Baryłka ropy kosztuje dziś dokładnie tyle co w sierpniu 2023 r. Podobnie jak benzyna na polskich stacjach. Ale może wzrosnąć z powodu niepokojów na Bliskim Wschodzie. A to oznacza polityczny kłopot – także dla Donalda Tuska
Od kilku tygodniu, a w ubiegłym już całkiem oficjalnie, administracja Joego Bidena przekonuje Ukrainę do powstrzymania się od ataków dronami na instalacje rafineryjne w Rosjii. Departament Stanu i Pentagon – choć taki wniosek jest więcej niż wątpliwy – utrzymują że obniżanie zdolności przetwórczych rafinerii w państwie Putina niepotrzebnie podkręca nerwowość na giełdach i ciągnie w górę ceny ropy. To wyjątkowo niewygodna sytuacja dla Bidena, bo na kilka miesięcy przed wyborami drożeją paliwa ciągnąć w górę inflację w USA z 3,2 proc. w lutym do 3,5 proc. w marcu.
Wpływu sytuacji politycznej i militarnej na wzrost cen ropy i paliw Biały Dom może szukać, owszem, ale na Bliskim Wschodzie. Po tym jak USA zapowiedział, że Iran może zaatakować Izrael już w ten weekend, giełdy lekko zadrżały. W dużym skrócie: akcje tanieją, drożeje złoto uchodzące za bezpieczną lokatę kapitału na niepewne czasy. Drożeje też ropa naftowa, cena baryłki Brenta po pół roku wróciła na poziom 90 dol. Bo też ewentualna eskalacja wojny na Bliskim Wschodzie, a także włączenie się do walk wojsk USA może zachwiać produkcją w tym newralgicznym regionie.
Słodka zemsta PiS
Polityczny problem z cenami paliw ma zresztą nie tylko Biden, ale i Donald Tusk. PiS rewanżuje się dawnej opozycji za ostanie kilkanaście miesięcy i kolportuje w sieci niezliczone materiały obciążające odpowiedzialnością za paliwową drożyznę rząd koalicji. To samo zresztą za oceanem robią Republikanie.
Z naszych kalkulacji wynika jednak, że paliwa są dziś w dokładnie takiej samej cenie jak w czasach kiedy rządził PiS. Biorąc pod uwagę cenę baryłki Brenta, kurs dolara i statystyki prowadzone przez Komisję Europejską.
Ceny Brenta na poziomie 90 dol. poprzedni były notowane na początku sierpnia ubiegłego roku. Wcześniej także w październiku i na początku stycznia 2022 r. Cena baryłki wyrażona w złotych dziś wynosi ok. 360 zł. Tyle samo co na początku 2022 r. i na początku sierpnia 2023 r. W październiku 2022 kurs dolara dobijał do 5 zł (dziś to ok. 4 zł) więc wynik z tego okresu – 450 zł za baryłkę – w porównaniu trzeba pominąć.
Na Orlenie bez zmian
Z cotygodniowego raportu paliwowego publikowanego przez Komisję Europejską wynika, że ceny benzyny 95 (E10) na stacjach wynosiły na przełomie marca i kwietnia 6,7 zł. W styczniu 2022 roku było to wyraźnie mniej, niecałe 5,8 zł za litr. Ale już w sierpniu 2023 roku, w dużej mierze za sprawą wzrostu kosztów pracy i energii ceny paliw w hurcie i na stacjach były bardzo zbliżone do poziomu, z którymi kierowcy mierzą się obecnie. Według KE na początku sierpnia ubiegłego roku cena benzyny w detalu wynosiła 6,57 zł. A był to już okres, w którym Orlen rozpoczął swoją przedwyborczą grę na zaniżanie cen paliw w hurcie.
Ceny benzyny, choć oczywiście wysokie, są dziś zatem na takim poziomie w stosunku do ceny ropy, jak osiem miesięcy temu.
Prognozowanie cen na najbliższe tygodnie obarczone jest sporym ryzykiem. Głównie z powodu nieprzewidywalnej sytuacji na Bliskim Wschodzie.
W rodzimych rafineriach ceny paliw w ostatnich dniach uległy wszak nieznacznej przecenie. Cena benzyny 95 w hurcie spadła w ostatnich dniach o nieco ponad 1 proc. a ceny diesla o ponad 2 proc. Niewykluczone zatem, że wkrótce zobaczymy na stacjach minimalne obniżki.


