Close Menu
  • Aktualności
  • Polska
  • Lokalne
  • Świat
  • Biznes
  • Polityka
  • Nauka
  • Sport
  • Klimat
  • Zdrowie
  • Wybór Redaktora
  • Komunikat Prasowy
Modne Teraz
Nowy system zbierania deszczówki. Holendrzy wpadli na genialny pomysł

Nowy system zbierania deszczówki. Holendrzy wpadli na genialny pomysł

3 maja, 2026
Iran ujawnia w sprawie negocjacji z USA. „Dostaliśmy odpowiedź”

Iran ujawnia w sprawie negocjacji z USA. „Dostaliśmy odpowiedź”

3 maja, 2026
Trutka na szczury w słoikach dla niemowląt. Trafiły do kilku krajów Europy

Trutka na szczury w słoikach dla niemowląt. Trafiły do kilku krajów Europy

3 maja, 2026
Gliwice, pożar w fabryce drutu. Kłęby dymu nad miastem

Gliwice, pożar w fabryce drutu. Kłęby dymu nad miastem

3 maja, 2026
Kwiat, który kwitnie nocą. Tytoń oskrzydlony hitem ogrodników

Kwiat, który kwitnie nocą. Tytoń oskrzydlony hitem ogrodników

3 maja, 2026
Facebook X (Twitter) Instagram
Popularność
  • Nowy system zbierania deszczówki. Holendrzy wpadli na genialny pomysł
  • Iran ujawnia w sprawie negocjacji z USA. „Dostaliśmy odpowiedź”
  • Trutka na szczury w słoikach dla niemowląt. Trafiły do kilku krajów Europy
  • Gliwice, pożar w fabryce drutu. Kłęby dymu nad miastem
  • Kwiat, który kwitnie nocą. Tytoń oskrzydlony hitem ogrodników
  • Donald Trump z rekordowo złym wynikiem w sondażu. Tak źle nie było jeszcze nigdy
  • Żubr, bóbr, łoś… je znają wszyscy. A kto słyszał o tych ssakach Polski?
  • Wojna na Ukrainie. Rosja wabiła obywateli Peru. Potem wysyłała na front
  • Polityka prywatności
  • Regulamin
  • Skontaktuj się z nami
Historie Internetowe
Razy DzisiajRazy Dzisiaj
Biuletyn Zaloguj Sie
  • Aktualności
  • Polska
  • Lokalne
  • Świat
  • Biznes
  • Polityka
  • Nauka
  • Sport
  • Klimat
  • Zdrowie
  • Wybór Redaktora
  • Komunikat Prasowy
Razy DzisiajRazy Dzisiaj
Strona Główna » Po tragedii na UW. „Nasza relacja z rektorem jest bardzo trudna”
Po tragedii na UW. „Nasza relacja z rektorem jest bardzo trudna”
Aktualności

Po tragedii na UW. „Nasza relacja z rektorem jest bardzo trudna”

Pokój WiadomościPrzez Pokój Wiadomości15 czerwca, 2025

Pięć tygodni po tragedii na kampusie Uniwersytetu Warszawskiego życie wróciło do normy. Wróciły też stare problemy. Jakby nic się nie wydarzyło.

To był przejmujący widok. Przed Auditorium Maximum na głównym kampusie UW, gdzie 7 maja student prawa zamordował 53-letnią pracownicę uczelni, urosła góra z kwiatów. Płonęły znicze. Jeszcze tydzień po tragedii ludzie stali w długiej kolejce, by wpisać się do księgi pamiątkowej dla zamordowanej pani Małgorzaty i ochroniarza, który próbował ją obronić. – Stali i płakali, chcieli być razem w tej strasznej sytuacji – opowiada Zuzanna, studentka prawa.

Uważa, że uczelnia zareagowała na tragedię sprawnie. Odwołano zajęcia i juwenalia, ogłoszono żałobę. – Każdy mógł skorzystać z pomocy psychologicznej. Ja też zadzwoniłam na tę infolinię, psycholożka bardzo mi pomogła – mówi Zuzanna.

A potem kwiaty i znicze zostały uprzątnięte, zniknęły też przewiązane kirem flagi. Zdaniem niektórych zbyt wcześnie. – Na studenckich grupach na Facebooku była z tego powodu mała drama – opowiada Weronika Klejnocka, studentka filozofii. – Ludzie pisali, że udajemy, że już wszystko fajnie, spoko, a przecież nie jest.

Na normalne tory

Dwa tygodnie po tragedii na UW zaczął się strajk okupacyjny. I znowu – zdaniem niektórych zbyt wcześnie. Studenci i wykładowcy narzekali, że protestujący nie uszanowali majestatu śmierci, od pogrzebu pani Małgorzaty minęło przecież zaledwie kilka dni.

– Jesteśmy świadomi, że dla uniwersytetu to jest bardzo trudny czas. Ale to też nie jest łatwy czas dla nas. Obrywaliśmy rykoszetem, słyszeliśmy, że wszyscy jesteśmy potencjalnymi mordercami. Ale słyszymy też, że dzięki naszej akcji protestacyjnej przywróciliśmy uniwersytet na normalne tory. Panowała atmosfera strachu, a nam udało się odwrócić uwagę od żałoby. Zresztą pomysł na strajk nie narodził się wczoraj ani nawet rok temu – mówi Gabriela Wilczyńska z Warszawskiego Koła Młodych Inicjatywy Pracowniczej, które zorganizowało protest.

Najważniejszy postulat strajkujących to stołówki na UW, bo teraz jest tylko jedna. Owszem, w prywatnych piekarniach są zniżki dla studentów, ale i tak kanapka kosztuje 20 zł. O nowej stołówce – przypominają studenci – mówił sam rektor Alojzy Nowak już w 2023 r., złożył nawet obietnicę na piśmie. Kiedy teraz pytają, co się z nią stało, odpowiada im milczenie.

– Kolejna sprawa to budowa nowych akademików, bo remontowanie starych nie wystarczy. Ostatni z postulatów to oficjalne potępienie przez ministerstwo represji za działalność polityczną, jakie spotykają naszych kolegów z Uniwersytetu Jagiellońskiego za to, że protestowali w obronie akademika – wylicza Mikołaj Jędrzejewski. Jest na proteście od początku, jedną noc spędził w namiocie rozstawionym na wyłożonym kostką brukową małym dziedzińcu, tuż za główną bramą UW. Do dziś bolą go plecy.

Kilka dni temu protestujący zwinęli namioty, przenieśli się na ostatnie piętro budynku należącego do zarządu Samorządu Studentów. Z okien wywiesili baner „Strajkujemy, bo głodujemy”. – Proszę zobaczyć, kolega właśnie wciąga przez okno torbę z prowiantem – pokazuje Gabriela Wilczyńska. – Teraz i tak jest lepiej, bo na początku nas tutaj zamknęli i wtedy jedzenie podawano nam od strony Krakowskiego Przedmieścia. Przez jakiś czas w ogóle nie mogliśmy wychodzić.

Protest studentów na UW

Foto: Renata Kim / Newsweek

Gdzie jest rektor?

W ostatnią sobotę maja strajkujący pojawili się z megafonami w ogrodach Biblioteki Uniwersyteckiej, gdzie trwała uroczysta promocja kilkuset doktorów i doktorów habilitowanych. Stali pod sceną i zagłuszali przemówienie rektora, doszło do przepychanek z uczestnikami ceremonii.

– Pan rektor odszedł od tekstu przemówienia o przyszłości nauki, a zaczął mówić o strajku. Wyjaśnił, jaka jest jego polityka w tej sprawie: właśnie taka, żeby ich ignorować – mówi osoba, która brała udział w uroczystości.

– Nasza relacja z rektorem Nowakiem jest bardzo trudna, bo praktycznie jednostronna. Dwa razy wysłano do nas prorektora ds. studenckich, który podkreślał, że nie może podejmować żadnych decyzji. Raz udało nam się złapać pana rektora pod Pałacem Kazimierzowskim, niestety zamknął nam drzwi przed nosem, powiedział, że nie jesteśmy partnerami do rozmowy. I że możemy wysłać maila. A przecież my ciągle wysyłamy listy, wezwania i apele. Odpowiada nam cisza – opowiada Gabriela Wilczyńska.

W przejściu na mały dziedziniec powiesili wypisane na kartonach hasła: „Stołówka, nie głodówka”, „Studia nie tylko dla bogatych”. A także: „Gdzie jest rektor?”.

– Jestem teraz na zwolnieniu chorobowym – odpowiada rektor Alojzy Nowak. Tłumaczy, że w ciągu ostatnich tygodni przeszedł dwa poważne zabiegi. – Z protestującymi, którzy rozpoczęli protest w tygodniu, gdy odbył się pogrzeb naszej zamordowanej koleżanki, rozmawiają moi zastępcy oraz pełnomocnicy. Mamy dobrą wolę, moi delegaci rozmawiają, tłumaczą, wyjaśniają. Póki co bez efektów. Może być o nie trudno, gdy z drugiej strony brak dobrej woli, postulaty są nierealistyczne lub wykraczają poza moje kompetencje – tłumaczy rektor.

Postulatów nie może spełnić. – Protestujący chcą ode mnie, rektora UW, trzech rzeczy: żebym skrytykował władze Uniwersytetu Jagiellońskiego i wywierał na nie presję za ich działania wobec strajkujących studentów. Ministra nauki miałbym zmusić, żeby dał większą liczbę stypendiów. I żebym zapewnił wszystkim studentom publiczne stołówki oraz akademiki, najlepiej za złotówkę. Z definicji nie mogę krytykować Uniwersytetu Jagiellońskiego, odpowiadam za UW, a nie za UJ. Z ministerstwem współpracuje mi się dobrze, minister podchodzi do swoich zadań odpowiedzialnie, racjonalnie i robi, co może, w ramach możliwości budżetowych. Jeżeli protestujący mają do niego postulaty, powinni rozmawiać bezpośrednio, nie jest tu potrzebny pośrednik – przekonuje Alojzy Nowak.

I dodaje: jedna stołówka publiczna jest na głównym kampusie, dostępna dla wszystkich. – Wielokrotnie proponowałem, że jeżeli studenci chcą sobie zorganizować kolejną, to uniwersytet udostępni przestrzeń, kupi wyposażenie i zapłaci za energię, wodę, pomieszczenia. Potrzebna jest obsługa, którą mogliby się zająć. Usłyszałem w odpowiedzi, że nie są zainteresowani pracą, tylko studiowaniem. Ja to rozumiem i zgadzam się. Uniwersytet w pierwszej kolejności powinien skupić się na procesie dydaktycznym i naukowym – tłumaczy rektor Nowak.

Zapewnia, że na uniwersyteckich kampusach jest jeszcze kilka stołówek, a w październiku ruszy kolejna, na parterze Biblioteki Uniwersyteckiej. – Zbudowaliśmy nowy akademik, remontujemy kolejny, tuż obok tego nowego. Mamy pieniądze na remont jeszcze dwóch akademików. I to do końca mojej kadencji będzie zrobione – obiecuje.

– Ja od dwóch lat słyszę dokładnie to samo. Cytując klasyka wyborczego: cóż szkodzi obiecać? Rektor i kanclerz Robert Grey rzucają tymi obietnicami, ale czasami wygląda tak, jakby nie do końca uzgodnili, w jakim terminie mają zamiar je spełnić – śmieje się Weronika Klejnocka.

Tym ich kupił

Uczestnicy protestu w czerwonych kamizelkach kręcą się na małym dziedzińcu, z rzadka ktoś do nich zagląda. Nie dostali wsparcia od Samorządu Studentów UW. Wręcz przeciwnie, podczas spotkania z jego zarządem usłyszeli, że są agresywni i wprowadzają na uczelni atmosferę wrogości. Dlatego nie przebierają w słowach: przewodniczący zarządu to pacynka rektora, a sam samorząd nie ma powszechnej legitymacji, bo w wyborach na uczelni głosuje zaledwie około 3-5 proc. studentów. – Panuje polityczna apatia, bo studenci widzą, że zarząd nie działa w ich interesie – twierdzi Gabriela Wilczyńska.

– Studenci nie zawsze są apatyczni, wiele zależy od wydziału. Jeżeli podczas wyborów biją się ze sobą dwa wielkie ugrupowania polityczne, zainteresowanie jest. Ale jak nikt się nie pokłócił, to frekwencja jest bardzo niska. U mnie na Wydziale Filozofii, który liczy ponad 700 studentów, w wyborach do parlamentu wzięło udział 50 osób – tłumaczy Weronika Klejnocka. Uważa, że Inicjatywa Pracownicza przesadza z krytyką studenckiego samorządu. – Na ostatnim posiedzeniu parlamentu padły słowa, że jest on młodzieżówką rektora, który jeździ limuzyną, gdy studenci głodują. To dość śmieszny zarzut – opowiada studentka.

Od wykładowców UW słyszę jednak, że Samorząd Studentów stał się elementem systemu władzy. Z prostego powodu: jest języczkiem u wagi w czasie wyborów nowego rektora, bo zgodnie z ustawą ma dużo głosów elektorskich. – W trakcie ubiegłorocznej kampanii było widać, że samorząd opowiada się za ubiegającym się o reelekcję rektorem Nowakiem. Podczas debat pytania bardziej uderzały w jego kontrkandydatów. I takie hasło do dzisiaj krąży, że rektor wygrał głosami studentów. I oczywiście administracji, która zawsze głosuje za status quo z obawy przed zmianami – mówi wykładowczyni z Wydziału Polonistyki.

Przypomina, że głównym konkurentem rektora był dziekan Wydziału Historii Łukasz Niesiołowski-Spanò, który obiecywał, że przywróci ideały uniwersytetu i dawnego ducha akademii. – Wydawało się, że jeśli wygra, to ważniejsza niż zyski będzie dbałość o jakość badań naukowych, załatwienie pilnych spraw studentów i podwyżka wynagrodzeń pracowników. Z kolei urzędujący rektor obiecywał tanie akademiki i stołówki. Tym hasłem kupił sobie głosy studentów – twierdzi.

Alojzy Nowak wygrał wybory już w pierwszej turze, dostał ponad 65 proc. głosów elektorskich. Jego główny rywal, prof. Łukasz Niesiołowski-Spanò, dwa razy mniej.

Staliśmy się zasobem

Rektor często powtarza: „Nie mamy problemów, mamy wyzwania!”. Strajkujący uważają jednak, że zapomina o studentach. – Staliśmy się dla uczelni zasobem, który można eksploatować. Jak? Wynajmując uczelnianą przestrzeń korporacjom i bankom, które stawiają tu swoje stoiska, nagabują studentów do korzystania z ich usług. Ale także pod lokale gastronomiczne, które zdzierają ze studentów – tłumaczy Gabriela Wilczyńska.

Rektor od dawna jest na celowniku mediów, które opisywały, że do wysokiej rektorskiej pensji (36 tys. zł) dorabiał w radach nadzorczych państwowych spółek – przede wszystkim w PZU, gdzie jego pensja doradcy ekonomicznego miała wynosić 70 tys. zł miesięcznie.

– Ja jestem finansistą z wykształcenia i praktyki. Wiele razy mnie krytykowano za to, że zasiadam w radach nadzorczych różnych spółek, współpracuję z firmami. Pisano, że rektor nie może się tym zajmować, zapominając jednak, że to jest powszechna na świecie praktyka. Wszyscy oczekują współpracy nauki z biznesem, komercjalizacji badań naukowych, upowszechniania wiedzy. Jak to osiągnąć, jeśli nikt cię nie zna, z nikim nie współpracujesz? To trochę absurd. Każdy naukowiec powinien być ambasadorem swojej uczelni, zdobywać środki na badania i jej rozwój. Staram się to robić od lat – tłumaczy Alojzy Nowak.

Uważa, że dzięki tej filozofii sytuacja finansowa UW jest teraz bardzo dobra. – Uniwersytet to moja miłość, cieszę się, kiedy nasza Alma Mater rozwija się i badawczo, i dydaktycznie, inwestycyjnie i biznesowo – mówi rektor.

Ostatnie miesiące były dla niego ekstremalnie trudne. Najpierw eksplodowała tląca się od dawna afera mobbingowa na Wydziale Nauk Politycznych i Studiów Międzynarodowych, potem pojawiły się oskarżenia o przypadki molestowania sprzed lat na polonistyce, a teraz kotłuje się też na psychologii. Kiedy doszło do tragedii na kampusie, był w swoim gabinecie w Pałacu Kazimierzowskim. Miał jeszcze zwolnienie po pierwszej operacji. – To była ogromna trauma. Zginęła wspaniała i lubiana przez wszystkich pracownica, a mordercą okazał się nasz student. I niewiele brakowało, a zabiłby także strażnika, który ryzykował życie, żeby obronić panią Małgosię. Na szczęście pojawił się drugi strażnik, który odebrał mu tę siekierę – wspomina Alojzy Nowak.

Potem trzeba było zorganizować pogrzeb. – Dla trójki dzieci pani Małgosi ufundowaliśmy rentę uniwersytecką 3,5 tys. zł do czasu, aż skończą 26 lat. Wystąpiliśmy też do premiera o przyznanie im specjalnych rent, a do prezydenta – o Złoty Krzyż Zasługi dla Małgorzaty i Krzyże za Odwagę dla obu strażników. Wręczę te odznaczenia na najbliższym posiedzeniu Senatu – zapowiada rektor.

– A co dalej? Uznajemy, że wszystko już jest załatwione, bo jesteśmy po okresie żałoby? Czy jednak możemy liczyć na to, że pomoc psychologiczna będzie dostępna dłużej? Czy będą jakieś procedury bezpieczeństwa dla mnie jako pracownika? Brakuje też podstawowej informacji: jak mamy się zachować w sytuacji takiego kryzysu – wylicza wykładowczyni z polonistyki. Uważa, że przydałyby się szkolenia BHP, na których omawiano by takie kwestie. I w ogóle informacja, co się zmieni na uczelni po tej tragedii.

Jakieś odrętwienie

Na razie zmienia się taktyka strajkujących: będą dążyć do eskalacji konfliktu, bo mają wrażenie, że władze UW próbują ich przeczekać. – Władze nie wiedzą, jak teraz wygląda studiowanie. To są osoby, które studiowały dekady temu i pamiętają, że na Krakowskim Przedmieściu były bary mleczne, na UW pięć stołówek, a akademiki były oczywistością. Badaliśmy sytuację materialną studentów i okazało się, że ponad połowa pracuje. Nie ma więc sensu argument, jaki często słyszymy, że mamy się wziąć do roboty, a nie zajmować nieistotnymi sprawami. Teraz studia trzeba łączyć z pracą, a później wydawać prawie całą pensję, by wynająć pokój – tłumaczy Gabriela Wilczyńska.

– To my jesteśmy tymi statystykami. Za każdym z tych wykresów, które pokazują, jak tragiczna jest obecnie sytuacja materialna studentów, stoją prawdziwi ludzie. Spora część pracuje, żeby w ogóle móc studiować – dodaje Mikołaj Jędrzejewski.

Weronika Klejnocka ma jednak wrażenie, że protest Inicjatywy Pracowniczej nie budzi emocji społeczności studenckiej. – Na małym dziedzińcu siedzą najbardziej zdeterminowani związkowcy, którzy zawsze będą protestować, bo uważają, że to jest ich obowiązek. Ładnie to ujęła moja koleżanka: chętnie by z nimi strajkowała w sprawie stołówki, ale nie ma czasu siedzieć dwa tygodnie w namiocie. Musi chodzić do pracy i na zajęcia – tłumaczy studentka filozofii.

Zuzanna z Wydziału Prawa widzi na uczelni coś w rodzaju odrętwienia. – Nasz wydział jest specyficzny. To powinien być najbardziej zaangażowany społecznie kierunek, a nie jest. Nie ma za wiele dyskusji, nie utrzymujemy znajomości. Chcemy tylko zdać egzaminy, dokończyć studia i iść dalej – tłumaczy.

Dla Weroniki Klejnockiej żałoba trwała do pogrzebu pani Małgosi, potem trzeba było żyć dalej. – Władze UW tłumaczyły, że tak doradzili im specjaliści od PTSD: trzeba jak najszybciej wrócić do normalności – mówi. Rozmawiała o tym z kolegami i okazało się, że dla nich to jednak nie takie proste. Mówili, że brakuje im kwiatów i zniczy przed wejściem do Audimaxa. Dziwili się, że władze UW nie spróbowały jakoś upamiętnić tragedii, ich zdaniem powinno być na uczelni miejsce, gdzie będzie można oddać cześć pani Małgosi. Bo teraz jest trochę tak, jakby się nic nie wydarzyło.

Udział Facebook Twitter LinkedIn Telegram WhatsApp Email

Czytaj dalej

Odpuszczali dzieciom, teraz są zdesperowani. „Usunęłam wszystko z pokoju syna”

Odpuszczali dzieciom, teraz są zdesperowani. „Usunęłam wszystko z pokoju syna”

Dlaczego Karol Nawrocki mówi o konstytucji? Są dwa powody [OPINIA]

Dlaczego Karol Nawrocki mówi o konstytucji? Są dwa powody [OPINIA]

Samospełniająca się przepowiednia Donalda Tuska? Premier bardzo ryzykuje [OPINIA]

Samospełniająca się przepowiednia Donalda Tuska? Premier bardzo ryzykuje [OPINIA]

Więzienie Łukaszenki odebrało jej najlepsze lata. „Oczekiwano, że się przyznam”

Więzienie Łukaszenki odebrało jej najlepsze lata. „Oczekiwano, że się przyznam”

Marlena stworzyła toksyczną relację z chatbotem. „Doszło do opisu zbliżeń”

Marlena stworzyła toksyczną relację z chatbotem. „Doszło do opisu zbliżeń”

Zbigniew Bogucki nagle trafił do pierwszej ligi. „Wie, jak przebić się do ucha prezesa Kaczyńskiego”

Zbigniew Bogucki nagle trafił do pierwszej ligi. „Wie, jak przebić się do ucha prezesa Kaczyńskiego”

W Berlinie szepczą o francuskich wyborach. „Ostatnia szansa”

W Berlinie szepczą o francuskich wyborach. „Ostatnia szansa”

Caryca była wściekła. Po uchwaleniu Konstytucji Polacy popełnili błąd

Caryca była wściekła. Po uchwaleniu Konstytucji Polacy popełnili błąd

Naczelny „Newsweeka” o Hołowni: muszę zakładać, że sobie z nas żartuje

Naczelny „Newsweeka” o Hołowni: muszę zakładać, że sobie z nas żartuje

Add A Comment

Leave A Reply Cancel Reply

Wybór Redaktora

Iran ujawnia w sprawie negocjacji z USA. „Dostaliśmy odpowiedź”

Iran ujawnia w sprawie negocjacji z USA. „Dostaliśmy odpowiedź”

3 maja, 2026
Trutka na szczury w słoikach dla niemowląt. Trafiły do kilku krajów Europy

Trutka na szczury w słoikach dla niemowląt. Trafiły do kilku krajów Europy

3 maja, 2026
Gliwice, pożar w fabryce drutu. Kłęby dymu nad miastem

Gliwice, pożar w fabryce drutu. Kłęby dymu nad miastem

3 maja, 2026
Kwiat, który kwitnie nocą. Tytoń oskrzydlony hitem ogrodników

Kwiat, który kwitnie nocą. Tytoń oskrzydlony hitem ogrodników

3 maja, 2026

Najnowsze Wiadomości

Donald Trump z rekordowo złym wynikiem w sondażu. Tak źle nie było jeszcze nigdy

Donald Trump z rekordowo złym wynikiem w sondażu. Tak źle nie było jeszcze nigdy

3 maja, 2026
Żubr, bóbr, łoś… je znają wszyscy. A kto słyszał o tych ssakach Polski?

Żubr, bóbr, łoś… je znają wszyscy. A kto słyszał o tych ssakach Polski?

3 maja, 2026
Wojna na Ukrainie. Rosja wabiła obywateli Peru. Potem wysyłała na front

Wojna na Ukrainie. Rosja wabiła obywateli Peru. Potem wysyłała na front

3 maja, 2026
Facebook X (Twitter) Pinterest TikTok Instagram
© 2026 Razy Dzisiaj. Wszelkie prawa zastrzeżone.
  • Polityka Prywatności
  • Regulamin
  • Skontaktuj się z nami

Type above and press Enter to search. Press Esc to cancel.