Close Menu
  • Aktualności
  • Polska
  • Lokalne
  • Świat
  • Biznes
  • Polityka
  • Nauka
  • Sport
  • Klimat
  • Zdrowie
  • Wybór Redaktora
  • Komunikat Prasowy
Modne Teraz
Szokujące tajemnice Jerzego Andrzejewskiego. Podwójne życie autora „Popiołu i diamentu”

Szokujące tajemnice Jerzego Andrzejewskiego. Podwójne życie autora „Popiołu i diamentu”

9 maja, 2026
Puszcza Solska w płomieniach. 300 ha zniszczone, strażacy walczą z pogorzeliskiem

Puszcza Solska w płomieniach. 300 ha zniszczone, strażacy walczą z pogorzeliskiem

9 maja, 2026
Pożar w Puszczy Solskiej. Strażacy pracują nad dogaszaniem pogorzeliska

Pożar w Puszczy Solskiej. Strażacy pracują nad dogaszaniem pogorzeliska

9 maja, 2026
Holandia. Firma Yango z rekordową karą za przekazywanie danych do Rosji

Holandia. Firma Yango z rekordową karą za przekazywanie danych do Rosji

9 maja, 2026
Złamali przysięgę wierności Rzeczypospolitej. Z punktu widzenia prawa stali się przestępcami

Złamali przysięgę wierności Rzeczypospolitej. Z punktu widzenia prawa stali się przestępcami

9 maja, 2026
Facebook X (Twitter) Instagram
Popularność
  • Szokujące tajemnice Jerzego Andrzejewskiego. Podwójne życie autora „Popiołu i diamentu”
  • Puszcza Solska w płomieniach. 300 ha zniszczone, strażacy walczą z pogorzeliskiem
  • Pożar w Puszczy Solskiej. Strażacy pracują nad dogaszaniem pogorzeliska
  • Holandia. Firma Yango z rekordową karą za przekazywanie danych do Rosji
  • Złamali przysięgę wierności Rzeczypospolitej. Z punktu widzenia prawa stali się przestępcami
  • Ukraina chciała zaatakować Rosję? Trump interweniował w ostatniej chwili – Wprost
  • Poziom hałasu w sąsiedztwie wiatraka i farm wiatrowych. Co pokazują pomiary? – Biznes Wprost
  • Owoce zakazane dla psa – tych produktów nie możesz podawać pupilowi
  • Polityka prywatności
  • Regulamin
  • Skontaktuj się z nami
Historie Internetowe
Razy DzisiajRazy Dzisiaj
Biuletyn Zaloguj Sie
  • Aktualności
  • Polska
  • Lokalne
  • Świat
  • Biznes
  • Polityka
  • Nauka
  • Sport
  • Klimat
  • Zdrowie
  • Wybór Redaktora
  • Komunikat Prasowy
Razy DzisiajRazy Dzisiaj
Strona Główna » Złamali przysięgę wierności Rzeczypospolitej. Z punktu widzenia prawa stali się przestępcami
Złamali przysięgę wierności Rzeczypospolitej. Z punktu widzenia prawa stali się przestępcami
Aktualności

Złamali przysięgę wierności Rzeczypospolitej. Z punktu widzenia prawa stali się przestępcami

Pokój WiadomościPrzez Pokój Wiadomości9 maja, 2026

Rankiem 12 maja ludzie podawali sobie z ust do ust informację opublikowaną w „Przeglądzie Wieczornym” w artykule pod tytułem Zamach na marszałka Piłsudskiego. Wedle gazety dworek w Sulejówku „został zaatakowany przez jakichś podejrzanych indywiduów”.

Bandy miały ostrzelać Milusin „ogniem, zdaje się karabinowym i rewolwerowym”. Sprawców nie ujęto, ale zostali spłoszeni dopiero przez oddziały wojskowe, które wzięły pod swoją opiekę Marszałka i jego dom.

„Nocy dzisiejszej banda faszystowsko-terrorystyczna napadła na dworek Marszałka Józefa Piłsudskiego. Zamach udaremniono […], wzburzone wojsko chce usunąć rząd faszystowsko-piastowski z Witosem na czele i idzie na Warszawę z obozu warownego w Rembertowie” – pisało 12 maja „Zwierciadło”.

Była to szokująca i oburzająca wiadomość, która poruszyła zarówno wojskowych, jak i cywili. 13 maja wspominała też o tym „Polska Zbrojna”, że w nocy zauważono wokół willi „grupy podejrzanych i uzbrojonych ludzi, jakoby z rozkazu Min. Spr. Wewn. celem unieszkodliwienia P. Marszałka drogą zamachu na jego życie”. Choć inne tytuły prasowe tej wieści nie potwierdziły, a niektóre dementowały, niemniej mleko się rozlało.

Najważniejsza była pierwsza wiadomość, a nie jej zaprzeczenie. Po latach Witos pisał, iż […] bardzo wielu uwierzyło, że zbrodniczy napad na Marszałka i jego rodzinę został naprawdę urządzony. Mało tego, inspiratorzy dawali wyraźnie do zrozumienia, że był on dziełem endecji, a może nawet agentów rządu. Ohydna ta prowokacja udała się znakomicie. Szerokie, nieuświadomione masy uwierzyły, że zbrodniczy rząd Witosa chciał zgładzić Marszałka i skutkiem tego rozgrzeszały go od razu, kiedy rozpoczął walkę z tym rządem. Aby jeszcze silniej podgrzać atmosferę i wprowadzić dezinformację, kolportowano wśród żołnierzy ulotki sugerujące, że Witos zorganizował zamach stanu. „Obywatele! Żołnierze! Zbrodniczy zamach garstki szaleńców z posłem Witosem na czele został udaremniony przez Naczelnego Wodza Marszałka Piłsudskiego. Przelana krew bratnia spadnie na głowy i sumienie warchołów i garści obałamuconych przez nich żołnierzy. […] Wojsko i kraj z entuzjazmem stanęli po stronie Zwycięskiego Wodza, Zbawcy Ojczyzny Marszałka Józefa Piłsudskiego”.

Nie wiemy, kto był pomysłodawcą wieści o „zamachu” na sulejówecki dworek ani kto przekazał redakcjom tę informację. Jedna z hipotez wskazuje, że mógł to być Bogusław Miedziński. Czy Piłsudski o tym wiedział? Czy może była to samodzielna inicjatywa jego zwolenników? Tego nie wiemy. Nie wiemy też, kto był pomysłodawcą i wykonawcą ulotek.

Wieść o „ataku” na Milusin była czymś w rodzaju przygotowania artyleryjskiego. Jeśli nawet Piłsudski nie wiedział o przekazaniu redakcjom treści tej bałamutnej wieści, to mogła być ona tylko z korzyścią dla niego. Teraz, mając za sobą tak silne racje moralne, mógł przystąpić do akcji. Decyzję o jej rozpoczęciu podjął w nocy z 11 na 12 maja, sprowokowany przez Malczewskiego, który 11 maja o godzinie 23.00 wydał rozkaz stawiający warszawski garnizon w stan pogotowia. Wezwał w nim wojsko do zachowania nadzwyczajnej gotowości i czujności. Rozkaz ten dla oficerów nie był niespodzianką, gdyż już od kilku dni utrzymywał się stan podniecenia i niepewności.

Oficerowie chodzili spać w mundurach polowych na wypadek konieczności natychmiastowego wejścia do akcji. Przede wszystkim obawiali się, że demonstranci wsparci przez zbrojne milicje PPS podejmą próby zmuszenia rządu do ustąpienia. Mogli się również obawiać reakcji Piłsudskiego na konfiskatę wywiadu. Jan Wojtal, podchorąży, wspominał, że „od 10 maja spaliśmy w ubraniach i butach. Było to bardzo męczące, ale rozkaz jest rozkazem, nie było na to rady”.

Czy gdyby tego rozkazu Malczewskiego nie było, to Piłsudski by ruszył z Sulejówka po władzę? Z pewnością tak, o czym pisaliśmy wyżej. Może tylko kilkanaście godzin, a może dzień lub dwa później. Zresztą jeszcze przed rozkazem Malczewskiego 7 Pułk Ułanów Lubelskich znajdował się w pobliżu Sulejówka, choć nie mamy jasności, jakie plany Piłsudski z nim wiązał. W nocy z 11 na 12 maja Marszałek podjął ostateczną decyzję o rozpoczęciu, jak planował, demonstracji w „wojskowej asystencji”. Z pewnością rozmawiał o tym z Orlicz-Dreszerem, aczkolwiek nie znamy treści ich ustaleń. Pewne jest jedynie to, że Orlicz‑Dreszer nie podzielał wiary Piłsudskiego w możliwość osiągnięcia celu, czyli zdymisjonowania Witosa i powołania nowego rządu, na drodze legalnej, a to oznaczało, że nie wykluczał starć zbrojnych z wojskami wiernymi rządowi. Możemy domniemywać, że Marszałek został przekonany, by zapewnić akcji szersze wsparcie wojskowe. Już wczesną wiosną 1926 roku Orlicz‑Dreszer zaczął tworzyć sieć łączności między pułkami kierowanymi przez piłsudczyków, co w razie potrzeby ułatwiłoby ich szybką dyslokację.

„Kilka tygodni przed przewrotem generał Orlicz­‑Dreszer powiedział mi, że być może zajdzie potrzeba, by wojsko wystąpiło i powstrzymało upadek państwa, że może Marszałek powoła nas ponownie pod swoje rozkazy. […] Generał kazał mi przemyśleć i przygotować sprawę łączności z oddziałami dywizji, tak by mogły one wystąpić alarmowo i forsownym marszem przybyć na wezwanie do Warszawy” – pisał podpułkownik Ludwik Kmicic‑Skrzyński, szef sztabu 2 DK w Warszawie.

W nocy Orlicz‑Dreszer nakazał zaufanym oficerom w imieniu Marszałka natychmiast udać się do pułków znajdujących się w niewielkiej odległości od Warszawy, aby ich dowódcy, piłsudczycy, niezwłocznie ruszyli w kierunku Rembertowa i stolicy. Dowódcy nie byli szczególnie zaskoczeni treścią rozkazu, gdyż od pewnego czasu wiedzieli, że Komendant „coś” szykuje, że powinni być gotowi do czynu. Szczegółów co prawda znać nie mogli, bo i Piłsudski ich jeszcze nie znał. Wszyscy, do których dotarł rozkaz Komendanta, zareagowali, zgodnie z oczekiwaniami, niemniej niektórzy zastanawiali się, czy marsz na Warszawę w ogóle jest potrzebny, bo „kto chciałby strzelać do Komendanta”. Oni również byli przekonani, że jest on ponad wszystkim, że jest tak wielki, że bez problemu powróci do Belwederu. O decyzji Piłsudskiego wiedzieli jedynie nieliczni oficerowie, natomiast nie zostali o niej powiadomieni jego współpracownicy, tacy jak Śliwiński, Sławek, Grzędziński, Sokolnicki, gdyż akcja od pierwszych godzin miała charakter spontaniczny i wyglądała na prowizorkę. Nie podjęto prac nad przygotowaniem planu awaryjnego. Piłsudski nie widział takiej potrzeby, zapewne wierząc, że już pierwsze podejście zakończy się sukcesem, tym bardziej że nie spodziewał się wrogiej reakcji ze strony Malczewskiego.

Kiedy w lutym 1926 roku Żeligowski mianował go na stanowisko komendanta DOK I w Warszawie, Piłsudski uznał, że to dobra decyzja. Wydawał mu się lojalny. Przecież wraz z piłsudczykami wziął udział w imprezie sulejóweckiej w listopadzie 1925 roku, poza tym w Sulejówku był ponownie 9 marca 1926 roku. Jego pobyt dokumentuje zachowana fotografia. Siedzi na ławie wraz z Marszałkiem, jego córkami i przyjaciółmi: z generałem Henrykiem Minkiewiczem, Bolesławem Wieniawą‑Długoszowskim, Marianem Zyndramem‑Kościałkowskim. Doświadczenie konspiracyjne Piłsudskiego podpowiadało mu użyteczność starej maksymy, że im mniej osób wie, tym lepiej dla sprawy. Piłsudski nigdy szeroko nie władzach wojskowych, to trudno sobie wyobrazić, aby Sejm ją uchwalił. Nie wiemy, jak to sobie Piłsudski wyobrażał. W pierwszej wersji planu w drodze do Warszawy miał mu towarzyszyć jedynie 7 Pułk Ułanów Lubelskich, wchodzący w skład 2 DK Orlicz‑Dreszera. Ułani byli uzbrojeni w karabiny i karabiny maszynowe z ostrą amunicją. Za nimi podążały tabory, w tym kuchnie polowe. Podobnie były wyposażone kolejne pułki wkraczające do akcji, a także pułki rządowe. Piłsudski nie zabiegał o wsparcie pułków artyleryjskich, bo nie przewidywał prowadzenia działań zbrojnych. Ułanów poprzedzała orkiestra 7 Pułku, co też nie świadczyło o wojennych zamiarach. Ułani to prawie domownicy Milusina, gdyż przez ostatnie lata ich reprezentanci honorowo trzymali straż przy dworku w Sulejówku i dostarczali żywność rodzinie Komendanta.

Orkiestra pułku grała na jego powitanie na warszawskich dworcach, kiedy wracał z podróży. W koszarach urodziły się dwa źrebięta słynnej klaczy Kasztanki. Dowódcą pułku był legionista I Brygady podpułkownik Zygmunt Piasecki, ale to jego zastępca podpułkownik Kazimierz Stamirowski, także legionista z tej samej formacji, należał do ścisłego grona zaufanych oficerów. W nocy z 11 na 12 maja Stamirowski otrzymał od Komendanta wiadomość, że w akcji nie będzie już osamotniony, gdyż otrzyma wsparcie innych pułków. Rzeczywiście tak się stało. Zgodnie z rozkazem żołnierze ruszyli ku Warszawie, choć w szczegóły akcji nie byli wtajemniczeni. Złamali przysięgę wierności Rzeczypospolitej, uznając, że ich dowódcą jest Komendant, że stoi on ponad organami państwa i że to jemu winni dochować wierności. Z punktu widzenia prawa stali się przestępcami i w razie niepowodzenia czekał ich sąd wojskowy. Mimo tego ryzyka poszli za Marszałkiem, gdyż wierzyli w gwiazdę swego Komendanta i w głęboki sens jego decyzji.

W środowiskach legionowych istniały zakorzenione tradycje łamania przysięgi lub odmawiania jej złożenia. Niektórzy z legionistów nawet kilkakrotnie tak czynili, ale wówczas można było to zrozumieć, gdyż przysięgi wymagały państwa zaborcze. W lutym 1918 roku pod Rarańczą Józef Haller, uderzając na żołnierzy c.k. monarchii, też złamał przysięgę, ale w kraju oceniano to jako czyn patriotyczny, gdyż Austriacy zawiedli polskie nadzieje. W maju 1926 roku było jednak inaczej. Łamano przysięgę wierności wobec własnego, a nie obcego państwa. Z Garwolina w kierunku Warszawy ruszył 1 Pułk Strzelców Konnych. Przed wymarszem do żołnierzy przemówił podpułkownik Kmicic‑Skrzyński, oświadczając, że przejmuje dowództwo, i wezwał strzelców do walki u boku Marszałka. Ruszyli w dobrym tempie. Dzień był gorący, a nawet upalny, i to już od godzin rannych. Nic więc dziwnego, że kilku żołnierzy zemdlało. Kursy samochodem między pułkiem a Piłsudskim odbywał rotmistrz Józef Trepto, informujący go o szybkości marszu. Już po zamachu Piłsudski miał powiedzieć: „Widzę, że Kmicic boi się, by bez niego się nie obyło”.

Z Siedlec ruszył koleją 22 PP dowodzony przez pułkownika Henryka Krok‑Paszkowskiego. Przejął on miejscową łączność i nakazał sformowanie składu pociągu. Akcję wspierał pułkownik Franciszek Sikorski, dowódca garnizonu siedleckiego i komendant piechoty dywizyjnej 9 DP. Nie obyło się bez dramatycznych sytuacji, gdyż kolejarze wsparci przez starostę siedleckiego i przez miejscowego komisarza policji – po otrzymaniu rozkazu generała Kesslera – odmówili wykonania polecenia. Wówczas Krok‑Paszkowski zagroził, że przejmie zatrzymany na stacji pociąg osobowy i przewiezie nim żołnierzy. Będąc pod taką presją, kolejarze zgodzili się sformować pociąg z dwudziestu ośmiu wagonów, w którym pomieściło się około sześciuset piechurów. Z magazynów pobrali karabiny maszynowe, granaty, ostre naboje. Krok‑Paszkowski nakazał zabrać sztandar pułkowy, a żołnierze mieli wystąpić w mundurach z przypiętymi medalami. Nie mogło zabraknąć orkiestry. Pociąg ruszył i szybko mknął w kierunku stolicy. „Mimo zaalarmowania wszystkich stacji po drodze do Warszawy transportu nie udało się zatrzymać. Pociąg szedł jak szalony, nie wzruszając się ani brakiem rozkładu jazdy, ani sygnałami »stój«. […] W Miłosnej na wiadomość o szalonym pociągu zatrzymano idący do Siedlec pociąg nr 838 na przeszło pół godziny” – pisał Grzędziński.

Żołnierze rządowi nie zerwali torów w okolicach Warszawy, co mieli uczynić zgodnie z rozkazem Malczewskiego. Według niejednoznacznych opinii mieli udaremnić to ułani Stamirowskiego. Wywagonowanie pułku nastąpiło w Rembertowie, choć pierwotnie zamierzano to uczynić na Dworcu Wileńskim na Pradze. Przed godziną 14.00 żołnierze pułku pomaszerowali ku Warszawie. Do pokonania mieli kilkanaście kilometrów. Maszerowali ochoczo, ze sztandarem, śpiewali, wzbudzając po drodze entuzjazm. Szli jak na defiladzie po zwycięskiej bitwie.

Publikujemy fragment książki „Maj 1926 Zamach, którego miało nie być” wydanej nakładem wydawnictwa Czarne.

Maj 1926. Zamach, którego miało nie być

Foto: Wyd. Czarne

Udział Facebook Twitter LinkedIn Telegram WhatsApp Email

Czytaj dalej

Szokujące tajemnice Jerzego Andrzejewskiego. Podwójne życie autora „Popiołu i diamentu”

Szokujące tajemnice Jerzego Andrzejewskiego. Podwójne życie autora „Popiołu i diamentu”

Sztuka, nawet bez zrozumienia, poprawia samopoczucie. Mózg automatycznie reaguje na piękno

Sztuka, nawet bez zrozumienia, poprawia samopoczucie. Mózg automatycznie reaguje na piękno

Rosyjskie macki w Zondacrypto. Ćwiklak: to nie może być przypadek

Rosyjskie macki w Zondacrypto. Ćwiklak: to nie może być przypadek

W pułapce kobiecej ambicji. „Te historie pokazują, że sukces zawsze ma swoją cenę”

W pułapce kobiecej ambicji. „Te historie pokazują, że sukces zawsze ma swoją cenę”

Roboty koszące tańsze niż myślisz. Znaleźliśmy kilka perełek poniżej 2500 zł
                
            
    W tekście i na zdjęciach znajdują się linki reklamowe sponsorowane przez
    
    Media Expert, 
    
    Ceneo

Roboty koszące tańsze niż myślisz. Znaleźliśmy kilka perełek poniżej 2500 zł W tekście i na zdjęciach znajdują się linki reklamowe sponsorowane przez Media Expert, Ceneo

Sandra nienawidzi tych spojrzeń. „Jestem postrzegana jako »młoda zdobycz«”

Sandra nienawidzi tych spojrzeń. „Jestem postrzegana jako »młoda zdobycz«”

Karol Nawrocki dostał niespodziewany cios. „Chcieli zablokować nominację”

Karol Nawrocki dostał niespodziewany cios. „Chcieli zablokować nominację”

Davidowi Attenborough udało się niemożliwe. Dziś takich jak on praktycznie nie ma

Davidowi Attenborough udało się niemożliwe. Dziś takich jak on praktycznie nie ma

Spaliła Londyn, pobiła Rzymian. Została bohaterką narodową

Spaliła Londyn, pobiła Rzymian. Została bohaterką narodową

Add A Comment

Leave A Reply Cancel Reply

Wybór Redaktora

Puszcza Solska w płomieniach. 300 ha zniszczone, strażacy walczą z pogorzeliskiem

Puszcza Solska w płomieniach. 300 ha zniszczone, strażacy walczą z pogorzeliskiem

9 maja, 2026
Pożar w Puszczy Solskiej. Strażacy pracują nad dogaszaniem pogorzeliska

Pożar w Puszczy Solskiej. Strażacy pracują nad dogaszaniem pogorzeliska

9 maja, 2026
Holandia. Firma Yango z rekordową karą za przekazywanie danych do Rosji

Holandia. Firma Yango z rekordową karą za przekazywanie danych do Rosji

9 maja, 2026
Złamali przysięgę wierności Rzeczypospolitej. Z punktu widzenia prawa stali się przestępcami

Złamali przysięgę wierności Rzeczypospolitej. Z punktu widzenia prawa stali się przestępcami

9 maja, 2026

Najnowsze Wiadomości

Ukraina chciała zaatakować Rosję? Trump interweniował w ostatniej chwili – Wprost

Ukraina chciała zaatakować Rosję? Trump interweniował w ostatniej chwili – Wprost

9 maja, 2026
Poziom hałasu w sąsiedztwie wiatraka i farm wiatrowych. Co pokazują pomiary? – Biznes Wprost

Poziom hałasu w sąsiedztwie wiatraka i farm wiatrowych. Co pokazują pomiary? – Biznes Wprost

9 maja, 2026
Owoce zakazane dla psa – tych produktów nie możesz podawać pupilowi

Owoce zakazane dla psa – tych produktów nie możesz podawać pupilowi

9 maja, 2026
Facebook X (Twitter) Pinterest TikTok Instagram
© 2026 Razy Dzisiaj. Wszelkie prawa zastrzeżone.
  • Polityka Prywatności
  • Regulamin
  • Skontaktuj się z nami

Type above and press Enter to search. Press Esc to cancel.