Naczelny Sąd Administracyjny nakazał urzędom dokonanie transkrypcji zagranicznych aktów małżeństwa trzech par jednopłciowych.
„Zwycięstwo! NSA właśnie wydał przełomowy wyrok. Oficjalnie jesteśmy w Polsce, małżeństwem” – napisała Hania, która cztery lata temu wzięła ślub z Karoliną. Na Maderze, bo w Polsce nie mogła. Cieszył się również Miłosz, który cztery lata temu ożenił się ze swoim partnerem w Berlinie. I jeszcze jedna para jednopłciowa, której imion nie ujawniono.
Tylko wczoraj Naczelny Sąd Administracyjny wydał aż trzy wyroki w sprawach dotyczących transkrypcji aktu małżeństwa par osób tej samej płci. Wyroki przełomowe, bo NSA nakazał urzędom dokonanie transkrypcji zagranicznych aktów małżeństwa tych trzech par.
W sumie jest już siedem takich wyroków wydanych przez polskie sądy po przełomowym orzeczeniu Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej z listopada 2025 roku. Cztery wydał NSA, a trzy Wojewódzkie Sądy Administracyjnie Lublinie, Olsztynie i Gorzowie. Również cztery dotyczą par, które wyjechały za granicę wyłącznie po to, by zawrzeć tam małżeństwo. To te słynne „turystyczne małżeństwa”, które tak nie podobają się polskim politykom, budzą ich (nie)uzasadnione wątpliwości.
Do końca maja, jak podaje stowarzyszenie Miłość nie Wyklucza działające na rzecz społeczności LGBTQ+, odbędą się jeszcze cztery kolejne rozprawy w Wojewódzkim Sądzie Administracyjnym w Warszawie. MnW ma nadzieję, że także one zakończą się sukcesem.
Koniec spekulacji
W uzasadnieniu wyroków Naczelny Sąd Administracyjny nie odwoływał się do orzeczenia TSUE, tylko Europejskiego Trybunału Praw Człowieka (ETPCz). – NSA jednym ruchem uciął wszystkie spekulacje dotyczące zastosowania wyroku TSUE i postawił tamę pomysłom, by transkrybować tylko niektóre akty małżeństwa – mówiła w czasie posiedzenia NSA adwokatka Karolina Gierdal, która reprezentowała jedną z par. Tłumaczyła, że sąd nie odwołał się do wyroku TSUE ani prawa unijnego, uznając, że istnieje obowiązek dokonywania transkrypcji aktów małżeństwa w oparciu o artykuł 8 Europejskiej Konwencji o Ochronie Praw Człowieka i Podstawowych Wolności. Trzeba uznawać wszystkie małżeństwa par jednej płci zawarte za granicą celem zapewnienia poszanowania ich prawa do życia prywatnego i rodzinnego.
Żeby urzędy mogły dokonywać transkrypcji, rząd musi wprowadzić techniczne zmiany w centralnych systemach, zwłaszcza w Rejestrze Stanu Cywilnego i bazie PESEL. Dziś system jest zbudowany tak, że technicznie zakłada małżeństwo wyłącznie kobiety i mężczyzny.
Problem w tym, że rząd ociąga się z tym i wymyśla kolejne powody, by nie podjąć wiążącej decyzji. Jeszcze kilka dni temu w programie „Fakty po faktach” w TVN24 prezydent Warszawy Rafał Trzaskowski mówił, że stołeczny urząd znalazł już sposób na dokonanie transkrypcji, ale – zaznaczał – dotyczy to tylko Jakuba i Mateusza z pierwszego wyroku NSA. Decyzje o transkrypcjach dla pozostałych par będą podejmowane, „jeśli będzie linia orzecznicza NSA w wielu tego typu sprawach” – zapowiedział Trzaskowski.
I właśnie ten sąd wydał trzy jednoznaczne wyroki, potwierdził istniejącą już i czytelną linię orzeczniczą wyznaczoną przez sądy wojewódzkie. Transkrypcje należą się wszystkim parom niezależnie od płci, obywatelstwa czy miejsca, w którym ślub został zawarty.
Wyrok to wyrok
To powinno ostatecznie zamknąć temat i sprawić, że zamiast szukać wciąż nowych wymówek, by transkrypcji nie robić, urzędy stanu cywilnego będą je po prostu wydawać. Bo tak mówi prawo.
Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej już pół roku temu potwierdził, że prawo unijne zobowiązuje Polskę do wykonywania transkrypcji. TSUE zajął się sprawą na wniosek Naczelnego Sądu Administracyjnego, więc NSA wydał wyrok zgodny z TSUE, podobnie jak wcześniej sądy wojewódzkie.
Politycy rządzącej koalicji doskonale to wiedzą, ale wybierają tchórzliwą i paskudną drogę kręcenia, zwlekania tak długo, jak tylko można. Ale od wczoraj już nie można. Są wyroki, trzeba je wykonać. Urzędy stanu cywilnego będą musiały je wykonywać, koniec uników. I koniec z głupimi pytaniami, czy pary, które nie mieszkały za granicą i pojechały tam tylko po to, by się pobrać, naprawdę zasługują na to, by uznać je za małżeństwo. Koniec z idiotycznym sprawdzaniem, czy udowodniły, że są ze sobą w silnym i trwałym związku. Czas uznać, że są oficjalnie małżeństwem i to nawet wtedy, gdy obie osoby nie mają obywatelstwa któregoś z krajów Unii Europejskiej albo wzięły ślub w państwie, które nie należy do UE.
Wyrok to wyrok. Rafale Trzaskowski, nie możesz go ignorować. Daj polskim małżeństwom jednopłciowym transkrypcje. Miłoszowi i jego mężowi, Hani i jej żonie, a także wszystkim pozostałym parom, które długo na to czekały. O wiele za długo.

