-
Film dokumentalny „A szavazat ara” ujawnia proceder kupowania głosów na Węgrzech, obejmujący około 500 tys. mieszkańców prowincji, którzy mieli otrzymywać pieniądze, żywność lub środki odurzające w zamian za poparcie partii rządzącej.
-
Organizacja De!Akciokozosseg rozpoczęła kampanię mającą na celu przeciwdziałanie nadużyciom podczas wyborów parlamentarnych, rekrutując wolontariuszy do obserwacji lokali wyborczych.
-
Rzecznik rządu Zoltan Kovacs odrzucił zarzuty przedstawione w filmie. Wybory parlamentarne na Węgrzech odbędą się 12 kwietnia. Większość sondaży wskazują na przewagę opozycyjnej partii TISZA.
-
Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Interii
Dokument miał premierę w czwartek wieczorem w jednym z kin w Budapeszcie oraz na YouTube. Jest owocem sześciomiesięcznego śledztwa przeprowadzonego przez niezależnych dziennikarzy i filmowców z organizacji De!Akciokozosseg.
Z wypowiedzi przedstawionych w filmie – ofiar i organizatorów opisywanych działań – wynika, że proceder kupowania głosów nie jest odosobnionym incydentem, lecz częścią szerszego, systemowego schematu, który wykorzystuje bezbronność i ubóstwo.
– Na początku myśleliśmy, że kluczowym elementem procesu jest kupowanie głosów. Potem zdaliśmy sobie sprawę, że pieniądze to tylko wisienka na torcie. Kluczowymi słowami są tutaj zależność i bezbronność – powiedział Aron Timar, jeden z twórców filmu.
Węgry. Ujawniono proceder kupowania głosów
Rozmówcy wymienili szereg praktyk, które stosuje się, by wpłynąć na wyborców: bezpośrednie płatności gotówkowe, dystrybucję żywności, drewna opałowego, zwierząt gospodarskich, dostarczanie alkoholu i narkotyków, a nawet groźby. Jedna z osób zaangażowanych w kupowanie głosów przyznała, że otrzymała znaczne sumy za koordynację tych działań, transport wyborców i nadzorowanie tego, na kogo oddają głos.
Działania są prowadzone w najbiedniejszych wsiach i niewielkich miejscowościach Węgier, w tym przez tamtejszych burmistrzów Fideszu. Choć film koncentruje się na oskarżeniach wobec partii premiera Viktora Orbana, niektórzy rozmówcy sugerują, że podobne praktyki istniały już za poprzednich rządów, a nawet wśród grup opozycyjnych.
Portal BBC, komentując dokument, przypomniał styczniowe spotkanie Orbana z burmistrzami i radnymi, podczas którego premier powiedział, że „to oni muszą wygrać te wybory”. – O wyniku wyborów w 2026 roku zdecyduje to, czy się zaangażujecie. Jeśli to zrobicie, wygramy; jeśli nie, nie wygramy – stwierdził szef rządu.
Węgierski rząd odrzuca oskarżenia
Wraz z publikacją filmu organizacja De!Akciokozosseg rozpoczęła kampanię mającą na celu przeciwdziałanie potencjalnym nadużyciom podczas nadchodzących wyborów parlamentarnych. Grupa rekrutuje wolontariuszy do pełnienia funkcji obserwatorów lokali wyborczych na terenach wysokiego ryzyka, twierdząc, że do skutecznego nadzoru potrzebnych będzie co najmniej 10 wolontariuszy na lokal.
Rzecznik rządu w Budapeszcie Zoltan Kovacs odrzucił przedstawione w filmie oskarżenia, twierdząc, że „to narracja polityczna zbudowana na sprzecznościach, forsowana przez skorumpowanych aktorów i rozpadająca się pod własnym ciężarem”.
Wybory parlamentarne na Węgrzech odbędą się 12 kwietnia. Opozycyjna partia TISZA wyprzedza Fidesz premiera Orbana w większości niezależnych sondaży. W marcowym badaniu firmy Median partia ta uzyskała 23-punktową przewagę wśród zdecydowanych wyborców. Sondaże ośrodków powiązanych z rządem wskazują z kolei na kilkuprocentową przewagę Fideszu.
-
Amerykańscy senatorzy przeciwko Węgrom. Uderzają w rząd Orbana
-
Wybory na Węgrzech tuż-tuż. Kreatywna ordynacja wspiera Fidesz


