-
Mieszkańcy Vareš w Bośni i Hercegowinie mają podwyższony poziom ołowiu we krwi, co wiąże się z wydobyciem kruszców w regionie.
-
Ponad 300 osób z okolic zakładu przetwórczego i składowiska odpadów ma wykryty zwiększony poziom ołowiu, a testy potwierdziły obecność metalu ciężkiego również u mieszkańców bardziej oddalonych od kopalni.
-
Władze zapowiedziały powołanie zespołu ekspertów do zbadania źródła skażenia i oceny zagrożenia zdrowia mieszkańców, a kanadyjska firma wydobywcza zadeklarowała współpracę w badaniach środowiska.
-
Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej serwisu
U ponad 300 osób mieszkających w Vareš wykryto podwyższony poziom ołowiu we krwi. Mieszkańcy twierdzą, że poprzedni właściciel kopalni zaoferował ich przeprowadzenie, a nie dlatego, że istniały jakiekolwiek oznaki zachorowań.
Lokalne organizacje ekologiczne domagają się jednak wyjaśnienia sprawy i złożyły zawiadomienia przeciwko firmie wydobywczej oraz przedstawicielom władz regionalnych, ponieważ poziomy ołowiu we krwi okazały się wyższe niż te dopuszczone przez WHO.
Władze Bośni i Hercegowiny zapowiedziały powołanie specjalnego zespołu ekspertów, którego zadaniem będzie ustalenie źródła skażenia oraz ocena zagrożenia dla zdrowia mieszkańców.
Mieszkańcy miasta w Bośni mają we krwi ołów
Szczególny niepokój wzbudziły wyniki badań przeprowadzonych wśród osób mieszkających w pobliżu zakładu przetwórczego i składowiska odpadów. Pierwsze analizy wykazały podwyższony poziom ołowiu u części badanych, a kolejne testy wykonane w Zenicy i Sarajewie potwierdziły obecność metalu ciężkiego u setek mieszkańców, także tych mieszkających nieco dalej od kopalni.
Problem stał się widoczny dwa lata po uruchomieniu kopalni srebra, ołowiu i barytu w centralnej części kraju. Inwestycja początkowo była reklamowana jako „impuls do rozwoju gospodarczego” regionu, który przez lata zmagał się z problemami ekonomicznymi i odpływem mieszkańców. Dzięki kopalni do miasta mieli przybywać pracownicy i nowi mieszkańcy. Pojawił się jednak kłopot.
Kanadyjska firma wydobywcza Dundee Precious Metals, która przejęła kopalnię w ubiegłym roku, zaprzecza, że to ona jest odpowiedzialna za skażenie. Przedsiębiorstwo deklaruje jednak współpracę z władzami oraz udział w badaniach gleby, wody, pyłu i produktów rolnych z okolicznych terenów. Poprzednim właścicielem zakłady była brytyjska firma.
Mieszkańcy podkreślają, że żyją obecnie w poczuciu niepewności i strachu. Niektórzy informują o wykryciu ołowiu zarówno we krwi domowników, jak i na terenach uprawnych, co zmusiło ich do wstrzymania siewów warzyw, owoców i zbóż.
Narażenie na ołów
Narażenie na ołów uznaje się za szkodliwe na każdym poziomie. Kontakt z nim może powodować problemy behawioralne, uszkodzenia mózgu i centralnego układu nerwowego oraz inne negatywne skutki zdrowotne. Według Amerykańskiej Agencji Ochrony Środowiska najbardziej zagrożone są dzieci poniżej szóstego roku życia.
-
Jest tania, ale kumuluje toksyny. Ryba, którą lepiej odstawić
-
Masowe zatrucia u dzieci w Polsce. Skażone są m.in. place zabaw
Problem zanieczyszczenia ołowiem od lat istnieje na Bałkanach i w wielu innych częściach Europy. Źródłem skażenia są najczęściej dawne kopalnie, huty metali oraz składowiska odpadów przemysłowych. W krajach bałkańskich problem bywa szczególnie dotkliwy ze względu na starszą infrastrukturę przemysłową i ograniczone środki na rekultywację terenów poprzemysłowych.
W ostatnich latach wiele państw europejskich zaostrzyło normy środowiskowe i prowadzi działania mające ograniczyć emisję metali ciężkich, jednak skutki wieloletnich zaniedbań wciąż są odczuwalne w niektórych regionach Europy.


