W cieniu skandali i protestów otworzy się 9 maja w Wenecji 61. Międzynarodowa Wystawa Sztuki — Biennale Arte 2026. Przeciwko udziałowi w niej Rosji i Izraela protestował cały świat artystyczny, a unijna agencja dała organizatorom ultimatum i zagroziła wycofaniem finansowania.
Kiedy w ubiegłego roku organizatorzy 61. Międzynarodowej Wystawy Sztuki w Wenecji, przygotowywali się do konferencji prasowej, na której mieli ogłosić hasło tegorocznego Biennale Arte, dotarła do nich dramatyczna wiadomość o śmierci Koyo Kouoh – kuratorki wystawy i autorki manifestu programowego. Konferencję odwołano.
Wiadomość wstrząsnęła nie tylko Wenecją, ale i całym światem sztuki, bo Koyo Kouoh była nie tylko cenioną kuratorką, ale przede wszystkim postacią, która pokazała światu współczesną sztukę afrykańską i miała imponującą listę publikacji na jej temat. Kouoh była m.in. dyrektorką wykonawczą i głównym kuratorem Zeitz Museum of Contemporary Art Africa (Zeitz MOCAA) w Kapsztadzie. Przed objęciem tego stanowiska zakładała w Dakarze Material Company — centrum sztuki, wiedzy oraz społeczeństwa — i została jego dyrektorką artystyczną.
Z takim dorobkiem nikogo nie dziwił fakt powołania Koyo Kouoh na kuratorkę jednej z najważniejszych imprez poświęconych sztuce współczesnej. Projekt, którego tytuł brzmi „In Minor Keys / W tonacji molowej”, przejdzie do historii jako Biennale Koyo Kouoh. W wystawie kuratorskiej bierze udział 111 zaproszonych uczestników, w tym 105 artystów indywidualnych i kolektywów oraz sześć organizacji artystycznych. Jednym z głównych bohaterów wystawy będzie kontynent afrykański, któremu tak wiele uwagi w swojej pracy poświęcała Kouoh.
Potrzebujemy radykalności radości
Gabe Beckhurst Feijoo i Rasha Salti, Marie Helene Pereira, Siddhartha Mitter oraz Rory Tsapayi to interdyscyplinarny zespół współpracowników, których Kouoh zaprosiła do pracy przy biennale. To oni będą kontynuować jej dzieło i to oni przekonali organizatorów wydarzenia, aby pozostawić jej autorską wersję tytułu tegorocznego biennale. „In Minor Keys / W tonacjach molowych” — jest koncepcją zapożyczoną z muzyki jazzowej, która z jednej strony nawiązuje do struktury kompozycji, a z drugiej — do jej emocjonalnego tonu. „Tonacje molowe to idea tak bogata, że szybko wykracza poza swoją techniczną definicję i zamienia się w metaforę. Przywołuje nastroje, bluesa, lament, alegorię, szept. To dźwięki, które odrzucają orkiestrową bombastyczność, ożywając w spokojnych tonach” – pisała Kouoh w swoim manifeście programowym wystawy.
Zespół kuratorski proponuje zatem wyciszenie. 61. Biennale Arte nie ma być komentarzem do wydarzeń światowych ani ciągłych i przecinających się kryzysów globalnych takich jak: zmiany klimatu, problem migracji ludności i wojny. Zamiast tego proponują „radykalne ponowne połączenie z naturalnym środowiskiem sztuki i jej rolą w społeczeństwie: emocjonalną, wizualną, sensoryczną, afektywną, subiektywną […]. Odrzućmy spektakl horroru […] odnajdźmy oazy, wyspy, gdzie godność wszystkich żywych istot jest chroniona”.
Prezentację programową biennale zamknięto wypowiedzią nagraną tuż przed śmiercią Kouoh, w której deklarowała: „Jestem zmęczona. Ludzie są zmęczeni. […] Świat jest zmęczony. Nawet sama sztuka jest zmęczona. […] Potrzebujemy czegoś innego. Musimy się wyleczyć. Musimy się śmiać. Musimy dotykać i dostrzegać piękno. […] Musimy się bawić. Musimy być poezją. Musimy znów być miłością. […] Potrzebujemy radykalności radości. Być może nadszedł czas”.
Ruszkik haza! / Rosjanie do domu!
Apel o „radykalność radości” w kontekście śmierci autorki tych słów brzmi dziś niedorzecznie, ale może być interpretowany jako nowa filozofia na czas kryzysów. Pomimo nich i na przekór nim. Na ocenę manifestu programowego i słuszności zawartych w nim tez przyjdzie czas, kiedy skonfrontujemy się z pracami artystek i artystów zaproszonych na tegoroczne biennale. Jest tylko jeden problem, coraz więcej z nich zastanawia się nad jakąś formą bojkotu wydarzenia i gremialnie podpisują się pod apelami o wykluczenie z udziału w tegorocznej edycji najpierw Rosji, a po ataku na Iran, również Ameryki i Izraela. „Ruszkik haza! / Rosjanie do domu” – hasło skandowane przez węgierską młodzież w dniu ogłoszenia wyników parlamentarnych na Węgrzech, mogłoby śmiało posłużyć autorom protestu przeciwko ponownemu otwarciu pawilonu Rosji.
Dla porządku warto przypomnieć, że w 2022 r., czyli roku wybuchu pełnoskalowej wojny w Ukrainie, rosyjscy artyści Kiriłł Sawczenkow i Alexandra Sukhariewa wraz z litewskim kuratorem Raimundasem Malašauskasem ogłosili wycofanie się z weneckiego wydarzenia. „Nie ma miejsca dla sztuki w trakcie konfliktu” — napisali w swoim manifeście, a wojna jest „politycznie i emocjonalnie nie do zniesienia”.
Wróćmy na tegoroczne biennale. Kiedy oficjalny program artystyczny tegorocznej wystawy pojawił się w przestrzeni publicznej, okazało się, że Rosja wraca ze swoją reprezentacją na imprezę i otwiera pawilon narodowy. Okazało się też, że organizatorzy – w tym prezes Fundacji La Biennale di Venezia Pietrangelo Buttafuoco – nie poinformowali o tym fakcie nikogo, nie tylko z partnerów imprezy, ale przede wszystkim ministra kultury rządu Włoch, wywołując kryzys w ławach rządowych. „Biennale powinno pozostać miejscem, w którym sztuka nie ukrywa ani nie przyznaje się do przemocy, lecz oświetla prawdę, pamięć i odpowiedzialność” — czytamy w liście otwartym, zainicjowanym przez międzynarodowy ruch Arts Against Aggression — pod petycją podpisało się prawie 9,5 tys. osób.
Ministrowie spraw zagranicznych oraz kultury Ukrainy Andrij Sybiha i Tetiana Bereżna napisali, że biennale „wybiela zbrodnie wojenne, których Rosja dopuszcza się codziennie przeciwko narodowi ukraińskiemu i naszemu dziedzictwu kulturowemu”. W liście skierowanym do prezesa Pietrangela Buttafuoco 22 europejskich ministrów kultury i spraw zagranicznych, zaapelowało o ponowne rozpatrzenie sprawy. Komisja Europejska zagroziła wstrzymaniem dotacji w wysokości 2 mln euro dla biennale, jeśli wystawa Rosji się odbędzie.
11 kwietnia tego roku Agencja Wykonawcza UE ds. Edukacji i Kultury (EACEA) wysłała oficjalne zawiadomienie do fundacji, dając jej 30 dni na złożenie sprzeciwu, zanim finansowanie zostanie zawieszone lub anulowane. Sam Pietrangelo Buttafuoco swoją decyzję argumentuje następująco: „Biennale pozostaje miejscem dialogu, otwartości i wolności artystycznej, sprzyjającym więziom między narodami i kulturami, z nieustającą nadzieją na zakończenie konfliktów i cierpienia” — a fundacja przez niego kierowana — „odrzuca wszelkie formy wykluczenia lub cenzury kultury i sztuki”. Zdecydowanie nie podzielały tej opinii członkinie tegorocznego jury, które miały zdecydować o przyznaniu Złotych Lwów dla najlepszego pawilonu narodowego i najciekawszej pracy indywidualnej prezentowanej na wystawie, i ostatniego dnia kwietnia ogłosiły, że rezygnują z zasiadania w tym gremium.
Art Not Genocide / Sztuka nie ludobójstwo
Obecny konflikt o wykluczenie z biennale któregoś z krajów nie jest niczym nowym, przez 30 lat nie wystawiała tu np. RPA, bo międzynarodowy świat sztuki nie godził się z apartheidem. Protestowano przeciwko autorytarnym systemom, protestowano przeciwko konkretnym artystom czy ich pracom, protestowali również sami artyści przeciwko polityce kraju, który mieli na biennale reprezentować.
W tym roku – równolegle do protestów dotyczących pawilonu Rosji – coraz głośniej wybrzmiewa protest przeciwko Izraelowi i Ameryce po interwencji zbrojnej obu krajów w Iranie. Grupa aktywistyczna #ArtNotGenocideAlliance opublikowała kolejny list otwarty, domagając się zablokowania udziału Izraela. Sygnatariusze piszą: „My, podpisani poniżej, stoimy razem jako artyści, kuratorzy i pracownicy sztuki w zbiorowej odmowie pozwolenia wam na budowanie platformy dla państwa izraelskiego, podczas gdy wciąż jesteśmy świadkami ludobójstwa”. List został podpisany przez niemal 200 artystów, kuratorów i pracowników sztuki związanych z tegoroczną edycją biennale. Wśród sygnatariuszy listu są m.in. Gabe Beckhurst Feijoo i Rasha Salti, czyli część zespołu odpowiedzialnego za realizację wizji kuratorki tegorocznego biennale.
Nie dowiemy się, jak zareagowałaby na te wydarzenia Koyo Kouoh. Z jej śmiałej deklaracji o potrzebie „radykalności radości” w tych okolicznościach niestety niewiele zostało. Oddzielenie sztuki od polityki to mrzonki. Jednak protestować przeciwko politykom zawsze warto, bo inaczej – być może w całkiem niedalekiej przyszłości – oglądać będziemy na biennale instalacje wideo o przywódcach politycznych stąpających boso po wodach weneckiej laguny lub stylizowanych przez AI na mesjaszy zbawiających świat. Przedsmak tego mieliśmy ostatnio na oficjalnym profilu prezydenta Stanów Zjednoczonych Ameryki – Donalda Trumpa. I nie był to mem.
Polacy solidarni z Ukrainą
„Popieramy decyzję szefowej dyplomacji Unii Europejskiej o wstrzymaniu finansowania tegorocznej edycji biennale. Każda forma nacisku na organizatorów (…) jest dla nas działaniem ważnym i potrzebnym. (…) Nie damy Rosji odebrać nam biennale” – komentowało całą sprawę polskie MKiDN. Polska reprezentacja na 61. Międzynarodowej Wystawie Sztuki w Wenecji prezentuje się bardzo mocno. Oprócz projektu „Pieśń wielorybów” Bogny Burskiej i Daniela Kotowskiego w pawilonie polskim oraz wystawy poświęconej Tadeuszowi Kantorowi i Marii Jaremie efekty pracy polskich kuratorek zobaczymy również w pawilonach Albanii i Estonii.
Bogna Burska, artystka wizualna posługująca się wieloma formami wypowiedzi, oraz Daniel Kotowski, artysta i performer, którego praktyka koncentruje się wokół doświadczenia osób niesłyszących – to artyści, którzy są autorami projektu „Języki z wody”, który zobaczymy w pawilonie polskim. Artyści i zespół kuratorski tak opisują swój projekt: „To instalacja audio-wideo, w której społeczny Chór w Ruchu, tworzony przez osoby słyszące i głuche, wykona interpretacje kodów komunikacyjnych i pieśni wielorybów – jednocześnie w językach fonicznym i międzynarodowym migowym (IS). Projekt poszukuje alternatywnych sposobów komunikacji, inspirowanych życiem więcej niż ludzkim. Osią opowieści będą historie utraty i odbudowy – od odradzania się kultur wielorybów, po współczesne próby odzyskiwania języków i narracji zmarginalizowanych przez dominujące systemy komunikacji. Instalacja będzie oddziaływała na wielu poziomach – obrazu (zdjęcia: Magda Mosiewicz, Bogna Burska), dźwięku (kompozycja: Aleksandra Gryka) oraz fizycznego doświadczenia, dzięki falom akustycznym odpowiadającym wrażeniom wywoływanym przez wokalizacje i echolokację waleni. Choreografia zbiorowego ciała chóru jest inspirowana ruchem ławicy ryb (Alicja Czyczel)”. Na ścianach i suficie w pawilonie polskim zawisną ekrany z wideoprojekcją tak, żeby stworzyć poczucie bycia pod wodą. Na środku ustawiony zostanie obiekt w falującym kształcie, na którym będzie można się położyć i odczuwać wibracje oraz słuchać dźwięków. „To projekt, który kwestionuje ludzką dominację w myśleniu o komunikacji i pyta, kto tak naprawdę ma prawo być słyszany?” – deklarują autorzy. Kuratorkami projektu prezentowanego w pawilonie polskim są: Ewa Chomicka i Jolanta Woszczenko, a jego komisarzem została Agnieszka Pindera.
Tadeusz Kantor i Maria Jarema wracają do Wenecji
Wystawa „Tadeusz Kantor (1915-1990). Emballage, Cricotage and Madame Jarema” będzie piątą prezentacją polskiej sztuki organizowaną przez Fundację Rodziny Staraków w Wenecji oraz kolejną po prezentacjach twórczości Ryszarda Winiarskiego, Ewy Kuryluk i Andrzeja Wróblewskiego, która otrzymała tytuł oficjalnego wydarzenia towarzyszącego Biennale Arte. Wystawa będzie prezentowana od 9 maja do 22 listopada 2026 r., ponownie w historycznych i niezwykle prestiżowych przestrzeniach wystawowych Procuratie Vecchie na Placu Świętego Marka.
Tadeusz Kantor jest jednym z pierwszych artystów interdyscyplinarnych we współczesnym rozumieniu tego pojęcia. Na wystawie w Wenecji przedstawione zostaną najważniejsze wątki malarskiej twórczości Tadeusza Kantora, uzupełnione o oryginalne rekwizyty i obiekty z jego spektakli, w tym wybór kompozycji informel z przełomu lat 50. i 60., ambalaże z lat 1964-1978 oraz ostatnie malarskie cykle „Dalej już nic” (1987-1990) oraz „Cholernie spadam” (1988-1990). Ważnym przypomnieniem procesu tworzenia kompozycji informel będzie film „Uwaga, malarstwo”, zrealizowany przez Antoniego Nurzyńskiego i Mieczysława Waśkowskiego według koncepcji Kantora. Film prezentowany był po raz pierwszy podczas 29. Biennale Sztuki w Wenecji, otrzymał wtedy wyróżnienie na I Międzynarodowym Konkursie Filmów o Sztuce jako jedyne dzieło artystyczne nieposiadające charakteru dydaktycznego. W kolejnej edycji biennale w Wenecji, w 1960 r., twórczość Tadeusza Kantora została zaprezentowana w polskim pawilonie.
Ważnym wątkiem narracji wystawy będzie prezentacja twórczości Marii Jaremy (1908-1958). To ona, współtwórczyni przedwojennego, awangardowego teatru Cricot i współzałożycielka Cricot 2, była jedną z kluczowych i formacyjnych postaci dla Kantora. Maria Jarema, wybitna malarka i rzeźbiarka, nagrodzona w 1958 r. na biennale w Wenecji, pozostawała jedyną osobą, której zdaniu Kantor w pełni ufał. Ich relacja – fascynacja i intelektualne partnerstwo – stała się fundamentem formowania się Cricot 2. Na wystawie zostaną zaprezentowane monotypie ze Starak Collection oraz projekty kostiumów jej autorstwa do wczesnych spektakli Kantora.
– Wybór Tadeusza Kantora oraz Marii Jaremy na tegoroczną wystawę wynika bezpośrednio z głównej narracji Starak Collection, która koncentruje się na klasykach polskiej sztuki po 1945 r. Decyzje kuratorskie podejmuję zarówno na podstawie wiedzy o kolekcji, jak i intuicji, a także w odniesieniu do tematów przewodnich biennale – mówi kuratorka wystawy Anna Muszyńska i dodaje: – Nasze prezentacje tworzą spójną narrację o powojennej polskiej sztuce jako różnorodnej, eksperymentalnej i głęboko zaangażowanej w rzeczywistość. Od gier i obszarów Ryszarda Winiarskiego, który antycypował partycypację w sztuce na biennale „Viva Arte Viva” w 2017 r., przez instalacje z tkaniny Ewy Kuryluk wpisującą się w refleksję o obecności kobiet, podczas wspaniałego biennale „The Milk of Dream” w 2022 r., po przejmujące obserwacje młodego Andrzeja Wróblewskiego, którego prace nabrały szczególnej aktualności w kontekście wojny w Ukrainie, podczas biennale w 2024 r. Każda z tych wystaw wchodziła w aktywny dialog z tematem konkretnej edycji biennale, a tym samym najbardziej aktualną sztuką współczesną, jednocześnie wydobywając indywidualność i oryginalności naszych artystów.
Partnerem merytorycznym tegorocznej prezentacji jest Cricoteca – Ośrodek Dokumentacji Sztuki Tadeusza Kantora.
Dwie Polki kuratorkami pawilonów Albanii i Estonii
O tym, jak pamięć zbiorowa kształtuje tożsamość i percepcję przestrzenną, dowiemy się z instalacji Genti Korini w pawilonie Albanii „A Place in the Sun”, której kuratorką została Małgorzata Ludwisiak (historyczka sztuki i obecna dyrektorka Centrum Sztuki Współczesnej Zamek Ujazdowski w Warszawie).
Natalia Sielewicz – jedna z trzech głównych osób kuratorskich Muzeum Sztuki Nowoczesnej w Warszawie – została z kolei kuratorką wystawy „The House of Leaking Sky” w pawilonie Estonii. Autorką projektu jest malarka Merike Estna.

