— Tego nie da się wytrzymać — opowiada Julia spod Paryża. Sytuacja w Europie Zachodniej jest już dramatyczna, a teraz ekstremalne upały wędrują nad Polskę. — W naszych rozgrzanych, zabetonowanych miastach przy gruncie może być nawet ponad 60 stopni — ostrzega dr Grzegorz Duniec z IMGW. I to nie tylko teraz, reszta wakacji też ma być bardzo ciepła.
— To trwa już od ponad tygodnia i wszyscy jesteśmy wykończeni — opowiada Julia z Amiens niedaleko Paryża. — Kiedy wychodzę z pomieszczenia z klimatyzacją, czuję, jakbym wchodziła do piekarnika. I przez to ciągłe chowanie się w klimatyzowanych pomieszczeniach i wychodzenie na ukrop mnóstwo ludzi choruje na anginę, nabawia się przeziębienia.
W jej odczuciu najgorsze są noce. — W miastach to katastrofa, beton przez cały dzień pochłania ciepło i wieczorem je oddaje. Wczoraj o 1 w nocy były u na 32 stopnie, w Paryżu ponoć 34. Nie mam w domu klimatyzacji, w desperacji położyłam się na gołych kafelkach w kuchni, a i tak udało mi się zdrzemnąć tylko jakieś dwie godziny — mówi Julia. Ludzie z jej otoczenia rzucili się do kupowania ogrodowych basenów. — Wszyscy, którzy mają choć kawałek ogródka do dyspozycji, siedzą do późnej nocy w basenach — relacjonuje.
A kto nie ma ogródka, szuka ochłody w rzekach i jeziorach. Tylko w ubiegłą niedzielę we Francji utonęło aż 10 osób, a bilans fali upałów to jak dotąd minimum 40 zgonów. Dotąd to właśnie Francja była najbardziej dotknięta ponad 40-stopniowymi upałami — w Bordeaux odnotowano rekordowe 43 stopnie. W wielu regionach zamknięte są szkoły, odwoływane są narodowe święta, a sklepy otwierają się tylko na kilka godzin. To piekielne gorąco nasuwa się nad Polskę i przyniesie prawdopodobnie podobne rekordy temperatury. I możliwe, że to nie będzie ostatnia fala gorąca tego lata.
Kopuła cieplna nad Polską
Ludzie próbują schłodzić się podczas fali upałów, Lublin, 24 czerwca 2026.
Foto: Jakub Orzechowski / Agencja Wyborcza.pl
Ta ekstremalnie trudna sytuacja pogodowa nad Europą rozwija się już od jakiegoś czasu. Serwis meteorologiczny Windy.com podaje: „Fala upałów jest napędzana przez kilka ściśle powiązanych czynników: meandrujący prąd strumieniowy w górze, grzbiet górny, blokujący układ wysokiego ciśnienia i tzw. kopułę cieplną. Falisty prąd strumieniowy tworzy wyraźny grzbiet górnych warstw atmosfery nad Europą, blokując napływ frontów atmosferycznych z zachodu. Pod nim znajduje się duży układ wysokiego ciśnienia, który pozostaje praktycznie nieruchomy”. W obrębie tego układu ciepłe powietrze gromadzi się przy powierzchni ziemi i ulega zablokowaniu, tworząc zjawisko, które meteorolodzy nazywają kopułą cieplną.
W meteorologii grzbiet w troposferze utrzymujący kopułę ciepła przy ziemi nazywany jest od swojego kształtu układem omega. Przemieszcza się on na wschód Europy i już dotarł do nas. — Pogodę w Polsce kształtuje układ wysokiego ciśnienia, a w środkowej części troposfery zalega piękny układ omega — mówi dr Grzegorz Duniec, dyrektor Centrum Meteorologicznej Osłony Kraju IMGW PiB. — Dzisiaj Polska znajduje się na wschodnim skraju klina bardzo gorącego powietrza. Klin ciepła stopniowo będzie przemieszczał się na wschód. W niedzielę oś tego klina gorącego powietrza będzie zalegała na Polską. Dzisiaj obserwujemy jeszcze spływ powietrza z północnego zachodu. Od soboty zacznie napływać powietrze z południowego zachodu powodując, że w najbliższym czasie nad Polską zalegać będzie bardzo gorąca masa powietrza zwrotnikowego.
Upały w Polsce? Piekło nadciąga
Fala upałów przechodzi przez Polskę. Na zdj. Warszawa, 24 czerwca 2026 r.
Foto: Robert Kowalewski / Agencja Wyborcza.pl
I to w niedzielę możemy spodziewać się rekordowych wskazań na termometrach. Na zachodzie i w centrum kraju temperatura może wzrosnąć lokalnie do 42 st. C. Na pozostałym obszarze naszego kraju temperatury również będą dość wysokie 37-38 st. C. Jedynie na północy, wschodzie oraz na krańcach południowo-wschodnich od 30 do 34 st. C. Na zachodzie, północnym zachodzie, może zaznaczyć się wpływ linii zbieżności, co skutkować będzie występowaniem burz, którym mogą towarzyszyć silne porywy wiatru. Niewykluczone są również opadu gradu. — Te wysokie temperatury prognozowane są w cieniu na wysokości dwóch metrów nad ziemią. W naszych rozgrzanych, zabetonowanych miastach w przygruntowej warstwie powietrza, tam, gdzie świeci słońce, może być nawet ponad 60 stopni, nieco niższe wartości występować będą na obszarze pokrytym trawą — ostrzega dr Duniec.
Jedynie nad samym morzem temperatury będą niższe: w Helu — 31 stopni, w Ustce i okolicznych obszarach nadmorskich — 33 stopnie, w Świnoujściu — 34 stopnie. Niestety, na zachodnich krańcach województwa zachodniopomorskiego możliwe są burze z opadami deszczu i gradem.
W poniedziałek i wtorek, choć temperatura spadnie o parę stopni, wcale nie musi nam być lżej. — W poniedziałek od północnego zachodu zacznie nasuwać się zatoka niskiego ciśnienia z zalegającym w niej frontem chłodnym, a przed frontem będzie linia zbieżności, na której będzie dochodziło do rozwoju bardzo niebezpiecznych zjawisk konwekcyjnych, którym towarzyszyć mogą intensywne opady deszczu (do 60 mm, ale niewykluczone, że i więcej) oraz gradu, a także silne porywy wiatru, przekraczające 115 km na godz. Warunki biometeorologiczne będą zatem niezwykle trudne — ostrzega dr Duniec. W środę możemy spodziewać się od 20 st. C. na zachodzie i północy naszego kraju do 35 st. C. na południowym wschodzie Polski. W nadchodzącym tygodniu pogoda z opadami deszczu i burzami, którym mogą towarzyszyć opady gradu i porywy wiatru.
Uwaga na zawroty głowy!
Fala upałów w Krakowie, 25 czerwca 2026 r.
Foto: Klaudia Radecka / Agencja Wyborcza.pl
To dla nas niezwykle trudny czas. Ludzki organizm jest w stanie zaadaptować się do upałów, ale potrzebuje na to stopniowo 7-10 dni, a upały uderzą o wiele szybciej. Utrzymujące się w dzień i w nocy wysokie temperatury będą prawdopodobnie przyczyną wręcz fali zasłabnięć, odwodnienia czy udarów cieplnych, a nawet groźniejszych incydentów zdrowotnych u osób starszych lub z chorobami układu krążenia. W czasie upałów naczynia krwionośne człowieka rozszerzają się, ciśnienie krwi obniża się, a serce przyspiesza. Dla osób z chorobami układu krążenia oznacza to zwiększone ryzyko niedokrwienia mięśnia sercowego oraz niedokrwienia mózgu.
Wszyscy musimy uważać też na objawy sugerujące udar cieplny. Pierwszymi objawami tego niebezpiecznego stanu są nagłe zawroty głowy, silny ból głowy oraz uczucie ogłuszenia. Wtedy natychmiast powinniśmy udać się w chłodniejsze, zacienione miejsce. Osoba dotkniętą udarem cieplnym często skarży się na nudności i wymioty, a jej skóra staje się rozpalona, sucha i czerwona, choć paradoksalnie przestaje się pocić pomimo wysokiej temperatury ciała. Charakterystyczne jest również przyspieszenie i osłabienie tętna.
W miarę postępu choroby pojawiają się zaburzenia świadomości, rośnie temperatura ciała do powyżej 40 stopni Celsjusza, a oddech staje się płytki i przyspieszony. Mogą wystąpić również drgawki oraz zaburzenia koordynacji ruchowej. Gdy zauważymy kogoś z takimi zaawansowanymi objawami udaru, należy natychmiast wezwać pogotowie. Do czasu przybycia karetki przenieśmy poszkodowanego w chłodne, zaciemnione miejsce. Trzeba jak najszybciej rozpocząć chłodzenie organizmu poprzez rozbieranie z ciepłej odzieży, okładanie ciała wilgotnymi, chłodnymi ręcznikami lub prześcieradłami, szczególnie w okolicach szyi, pach i pachwin, gdzie przebiegają duże naczynia krwionośne. Można również delikatnie ochładzać skórę letnią wodą, unikając jednak zbyt gwałtownego schłodzenia. Jeśli poszkodowany jest przytomny i nie ma wymiotów, można podawać mu chłodne, ale nie lodowate napoje w małych łykach, oczywiście bez alkoholu i kofeiny.
W lipcu i sierpniu temperatury w Polsce powyżej normy
Większą ulgę odczujemy dopiero pod koniec przyszłego (29 czerwca-5 lipca) tygodnia, kiedy w całej Polsce powinno być od 18 st. C na północy do 27 st. C na południu Polski. W prognozach długoterminowych, które w zależności od modelu nie są w pełni ze sobą spójnie i które obarczone są dużym błędem i niższą sprawdzalnością, widać, że w lipcu należy spodziewać się temperatur powyżej normy klimatycznej z lat 1991-2020 w południowej i centralnej Polsce. Na pozostałym obszarze — temperatury w tzw. normie klimatycznej. Jeśli się sprawdzą, to różnica temperatury w porównaniu z najbliższym weekendem wyniesie prawie 20 stopni! Według amerykańskiego serwisu meteorologicznego AccuWeather druga połowa lipca w Polsce będzie piękna, z temperaturą 27-29 stopni, nad morzem 22-24 stopnie i z niewielką ilością deszczu.
Podobnie ciepły ma być kolejny miesiąc wakacji. — W sierpniu w całej Polsce prognozujemy temperatury powyżej normy. Przez całe lato występujące opady powinny kształtować się w normie dla tego okresu — prognozuje dr Duniec. W okresie letnim należy spodziewać się pogody dynamicznej, której towarzyszyć mogą wysokie temperatury oraz zjawiska konwekcyjne wywołujące burze. Burzom będą towarzyszyły intensywne opady deszczu, możliwy grad oraz silne porywy wiatru. Oczywiście, nie przy każdej burzy, wszystko będzie zależało od sytuacji synoptycznej. Ze względu na dużą dynamikę zjawisk warto śledzić nasze instytutowe serwisy www.meteo.imgw.pl oraz www.modele.imgw.pl — mówi dr Duniec.

