Péter Szijjarto nie tylko regularnie konsultował z Kremlem stanowisko Węgier w UE w sprawach dotyczących Rosji, ale zachowywał się jak rosyjski agent wpływu. Wniosek z tego jest prosty — Putin nie może dopuścić do przegranej Viktora Orbana.
O tym, że Węgry są koniem trojańskim Putina w UE i NATO wiemy co najmniej od pełnoskalowej inwazji Rosji na Ukrainę. W ciągu ostatnich dwóch lat napisałem na ten temat dwa duże teksty dla „Newsweeka”, w których cytowałem poważne źródła z Brukseli, Warszawy i Budapesztu. Dziennikarskie śledztwo Frontstory rzuca jednak zupełnie nowe światło na sposób, w jaki Rosja wykorzystuje władze w Budapeszcie do wpływania na decyzje UE. Dziś wiemy już, że Węgry dużo więcej niż „koń trojański” — to delegatura Kremla w UE i NATO.
Gorąca linia między Szijjarto a Ławrowem
Z treści rozmów ujawnionych przez Frontstory wynika, że dzięki Szijjarto Ławrow zyskał możliwość opóźniania kolejnych pakietów sankcji i wpływania na ich kształt. Jak czytamy, węgierski minister spraw zagranicznych regularnie informował swego kolegę z Moskwy o szczegółach poufnych rozmów europejskich dyplomatów. Frontstory przytacza rozmowę ministrów z 30 sierpnia 2024 r., podczas której Szijjarto „zdradza szczegóły posiedzenia Rady do Spraw Zagranicznych UE, w którym uczestniczył dzień wcześniej”.
Dzięki rewelacjom portalu wiemy, że istnieje „gorąca” linia między Szijjarto a Ławrowem. Frontstory cytuje fragmenty rozmów między ministrami, z których wynika jasno, że Węgier wykonywał zlecania Kremla. Pal sześć język i poziom zażyłości między ministrami. To, czego dopuścił się Szijjarto to nie tylko zdrada Węgier, ale i Zachodu. W historii Unii Europejskiej tak jawne działanie na korzyść wrogiego Wspólnocie mocarstwa to rzecz absolutnie bez precedensu.
O tym, co otrzymywały Węgry w zamian za przysługi dla Putina, wiemy z innej rozmowy węgierskiego ministra ujawnionej w zeszłym tygodniu. Rosja ingerowała w wybory w ościennych krajach, przeprowadzała tajne operacje, szerzyła dezinformację itd. Można więc założyć, że FSB i inne rosyjskie służby robią teraz wszystko, co w ich mocy, by Orban utrzymał się przy władzy. Z historii wiemy, że Rosja nie patyczkuje się, kiedy chodzi o ochronę jej żywotnych interesów.
Orban przekształci Węgry w protektorat Rosji
Wróciłem niedawno z Budapesztu, gdzie odbyłem dziesiątki rozmów na temat wyborów 12 kwietnia. Niemal wszyscy moi rozmówcy: dziennikarze, intelektualiści, byli ministrowie, dyplomaci i aktywiści opozycji obawiają się, że Kreml spróbuje w ten czy inny sposób wpłynąć na wyborów 12 kwietnia.
Balint Magyar, węgierski socjolog i autor słynnej książki diagnozującej Węgry jako „państwo mafijne” powiedział mi, że coraz silniejsze relacje Orbana z Putinem są największym niebezpieczeństwem dla Węgier: — Jeśli znów wygra, przekształci Węgry w swego rodzaju protektorat Rosji. Czeka nas polityczna „białorutenizacja”. I to jest prawdziwą stawką tych wyborów. Albo Europa, albo bycie protektoratem Imperium Rosyjskiego o statusie Białorusi, nawet jeśli formalnie Węgry pozostałyby członkiem UE czy NATO.
Zdaniem Magyara rosyjskie służby działają na Węgrzech niemal tak otwarcie, jak na Białorusi: — Węgry stały się klientem Rosji. Orban przeszedł transformację po wizycie kongresie partyjnym Jednej Rosji w Petersburgu w 2009 r. Dowodów na to, że został zwerbowany, nie ma, ale po przejęciu władzy wprowadził w życie tzw., politykę otwarcia na wschód. Z roku na rok wchodził w coraz bardziej podejrzane interesy z Rosją, mieliśmy coraz więcej oznak tego, że Putin musi mieć na niego jakieś kompromitujące materiały. Nie łączy ich partnerska relacja, ale relacja typu patron-klient. Putin „płaci” Orbanowi korzystnymi warunkami kontraktów na ropę czy gaz, Orban rewanżuje się wywrotową działalnością w UE, np. blokowaniem sankcji, czy pożyczki dla Ukrainy.
Socjolog tłumaczył mi, że Orban nie kieruje się względami ideologicznymi, ale stał się sługą Putina z bardzo przyziemnych pobudek: — Rządzący w Budapeszcie są stacjonarnymi bandytami, nie uciekają po ograbieniu kraju jak niegdyś Wikingowie, ale zostają na Węgrzech. Potrzebują więc parasola ochronnego ze strony jeszcze większych bandytów — stąd otwarte wejście pod ochronę Putina.
Jawna agentura
Agentem Rosji szef węgierskiej dyplomacji jest od dawna. Nie bez powodu w listopadzie 2021 r. Władimir Putin odznaczył go Orderem Przyjaźni. Już kilka lat temu jeden z moich węgierskich kolegów dziennikarzy przekonywał mnie, że Szijjarto to „lokaj lokaja Putina”, mając na myśli to, że głównym zasobem Rosji w Brukseli jest Viktor Orban.
Jeśli węgierskiemu satrapie uda się — przy pomocy Kremla — wygrać wybory, Polska i UE będzie miała poważny problem. Węgry będą blokować nie tylko pomoc dla Ukrainy czy kolejne pakiety sankcji wobec Rosji, ale zawetują projekt unijnego budżetu na lata 2028–2034. Przygotowany przez polskiego komisarza UE Piotra Serafina projekt wieloletnich ram finansowych UE opiewa na rekordową kwotę dwóch bilionów euro. Priorytetami ma być: obronność, konkurencyjność, nowoczesne technologie zaś pieniądze mają być wypłacane według znacznie uproszczonych zasad. Jeśli projekt zostanie przyjęty, Polska będzie największym beneficjentem z pulą ponad 123 mld euro. Wypłata unijnych funduszy ma być ściśle powiązana z praworządnością, a Orban zapowiedział, że na to się nie zgodzi.

