Close Menu
  • Aktualności
  • Polska
  • Lokalne
  • Świat
  • Biznes
  • Polityka
  • Nauka
  • Sport
  • Klimat
  • Zdrowie
  • Wybór Redaktora
  • Komunikat Prasowy
Modne Teraz
Śluby w odwrocie. Z USA napłynęły jednoznaczne dane

Śluby w odwrocie. Z USA napłynęły jednoznaczne dane

24 kwietnia, 2026
Donald Tusk dla „Financial Times”. Zastanawiał się nad lojalnością USA

Donald Tusk dla „Financial Times”. Zastanawiał się nad lojalnością USA

24 kwietnia, 2026
Varga: Prezes koniecznie musi obejrzeć ten film. Najlepiej w towarzystwie profesora Czarnka

Varga: Prezes koniecznie musi obejrzeć ten film. Najlepiej w towarzystwie profesora Czarnka

24 kwietnia, 2026
Emerytury w Polsce. Dane ZUS przyprawiają o ból głowy – Biznes Wprost

Emerytury w Polsce. Dane ZUS przyprawiają o ból głowy – Biznes Wprost

24 kwietnia, 2026
Kuba. Ernesto Soberon odpowiada Donaldowi Trumpowi. „Nie spełnimy ultimatum”

Kuba. Ernesto Soberon odpowiada Donaldowi Trumpowi. „Nie spełnimy ultimatum”

24 kwietnia, 2026
Facebook X (Twitter) Instagram
Popularność
  • Śluby w odwrocie. Z USA napłynęły jednoznaczne dane
  • Donald Tusk dla „Financial Times”. Zastanawiał się nad lojalnością USA
  • Varga: Prezes koniecznie musi obejrzeć ten film. Najlepiej w towarzystwie profesora Czarnka
  • Emerytury w Polsce. Dane ZUS przyprawiają o ból głowy – Biznes Wprost
  • Kuba. Ernesto Soberon odpowiada Donaldowi Trumpowi. „Nie spełnimy ultimatum”
  • Ukraińcy paraliżują rosyjską logistykę. Front południowy niemal odcięty
  • Szok. Ukraina chce zrezygnować z dopłat do rolnictwa w imię szybkiego wejścia do Unii – Biznes Wprost
  • Płonna. Atak niedźwiedzia mógł być skutkiem zaskoczenia. Opinia ekspertów
  • Polityka prywatności
  • Regulamin
  • Skontaktuj się z nami
Historie Internetowe
Razy DzisiajRazy Dzisiaj
Biuletyn Zaloguj Sie
  • Aktualności
  • Polska
  • Lokalne
  • Świat
  • Biznes
  • Polityka
  • Nauka
  • Sport
  • Klimat
  • Zdrowie
  • Wybór Redaktora
  • Komunikat Prasowy
Razy DzisiajRazy Dzisiaj
Strona Główna » Sarmatyzm to nasz przeklęty spadek po szlachcie? Historyk: widzę więcej plusów
Sarmatyzm to nasz przeklęty spadek po szlachcie? Historyk: widzę więcej plusów
Aktualności

Sarmatyzm to nasz przeklęty spadek po szlachcie? Historyk: widzę więcej plusów

Pokój WiadomościPrzez Pokój Wiadomości19 września, 2025

Chłopi byli zapatrzeni w szlachtę, kopiowali jej wzory. Widzieli, jak jeden szlachcic obraża drugiego, narzeka na króla, sądy, jest kłótliwy. I mieli podobny stosunek do władz zwierzchnich, dziedzica, księdza – o tym, jak sarmatyzm wpłynął na historię Polski i ile w nas zostało z sarmatów, opowiada historyk Mateusz Wyżga.

  • Więcej ciekawych historii przeczytasz na stronie głównej „Newsweeka”

Dziękujemy, że jesteś z nami!

Foto: Newsweek

„Newsweek”: Sarmatyzm – to nasze polskie szlachetne dziedzictwo czy przeklęty spadek?

Mateusz Wyżga: Jako wieloletni samorządowiec w podkrakowskiej wsi, historyk „zwykłych ludzi”, widzę więcej plusów. Wydaje się, że w większości Polaków były dwie dusze. Ta sarmacka, wolnościowa, dumna i ta plebejska, która nie przywiązywała aż takiej wagi do wielkich haseł. I one się przecierają w nas do dzisiaj. Jako współczesne społeczeństwo jesteśmy krzyżówką genetyczną i kulturową tych grup. Dlatego w badaniach historycznych próbuję zestawić ze sobą zwrot sarmacki i zwrot ludowy. Oba co jakiś czas wypływają na powierzchnię.

Kiedy to się zaczęło?

– Od średniowiecza niejedno państwo szukało mitycznych korzeni, elity powoływały się na rozmaite źródła i wyobrażenia, żeby uwiarygodnić swoją pozycję. W Polsce wymyślono, że jesteśmy potomkami walecznych Sarmatów. Jako historyk społeczny zajmuję się nie tym szlacheckim sarmatyzmem, ale oddolnym, praktycznym. Bo sarmatyzm to przede wszystkim normalni ludzie, którzy wchłonęli kulturę liderów.

Zapewne niejeden miał poczucie wyjątkowości, że żyje w państwie, które nie było podbite od stuleci i jest potęgą. Kiedy zaczyna się okres staropolski, na początku XVI w., nasze państwo ma już pół tysiąca lat. Sarmaci pielęgnowali taką wizję Polski, byli z niej dumni i przekonani o swojej wszechmocy. Obowiązywał parlamentaryzm, rządził król, ale prawdziwy sarmata myślał: lepiej mnie nie wkurzajcie.

Sarmaci

Sarmaci

Foto: LASKI DIFFUSION / East News

Megalomania, katolicyzm, wstecznictwo – to zawdzięczamy sarmatyzmowi?

– To są cechy odgórne. Do tego dochodzi ograniczanie wolności i swobody plebejuszy. Ale spróbujmy zobaczyć sarmatyzm oddolnie. O Polsce szlacheckiej mówi się, że to państwo anarchiczne. Na poziomie centralnym mogło sprawiać takie wrażenie, ale od poziomu sejmików ziemskich w dół jest już silna identyfikacja lokalna. Polska stanowiła mocarstwo, ale nietypowe, bo złożone z małych ojczyzn, państewek ziemian, zwykle jedno — lub kilkuwioskowych. Siła tego państwa tkwiła w sejmikach szlachty, ale też w komunach mieszczańskich oraz w gromadach chłopskich, współdziałających z dworami. Sarmatyzm to też patriotyzm lokalny.

A nie lokalne konflikty?

– Silne poczucie bycia „stąd”. Tego ludzie bronią za wszelką cenę. Dlatego, kiedy nie wystarcza wsparcia dziedzica albo ów nadto się naprzykrza gromadzie, sam może paść ofiarą ich złości, a drewniany dwór spłonie.

W poezji plebejskiej polscy mieszczanie też są określani jako sarmaci. A przecież większość mieszczaństwa wywodziła się z okolicznej ludności chłopskiej. I w ten sposób sarmackość obejmuje cały przekrój naszego dawnego społeczeństwa.

Podziały nie przebiegają wyłącznie w poprzek stanów społecznych. Szlachecki kult wolności i własności prywatnej, uwrażliwienie na punkcie nie tylko granic państwa, ale i granic własnej wsi przepływały w pewnym stopniu na poddanych wraz z kulturą sarmacką.

W przybliżeniu co dziesiąty mieszkaniec tej staropolskiej Sarmacji miał korzenie szlacheckie.

– To bardzo dużo i stanowi to ewenement w skali Europy. A to może oznaczać, że procesy narodowotwórcze musiały nieformalnie przenikać społeczeństwo na długo przed rozbiorami. I zapewne dlatego dziś tak wiele cech kultury sarmackiej jest mocno utrwalonych w polskim społeczeństwie.

A co z sarmackim podziałem na my i obcy?

– Miał różne wymiary. Na przykład staropolski rynek pracy był niezwykle mobilny, to z jednej strony ludzie stąd, wielopokoleniowe rodziny zarówno zamożnych gospodarzy, jak i dziedziców, a z drugiej pracownicy najemni kierowani przez kmieci na pańszczyznę oraz dzierżawcy wsi. Do obu grup należą zarówno szlachta, jak i chłopi. Zawiązują rozmaite sojusze, zmieniają fronty. Wszystko po to, by stawić czoła wrogowi największemu – głodowi, który wraca z każdym przednówkiem. Jako samorządowiec przez lata dostrzegałem poczucie integracji lokalnej w gminach i parafiach. Najpierw na zebraniu odbywa się nieraz ostra i długa dyskusja, sejmikowanie, po czym radni idą na papierosa i dogadują się dla dobra wspólnoty. A ponieważ jednocześnie analizowałem akta sejmików ziemskich, posiedzeń rad miejskich oraz chłopskich gromad sprzed 300 lat, widziałem pewną ciągłość zachowań.

A co z wolnością szlachecką?

– W mojej opinii blaski wolności szlacheckiej, której granicą była granica wsi (bo za nią zaczynała się złota wolność innego pana), oddziaływały na poddanych. I w jakiś sposób weszło to w nasz narodowy charakter. Zobaczmy dziś osiedla domków jednorodzinnych. Im więcej ich pod miastem, im działki są mniejsze, to tabliczki informujące o własności prywatnej i zakazie wjazdu są stawiane niemal jedna na drugiej. Umiłowanie własności i wolności dawnej szlachty płynnie się w nas odnawia. Może dlatego nas się jako narodu nie da zniewolić.

Poza tym chłopi byli zapatrzeni w szlachtę, kopiowali jej wzory. Widzieli, jak jeden szlachcic obraża drugiego, narzeka na króla, sądy, jest kłótliwy. I mieli podobny stosunek do władz zwierzchnich, dziedzica, księdza. O byle pierdółkę byli w stanie założyć komuś sprawę. W archiwach można znaleźć grube księgi zwane grodzkimi ze sprawami wnoszonymi przez chłopów, którzy mają swoich szlacheckich opiekunów. Przychodzą i mówią: trzy krowy z tamtego dworu weszły nam w szkodę. No i zaczyna się procedura. Potem to dwory muszą się dogadywać. Nawet najemni pracownicy nie byli bierną stroną na rynku pracy. Potrafią walczyć o odpowiednie warunki zatrudnienia i o należne pensje.

Pieniądze dają plebejowi pewność siebie i fantazję. Zamożny plebej może na chwilę poczuć się jak prawdziwy pan, idzie przez wieś w kolorowym żupanie, stawia w karczmie beczkę piwa znajomkom.

Widać w tym wszystkim podglądanie warstw wyższych i wspinanie się plebejów po drabinie stanowej, z której co rusz lecą w dół zdegradowani szlachcice.

Co jeszcze?

– Sarmatyzm to też życie na pokaz. W tamtym świecie zdarza się, że na pokaz bywa i cierpienie, i pańszczyzna, i splendor dworkowy. „Ile ja się napracowałem?”, „skwierczymy pod pańszczyzną prawie do zgonu” – żalił się chłop w sądzie i bronił przed zapłaceniem jakichś opłat. A gdzie się uczył takiej „retoryki”? Od swoich dziedziców. Ta przesada barokowa udzielała się plebejom. I została z nami. W swoim życiu społecznikowskim poznałem wielu sarmatów i sarmatek przez małe „s”, głośno i barwnie się prowadzących. Przejdźmy się po wakacyjnej nadbałtyckiej plaży. Popatrzmy, ilu tam dostojnie spaceruje panów o wydatnych brzuchach z finezyjnymi tatuażami husarskich skrzydeł. Nic tylko przebrać w kontusz.

Krytyk literacki Przemysław Czapliński w ostatnich latach badał literaturę sarmatyzmu. I zwrócił uwagę, że sarmatyzm to specyficzny „społeczny teatr dumy i pogardy”.

– Oczywiście, lokalna duma to podstawa sarmatyzmu: jesteśmy lepsi niż wy, mamy lepszych panów, lepsze warunki pracy. Waśnie sąsiedzkie, zacietrzewienie, walka o honor to ówczesne życie codzienne. Przecież dawniej szlachta i chłop potrafili zabić za honor, to było społeczeństwo w większości niepiśmienne, mające wciąż w sobie silne elementy kultury oralnej, bardzo wrażliwe na to, co słyszy.

Gardzi się też sąsiednią gromadą, dziedzicem, poddanymi… I to widać na przykładzie zajazdów. Skonfliktowane dwory albo wykorzystują istniejące już niesaski, albo przekonują, przekupują obietnicami, zmuszają swoich poddanych, żeby też nienawidzili mieszkańców sąsiedniego folwarku. A kto nie uczestniczy z nami w zajeździe, sam zostaje pobity.

Pogarda wisi też w powietrzu w relacjach wsi z miastem. Wiąże się to z tym, że miasta przez całe wieki tworzyli ludzie ze wsi, którzy zacierali trochę za sobą ślady i dystansowali się wobec swych korzeni. Z kolei szlachta pogardza miastami, traktuje je jako źródło niezdrowego zysku, zepsucia. Ale idźmy dalej – miasto kusi poddanych chłopów do nielegalnej migracji i do kariery w rzemiośle czy handlu. A stąd już krótsza droga niż ze wsi do sięgnięcia po tytuł szlachecki, choćby nielegalnie.

Kiedyś wspomniał pan, że sarmacka Polska przypominała arkę Noego. Dlaczego?

– W przybliżeniu około 10 proc. społeczeństwa przynależy do stanu szlacheckiego. Udział w zawiadywaniu państwem ma jednak mniejszość z nich. Ziemianie uczestniczą w obradach sejmikowych i mogą reprezentować swój powiat na sejmie. Ta grupa jest w stanie wejść na tę arkę, a reszta słyszy: sorry, dla was już miejsca nie mamy. Ale nie stoją bezczynnie, próbując dobić się do klejnotu szlacheckiego, możliwości posiadania ziemi, ulg podatkowych, a mając pochodzenie szlacheckie – dochrapać się pracy w urzędzie państwowym, dzierżawy wsi albo przynajmniej pracy w administracji dworskiej. Są wśród nich całe zastępy ambitnych plebejów, którzy do stanu szlacheckiego dochodzą przez ożenki, karierę duchowną czy akademicką, pieniądze zarobione na miejskim handlu, bohaterstwo wojenne i którzy na kolejnych chętnych w kolejce do wejścia na arkę patrzą krzywo. Plebej plebejowi powie wtedy: „chamie”.

Zresztą opisał to w „Liber chamorum” („Księdze chamów”) szlachcic Walerian Nekanda Trepka w XVII w. Podał około dwóch tysięcy nazwisk osób i rodzin, które według niego nie były szlachtą, tylko się wwierciły w ten stan. I nigdy tego nie opublikował.

Dlaczego?

– Ponieważ wiedział, że następnego dnia by go zabito, któraś z rodzin o szemranym pochodzeniu szlacheckim wysłałaby swoich siepaczy.

To kolejna cecha sarmackości – społeczeństwo feudalne przypominało w pewnym uproszczeniu strukturę mafijną. Polegało to na tym, że dziedzic stał na czele swojej grupy, klanu, miał administrację dworską, służbę szlachecką i chłopską, różnorakich pracowników, którzy w try miga mogli się przekształcić w zbrojny oddział… Miał prawo ich karać, ale jak któremuś z jego ludzi coś się stało poza terenem folwarku, od innego szlachcica, szukał sprawiedliwości. Struktury policyjne były wątłe, więc główną rolę odgrywała samoobrona.

Wieś to nie tylko szlachta i chłopi…

– Jest też trzeci gracz, czyli księża, do których należy dużo ziemi. I oni też są dziećmi Sarmacji, bo proboszcze są zwykle dobrze urodzeni, a wikarzy częściej wywodzą się z gminu. W aktach można znaleźć informacje, że konflikt z lokalnym dzierżawcą może się zakończyć nawet wyzwaniem księdza na pojedynek. Albo skargą na dziedzica, że przerywa mszę, publicznie znieważa księdza, ten musi uciekać przed napastnikiem do zakrystii, gdzie dochodzi do krwawej bójki. Ale bywało też, że to ksiądz, wszak urodzony w rodzinie sarmackiej, urządza napaść na dwór.

Lubimy sztywne granice, bo pozwalają nam łatwiej wydawać kategoryczne sądy, ale ówczesne społeczeństwo było bardziej elastyczne, niż nam się wydaje. Między stanami się kotłowało, wszystko było w procesie zmiany.

Nie dla wszystkich chyba te furtki społeczne były otwarte.

– To, że w Polsce poddaństwo kojarzyło się z niewolnictwem, wynika nieco z ogromnego uwrażliwienia szlachty na punkcie swej złotej wolności i spoglądaniu, czy ktoś na nią nie czyha. Wejście w poddaństwo mogło wynikać z racjonalności. Większość wolała zostać poddanymi, bo nieprzewidywalność koniunktury sprawiała, że trudno było prowadzić swoje gospodarstwo. Poddaństwo oznaczało stałe mieszkanie, dostęp do dóbr lokalnych, możliwość wytworzenia lokalnej sieci społecznej i przywilej korzystania z dworskiego zboża, umorzenia długów pieniężnych, ale też asysty pańskiej w sądzie państwowym.

Uważam, że my wciąż nie rozumiemy do końca tamtych ludzi. I za swój obowiązek historyka uważam, żeby być ich tłumaczem. Wyjaśnić współczesnym odbiorcom, jakimi motywami kierowali się mieszkańcy wsi i miasteczek 300-400 lat temu.

Historyk ma w sobie coś z nekromanty, ożywia nieobecnych i zapomnianych, bo reprezentuje największą grupę społeczną świata – umarłych.

Mateusz Wyżga (ur. 1981 r.) jest historykiem i wieloletnim sołtysem rodzinnej miejscowości Dziekanowice w podkrakowskiej gminie Zielonki. Zajmuje się historią wsi, migracją, demografią historyczną. Autor „Chłopstwa. Historii bez krawata”. Przygotowuje książkę o społeczeństwie staropolskim „Polska sarmacka. Historia zwykłych ludzi”.

WIĘCEJ W NUMERZE
nr
36

31.08.2025

undefined

Udział Facebook Twitter LinkedIn Telegram WhatsApp Email

Czytaj dalej

Varga: Prezes koniecznie musi obejrzeć ten film. Najlepiej w towarzystwie profesora Czarnka

Varga: Prezes koniecznie musi obejrzeć ten film. Najlepiej w towarzystwie profesora Czarnka

Ukraińcy paraliżują rosyjską logistykę. Front południowy niemal odcięty

Ukraińcy paraliżują rosyjską logistykę. Front południowy niemal odcięty

Świadkowie: Janusz F. „pod stołem” zbierał pieniądze na kampanię Andrzeja Dudy

Świadkowie: Janusz F. „pod stołem” zbierał pieniądze na kampanię Andrzeja Dudy

Dla milionów ludzi to codzienny rytuał. Naukowcy zachęcają do picia herbaty

Dla milionów ludzi to codzienny rytuał. Naukowcy zachęcają do picia herbaty

Kulisy sensacyjnej dymisji w Pałacu. Przyczyny są dwie

Kulisy sensacyjnej dymisji w Pałacu. Przyczyny są dwie

Majmurek: na odchodne Cenckiewicz sam najlepiej udowodnił, dlaczego nigdy nie powinien był zostać szefem BBN

Majmurek: na odchodne Cenckiewicz sam najlepiej udowodnił, dlaczego nigdy nie powinien był zostać szefem BBN

Nawrocki zapowiada opublikowanie ściśle tajnego dokumentu. Oto „Święty Graal Macierewicza”

Nawrocki zapowiada opublikowanie ściśle tajnego dokumentu. Oto „Święty Graal Macierewicza”

Nie żyje Łukasz Litewka. Poseł Lewicy zginął w wypadku

Nie żyje Łukasz Litewka. Poseł Lewicy zginął w wypadku

„Tutaj bujnie kwitnie życie towarzyskie”. Podróż pociągiem w II RP to była przygoda

„Tutaj bujnie kwitnie życie towarzyskie”. Podróż pociągiem w II RP to była przygoda

Add A Comment

Leave A Reply Cancel Reply

Wybór Redaktora

Donald Tusk dla „Financial Times”. Zastanawiał się nad lojalnością USA

Donald Tusk dla „Financial Times”. Zastanawiał się nad lojalnością USA

24 kwietnia, 2026
Varga: Prezes koniecznie musi obejrzeć ten film. Najlepiej w towarzystwie profesora Czarnka

Varga: Prezes koniecznie musi obejrzeć ten film. Najlepiej w towarzystwie profesora Czarnka

24 kwietnia, 2026
Emerytury w Polsce. Dane ZUS przyprawiają o ból głowy – Biznes Wprost

Emerytury w Polsce. Dane ZUS przyprawiają o ból głowy – Biznes Wprost

24 kwietnia, 2026
Kuba. Ernesto Soberon odpowiada Donaldowi Trumpowi. „Nie spełnimy ultimatum”

Kuba. Ernesto Soberon odpowiada Donaldowi Trumpowi. „Nie spełnimy ultimatum”

24 kwietnia, 2026

Najnowsze Wiadomości

Ukraińcy paraliżują rosyjską logistykę. Front południowy niemal odcięty

Ukraińcy paraliżują rosyjską logistykę. Front południowy niemal odcięty

24 kwietnia, 2026
Szok. Ukraina chce zrezygnować z dopłat do rolnictwa w imię szybkiego wejścia do Unii – Biznes Wprost

Szok. Ukraina chce zrezygnować z dopłat do rolnictwa w imię szybkiego wejścia do Unii – Biznes Wprost

24 kwietnia, 2026
Płonna. Atak niedźwiedzia mógł być skutkiem zaskoczenia. Opinia ekspertów

Płonna. Atak niedźwiedzia mógł być skutkiem zaskoczenia. Opinia ekspertów

24 kwietnia, 2026
Facebook X (Twitter) Pinterest TikTok Instagram
© 2026 Razy Dzisiaj. Wszelkie prawa zastrzeżone.
  • Polityka Prywatności
  • Regulamin
  • Skontaktuj się z nami

Type above and press Enter to search. Press Esc to cancel.