Prezydent wskazał Zbigniewa Kapińskiego na nowego prezesa Sądu Najwyższego, a tym samym otwarcie sprzeciwił się Jarosławowi Kaczyńskiemu. Ale przed wydarzeniem w Pałacu Prezydenckim ludzie Nawrockiego nabrali wody w usta, a sama uroczystość odbyła się „cichaczem”.
— To jest jednak szok — mówi wprost polityk PiS z jądra partii.
Inny ważny polityk Prawa i Sprawiedliwości przeciera oczy ze zdumienia: — No i mamy nową grubą kreskę.
Tak na decyzję prezydenta o powołaniu dotychczasowego prezesa Izby Karnej Sądu Najwyższego Zbigniewa Kapińskiego na najważniejszego sędziego w Polsce patrzą na Nowogrodzkiej.
Ale od początku.
„Prezydent nie miał żadnych wątpliwości”
W sobotę w samo południe odbyła się konferencja Prawa i Sprawiedliwości o bezpieczeństwie. Udział w niej brali prezes PiS Jarosław Kaczyński, byli szefowie MON Mariusz Błaszczak i Antoni Macierewicz, a także były szef prezydenckiego BBN Sławomir Cenckiewicz. Tuż po konferencji prezes PiS napisał w serwisie X, że Kapiński nie może zostać nowym I prezesem Sądu Najwyższego. „26 lat, jakie dzielą nas od pseudoprocesu lustracyjnego Lecha Wałęsy, i 18 lat od wydania książki IPN, która opisała nie tylko sprawę agenturalnej przeszłości L. Wałęsy, ale również sądową lustrację z 2000 roku, nie wyobrażam sobie, aby sędzia, który brał w tym udział, został I prezesem Sądu Najwyższego” — ocenił prezes.
Przy okazji tej konferencji PiS Kaczyński i Cenckiewicz musieli ze sobą rozmawiać — tłit Kaczyńskiego został opublikowany tuż po tej ich wspólnej konferencji. Jest to oczywiste, bo Cenckiewiczowi bardzo zależało na zablokowaniu nominacji Kapińskiego, a to była okazja, by porozmawiać z prezesem PiS, który ma wpływ na prezydenta. Cenckiewicz w ostatnich dniach publicznie — publikując swój raport o roli Kapińskiego w procesie lustracyjnym Lecha Wałęsy — starał się zablokować nominację dla sędziego. Historyk uważa, że wyrok wydany 26 lat temu przez skład, w którym zasiadał Kapiński, że Wałęsa nigdy nie był TW „Bolkiem”, jest skandaliczny.
Ale w poniedziałek przed godz. 16 prezydent zaprzysiągł Kapińskiego na nowego prezesa SN. — Prezydent nie miał żadnych wątpliwości, że sędzia Zbigniew Kapiński powinien pełnić funkcję I Prezesa SN — mówił rzecznik prezydenta Rafał Leśkiewicz już po nominacji (choć tego momentu nawet nie pokazano i nie było żadnej transmisji z uroczystości) przez prezydenta Kapińskiemu. Prezydent wysłużył się swoim rzecznikiem.
Skąd wzięło się to otwarte, publiczne starcie prezydenta z prezesem PiS?
Kapiński, faworyt Manowskiej
Dziś w Sądzie Najwyższym i Pałacu Prezydenckim nominacja dla Kapińskiego wisiała w powietrzu. Wrzało, a jednocześnie starano się zachować ciszę informacyjną.
Leśkiewicz nawet nie odpowiedział na nasze pytania o to, czy i na kiedy zaplanowano namaszczenie nowego prezesa SN. Już wtedy docierały jednak do nas informacje, że po cichu w Pałacu Prezydenckim przygotowywana jest uroczystość powołania nowego I prezesa SN i ma nim być sędzia Kapiński, choć ludzie w pałacu starali się być szczelni. Właśnie Kapiński miał być wskazany — pomimo sprzeciwu Kaczyńskiego, który starał się wykorzystać swój polityczny wpływ na prezydenta. I pomimo publicznych wezwań Cenckiewicza, który prywatnie jest (tu jest pytanie, czy wciąż nim jest) przyjacielem Nawrockiego i promotorem jego kariery.
Gdy ludzie prezydenta zachowywali taktyczną ciszę, w SN Kapiński już zaczął odbierać gratulacje od ludzie wspierających go. Podobnie też ustępująca prezes SN Małgorzata Manowska wewnątrz SN informowała z radością, że jej faworyt będzie szybko powołany przez prezydenta na jej następcę. Jeszcze w poniedziałek, co faktycznie się stało.
Miało być po cichu
— Cichaczem — tak w obozie PiS określane jest powołanie Kapińskiego przez prezydenta. Kontrast z dotychczasowymi obyczajami jest uderzający. W 2020 r. ówczesny prezydent Andrzej Duda otwarcie, w czasie uroczystości w Pałacu powoływał Małgorzatę Manowską — a był to czas pandemii. Duda występował w maseczce i rękawiczkach, ale na uroczystości było ok. 20 osób.
Polityk PiS: — Karol Nawrocki z Jarosławem Kaczyńskim nie rozmawiał o Zbigniewie Kapińskim.
Było tak: Kapiński przyjmował gratulacje od sędziów go wspierających; Manowska, która go najmocniej wspierała, powiedziała w wąskim gronie w SN, że Kapiński już na pewno będzie prezesem SN; Kapiński dostał zaproszenie do pałacu. Wszystko w ciszy, by w spokoju „dowieźć” nominację dla Kapińskiego i nie robić burzy wokół sprawy, która podzieliła Nawrockiego i Kaczyńskiego.
Tu warto zauważyć, że Manowska ma ogromny wpływ na Nawrockiego, a jest ona na Nowogrodzkiej znienawidzona, bo obracała wcześniej Dudę przeciwko Nowogrodzkiej. I teraz to ona najgoręcej przekonywała Nawrockiego do wskazania Kapińskiego. Ale promotorzy byli też i inni — jak pisaliśmy — bo także były premier Mateusz Morawiecki, była prezes TK Julia Przyłębska i były prezydent Duda. Sędzia Kapiński zbudował sobie także sympatię w mediach, ale tylko niektórych — np. Kanał Zero go promował przychylnymi słowami i wywiadem. Ale już Telewizja Republika — nie. W Pałacu Prezydenckim wielkim zwolennikiem Kapińskiego był szef Kancelarii Prezydenta Zbigniew Bogucki.
Kapiński zaczął pracę w do Sądzie Najwyższym w w 2022 r. Przy udziale stworzonej przez rządy PiS KRS, do której sędziów wybierała większość sejmowa, a nie sami sędziowie. Kapiński protestuje przeciwko używaniu określenia „neosędzia”. Wraz z Izbą Karną, której dotychczas przewodził, wydał orzeczenie wedle którego Dariusz Barski (powołany na stanowisko za rządów Zbigniewa Ziobro) wciąż jest legalnym prokuratorem krajowym. Kapiński prezentuje obecnie linię — w uproszczeniu — prawicową, ale nie jest w tym aż tak twardy jak by tego oczekiwała Nowogrodzka. Poza tym wedle Kaczyńskiego jest po prawicowej stronie tak świeży, więc nie daje żadnej gwarancji, że nie zmieni frontu.





