Ukraińcy informują, że powoli wzrasta częstotliwość rosyjskich ataków na kluczowych kierunkach frontu. Rosyjska piechota próbuje wyrównać linię frontu, aby uzyskać lepsze pozycje wyjściowe do spodziewanej próby podjęcia wiosenno-letniej ofensywy. Ukraińcom jednak skutecznie udaje się paraliżować logistykę Rosjan.
Artur Martirosjan, dowódca 43. Samodzielnej brygady Zmechanizowanej w wywiadzie dla ArmyInform, oficjalnego serwisu Sił Zbrojnych Ukrainy, poinformował, że liczba rosyjskich ataków stopniowo rośnie. Dotyczy to nie tylko odcinka pod Kupiańskiem, który zajmuje jego jednostka, ale także pozostałych odcinków.
Co ciekawe, Rosjanie zintensyfikowali uderzenia na granicy z obwodem sumskim. Prawie połowa z 35 km kw., które zdobyli w ostatnim tygodniu w Ukrainie, to zdobycz na północy. Rosjanie konsekwentnie próbują realizować koncepcję budowy pasa buforowego o głębokości 10-20 km w głąb terytorium Ukrainy.
Unikają frontalnych uderzeń na silnie obsadzone odcinki, jak to się dzieje w Donbasie, a koncentrują się na fragmentach słabiej bronionych. Wykorzystują lokalną przewagę, zajmują teren i przechodzą do jego organizowania pod kątem dalszych działań. W efekcie powstały trzy przyczółki po ukraińskiej stronie granicy. To nie są jeszcze zgrupowania zdolne do prowadzenia operacji na większą skalę, ale stanowią stabilne punkty oparcia dla kolejnych etapów działań.
Jeszcze niedawno Rosjanie twierdzili, że walczą o odzyskanie „swojego” terytorium, czyli obwodów ługańskiego, donieckiego i chersońskiego i nie będą atakować innych regionów Ukrainy. Teraz tłumaczą swoje uderzenia chęcią stworzenia strefy buforowej, chroniącej przygraniczne tereny Federacji Rosyjskiej przed ukraińskim ostrzałem i atakiem.
Z drugiej strony dla Ukraińców oznacza to konieczność wzmocnienia tego kierunku i utrzymywania odwodów, które mogłyby być wykorzystane gdzie indziej. W dłuższej perspektywie taki sposób działania może przynieść Rosjanom efekt w postaci rozciągnięcia ukraińskiej obrony bez podejmowania ryzyka dużej operacji zaczepnej. Co z kolei może być przydatne podczas zapowiadanej ofensywy.
Obwód charkowski, podobnie jak sumski, również nie został „włączony” do Rosji na podstawie sfałszowanych referendów w 2022 r. Mimo to Rosjanie nadal prowadzą w nim działania. Ukraińcy informują, że putinowcy próbują zbliżyć się do Kupiańska, atakując skrzydłami od strony rzeki Oskoł. Nie są to jednak uderzenia, które mogłyby Ukraińcom zaszkodzić, a raczej rozpoznanie bojem. Co ciekawe, Rosjanie skupili się przede wszystkim na działaniach propagandowych.
— Dwa dni temu mieliśmy kolejną próbę podniesienia flagi w mieście. Grupa pięciu osób. Trzy zostały wyeliminowane podczas podejścia. Dwóm udało się dotrzeć do Kupiańska, aby rozstawić rosyjską szopę. Dotarli do pięciopiętrowego budynku, który również został trafiony. Jeden postanowił się poddać, a drugi nie mógł wymyślić nic lepszego niż wyjść przez okno na piątym piętrze i sprawdzić grawitację — mówił płk Martirosjan dla ArmyInform.
Nie jest to pierwsze tego typu zdarzenie podczas tej wojny. Podobne akcje przeprowadzali już choćby w Bachmucie i Awdijiwce. Rosjanie lubią symbole, a wielkimi krokami zbliża się 9 maja — kolejna rocznica zakończenia Wojny Ojczyźnianej. Tym razem Kreml chce pokazać obywatelom, że udało im się odzyskać Kupiańsk, choć w obecnej sytuacji jest to nierealne.
Walki w Donbasie
Rosjanie podjęli próby działań zaczepnych na wschód od Czasiw Jaru, wykorzystując niewielkie pododdziały zmechanizowane. W dwóch odrębnych próbach natarcia użyto kilku bojowych wozów piechoty, czołgu oraz lekkich środków transportu. Oba uderzenia zostały wcześniej wykryte przez ukraińskie rozpoznanie bezzałogowe i zatrzymane jeszcze przed rozwinięciem na pozycjach wyjściowych. Uderzenia zostały rozbite przez artylerię, a niedobitki zlikwidowały drony FPV.
Równolegle ciężkie starcia trwały w południowo-wschodnich dzielnicach Kostiantyniwki oraz na obrzeżach Raj-Ołeksandriwki. Ukraińcy podejmowali tam ograniczone kontrataki, próbując odzyskać inicjatywę na przedpolu miasta. Na południowy zachód od Kostiantyniwki, w rejonie Stepaniwki, Rosjanie wykorzystali wcześniejsze przełamanie na linii Iliniwka-Berestok i wprowadzili do walki piechotę działającą w rozproszonych grupach szturmowych. Uderzenie doprowadziło do wyparcia ukraińskich pododdziałów z miejscowości i przesunięcia walk w kierunku Dowhiej Bałki, gdzie skierowano posiłki oddziałów Wojsk Obrony Terytorialnej.
W skali tygodnia tradycyjnie główne walki koncentrowały się nadal na kierunku pokrowskim. Najcięższe starcia odnotowano na zachód i północ od Pokrowska, w rejonie Udacznego i Hryszynego, a także na osi prowadzącej w stronę Dobropilia, w okolicach Nowego Szachowego, Wilnego i Sofiwki. Pomimo wysokiej intensywności walk linia frontu w tych rejonach nie uległa istotnym zmianom.
Walki na froncie południowym
Na południowym odcinku frontu, na północny zachód od Hulajpola, Rosjanie prowadzili dawno niewidziane ataki na poziomie plutonów zmechanizowanych. Podobnie jak w Donbasie, większość natarć została rozbita jeszcze przed osiągnięciem ukraińskich pozycji dzięki skutecznemu wykorzystaniu artylerii oraz dronów FPV. Rosyjskie pododdziały, które zbliżyły się do linii obrony, zostały zatrzymane ogniem bezpośrednim broni strzeleckiej i przeciwpancernej.
W obwodzie dniepropietrowskim, poza głównymi kierunkami walk, doszło do skutecznego ukraińskiego kontrataku w rejonie Nowopawliwki. Uderzenie zakończyło się powodzeniem i pozwoliło Ukraińcom na poprawę położenia taktycznego dzięki oparciu o naturalne przeszkody wodne.
Rosjanie nadal nie potrafią odzyskać inicjatywy na południu Ukrainy. Mimo podesłania posiłków z Donbasu nie mają odpowiednich sił i środków. Zablokowanie tych drugich to jeden z największych sukcesów Ukraińców w ostatnim czasie. Po raz kolejny udało im się odciąć front na Zaporożu od logistyki.
Ukraińcy paraliżują rosyjską logistykę
Porty i instalacje wojskowe na Krymie pełnią funkcję podstawowego zaplecza zaopatrzeniowego dla rosyjskiego Południowego Zgrupowania Wojsk. Obecnie jednak system ten funkcjonuje dość słabo, ponieważ ukraińskie lotnictwo, artyleria rakietowa oraz działania sił specjalnych regularnie zakłócają dostawy. Każde ograniczenie przepustowości na jednym z trzech szlaków komunikacyjnych natychmiast przekłada się na opóźnienia w transporcie.
Rosjanie mają bowiem tylko trzy warianty zaopatrywania wojsk na Zaporożu. Pierwszy to transport morski do portów w Berdiańsku, Mariupolu, Sewastopolu i Kerczu. Drugi to korytarz lądowy biegnący wzdłuż wybrzeża Morza Azowskiego, autostradą M14 i linią kolejową, która jest regularnie atakowana przez ukraińską dywersję, a jej część znajduje się już w zasięgu systemów dalekiego rażenia. Trzeci to Most Krymski z nitką kolejową i drogową.
Autostrada M14 jest w zasadzie szlakiem rezerwowym, którym dostarczane są zapasy bezpośrednio na linię frontu. Jego przepustowość jest niewielka ze względu na duże obciążenie ruchem, a przede wszystkim przez regularne ataki ukraińskich bezzałogowców.
Nie dość, że w ostatnich trzech miesiącach Ukraińcy zatopili lub uszkodzili wszystkie promy kolejowe, transportujące paliwo przez Cieśninę Kerczeńską dla walczących oddziałów, to jeszcze niemal całkowicie sparaliżowali ruch na bezpośrednim zapleczu frontu zaporoskiego. Rosyjskie meldunki mówią o stratach w pojazdach transportowych na poziomie ok. 60 proc. Oznacza to, że zaopatrzenie walczących jednostek w zasadzie nie istnieje.
Z tego powodu utrzymanie drożności Mostu Krymskiego i Cieśniny Kerczeńskiej ma dla Rosji kluczowe znaczenie. W obronę tych dwóch szlaków zaangażowane są duże siły i środki, choć skuteczność tych działań jest dość niska. Zwłaszcza że zdolności Ukraińców do prowadzenia precyzyjnych ataków na dużych odległościach są coraz większe.
Wojna w powietrzu
Ostatnie dni przyniosły kolejną serię wzajemnych ataków powietrznych. Uderzenia obejmują zarówno zaplecze przemysłowe Rosji, jak i infrastrukturę krytyczną w Ukrainie, a ich skala i częstotliwość znów zaczynają rosnąć.
W nocy z 18 na 19 kwietnia ukraińskie systemy bezzałogowe przeprowadziły skoordynowany atak na infrastrukturę portową w Jejsku. Równolegle Marynarka Wojenna Ukrainy użyła zmodyfikowanych pocisków przeciwokrętowych Neptun do uderzenia w zakłady Atlant Aero w Taganrogu, gdzie mieści się jeden z kluczowych ośrodków produkcji bezzałogowców typu Mołnia i Orion. Nagrania z obu miejsc wskazują na skuteczne trafienia i pożary, co sugeruje przynajmniej czasowe wyłączenie części zdolności produkcyjnych.
Nie był to odosobniony przypadek. Już 16 kwietnia ukraińskie drony uderzyły w bazę paliwową w Tuapse, powodując eksplozje i rozległy pożar. W kolejnych dniach celem były także rafinerie w Nowokujbyszewsku i Syzraiu, terminal naftowy w obwodzie leningradzkim oraz infrastruktura przesyłowa, w tym przepompownia w Tichoriecku. Uderzono także w zakłady chemiczne w Czerepowcu.
Równolegle Ukraińcy rozszerzają listę celów wojskowych. 21 i 22 kwietnia przeprowadzono uderzenia na stanowiska dowodzenia, punkty kontroli dronów oraz infrastrukturę Floty Czarnomorskiej. W Sewastopolu trafiony został punkt kontroli ruchu okrętów. Atakowano także obiekty w obwodach kurskim i biełgorodzkim oraz na okupowanych terenach Donbasu. To działania o mniejszej skali niż uderzenia w przemysł, ale mające bezpośredni wpływ na zdolność Rosjan do prowadzenia operacji na południowym odcinku frontu.
Ciekawa jest informacja o pierwszym zestrzeleniu rosyjskiego bezzałogowca dalekiego zasięgu typu Gerań przez bezzałogowy system myśliwski odpalony z platformy morskiej. Jeśli te doniesienia się potwierdzą, oznacza to, że pojawiły się wyspecjalizowane drony przechwytujące, operujące również nad akwenami.
Rosja odpowiada w podobny sposób. W nocy 22 kwietnia przeprowadzono jeden z większych ataków ostatnich tygodni — użyto 215 bezzałogowców różnych typów, w tym około 140 Shahedów. Ukraińska obrona przeciwlotnicza zdołała zneutralizować większość z nich — według danych zestrzelono lub zakłócono 189 maszyn. Mimo to część dronów dotarła do celów. Trafienia odnotowano w 13 lokalizacjach, a w kolejnych miejscach spadły odłamki zestrzelonych aparatów.
Jednym z celów była infrastruktura kolejowa w rejonie Zaporoża, gdzie zaatakowano plac rozrządowy w momencie, gdy znajdował się tam pociąg z lokomotywą elektryczną. To wpisuje się w rosyjską strategię uderzeń w logistykę, mających utrudnić transport wojsk i zaopatrzenia na front.
Równolegle kontynuowane są ataki na infrastrukturę energetyczną w obwodach przygranicznych oraz na okupowanych terenach południa Ukrainy.
Obie strony prowadzą kampanię uderzeń na zaplecze przeciwnika, ale ich cele są nieco inne. Ukraina koncentruje się na przemyśle, paliwach i punktach dowodzenia, próbując ograniczyć zdolność Rosji do prowadzenia działań ofensywnych. Zwłaszcza na Zaporożu i Krymie. Rosja z kolei uderza szerzej w infrastrukturę energetyczną i transportową, starając się osłabić funkcjonowanie państwa jako całości.




