Close Menu
  • Aktualności
  • Polska
  • Lokalne
  • Świat
  • Biznes
  • Polityka
  • Nauka
  • Sport
  • Klimat
  • Zdrowie
  • Wybór Redaktora
  • Komunikat Prasowy
Modne Teraz
Dlaczego ptaki kradną sierść w polskich zoo? Amok podczas linienia

Dlaczego ptaki kradną sierść w polskich zoo? Amok podczas linienia

19 kwietnia, 2026
Bliski Wschód. Delegacja USA uda się do Pakistanu. W tle wojna z Iranem

Bliski Wschód. Delegacja USA uda się do Pakistanu. W tle wojna z Iranem

19 kwietnia, 2026
Świadczenia dla rodzin zastępczych i domów dziecka. Od kiedy podwyżki?

Świadczenia dla rodzin zastępczych i domów dziecka. Od kiedy podwyżki?

19 kwietnia, 2026
Ozempic nie działa na wszystkich tak samo. Nowe badanie wskazuje na kluczową kwestię

Ozempic nie działa na wszystkich tak samo. Nowe badanie wskazuje na kluczową kwestię

19 kwietnia, 2026
Jak skutecznie zwalczyć ćmę bukszpanową? Prosty trik z czarnym workiem

Jak skutecznie zwalczyć ćmę bukszpanową? Prosty trik z czarnym workiem

19 kwietnia, 2026
Facebook X (Twitter) Instagram
Popularność
  • Dlaczego ptaki kradną sierść w polskich zoo? Amok podczas linienia
  • Bliski Wschód. Delegacja USA uda się do Pakistanu. W tle wojna z Iranem
  • Świadczenia dla rodzin zastępczych i domów dziecka. Od kiedy podwyżki?
  • Ozempic nie działa na wszystkich tak samo. Nowe badanie wskazuje na kluczową kwestię
  • Jak skutecznie zwalczyć ćmę bukszpanową? Prosty trik z czarnym workiem
  • Korea Północna. Test balistyczny. Rakiety leciały w stronę Morza Japońskiego
  • Ślubowanie sędziów TK. Nowy sondaż. Polacy podzieleni po decyzji Sejmu
  • Mąż Martyny wywiózł ich córkę do innego miasta. „SMS-em mi oświadczył, że się ze mną rozwodzi, że Julki już nie zobaczę”
  • Polityka prywatności
  • Regulamin
  • Skontaktuj się z nami
Historie Internetowe
Razy DzisiajRazy Dzisiaj
Biuletyn Zaloguj Sie
  • Aktualności
  • Polska
  • Lokalne
  • Świat
  • Biznes
  • Polityka
  • Nauka
  • Sport
  • Klimat
  • Zdrowie
  • Wybór Redaktora
  • Komunikat Prasowy
Razy DzisiajRazy Dzisiaj
Strona Główna » Mąż Martyny wywiózł ich córkę do innego miasta. „SMS-em mi oświadczył, że się ze mną rozwodzi, że Julki już nie zobaczę”
Mąż Martyny wywiózł ich córkę do innego miasta. „SMS-em mi oświadczył, że się ze mną rozwodzi, że Julki już nie zobaczę”
Aktualności

Mąż Martyny wywiózł ich córkę do innego miasta. „SMS-em mi oświadczył, że się ze mną rozwodzi, że Julki już nie zobaczę”

Pokój WiadomościPrzez Pokój Wiadomości19 kwietnia, 2026

— Zmuszanie dziecka do kontaktu z przemocowym rodzicem, jeśli ono tego nie chce, to według ekspertów jak zmuszanie zgwałconej kobiety do cotygodniowych romantycznych kolacji z gwałcicielem — mówi Magdalena Kobiałko ze Stowarzyszenia Bo Kocham Za Bardzo.

— Obudziło nas walenie do drzwi i krzyki: „Marta, otwieraj!”. Była szósta rano, nie wiedziałam, kim są ci ludzie, byłam przerażona, bałam się, że to mój były mąż kogoś nasłał. W końcu mama poszła otwierać, ale to starsza osoba, trzęsły jej się ręce. I wtedy oni te drzwi wyważyli — opowiada Marta. — Do mieszkania weszło może 10 osób. Powiedzieli, że muszą mnie zawieźć do prokuratury na przesłuchanie. Nie powiedzieli, że zabiorą mi dziecko.

Walka o opiekę nad dziewięcioletnim dziś Oskarem trwa pięć lat. Marta: — Mój były mąż stosował przemoc, jeszcze jak byliśmy razem. Poniżał mnie, groził, wpadał w furię, bił. Krzyczał na syna, dawał mu klapsy. Potem przepraszał i obiecywał, że się zmieni. Za długo chciałam w to wierzyć, ale w końcu uznałam, że już tego nie wytrzymam. A wtedy zabrał mi dowód, zamknął drzwi i nie pozwalał wyjść. Wypuścił dopiero po przyjeździe policji.

Po rozwodzie chłopiec mieszkał z matką, ale sąd przyznał ojcu regularne kontakty. — Aż raz mój pięcioletni syn powiedział znajomemu: „Wujku, pokaż, jakiego masz”. I nas wtedy zmroziło. „Dlaczego tak mówisz? Ktoś ci pokazywał?”. „Tata”, odparł. I że to wygląda jak pająk, bo ma dużo czarnych włosów, a na końcu jest taka fioletowa kula i takie białe kropelki wyskakują „siup, siup” — mówi Marta.

Zawiadomiła prokuraturę. Ojciec Oskara z kolei oskarżył byłą żoną o alienację rodzicielską. Zarzuty wobec mężczyzny zostały umorzone ze względu na brak wystarczających dowodów, a matka została zobligowana przez sąd do przekazania dziecka byłemu partnerowi. — Syn opowiadał mi, co robił jego ojciec, ze szczegółami, o których dziecko w jego wieku nie miało prawa wiedzieć. Jak mogłam oddać Oskara osobie, która go krzywdziła? — mówi Marta. Badający chłopca psycholog w opinii napisał, że Oskar „ma traumę nadużycia ze strony ojca”, a zmuszanie go do kontaktu „wiąże się z wtórną wiktymizacją i traumatyzacją dziecka”.

— Próbowałam ułożyć sobie życie z nowym partnerem. Zaszłam w ciążę, ale akurat wtedy przyszła decyzja o umorzeniu sprawy o pedofilię. A mój były mąż wciąż nasyłał na nas kuratorów, MOPS, wydzwaniał, nękał. Podejrzane osoby wystawały pod naszymi drzwiami. I z tego stresu poroniłam — mówi. — Czuliśmy się tak zaszczuci, że wyprowadziliśmy się do innego województwa, niedaleko rodziny. Kupiliśmy dom. Urodziły się, rok po roku, dziewczynki. Byliśmy przeszczęśliwi.

We wrześniu 2024 r. ojciec Oskara i jego partnerka wtargnęli na posesję Marty. — Byłam z mamą i dziewczynkami w ogrodzie. Zaczęli mnie szarpać i kopać. Miałam na ręku roczną córkę, próbowałam ją osłaniać, w końcu udało mi się uciec do domu. Mamie złamali palec i spryskali ją gazem pieprzowym, który się potem rozniósł po całym domu, dzieci się od tego dusiły. Oskar to wszystko widział z okna. A jego ojciec powiedział policjantom, że słyszał płacz dziecka i że ma postanowienie, że dziecko ma być przy nim. My zostaliśmy napadnięci, a policja przyszła sprawdzić, czy Oskar, przestraszony, tulący się do mnie jak małpka, nie ma siniaków — relacjonuje.

Były mąż Marty został prawomocnie skazany za naruszenie miru domowego z użyciem przemocy. Ale w kwietniu 2025 r., gdy sprawa była w toku, sąd wydał decyzję o przymusowym odebraniu dziecka matce i przekazaniu ojcu. Rok później, 2 kwietnia 2026 r., odebranie zostało przeprowadzone. Marta została odwieziona na przesłuchanie. Dzieci zostały z dziadkami.

— Umieścili nas z dziewczynkami w kuchni — opowiada ojciec Marty. — Oskarka zabrali do drugiego pokoju, z ojcem i dwoma kuratorami. Psycholożki przyszły po trzech godzinach i wyszły po kwadransie. A potem dwumetrowy ojciec wyniósł chłopca do samochodu, bez butów, bez czapki, i odjechał. Oskar mówił, że nie chce z nim iść, że widział, jak ojciec bił mamę. Dziecko miało przerażenie w oczach. Policjanci nie reagowali.

— A minister sprawiedliwości wydaje projekt ustawy wprowadzający obligatoryjną opiekę naprzemienną, jak tylko wpłynie wniosek o rozwód. I dzieci będą trafiać do przemocowców — dodaje.

***

Prace nad reformą prawa rodzinnego — tzw. pakietem rodzicielskim — zapowiedział minister Waldemar Żurek. Pierwsza ustawa ma wprowadzić pieczę współdzieloną (zwaną też opieką naprzemienną, dziecko raz przebywa u jednego rodzica, raz u drugiego, i czas spędzony z obojgiem jest porównywalny) jako punkt wyjścia po rozstaniu rodziców. Druga ma przynieść „realne i szybkie konsekwencje za uporczywe łamanie orzeczeń o kontaktach” rodzica z dzieckiem. A trzecia usprawnić orzeczenia w sprawach rodzinnych.

Kwestia podziału opieki nad dziećmi po rozwodzie jest od paru lat obiektem gorącego sporu. Po jednej stronie są organizacje reprezentujące głównie ojców — choć zdarzają się też matki i dziadkowie — dla których kwestią wymagającą pilnej interwencji państwa jest tzw. alienacja rodzicielska, czyli odmawianie jednemu z rodziców kontaktów z dzieckiem przez rodzica drugiego.

— Powiem to jako psycholog: jeśli dojdzie do zerwania więzi w wieku 6-7 lat, to po paru latach, gdy sprawy sądowe się skończą, a dziecko ma już, dajmy na to, lat 14, bardzo ciężko jest ją odbudować. Małym dzieckiem jest łatwo manipulować, przywiązuje się do tego rodzica, z którym mieszka, jest wobec niego lojalne i nawiązanie potem więzi przez drugiego rodzica jest praktycznie niemożliwe — mówi Wojciech Miga ze Strajku Ojców. Liczy na gruntowną reformę. — Jeżeli pani zbije szybę w witrynie sklepowej i złapią panią na gorącym uczynku, to dostanie pani wyrok i musi naprawić szkodę. Jest to nieuchronne. Ale wyroku sądu w zakresie kontaktów z dzieckiem może pani nie respektować bez praktycznie żadnych konsekwencji. I to się musi zmienić — dodaje.

Z kolei organizacje reprezentujące głównie matki — choć, znowu, zdarzają się ojcowie i dziadkowie — zwracają uwagę na niedostateczną ochronę dziecka przed przemocą. Konkretnie na to, że przemocowy rodzic, stosując argument alienacji rodzicielskiej, może uzyskać kontakty z dzieckiem, które nie chce go widywać, a nawet doprowadzić do odebrania go drugiemu, bezpiecznemu rodzicowi. — Jesteśmy za zaangażowaniem ojców w życie dzieci, bo to bardzo ważne, ale nie za używaniem wymiaru sprawiedliwości do ułatwiania sprawcy kontroli nad ofiarą — mówi Magdalena Kobiałko ze Stowarzyszenia Bo Kocham Za Bardzo. — A zmuszanie dziecka do kontaktu z przemocowym rodzicem, jeśli ono mówi, że tego nie chce, to według ekspertów jak zmuszanie zgwałconej kobiety do spożywania cotygodniowych romantycznych kolacji z gwałcicielem.

Minister w opublikowanym w mediach społecznościowych poście zapowiadającym reformę napisał: „Bezpodstawna izolacja to ból rodziców i krzywda dzieci. Przez lata prawo w tych sprawach nie nadążało za rzeczywistością, a wyroki sądów zbyt często pozostawały bez realnych skutków. Chcę, żebyście nie musieli walczyć latami o coś tak podstawowego jak kontakt z własnym dzieckiem. Obiecałem Wam, że te problemy nie trafią do szuflady. I dotrzymuję słowa”.

Do kwestii przemocy się nie odniósł.

***

Martyna (imię zmienione) zasadniczo zgadza się z ministrem w kwestii prawa nienadążającego za rzeczywistością. Jej Julia przyszła na świat w Holandii, za pomocą in vitro, po dziewięciu latach prób. Cztery lata później rodzina wróciła do Katowic. — Już wtedy zaczęły się dziwne zachowania męża, ale nie były jeszcze dla mnie oczywiste. A potem uciekł z Julią do Sopotu. SMS-em mi oświadczył, że się ze mną rozwodzi i że córki już nie zobaczę. Nie dał mi adresu. A sędzia i tak zdecydowała, że dziecko będzie mieszkać z ojcem — mówi.

Martyna dostała kontakty z dzieckiem, które jej były mąż również, jak mówi, utrudniał. — Miałam odebrać Julkę ze szkoły, córka wyszła, i wtedy mąż zajechał nam drogę samochodem, zaczął mi ją wyrywać, krzyczeć: „Julia, ja cię kocham!”. Julia w panice, ja mówię, że zaraz mamy pociąg, i w końcu nas puścił. A następnego dnia zauważyłam na jej majtkach upławy. U sześcioletniej dziewczynki to się raczej nie zdarza. Julka się w końcu wygadała, poleciałam z nią na SOR, a lekarz od razu skierował nas na obdukcję. I wezwał policję — opowiada. — Julia była wtedy nie dość, że obolała, to jeszcze w traumie, nie dała się niemal dotknąć. Ale ginekolożka ją zbadała i zapisała w obdukcji: zaczerwienienie sromu, siniaki. Pobrała próbki. W badaniu wyszła bakteria przenoszona drogą płciową. A pediatra stwierdziła, że te siniaki to są od penisa.

Po badaniu Julia nie wróciła już do ojca. Sąd przyznał opiekę matce i zakazał ojcu kontaktów z córką. — Julia dostała kuratorkę, która ją reprezentowała. Ale ona była po prostu bierna: nie doprowadziła do przesłuchania ojca ani lekarzy, którzy brali udział w obdukcji. Protokół zaginął i sprawa została umorzona. A mój mąż od tego czasu przeprowadza ciągły atak. Niektórzy mężczyźni chodzą na piwo i na mecze, jego hobby to nękanie. Żąda ode mnie zaległych alimentów — sam nic nie płaci — i pół miliona za korzystanie ze wspólnego mieszkania. Złamał zakaz zbliżania się, próbował ją porwać spod szkoły i nie poniósł żadnych konsekwencji. Jeszcze mi zarzucił, że krzyczałam na niego, że jest pedofilem, i za to też chce zadośćuczynienia. Kart niebieskich to mi zakładał tyle, że już powinnam mieć złotą, tyle że wszystkie są umarzane, bo nie ma podstaw. Kuratorka z sądu rodzinnego przychodzi co tydzień i sprawdza. Jak Julia była u ojca, przez półtora roku nie przyszła ani razu — mówi Martyna.

I dodaje: — Ja już nie wiem, gdzie ręce wsadzić. A wcale nie chcę walczyć. Chcę, żeby moje dziecko miało normalne życie. A na razie sędzia z sądu rozwodowego wystąpiła z pytaniem do biegłych, czy drugi rodzic może mieć kontakty i w jakim zakresie.

***

Pierwszy projekt reformy Kodeksu rodzinnego, ten od pieczy współdzielonej, trafił do wykazu prac legislacyjnych w grudniu. W marcu swoje uwagi zgłosiły instytucje i organizacje. Nie było wśród nich Rzecznika Praw Dziecka, bo ministerstwo nie przekazało rzecznikowi projektu do konsultacji.

Strajk Ojców uważa projekt za krok w dobrym kierunku, ale zbyt mały. — Według nas wciąż brak gwarancji wykonalności orzeczeń, bo co z tego, że sąd nakaże pieczę współdzieloną, skoro nie będzie to egzekwowane. Ponadto projekt boczną furtką wprowadza ograniczenia władzy rodzicielskiej, na co my się nie zgadzamy — wylicza Miga. Strajk Ojców postuluje, żeby takie ograniczenie następowało „wyłącznie w razie konkretnych okoliczności świadczących o rzeczywistym zagrożeniu dobra dziecka”. — Jeśli była przemoc domowa, była założona niebieska karta, jeśli sąd widzi dowody tej przemocy, to nie ma możliwości, żeby sędzia dał pieczę współdzieloną, bo będzie chronił dziecko. To jasna sprawa. A zarzuty o przemoc to prawie każdy ojciec ma. Bo to mu najłatwiej przypisać. Pierwsze, co robi matka, jeśli chce odebrać kontakt, to oskarża ojca o przemoc — przekonuje.

Stowarzyszenie Bo Kocham Za Bardzo z kolei niepokoi ustanowienie pieczy współdzielonej jako rozwiązania domyślnego już na etapie rozpoczęcia sprawy o uregulowanie opieki. Uważa, że w projekcie brakuje mechanizmów identyfikacji przemocy i zapewnienia dziecku bezpieczeństwa. — To nie jest marginalny problem. I dzieci, które doznawały przemocy ze strony jednego z rodziców, teraz będą z nim spędzać połowę czasu bez ochrony drugiego rodzica — przekonuje Kobiałko. — Niejednokrotnie spotykamy się z sytuacją, w której przemoc trwa kilka lat, dochodzi do rozstania i nagle rodzic przemocowy staje się wzorowy — tylko po to, by za chwilę przemoc wróciła. Dlatego trzeba szkolić biegłych, żeby potrafili odróżnić konflikt dwóch równych stron od sytuacji, gdy jedna strona jest sprawcą, a druga ofiarą.

Ministerstwo Sprawiedliwości przekonuje, że projekt ustawy uwzględnia postulaty obu stron. — Jego najważniejszym celem jest interes dziecka. A w najlepszym interesie dziecka jest wychowywanie go przy udziale obojga rodziców. Rolą prawa jest stworzenie takich narzędzi, które pozwolą wypracować po rozstaniu stabilny i bezpieczny model opieki — mówi sędzia Dorota Łopalewska, dyrektor Departamentu Spraw Rodzinnych i Nieletnich w Ministerstwie Sprawiedliwości.

Naczelna Rada Adwokacka uważa, że projekt „budzi poważne wątpliwości” z punktu widzenia dobra dziecka. Ten model opieki, przypomina, sprawdza się, gdy rodzice potrafią się porozumieć przynajmniej w kwestiach dotyczących potomka. Jeśli jednak panuje między nimi konflikt, opieka naprzemienna tylko go nasila, co może prowadzić do wykorzystywania dziecka w rozgrywkach między byłymi partnerami. NRA uważa też, że należy wzmocnić ochronę dzieci, gdy jeden z rodziców stosował lub stosuje wobec nich przemoc. „Szczególnie krytycznie” ocenia „brak bezpośredniego odniesienia w projekcie ustawy do kwestii przemocy wobec dzieci oraz drugiego rodzica”.

— Ten projekt nie jest ustawą o przeciwdziałaniu przemocy. Dotyczy sytuacji, w której rodzice — mimo rozstania — chcą i są w stanie wspólnie wychować dziecko. W przypadku przemocy, piecza współdzielona z definicji nie będzie mogła być stosowana — odpowiada Łopalewska. Zapewnia też, że domyślność opieki naprzemiennej nie oznacza automatyzmu w jej przyznawaniu. — Sąd każdorazowo będzie analizował konkretną sytuację rodziny, biorąc pod uwagę wiele czynników — zdanie dziecka, odległość między miejscami zamieszkania rodziców, dotychczasowy podział obowiązków oraz zdolność do współpracy. A obowiązujące przepisy już dziś dają sądom skuteczne narzędzia do identyfikowania i oceny takich sytuacji — wskazuje.

Ponadto ministerstwo planuje obowiązkowe szkolenia dla sędziów rodzinnych obejmujące m.in. rozpoznawanie różnych form przemocy, a także zagadnienia z zakresu psychologii, pedagogiki i seksuologii. Nie prowadzi jednak statystyk, jaki odsetek rozwodów wiąże się z przemocą domową, ani nie przewiduje usunięcia z Kodeksu rodzinnego obowiązku utrzymywania z rodzicem kontaktu przez dziecko (art. 113). Łopalewska: — Mówimy o wzajemnym prawie i obowiązku utrzymywania relacji. Nie jest to jednak zasada absolutna. W sytuacjach szczególnych, zwłaszcza gdy pojawia się przemoc, sąd może odpowiednio ograniczyć lub nawet zakazać kontaktów.

***

Marta: — Zawieźli mnie do prokuratury, a potem, w kajdankach, na badanie psychiatryczne. Potrwało kwadrans. Pytali mnie tylko, czy nadużywam alkoholu i czy biorę narkotyki. Nawet w toalecie ktoś mi towarzyszył, jak przestępcy. Prokurator mi powiedział, że alienuję dziecko i że Oskar jest już u ojca. Poczułam, jakby mi przebili serce. Powiedziałam, że mojemu synowi grozi niebezpieczeństwo, że na pewno krzyczy i prosi o pomoc, a ja nie mogę mu pomóc — głos jej się łamie. — Usłyszałam, że mam zakaz kontaktowania się z własnym synem i z jego ojcem. A potem wypuścili mnie do domu. Dziewczynki płaczą za bratem. Starsza pyta taty, czy zły człowiek, który go zabrał, ją też porwie.

Oskar wciąż jest u ojca. Ten dziadkom chłopca przysłał SMS-a, że jego syn wreszcie jest szczęśliwy.

Pytane, czy planuje interwencję, Biuro Rzecznika Praw Dziecka odpisało, że „szanując dobro dzieci i ochronę ich prywatności”, nie udziela szczegółowych informacji na temat indywidualnych spraw prowadzonych przez urząd.

Udział Facebook Twitter LinkedIn Telegram WhatsApp Email

Czytaj dalej

Ozempic nie działa na wszystkich tak samo. Nowe badanie wskazuje na kluczową kwestię

Ozempic nie działa na wszystkich tak samo. Nowe badanie wskazuje na kluczową kwestię

Szadkowski: w PiS nie ma już złudzeń. Czarnek powie wszystko, co mu się opłaci

Szadkowski: w PiS nie ma już złudzeń. Czarnek powie wszystko, co mu się opłaci

Donald Trump zleca publikację dokumentów o UFO. Czy życie pozaziemskie istnieje?

Donald Trump zleca publikację dokumentów o UFO. Czy życie pozaziemskie istnieje?

Jak to możliwe, że nikt nie zatrzymał Jankowskiego? „Ta parafia była salonem politycznym III RP”

Jak to możliwe, że nikt nie zatrzymał Jankowskiego? „Ta parafia była salonem politycznym III RP”

Aż roi się tutaj od kościołów, które są bezcennymi świadkami burzliwej polskiej historii

Aż roi się tutaj od kościołów, które są bezcennymi świadkami burzliwej polskiej historii

Kevin Aiston: W młodości mieszkałem z ludźmi, którzy gwałcili, napadali i kradli. Mam o to ogromny żal do Anglii

Kevin Aiston: W młodości mieszkałem z ludźmi, którzy gwałcili, napadali i kradli. Mam o to ogromny żal do Anglii

Były ambasador USA w Polsce: Trump atakuje Europejczyków i NATO, bo jest sfrustrowany

Były ambasador USA w Polsce: Trump atakuje Europejczyków i NATO, bo jest sfrustrowany

Varga: To mogłaby być ozdoba toruńskiej kolekcji Rydzyka. Dlatego ubolewam nad upadkiem władzy Sasina

Varga: To mogłaby być ozdoba toruńskiej kolekcji Rydzyka. Dlatego ubolewam nad upadkiem władzy Sasina

„Trzeba od niego jak najdalej, bo nas zatopi”. W PiS nie wiedzą, jak sobie poradzić z tym „geniuszem”

„Trzeba od niego jak najdalej, bo nas zatopi”. W PiS nie wiedzą, jak sobie poradzić z tym „geniuszem”

Add A Comment

Leave A Reply Cancel Reply

Wybór Redaktora

Bliski Wschód. Delegacja USA uda się do Pakistanu. W tle wojna z Iranem

Bliski Wschód. Delegacja USA uda się do Pakistanu. W tle wojna z Iranem

19 kwietnia, 2026
Świadczenia dla rodzin zastępczych i domów dziecka. Od kiedy podwyżki?

Świadczenia dla rodzin zastępczych i domów dziecka. Od kiedy podwyżki?

19 kwietnia, 2026
Ozempic nie działa na wszystkich tak samo. Nowe badanie wskazuje na kluczową kwestię

Ozempic nie działa na wszystkich tak samo. Nowe badanie wskazuje na kluczową kwestię

19 kwietnia, 2026
Jak skutecznie zwalczyć ćmę bukszpanową? Prosty trik z czarnym workiem

Jak skutecznie zwalczyć ćmę bukszpanową? Prosty trik z czarnym workiem

19 kwietnia, 2026

Najnowsze Wiadomości

Korea Północna. Test balistyczny. Rakiety leciały w stronę Morza Japońskiego

Korea Północna. Test balistyczny. Rakiety leciały w stronę Morza Japońskiego

19 kwietnia, 2026
Ślubowanie sędziów TK. Nowy sondaż. Polacy podzieleni po decyzji Sejmu

Ślubowanie sędziów TK. Nowy sondaż. Polacy podzieleni po decyzji Sejmu

19 kwietnia, 2026
Mąż Martyny wywiózł ich córkę do innego miasta. „SMS-em mi oświadczył, że się ze mną rozwodzi, że Julki już nie zobaczę”

Mąż Martyny wywiózł ich córkę do innego miasta. „SMS-em mi oświadczył, że się ze mną rozwodzi, że Julki już nie zobaczę”

19 kwietnia, 2026
Facebook X (Twitter) Pinterest TikTok Instagram
© 2026 Razy Dzisiaj. Wszelkie prawa zastrzeżone.
  • Polityka Prywatności
  • Regulamin
  • Skontaktuj się z nami

Type above and press Enter to search. Press Esc to cancel.