki, bo na więcej nie zasłużyli. Weszłam na studencką grupę na Facebooku i jak ktoś pyta o studia podyplomowe, od razu piszę, żeby tego nie robił — mówi. Uczelnię uprzedziła, że zamierza złożyć na nią oficjalną skargę do resortu nauki.

Michał także w końcu dostał od WSKZ konkretną odpowiedź: jego problem wynikał z tego, że system miał kolejną „usterkę techniczną”. — Musiałem dosłać dokumenty bezpośrednio do koordynatora. Podobno zostały zweryfikowane poprawnie i mam otrzymać dyplom — mówi. Uwierzy, jak go zobaczy.

WIĘCEJ W NUMERZE
nr
34

16.08.2026

Udział Facebook Twitter LinkedIn Telegram WhatsApp Email

Czytaj dalej

„Podczas urlopu był nasz koniec”.  Psycholog: do gabinetu trafiają pary, które wracają z ogromnym rozczarowaniem

„Podczas urlopu był nasz koniec”. Psycholog: do gabinetu trafiają pary, które wracają z ogromnym rozczarowaniem

Donald Tusk podjął decyzję. „Nie będzie miękkiej gry”

Donald Tusk podjął decyzję. „Nie będzie miękkiej gry”

Schudli dzięki Ozempicowi i się wstydzą. „Czuję się, jakbym poniosła porażkę”

Schudli dzięki Ozempicowi i się wstydzą. „Czuję się, jakbym poniosła porażkę”

Skąd się wziął radykalizm Grzegorza Brauna? Historyk wskazuje na jego rodzinę

Skąd się wziął radykalizm Grzegorza Brauna? Historyk wskazuje na jego rodzinę

Putin nie osiągnął szczytu możliwości. Eksperci ostrzegają przed spisywaniem Rosji na straty

Putin nie osiągnął szczytu możliwości. Eksperci ostrzegają przed spisywaniem Rosji na straty

Katarzyna Kasia: nikt już nie mówi źle o Rosjanach. Odium spada na Ukraińców

Katarzyna Kasia: nikt już nie mówi źle o Rosjanach. Odium spada na Ukraińców

Szadkowski: wciąż nie wyciągnięto wniosków z klęski Trzaskowskiego. To kardynalny błąd

Szadkowski: wciąż nie wyciągnięto wniosków z klęski Trzaskowskiego. To kardynalny błąd

Bada nastroje Polaków i widzi sukces Rosji. „To gorączka. Nigdy nie było tak źle”

Bada nastroje Polaków i widzi sukces Rosji. „To gorączka. Nigdy nie było tak źle”

Trump chce radykalnie przebudować lotniskowce USA. Chodzi o wygląd

Trump chce radykalnie przebudować lotniskowce USA. Chodzi o wygląd

Add A Comment

Leave A Reply Cancel Reply

Wybór Redaktora

Wojna na Ukrainie. Rosja uderzyła w port Izmaił. Wybuchł pożar

Wojna na Ukrainie. Rosja uderzyła w port Izmaił. Wybuchł pożar

17 sierpnia, 2026
Wypadek autokaru na Węgrzech. Najnowsze informacje o ofiarach

Wypadek autokaru na Węgrzech. Najnowsze informacje o ofiarach

17 sierpnia, 2026
Wrocławska fabryka dyplomów nic sobie nie robi z zaleceń ministerstwa i negatywnych opinii. „Zmiany to fikcja”

Wrocławska fabryka dyplomów nic sobie nie robi z zaleceń ministerstwa i negatywnych opinii. „Zmiany to fikcja”

17 sierpnia, 2026
Nadchodzi czas samozbiorów. Rolnikom znowu nie opłaca się zbierać warzyw z pól – Biznes Wprost

Nadchodzi czas samozbiorów. Rolnikom znowu nie opłaca się zbierać warzyw z pól – Biznes Wprost

17 sierpnia, 2026

Najnowsze Wiadomości

Belgia. Pożar Wysokich Fensów, ewakuacja przy granicy z Niemcami

Belgia. Pożar Wysokich Fensów, ewakuacja przy granicy z Niemcami

17 sierpnia, 2026
Wypadek na Węgrzech. Służby sprawdzają, czy ranni mogą wrócić do Polski

Wypadek na Węgrzech. Służby sprawdzają, czy ranni mogą wrócić do Polski

17 sierpnia, 2026
Donald Tusk podjął decyzję. „Nie będzie miękkiej gry”

Donald Tusk podjął decyzję. „Nie będzie miękkiej gry”

17 sierpnia, 2026
Facebook X (Twitter) Pinterest TikTok Instagram
© 2026 Razy Dzisiaj. Wszelkie prawa zastrzeżone.
  • Polityka Prywatności
  • Regulamin
  • Skontaktuj się z nami

Type above and press Enter to search. Press Esc to cancel.