Nasza najnowsza okładka jest nie tylko o Bogdanie Rymanowskim i osobach zapraszanych do jego programów. Opowiada o czasach, w których coraz mniej liczą się fakty, a pod pretekstem dbania o wolność słowa do mainstreamu trafiają teorie spiskowe.
- Więcej ciekawych historii przeczytasz na stronie głównej „Newsweeka”
W najnowszym „Newsweeku”
Foto: Newsweek
Mateusz Morawiecki, Sławomir Mentzen, Magdalena Ogórek, Krzysztof Stanowski, kilku działaczy Ordo Iuris, wyborcy (wnioskując po avatarach i podpisach) Grzegorza Brauna, Konfederacji i PiS — najnowsza okładka „Newsweeka” wywołała olbrzymie emocje w części twitterowego komentariatu.
Fakty nie mają znaczenia?
A prawda jest taka, że zrobiliśmy najmniej kontrowersyjną okładkę, jaką można zrobić. Napisaliśmy, że rozpoznawalny, korzystający z wiarygodności, jaką dały mu radia i telewizje, pracownik mediów, zaprasza do swojego kanału na YouTube gości wygadujących antynaukowe brednie. I te brednie niosą się po internecie, bo gospodarz nie konfrontuje swoich gości i gościn z faktami. Zgodnie z hasłem, które kanałowi przyświeca: „każdy zasługuje na wysłuchanie”.
To powyżej to fakty, nikt z tym nawet nie dyskutuje. Sytuacja jest jasna: dr Konrad Skotnicki wylicza w „Newsweeku” momenty, w których prof. Grażyna Cichosz — ostatnia gościni Rymanowskiego — nie mówi prawdy. To naprawdę bardzo proste: Francja albo wycofała aspartam, albo nie. Jeśli nie, to prof. Cichosz albo się pomyliła, albo kłamała. A Rymanowski tej informacji nie sprawdził.
Jego obrońcy zarzucają nam próby cenzury i widzą w nas zagrożenie dla wolności słowa, bohater okładki pisze na Twitterze o „policjantach myśli”.
I to jest prawdziwy temat naszej najnowszej okładki.
W tej logice problemem nie jest to, że ktoś mówi nieprawdę, tylko to, że ktoś nazywa to nieprawdą. Powiedzieć: „szczepionki wywołują autyzm”, „ziemia jest płaska”, „globalne ocieplenie to mit” — to jest ok. Powiedzieć, że to nieprawda — oto prawdziwy skandal.
Absurdalne zarzuty o cenzurę





