9 maja deputowani do Zgromadzenia Narodowego wybrali lidera partii Tisza na stanowisko nowego premiera Węgier. Na tym stanowisku zastąpi Viktora Orbana, który pełnił tę funkcję przez ostatnie 16 lat.
Magyar: „To, co się stało, jest przestrogą”
Podczas pierwszego przemówienia polityk podkreślił, że będzie służyć Węgrom, a nie nimi rządzić. – Chcę powiedzieć jasno i wyraźnie, kiedy jestem tutaj, w domu demokracji i konstytucji: będę służył mojej ojczyźnie (…). Węgrzy powierzyli nam misję położenia kresu trwającej od dziesięcioleci stagnacji. Powierzyli nam misję otwarcia nowego rozdziału w historii Węgier – mówił Magyar. – Nie tylko po to, by zmienić rząd, ale także, by zmienić system. By zacząć od nowa – dodał.
Zwrócił też uwagę, że „to, co się stało, jest przestrogą dla wszystkich premierów, że władza jest ulotna”. – Konsekwencje naszych decyzji będziemy odczuwać przez pokolenia – ocenił. Zapowiedział także, że poprzedni rząd musi wziąć odpowiedzialność za to, że „rozkradli państwo, doprowadzili je do ruiny i oszukali ludzi”.
Magyar chce rezygnacji prezydenta Węgier
Nowo wybrany premier zwrócił się w swoim przemówieniu również do prezydenta Tamasa Sulyoka. Po raz kolejny podkreślił, że polityk powinien zrezygnować z pełnionej funkcji.
— Po tylu tchórzostwach, zaniedbaniach i kłamstwach nie da się być symbolem jedności tego narodu, czas odejść z podniesioną głową — powiedział.
Następnie zwrócił się do Węgrów: – Przepraszam wszystkich, którzy w ostatnich dekadach doświadczyli, że państwo nie chroni i nie szanuje swoich obywateli.
Węgry mają nowy rząd
Tego samego dnia deputowani wybrali też przewodniczącą oraz wiceprzewodniczących parlamentu. Zatwierdzono również listę nowych resortów – będzie ich w sumie 16. Będą to m.in. ministerstwa zdrowia, do spraw dzieci i edukacji, sprawiedliwości, finansów, spraw wewnętrznych, rolnictwa i żywności, środowiska, gospodarki czy energetyki i obrony,
Przypomnijmy, Tisza ma obecnie większość konstytucyjną – będzie ją reprezentować 141 posłów. Natomiast koalicja Fidesz-KDNP pod wodzą byłego premiera otrzymała 52 mandaty. Znacznie mniej, bo sześć mandatów uzyskał skrajnie prawicowy Mi Hazank.














