Close Menu
  • Aktualności
  • Polska
  • Lokalne
  • Świat
  • Biznes
  • Polityka
  • Nauka
  • Sport
  • Klimat
  • Zdrowie
  • Wybór Redaktora
  • Komunikat Prasowy
Modne Teraz
Hiszpania. Media: USA chcą zawiesić Madryt w NATO? Pedro Sanchez reaguje

Hiszpania. Media: USA chcą zawiesić Madryt w NATO? Pedro Sanchez reaguje

25 kwietnia, 2026
Cypr. Antonio Costa przestrzegł przywódców UE przed USA

Cypr. Antonio Costa przestrzegł przywódców UE przed USA

25 kwietnia, 2026
Uszkodzony tankowiec na Morzu Śródziemnym. „Nie zbliżać się”

Uszkodzony tankowiec na Morzu Śródziemnym. „Nie zbliżać się”

24 kwietnia, 2026
Rafał Leśkiewicz o nowym szefie BBN. „Poznamy za kilka tygodni”

Rafał Leśkiewicz o nowym szefie BBN. „Poznamy za kilka tygodni”

24 kwietnia, 2026
Szczyt UE na Cyprze. Nagranie z Tuskiem podbija sieć – Wprost

Szczyt UE na Cyprze. Nagranie z Tuskiem podbija sieć – Wprost

24 kwietnia, 2026
Facebook X (Twitter) Instagram
Popularność
  • Hiszpania. Media: USA chcą zawiesić Madryt w NATO? Pedro Sanchez reaguje
  • Cypr. Antonio Costa przestrzegł przywódców UE przed USA
  • Uszkodzony tankowiec na Morzu Śródziemnym. „Nie zbliżać się”
  • Rafał Leśkiewicz o nowym szefie BBN. „Poznamy za kilka tygodni”
  • Szczyt UE na Cyprze. Nagranie z Tuskiem podbija sieć – Wprost
  • Wojna w Iranie. Media: W sobotę w Islamabadzie druga tura rozmów pokojowych
  • Prognoza pogody na weekend. „Chłodno, pochmurnie, deszczowo i wietrznie”
  • Faktura poza KSeF a VAT. Ekspert wyjaśnia zasady odliczeń VAT – Biznes Wprost
  • Polityka prywatności
  • Regulamin
  • Skontaktuj się z nami
Historie Internetowe
Razy DzisiajRazy Dzisiaj
Biuletyn Zaloguj Sie
  • Aktualności
  • Polska
  • Lokalne
  • Świat
  • Biznes
  • Polityka
  • Nauka
  • Sport
  • Klimat
  • Zdrowie
  • Wybór Redaktora
  • Komunikat Prasowy
Razy DzisiajRazy Dzisiaj
Strona Główna » Słynny terapeuta nie ma złudzeń: dzieci nie powinny się nawet zbliżać do smartfonów
Słynny terapeuta nie ma złudzeń: dzieci nie powinny się nawet zbliżać do smartfonów
Aktualności

Słynny terapeuta nie ma złudzeń: dzieci nie powinny się nawet zbliżać do smartfonów

Pokój WiadomościPrzez Pokój Wiadomości14 września, 2025

Gdy pozostaniemy przy opcji, że najważniejszy jest zysk i uganianie się za nim — wtedy nic nie zmienimy. Smutek, epidemia depresji oraz uzależnienia od narkotyków wśród dzieci będą rosły. Jeśli zdrowie dzieci będzie dla nas wartością, znajdziemy rozwiązania — mówi Gabor Maté, kanadyjski lekarz, guru terapii uzależnień. I przestrzega przed niszczącym wpływem cyfrowych urządzeń na niedojrzałe mózgi.

  • Więcej ciekawych historii przeczytasz na stronie głównej „Newsweeka”

Dziękujemy, że z nami jesteś!

Foto: Newsweek

„Newsweek”: Dzisiaj stawia się na autonomię nastolatków, a pan w swojej książce „Więź” twierdzi, że „rodzice powinni być ważniejsi od rówieśników”.

Gabor Maté: Nie ma nic złego w autonomii, o ile rodzice nie abdykują z roli autorytetu. W przeciwnym razie popełniamy ogromny błąd w wychowaniu. Przez setki tysięcy lat dzieci dorastały w świecie dorosłych — wśród rodziców, dziadków, ciotek, wujków, starszych kuzynów. To dorośli pełnili rolę przewodników. Relacje rówieśnicze oczywiście istniały, ale nigdy nie były dominujące. A współczesne dzieci są praktycznie odcięte od dorosłych.

To inne dzieci stają się najważniejszym punktem odniesienia. Problem w tym, że same są niedojrzałe. Nie mają życiowego doświadczenia, nie rozumieją w pełni konsekwencji swoich działań, nie potrafią przekazać wartości, które pomagają radzić sobie w życiu. Same dopiero kształtują swoją tożsamość, są emocjonalnie niestabilne i podatne na presję otoczenia. Efekt? Powierzchowność relacji i wzmocnienie niepewności.

Co to znaczy, że dzieci są odcięte od dorosłych?

— Od najmłodszych lat przez większość dnia nie widują nawet rodziców. Na kim miałyby się wzorować?

Świat w systemowy sposób rozdziela dziś dzieci i dorosłych — przez tryb pracy, presję ekonomiczną, szkołę nastawioną na wyniki i przez technologię. W takiej kulturze na więź rodzinną nie ma miejsca. Dzieci naturalnie szukają wsparcia tam, gdzie mogą — w grupie rówieśniczej. A media społecznościowe sprawiły, że wpływ rówieśników stał się całodobowy. Dziecko nie odrywa się od grupy, nawet gdy jest w domu. Gdybym dziś wychowywał dzieci, nie pozwoliłbym im nawet zbliżyć się do smartfona czy innego urządzenia z internetem. Mówię to nie tylko jako rodzic, ale również jako lekarz.

Zakazałby pan smartfonów w szkołach?

— Bez wahania. W 2019 r. amerykańscy naukowcy z Cincinnati Children’s Hospital przebadali przedszkolaki rezonansem magnetycznym. U dzieci spędzających więcej czasu przed ekranem wolniej rozwijały się obszary mózgu odpowiedzialne za język, czytanie, pisanie i koncentrację. Innymi słowy — fundamenty pod edukację były słabsze. A to nie jest coś, co łatwo nadrobić.

Po drugie — urządzenia i środowisko internetowe, zwłaszcza media społecznościowe, są zaprojektowane tak, by uzależniać. Oddziałują na te same obszary mózgu, co narkotyki. Dlatego uważam, że bezpieczniej, jeśli z takich narzędzi korzystają wyłącznie osoby dorosłe i dojrzalsze emocjonalnie.

Smartfony to także dostęp do wiedzy, języków, informacji. Tego też mielibyśmy dzieci pozbawić?

— Kiedy rozmawiam z rodzicami, którzy nie pozwolili swoim dzieciom korzystać z mediów cyfrowych, ale w zamian budowali z nimi lepsze relacje — zawsze słyszę o dwóch efektach. Po pierwsze — rodziny są szczęśliwsze. Po drugie — dzieci są dużo bardziej kreatywne i dojrzalsze niż ich przyklejeni do ekranów rówieśnicy. I myślę, że gdy przyjdzie pora, te dzieci bardzo szybko nadrobią braki w obsłudze technologii.

Spójrzmy na to jeszcze inaczej: seks jest dobry i korzystny dla ludzi, prawda? A jednak przyjęliśmy, że powinni go uprawiać tylko ludzie odpowiednio dojrzali. Zbyt wczesna inicjacja może wyrządzić krzywdę fizyczną i emocjonalną, a czasem skutkować przedwczesnym rodzicielstwem. Podobnie z alkoholem — jeśli potrafimy pić z umiarem, możemy to robić od czasu do czasu. Ale dzieci trzymamy od niego z daleka. Nawet kawy im oszczędzamy, z obawy o zdrowie. I dokładnie tak samo powinniśmy postępować z urządzeniami cyfrowymi. Jeśli coś przy tym stracimy — trudno. Szkoda jest mniejsza niż potencjalny zysk.

Do jakiego wieku utrzymałby pan zakaz?

— To zależy od dojrzałości dziecka oraz jakości jego relacji z dorosłymi. Chodzi o to, w jakim stopniu dziecko rozumie, że to dorośli wyznaczają reguły i dają wzorce.

Co z dorosłymi, którzy zawodzą — stosują przemoc, zaniedbują dzieci? Też mają służyć wzorem?

— Mówię o ogólnej zasadzie, nie o patologicznych wyjątkach. Dziś mamy do czynienia z zupełnie nowym modelem społeczeństwa: dzieci są w stałym kontakcie z rówieśnikami, a głębszy kontakt z dorosłymi został ograniczony do minimum. Nie winiłbym rodziców. To kwestia cywilizacji, która osłabiła więzi społeczne. Dzisiejsi rodzice żyją więc pod ogromną presją — pracy i kultury nastawionej na zysk. Efekt jest taki, że zestresowani dorośli wychowują zestresowane dzieci. A zestresowane dzieci szukają ucieczki od presji i łatwiej wpadają w uzależnienia. Dlatego polecam rodzicom, by choć częściowo zmienili warunki gry: zadbali o relacje, byli bardziej obecni w życiu dzieci, lepiej kontrolowali, co dzieci robią w ciągu dnia.

Szkoła wymaga dostępu do internetu, życie rówieśnicze toczy się głównie online, zakupy robimy online, domowe systemy ogrzewania, oświetlenia, bezpieczeństwa — opierają się na połączeniu z siecią. Czy można skutecznie odciąć dzieci od internetu w świecie, w którym technologia jest wszędzie?

— To zależy, czy uznamy, że to naprawdę potrzebne. Nie wystarczy terapia jednostki — trzeba by zmienić sposób, w jaki społeczeństwo organizuje życie: tempo pracy, edukację, relacje międzyludzkie. Gdy pozostaniemy przy opcji, że najważniejszy jest zysk i uganianie się za nim — wtedy nic nie zmienimy, a poziom braku szczęścia i epidemia depresji oraz uzależnienia od narkotyków wśród dzieci będą rosły. Jeśli zdrowie dzieci będzie dla nas wartością, znajdziemy rozwiązania. Nie da się mówić o mediach cyfrowych w oderwaniu od wychowania dzieci i ich relacji z dorosłymi. A tu mamy na koncie ogromną porażkę: dorośli poszli w odstawkę. Muszą więc znowu sięgnąć po przewodnictwo nad dziecięcym światem. Nie pójdzie z tym łatwo.

Ktoś powiedział, że „smartfony to nowa kokaina” — różnica polega tylko na tym, że jedno jest zakazane, a drugie rodzice wręczają dzieciom z własnej woli. Pan też porównuje ich działanie do narkotyków, twierdząc, że wszystkie uzależnienia — od kokainy po telefon — mają wspólne źródło: traumę. Co to znaczy?

— Uzależnienie definiuję jako każde zachowanie, które daje tymczasową ulgę lub przyjemność, przynosi szkodę, a mimo to nie potrafimy z niego zrezygnować. Mechanizm jest ten sam — niezależnie od tego, czy chodzi o heroinę, alkohol, nikotynę, seks, hazard, jedzenie, zakupy, samookaleczanie się, sporty ekstremalne, gry czy smartfony. W terapii nie pytam: „Co złego robi ci uzależnienie?” tylko: „Jakie ci to daje korzyści?”. Najczęściej słyszę w odpowiedzi: „mniej stresu, ulgę, mniej bólu, spokój”. Nieważne więc, czy ktoś wybrał alkohol, gry albo telefon. Ważne — dlaczego to robi? Skąd bierze się jego lęk, ból, stres czy brak wewnętrznego spokoju? W każdym przypadku odpowiada za ten stan jakaś trauma.

Słowo „trauma” pochodzi z greki i oznacza „ranę”. Nie chodzi jednak o to, że coś ci się złego przydarzyło, ale o to, co stało się w tobie wskutek tego zdarzenia. Gdy otrzymam cios w głowę, jest to incydent. Gdy jednak po tym zostaje ból, wstrząs mózgu czy zawroty głowy — taką niewyleczoną ranę nazywamy traumą. Może być fizyczna, częściej jednak zachodzi na poziomie emocji.

Pisząc o traumie, pisze pan również o sobie. Jak zaczęła się ta historia?

— Moja osobista historia także zaczęła się od traumy „przez duże T”. W czasie Holocaustu matka oddała mnie na wychowanie obcej kobiecie, bo tylko w ten sposób mogła ocalić mnie od śmierci głodowej. Byłem niemowlęciem. Rozstanie z matką trwało na szczęście tylko kilka tygodni, ale i tak uważam, że skutki tego odczuwam przez całe życie. Nawet jako dorosły człowiek głęboko odczuwam lęk przed odrzuceniem, miewam trudności z zaufaniem, nadmierną potrzebę akceptacji, popadłem w pracoholizm. Dziecko można zranić nie tylko stosując intencjonalną przemoc, ale również poprzez niezaspokojenie jego podstawowych potrzeb — a taką jest bliski kontakt z matką w niemowlęctwie. To, co się stało, nie było winą mojej matki — ona wbrew swoim uczuciom i z ogromnym bólem, ale ratowała moje życie. A jednak zraniło mnie to na zawsze. Szczęśliwie, skutki tak wczesnych traum poddają się terapii.

Ponad dwadzieścia lat pracował pan z uzależnionymi od narkotyków w Kanadzie. Jakie były ich rany?

— Wielu moich pacjentów w Downtown Eastside w Vancouver to rdzenni mieszkańcy Kanady — ludzie, których społeczności zostały brutalnie potraktowane przez system kolonialny. Dla przykładu: w Kanadzie rdzenne kobiety stanowią 5 proc. populacji, ale aż 77 proc. wszystkich kobiet w więzieniach. Rdzenni mężczyźni — 5 proc. populacji, a 30-40 proc. więźniów. I to się dzieje dziś, na tzw. demokratycznym Zachodzie. Podobnie jest w USA i w Australii. Większość moich pacjentów przeżyła pokoleniowe traumy: przemoc seksualną, fizyczną, zaniedbanie. Za każdym uzależnieniem od narkotyków — każdym bez wyjątku — stała przemoc z dzieciństwa. Nie miałem np. ani jednej pacjentki, która w dzieciństwie nie byłaby seksualnie wykorzystana. Czasem ktoś mówił: „Miałem szczęśliwe dzieciństwo”, jednak wystarczyło, że zadałem kilka dodatkowych pytań i spod tej „szczęśliwej” powierzchni wypełzał ból.

Wiele osób myśli właśnie, że trauma może być skutkiem wojny, katastrofy albo prześladowań. W „Micie normalności” pisze pan, że może wyglądać zupełnie zwyczajnie, wręcz „normalnie”. Co to znaczy?

— Trauma może być wywołana czymś znacznie subtelniejszym. Od ignorowania uczuć dziecka, jak w reakcji: „Przestań płakać, nic się nie stało”. Po chroniczny brak uwagi rodziców — wystarczy jeśli są przepracowani, zestresowani albo sami zranieni w dzieciństwie. To może być sytuacja, w której dziecko nigdy nie czuje się wystarczająco dobre, bo wciąż jest porównywane np. do rodzeństwa: „Zobacz, Ania tak sobie dobrze radzi, a ty…?”. To może być atmosfera w domu, w którym nie ma miejsca na złość czy smutek, bo w domu ma być spokój!

Wtedy dziecko uczy się, że jego emocje są niepożądane — i odcina się od nich, żeby przetrwać. Tak powstaje rana, która w dorosłym życiu może prowadzić do uzależnień, bo one dają chwilowe poczucie ulgi od bólu, którego często nawet nie potrafimy nazwać.

Trudno jednak przyjąć, że każdy uzależniony od internetu nastolatek żyje w patologicznej rodzinie.

— To prawda, najczęściej problem nie dotyczy wcale rodzin, o których powiedzielibyśmy „patologiczne”. No i dokładnie w tym tkwi problem — że osłabione więzi rodzinne uznaliśmy za normę. Nawet w rodzinach, w których rodzice są pełni dobrej woli i bardzo kochają swoje dzieci. I tam trzeba się zastanowić, dlaczego dziecko spędza większość czasu w sieci? Czy nie dlatego, że czuje się samotne? Samotność to też jest rodzaj rany. A może dlatego, że szuka potwierdzenia, że jest wystarczająco dobre albo wystarczająco atrakcyjne? Dzieci potrzebują dużo akceptacji — powinny ją jednak otrzymywać ze strony rodziny i swojego otoczenia. Jeśli tak się nie dzieje, szukają jej gdzie indziej. A najłatwiej znaleźć w internecie — i wtedy się uzależniają.

Nastolatek może spędzać całe dnie na TikToku, bo w świecie offline czuje się niewidzialny. Scrollowanie daje mu złudzenie kontaktu, poczucia ważności, uczestnictwa — tego, czego brakuje w realnym życiu. Nastolatka wrzuca po kilkanaście selfie dziennie, bo każda reakcja z serduszkiem będzie dla niej namiastką przyznania: „widzę cię” i „jesteś ważna”. Chłopak może godzinami grać online, bo tylko tam ktoś go potrzebuje — choćby po to, żeby z nim wygrać wirtualną bitwę. Ktoś inny wchodzi w setki czatów, bo w domu nikt nie zapyta: „Jak ci minął dzień?”. W tym trzeba szukać źródeł cierpienia.

Wielu nastolatków na pytanie: „Dlaczego ciągle siedzisz w internecie?” odpowie: „Bo wszyscy tam są” albo: „A co innego miałbym robić?”. To jeszcze nie trauma.

— To dowodzi właśnie tego, że dzieci tylko u rówieśników szukają potwierdzenia, że są w porządku. Że głównie od rówieśników oczekują akceptacji i potwierdzenia przynależności. Cały czas jednak mówimy o sytuacji uzależnienia, czyli kompulsywnego korzystania z internetu. W odróżnieniu od zwykłego użytkowania, które nie musi ranić i może być zdrowe.

Jednak przy­czyną uza­leż­nie­nia zawsze jest ból — odczu­wany świa­do­mie lub ukryty w pod­świa­do­mo­ści. Uza­leż­nie­nie to po prostu śro­dek prze­ciw­bó­lowy na emo­cje. Powiedziała pani coś, z czego aż bije „pragnienie przynależności”. Ale jeśli dziecko naprawdę czuje się przyjęte i akceptowane, nie musi szukać przynależności w internecie. Desperacko szukają tego dzieci, które nie czują tej przynależności w swoim życiu. Bo rodzice są nieobecni — nawet jeśli fizycznie siedzą obok, to emocjonalnie są gdzie indziej. Bo szkoła przeciąża, ocenia i porównuje. Bo dzieci nie nauczyły się jeszcze inaczej obniżać napięcia niż przez kolejną dawkę stymulacji.

To nie są tylko indywidualne błędy wychowawcze. Żyjemy w kulturze takiego błędu. Dorosłym naprawdę trudno być obecnym dla dzieci, a dzieci rosną w poczuciu, że muszą same radzić sobie z napięciem i samotnością. Smartfon jest wtedy najłatwiej dostępnym „lekiem” — jest zawsze pod ręką i daje iluzję kontaktu.

Pisze pan w książkach również o swoim uzależnieniu — kompulsywnym kupowaniu płyt z muzyką klasyczną. W porównaniu z aktualnie szalejącą epidemią opioidową to brzmi jak żart — nawet się pan specjalnie nie zadłużył na te płyty.

— Nie istnieją niewinne uzależnienia i żadnego nie zaklasyfikowałbym jako żart. Wyda­wa­łem tysiące dola­rów na płyty kom­pak­towe, mój rekord wyniósł pra­wie osiem tysięcy dolarów w tydzień. Przy tym okłamywałem żonę, że już nie kupuję płyt, zaniedbywałem dzieci, nawet pacjentów. Uciekałem do sklepu po nowe płyty, kupowałem kilka różnych wykonań tej samej symfonii Beethoveena — przecież musiałem mieć je wszystkie. Wymykałem się z pracy w środku dnia buszować w sklepie z płytami. Raz zrobiłem to, nie bacząc na rodzącą pacjentkę, i dziecko przyszło na świat bez mojej asysty. Nie potrafiłem się powstrzymać. W końcu zrozumiałem, że nie kupuję muzyki, tylko ulgę. Zasypywałem tym ogromną, życiową pustkę. Chciałem poczuć się bezpieczniej, spokojniej. Przez chwilę — w drodze do sklepu albo trzymając płytę w ręku — czułem, że mam wszystko pod kontrolą, że jestem spełniony.

Jest oczywiście różnica pomiędzy mną a moimi uzależnionym od opiatów pacjentami, jednak podobieństwa mnie poraziły. Proszę mi wierzyć, to nie żart, gdy ojciec rodziny jest nieobecny, a do tego kłamie, że nie wydał pieniędzy, choć kupił właśnie setki nowych płyt.

Co może uleczyć tę pustkę i ból, które stoją za uzależnieniem?

— Pierwszym krokiem jest nazwanie źródła bólu. Nie da się uleczyć czegoś, czego się nie rozpozna. Potem trzeba znaleźć w sobie współczucie — dla siebie i dla innych. W leczeniu traumy potrzebujemy bardziej pytań: „Co się wydarzyło?” oraz współczującego: „Dlaczego to robię?” zamiast: „Co ze mną/z nim jest nie tak?”. Jeśli w uzależnionych zobaczymy ból, a nie „słabość” czy „lenistwo”, łatwiej będzie im pomóc.

Współczucie wystarczy?

— Nie twierdzę, że wystarczy. Jednak jest konieczne w procesie leczenia. Dzisiaj nasze środowisko podcina nam zdrowie psychiczne i fizyczne. Dzieci dorastają w klimacie, który sprzyja samotności i uzależnieniom. Współczucie pozwoliłoby przerwać ten cykl.

Gabor Maté — urodzony w Budapeszcie w 1944 r., ocalał z Holocaustu, jest autorem światowych bestsellerów i charyzmatycznym wykładowcą. Odwrócił myślenie o nałogach — dowodzi, że nie odpowiadają za to geny czy słaba wola, lecz trauma, brak więzi i samotność.

Gabor Maté

Gabor Maté

Foto: GURUDAYAL KHALSA

Udział Facebook Twitter LinkedIn Telegram WhatsApp Email

Czytaj dalej

Niespodziewany powrót prezesa BOŚ. Jego odwołanie było wstrząsem

Niespodziewany powrót prezesa BOŚ. Jego odwołanie było wstrząsem

„Po co pani tu przyszła? Pielęgniarki chłopów sprowadzają, a pacjentów trują!”

„Po co pani tu przyszła? Pielęgniarki chłopów sprowadzają, a pacjentów trują!”

Wsiąść do pociągu z kamerą. Ten bieg po peronie to było pytanie o rolę przypadku w życiu człowieka

Wsiąść do pociągu z kamerą. Ten bieg po peronie to było pytanie o rolę przypadku w życiu człowieka

Czy dieta pełna owoców i warzyw może powodować raka? Niespodziewane wyniki badania

Czy dieta pełna owoców i warzyw może powodować raka? Niespodziewane wyniki badania

„Chłopaki nie płaczą” robi krzywdę. Jak budować odporność psychiczną u dzieci?

„Chłopaki nie płaczą” robi krzywdę. Jak budować odporność psychiczną u dzieci?

Gdzie jest pierwszy wagon? Przestał istnieć. Zginęli niemal wszyscy, którzy do niego wsiedli

Gdzie jest pierwszy wagon? Przestał istnieć. Zginęli niemal wszyscy, którzy do niego wsiedli

Garść orzechów codziennie? To jedna z najcenniejszych przekąsek. Przez lata niedoceniana

Garść orzechów codziennie? To jedna z najcenniejszych przekąsek. Przez lata niedoceniana

Opowieści, które budują wspólnotę. „Walkiria” i „Polskie Wesele” na Baltic Opera Festival

Opowieści, które budują wspólnotę. „Walkiria” i „Polskie Wesele” na Baltic Opera Festival

Hazard, polityka i wielkie pieniądze. Jak wygrywa się na predykcjach?

Hazard, polityka i wielkie pieniądze. Jak wygrywa się na predykcjach?

Add A Comment

Leave A Reply Cancel Reply

Wybór Redaktora

Cypr. Antonio Costa przestrzegł przywódców UE przed USA

Cypr. Antonio Costa przestrzegł przywódców UE przed USA

25 kwietnia, 2026
Uszkodzony tankowiec na Morzu Śródziemnym. „Nie zbliżać się”

Uszkodzony tankowiec na Morzu Śródziemnym. „Nie zbliżać się”

24 kwietnia, 2026
Rafał Leśkiewicz o nowym szefie BBN. „Poznamy za kilka tygodni”

Rafał Leśkiewicz o nowym szefie BBN. „Poznamy za kilka tygodni”

24 kwietnia, 2026
Szczyt UE na Cyprze. Nagranie z Tuskiem podbija sieć – Wprost

Szczyt UE na Cyprze. Nagranie z Tuskiem podbija sieć – Wprost

24 kwietnia, 2026

Najnowsze Wiadomości

Wojna w Iranie. Media: W sobotę w Islamabadzie druga tura rozmów pokojowych

Wojna w Iranie. Media: W sobotę w Islamabadzie druga tura rozmów pokojowych

24 kwietnia, 2026
Prognoza pogody na weekend. „Chłodno, pochmurnie, deszczowo i wietrznie”

Prognoza pogody na weekend. „Chłodno, pochmurnie, deszczowo i wietrznie”

24 kwietnia, 2026
Faktura poza KSeF a VAT. Ekspert wyjaśnia zasady odliczeń VAT – Biznes Wprost

Faktura poza KSeF a VAT. Ekspert wyjaśnia zasady odliczeń VAT – Biznes Wprost

24 kwietnia, 2026
Facebook X (Twitter) Pinterest TikTok Instagram
© 2026 Razy Dzisiaj. Wszelkie prawa zastrzeżone.
  • Polityka Prywatności
  • Regulamin
  • Skontaktuj się z nami

Type above and press Enter to search. Press Esc to cancel.