-
Wychuchol pirenejski spędza dużo czasu w zimnych, wartkich potokach, polując na wodne mięczaki i skorupiaki.
-
Naukowcy stwierdzili, że jedna trzecia próbek kału wychucholi zawierała włókna syntetyczne, wskazując na obecność zanieczyszczeń w górskich wodach Pirenejów.
-
Na wschodzie kontynentu istnieje inny gatunek tych zwierząt, nazwany desmanem ukraińskim.
-
Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej serwisu
Wychuchole sporo czasu spędzają w wodzie i to często strumykach o wartkim nurcie. Na dodatek w rejonach, w których górska woda bywa bardzo zimna. Zamiłowanie do wody może zaskakiwać, zważywszy na to, że wychuchol to bliski krewny naszego kreta. Też należy do ssaków owadożernych, ale pamiętajmy, że do tego rzędu należy sporo rozmaitych gatunków, takich jak jeże, almiki, ryjówki, ale również żyjące w Polsce rzęsorki. One także trzymają się blisko wody. Po prostu rząd owadożerów składa się z szerokiej gamy rozmaitych gatunków przystosowanych do życia w bardzo różnych środowiskach.
W wypadku wychucholi, nazywanych też desmanami czy chochołami piżmowymi, woda to ich prawdziwy żywioł. Zwierzęta są z nią mocno związane, nawet wejście do swoich norek umieszczają pod jej powierzchnią, niczym bobry.
Wychuchol nurkuje w wartkiej wodzie po smakołyki
Są także bardzo ruchliwe i aktywne, co jest typowe dla owadożerów. Te zwierzęta mają bardzo intensywną przemianę materii, muszą zatem dostarczać organizmowi sporo energii i bezustannie jeść.
Wychuchol pirenejski co chwilę zatem wskakuje do wody i wychodzi z niej, by zebrać w potokach i strumieniach smakowite kąski, głównie wodne mięczaki i skorupiaki. Uwielbia ślimaki, małże, krewetki, ale chwyta też inne bezkręgowce np. pierścienice, larwy owadów.
Jeśli przestanie jeść, umrze, zatem musi mieć dobre warunki do życia i zdobywania pokarmu.
Takowych dostarczają mu wartkie, czyste i górskie rzeczki Pirenejów, gdzie wychuchol pirenejski się jeszcze zachował. To wody w teorii nieskazitelnie czyste i idealne dla niego, ale w praktyce także niosą wiele zanieczyszczeń. To cząsteczki plastiku i innych zanieczyszczeń, które spływają do tych rzek.
Jak podaje „Wildlife Society”, energiczne wychuchole pirenejskie pochłaniają spore ilości chemikaliów, plastiku i innych zanieczyszczeń podczas pościgu za bezkręgowcami w górskich wodach Pirenejów. To zwłaszcza syntetyczne substancje pochodzące z ubrań.

Naukowcy odkryli, że jedna trzecia analizowanych przez nich próbek kału wychucholi zawierała włókna syntetyczne. To oznacza, że nie ma w tych okolicach, a może nawet w całej Europie zwierzęcia, które byłoby lepszym miernikiem poziomu skażenia wód górskich.
Zdaniem badaczy długi i ruchliwy ryjek wychuchola jest znakomitym narzędziem do poszukiwania przez niego wszelkiej zdobyczy ukrytej na dnie, wśród żwiru i kamieni, ale zarazem działa jak odkurzacz wchłaniający zanieczyszczenia.
Może zatem stanowić także dobry sposób sprawdzenia, jaki jest poziom skażenia górskich wód i to nawet tych, które uważamy za bardzo czyste. Tymczasem wychuchol pirenejski pokazuje, że nawet w takich warunkach swym ryjkiem wchłania sporo drobnych, niewidocznych dla oka zanieczyszczeń, których w wodzie jest mnóstwo.
Jeżeli ten gatunek pochłania aż tak wiele syntetycznych zanieczyszczeń w postaci zwłaszcza mikrowłókien, to jest prawdopodobne, że robią to również inne zwierzęta.















