Close Menu
  • Aktualności
  • Polska
  • Lokalne
  • Świat
  • Biznes
  • Polityka
  • Nauka
  • Sport
  • Klimat
  • Zdrowie
  • Wybór Redaktora
  • Komunikat Prasowy
Modne Teraz
Robert Lewandowski problemem reprezentacji Polski? Padły mocne słowa! – Reprezentacja Polski w piłce nożnej – Sport Wprost

Robert Lewandowski problemem reprezentacji Polski? Padły mocne słowa! – Reprezentacja Polski w piłce nożnej – Sport Wprost

14 września, 2026
Karta do olejomatu dla seniorów. Jak działa i gdzie można ją dostać? – Biznes Wprost

Karta do olejomatu dla seniorów. Jak działa i gdzie można ją dostać? – Biznes Wprost

14 września, 2026
Chihuahua pochodzi od wilka? W ciałach małych psów znaleźli zaskakujące DNA

Chihuahua pochodzi od wilka? W ciałach małych psów znaleźli zaskakujące DNA

14 września, 2026
Serbia grzebie swoje europejskie szanse. Ukraina pójdzie jej drogą?

Serbia grzebie swoje europejskie szanse. Ukraina pójdzie jej drogą?

14 września, 2026
Dodatek pielęgnacyjny 2027. Kwoty i osoby uprawnione [Lista]

Dodatek pielęgnacyjny 2027. Kwoty i osoby uprawnione [Lista]

14 września, 2026
Facebook X (Twitter) Instagram
Popularność
  • Robert Lewandowski problemem reprezentacji Polski? Padły mocne słowa! – Reprezentacja Polski w piłce nożnej – Sport Wprost
  • Karta do olejomatu dla seniorów. Jak działa i gdzie można ją dostać? – Biznes Wprost
  • Chihuahua pochodzi od wilka? W ciałach małych psów znaleźli zaskakujące DNA
  • Serbia grzebie swoje europejskie szanse. Ukraina pójdzie jej drogą?
  • Dodatek pielęgnacyjny 2027. Kwoty i osoby uprawnione [Lista]
  • Kursy walut 14 września 2026. Po ile dolar, euro, frank i funt? – Biznes Wprost
  • Czarny kwiat jak z horroru. Do życia nie potrzebuje światła
  • Tatry. Niedźwiedzie „tańczyły” na drodze. Nagranie hitem sieci
  • Polityka prywatności
  • Regulamin
  • Skontaktuj się z nami
Historie Internetowe
Razy DzisiajRazy Dzisiaj
Biuletyn Zaloguj Sie
  • Aktualności
  • Polska
  • Lokalne
  • Świat
  • Biznes
  • Polityka
  • Nauka
  • Sport
  • Klimat
  • Zdrowie
  • Wybór Redaktora
  • Komunikat Prasowy
Razy DzisiajRazy Dzisiaj
Strona Główna » Życie intymne w PRL-u. „Miałam do niego wstręt, ale z nastaniem dnia zapominałam o tym”
Życie intymne w PRL-u. „Miałam do niego wstręt, ale z nastaniem dnia zapominałam o tym”
Aktualności

Życie intymne w PRL-u. „Miałam do niego wstręt, ale z nastaniem dnia zapominałam o tym”

Pokój WiadomościPrzez Pokój Wiadomości4 marca, 2026

Brak elementarnej wiedzy na temat współżycia, zwłaszcza wśród młodych kobiet, i brak doświadczeń w tej sferze skutkowały niedobraniem par i w efekcie małżeńskie „obowiązki” bywały doświadczeniem nieznośnym — pisze Błażej Brzostek w książce „Życie codzienne kobiet w PRL”.

Więcej ciekawych historii przeczytasz na stronie głównej „Newsweeka”

Dziękujemy, że jesteś z nami!

Foto: Newsweek

Trudno tu o dane, ale wydaje się, że w PRL większość stosunków seksualnych następowała po zmroku. Był to bowiem seks małżeński, wpisany w całokształt życia, w którym zwykle panował deficyt przestrzeni i czasu dla swobodnych przeżyć erotycznych. […] W 1963 r. w Warszawie tylko cztery procent, a we Wrocławiu dziesięć procent młodych par małżeńskich dysponowało samodzielnym mieszkaniem, natomiast aż jedna trzecia warszawskich i jedna czwarta wrocławskich nowożeńców żyła w rozłące z powodu braku mieszkania. Ludziom tym brakowało więc wspólnych nocy, znacznie łatwiej było im zapewnić sobie dni. Zwykle i dni, i noce były zresztą naznaczone obecnością innych osób. Jak wynikało z ankiet seksuologicznych, pary mieszkające w odrębnym pokoju (bez teściowej czy dzieci) dwukrotnie częściej — w dwudziestu procentach przypadków — określały swoje życie intymne jako udane niż te żyjące w ciasnocie. Jeśli w tych danych jest jednak cokolwiek uderzającego, to niewysoki wskaźnik zadowolenia tych, którym się poszczęściło mieszkaniowo.

Co znaczyło „udane życie intymne”? Nikt tego nie sprecyzował.

Istniały pewne wyobrażenia o tym, na ogół trudne do przekazania, osobne, często bolesne. I zmienne. Czasy, o których tu mowa, na Zachodzie zostały nazwane rewolucją seksualną. Chociaż trudno odnosić to pojęcie do PRL, w której nie było wolnego rynku i mediów, jest coś na rzeczy. Czy seks zaczął się stawać jednym z wyznaczników jakości życia?

Różne były drogi młodych ludzi do wiedzy o seksie. Jeśli wierzyć deklaracjom ankietowanych, różnica między doświadczeniami kobiet a mężczyzn polegała na tym, że te pierwsze częściej czerpały wczesną wiedzę na ten temat z przekazu matek i bliskich, ci drudzy — od rówieśników. Wiedza chłopaków była raczej potoczna i publiczna, podczas gdy dziewczyny kształtowały ją w zaciszu. Potwierdzały to wyniki badań wśród studentów Trójmiasta przeprowadzonych w połowie lat siedemdziesiątych — większość mężczyzn przyznawała się do „publicznego” charakteru swojej wiedzy o seksie, a większość kobiet pozyskała ją w domu. Jej treść zapewne była różna.

Niezależnie od tego wydaje się, że pokolenia urodzone po drugiej wojnie światowej miały inne nastawienie do seksualności niż rodzice i dziadkowie. „Ja w tym wieku, co moja córka, nic jeszcze nie wiedziałam, ona w tej chwili już mnie mogłaby nauczyć” — mówiła na początku lat siedemdziesiątych matka z Wałbrzycha o swojej piętnastolatce. Kobieta polegała na przeczuciach, bo w rodzinach górniczych (a o taką tu chodzi) nie rozmawiano o seksie, a edukację w tej sferze uznawano za „zgorszenie”. Rozmowy na temat relacji między płciami były rzadkie i przyjmowały postać „moralizowania lub krzyku” w reakcji na „pewien rodzaj zachowania się dziecka, np. późne powroty do domu, malowanie paznokci, chodzenie z chłopcem itp. […] Ostatecznie można przyjąć, że 95 proc. ojców z wyjątkiem krytycznych uwag o złym postępowaniu lub pochwał za postępowanie dobre, nie robi nic więcej, a 5 proc. próbuje uświadamiać, ale dopiero wtedy, kiedy zarysowują się trudności wychowawcze.

Większość matek (78 proc.) swoje oddziaływanie ogranicza do wyjaśnienia spraw związanych z przebiegiem menstruacji u dziewcząt, a 22 proc. nie mówi nawet o tym”.

Rodziny górnicze uchodziły za szczególnie konserwatywne, ale nie wydaje się, aby ogólny obraz tej sfery życia w głębokim PRL był zasadniczo odmienny. Brak elementarnej wiedzy na temat współżycia, zwłaszcza wśród młodych kobiet, i brak doświadczeń w tej sferze skutkowały niedobraniem par i w efekcie małżeńskie „obowiązki” bywały doświadczeniem nieznośnym. Jak wyznała pewna rolniczka: „Byłam przykładną żoną, chociaż gdy nadchodził czas zbliżenia, miałam do niego wstręt, ale z nastaniem dnia zapominałam o tym”.

„Mąż przy całym swoim malkontenctwie był nieustępliwym katolikiem — nie uznawał już nie tylko środków antykoncepcyjnych, ale nawet stosowania kalendarzyka. Ile ja nocy przepłakałam w strachu przed następną ciążą […]. Na moim mężu nie zrobiło to wrażenia. Twierdził z naciskiem, że prawdopodobnie jestem zboczona seksualnie, jeśli unikam zbliżeń” — wspominała inna kobieta. Męska dyktatura w sferze seksu przyjmowała może zwykle łagodniejsze formy, ale istniała. Należała do uświęconego porządku stosunków odbywanych „po Bożemu”, czyli z męskiej inicjatywy i podobnych do siebie, polegających na penetracji i oszczędnych w pieszczoty. Ten porządek w jakiejś mierze podtrzymywały seksuologiczne autorytety, które […], wypowiadając się coraz częściej i śmielej, przypisywały jednak płciom ustalone role. Mniej więcej tak jak autorzy poradnika dla kobiet wiejskich z lat sześćdziesiątych: „Stroną kierującą w intymnym życiu małżeńskim jest mężczyzna, bo tak jest zbudowany i takie już jest prawo przyrody. Jednakże i kobieta nie może zachowywać się biernie, a tym bardziej okazywać niechęci do współżycia z mężem. Do obowiązków małżeńskich kobiety należy współuczestniczenie w zbliżeniu płciowym, a nawet troska o nadanie mu atrakcyjniejszej, bardziej estetycznej i higieniczniejszej oprawy.

Czysta pościel oraz czysta i możliwie ładna bielizna, wymyte i pachnące świeżością ciało, miły uśmiech i okazana szczera serdeczność na pewno wpłyną na wzajemne uprzyjemnienie pożycia małżeńskiego i przyczynią się do pełni przeżyć, łączących silną więzią obydwoje małżonków”.

Stosunki intymne często odbywały się w pomieszczeniu, w którym spali inni członkowie rodziny. Były więc ograniczone w czasie i ekspresji, co zresztą stanowiło odbicie logiki życia małżeńskiego, które zwykle nie miało charakteru partnerskiego. Z relacji lekarzy omawiających z pacjentkami te sprawy, można wnosić, że rzadkością była gra wstępna, a zakres kontaktu przeważnie był podporządkowany doraźnym męskim potrzebom.

Pragnienia czy obawy kobiety sporadycznie pojawiały się w polu wspólnego zainteresowania. W dużej mierze wynikało to z ogólnej szorstkości codziennego obcowania ludzi zmęczonych pracą, skupionych na konkretnych zadaniach i niestarających się wyrażać bardziej złożonych pragnień. W każdym razie taki obraz wyłania się z wielu relacji kobiet — dominujący model małżeństwa chłopskiego nie był obietnicą nie tylko spełnienia seksualnego, lecz także bezpieczeństwa cielesnego. Kobieta urodzona w 1938 r. we wsi pod Wadowicami, zaznawszy życia w wielodzietnej rodzinie, której ojciec był surowy, a matka udręczona i chora, wyznawała, że naprawdę boi się wyjść za mąż.

Antykoncepcja

Skoro mężczyzn uważano za naturalnych inicjatorów seksu, przypisywano im inicjatywę w sferze ściśle z nim powiązanej — antykoncepcji. Do lat siedemdziesiątych, jeśli partnerzy chcieli uniknąć ciąży, większość odbywanych stosunków miała charakter przerywany, czyli były kończone przez mężczyznę tuż przed ejakulacją. Ten sposób, nazywany wśród łódzkich robotników „odrywaniem się”, stanowił podstawową formę antykoncepcji, choć obciążoną moralnie, bo powodujący „marnowanie się” nasienia. W ankiecie przeprowadzonej wśród pacjentek kliniki kobiecej w Lublinie w 1958 r. 65 proc. deklarowało stosowanie właśnie takiej formy antykoncepcji, a około 25 proc. — używanie środków mechanicznych i chemicznych. Na początku lat siedemdziesiątych stosunek przerywany uprawiało około połowy par chcących się „zabezpieczyć”, ale dekada gierkowskiej modernizacji przyniosła spadek tej praktyki do około 35 proc. w 1977 r. (i 22 proc. w ankiecie przeprowadzonej w Krakowie w 1979 r.), po czym nastąpił wspominany już niezwykły wzrost do ponad połowy deklaracji. Stosunek przerywany pozostawiał mężczyźnie odpowiedzialność za jego skuteczny przebieg, odbierając kobiecie kontrolę nad seksem i zmniejszając zwykle satysfakcję obydwu stron. A jednak z jakiegoś powodu mężczyźni mniej chętnie używali prezerwatywy — pod koniec lat siedemdziesiątych jej stosowanie deklarowało około 18 proc. par. Być może wydawało się, że wyraźniej narusza ona religijne normy niechętne antykoncepcji, chociaż już na początku lat sześćdziesiątych jej stosowanie uznawało za niemoralne tylko 17 proc. pytanych o to mieszkańców wsi. Zapewne wstydzono się samego zakupu prezerwatyw, a może po prostu nie wierzono w jakość przemysłu gumowego PRL.

Kontrola kobiet nad prokreacją polegała na stosowaniu kalendarzyka małżeńskiego, w którym zaznaczało się dni płodne. Ta metoda, zalecana przez Kościół, stała się powszechniejsza w latach sześćdziesiątych. Był to okres wielkiego konfliktu między Kościołem a państwem, który obejmował sprawy prokreacji. Z punktu widzenia hierarchii kościelnej wspierane przez państwo akcje uświadamiające i poradnie K wpisywały się w ogólne dążenie do wykorzenienia etyki katolickiej i laicyzacji społeczeństwa.

Wiele wskazuje na to, że seks w stałym rytmie wieczornym był dogodny dla kobiet, jeśli same decydowały się zabezpieczyć przed niechcianą ciążą. Od schyłku lat pięćdziesiątych mogły kupić w aptekach środki zapewniające im względną kontrolę nad prokreacją.

Były one jednak dość uciążliwe — wymagały sekretnych zabiegów i interwencji w ciało, od których mężczyźni czuli się wolni i nie chcieli o nich wiedzieć. Kobiety natomiast musiały przestrzegać czystości tamponów, krążków czy kapturków, przechowywać je w specjalny sposób, sterylizować, nasączać, biegle umieszczać i wyjmować w odpowiednich porach. I liczyć na ich skuteczność.

Około 1960 roku płyn antykoncepcyjny Amo sprzedawano w butelce przypominającej flakon perfum, co miało zapewne zmniejszyć niepokój związany z jego stosowaniem. Płynem nasączało się tampon, wykonany z gazy i zaopatrzony w długi sznurek — fabryczne tampony były jednak trudno dostępne, dlatego w poradnikach wyjaśniano, jak można je wykonać samodzielnie.

Nasączony tampon należało wsunąć na tyle głęboko do pochwy, by wypełnił ujście szyjki macicy. „Tampon najwygodniej zakładać przy wieczornym myciu” — instruowano, wskazując tym samym na typowy rytm kontaktów seksualnych. Tampon był jednorazowy i należało pamiętać, aby usunąć go kilka godzin po stosunku. Zamiast niego można było stosować wielorazową nylonową gąbkę nasmarowaną kremem Proven. Po użyciu należało ją wygotować dla odkażenia. Innymi środkami były pieniące się tabletki Non, które rozpuszczając się w pochwie, hamowały drogę plemników. Podobnie działały globulki. Natomiast zestawy Proven sprzedawano „w estetycznym i dyskretnym opakowaniu”, czyli kraciastej saszetce wyglądającej jak kosmetyczka. Wewnątrz znajdował się elastyczny krążek (o wielkości dobranej przez lekarza) oraz tubka kremu, który nakładało się po jego wklęsłej stronie. Dodatkowo można było użyć okazałej szklanej strzykawki i nałożyć krem. Poza krążkami sprzedawano podobnie działające gumowe kapturki, również dobierane przez lekarza. Te metody nie były zupełnie skuteczne, wiele zależało bowiem od dobrego osadzenia krążka czy kapturka, który zresztą mógł się przemieścić podczas stosunku i nie spełnić swego zadania. Pozostawało zatem uczucie niepokoju — może lekkiego, ale wpływającego na doznania kobiety. Kłopoty bywały także ze spiralami antykoncepcyjnymi wzorowanymi na Lippes Loop amerykańskiego ginekologa Jacka Lippesa. Ich polskie odpowiedniki łatwo pękały.

Regres w latach 80.

Lepszym środkiem mogła być hormonalna antykoncepcja doustna, opracowywana na Zachodzie od połowy lat pięćdziesiątych.

Wieści do niej docierały do PRL w następnej dekadzie, a same środki pojawiły się w czasach Gierka. Pod koniec lat siedemdziesiątych ich stosowanie deklarowało jednak zaledwie kilka procent par. Problem polegał nie tylko na dostępności, lecz także efektach ubocznych.

Pojawiły się więc publicznie oczekiwania wprowadzenia pigułek dla mężczyzn. W latach osiemdziesiątych nastąpił ogólny regres w kwestii dostępności antykoncepcji. Rzecz jasna stosunek do niej — jak i do samego seksu — był ściśle związany z cechami społecznymi partnerów. Obrazowała to ankieta z 1981 r., wedle której na przykład uprawianie stosunku przerywanego stawało się rzadsze wraz ze wzrostem wykształcenia (taką metodę antykoncepcji deklarowało prawie 60 proc. ankietowanych wśród osób z wykształceniem niepełnym podstawowym, a z wyższym — około 25 proc.) — wśród osób najgorzej wykształconych stosowanie środków doustnych i spiral było bliskie zera, a sięgało 35 proc. wśród inteligencji. Istniała też korelacja postaw wobec seksu z religijnością. Jak wynikało z różnych ankiet, wśród katoliczek szczególnie silne było powiązanie erotyki z lękiem i zapewne dlatego kobiety deklarujące się jako gorliwe religijnie odczuwały wyjątkowo mało satysfakcji we współżyciu (a może z powodu swej religijności nie chciały się przyznać?).

Na marginesie — z badań wśród kobiet różnych wyznań przeprowadzonych w USA wynikało, że tylko katolicyzm powoduje dostrzegalne obniżenie zdolności kobiet do przeżywania orgazmu. Wśród ankietowanych robotnic wrocławskich blisko jedna trzecia nie przeżywała go nigdy, ale tylko osiem procent mówiło o tym partnerowi. Stanowiło to dowód na niewielką komunikację w zakresie seksu — zresztą mówienie o tego rodzaju potrzebach ciała było trudne w badanej społeczności. Otóż dziesięć procent kobiet przyznało się do masturbacji, ale ogólnie biorąc, „chętniej udzielały informacji nawet o stosunkach pozamałżeńskich niż o masturbacji, gdyż wiele uważało masturbację za zboczenie”. Tu można dodać, że praktyka ta należała w ogóle do najrzadziej ujawnianych, także dlatego, że uchodziła za zastępczą wobec „prawidłowego” seksu, za dowód kryzysu życiowego. W ten sposób została zobrazowana — a mówimy o niezwykle rzadkim przedstawieniu — w filmie Agnieszki Holland „Aktorzy prowincjonalni” (1978), w którym masturbuje się kobieta w kryzysie małżeńskim.

Fragment książki Błażeja Brzostka „Życie codzienne kobiet w PRL„, wydanej przez Państwowy Instytut Wydawniczy

Okładka książki Błażeja Brzostka Życie codzienne kobiet w PRL

Okładka książki Błażeja Brzostka „Życie codzienne kobiet w PRL”

Foto: Materiał prasowy

Udział Facebook Twitter LinkedIn Telegram WhatsApp Email

Czytaj dalej

Powrót księcia Harry’ego i Meghan do Wielkiej Brytanii to „pocałunek śmierci” dla ich kariery.  „Sami przypieczętowali koniec”

Powrót księcia Harry’ego i Meghan do Wielkiej Brytanii to „pocałunek śmierci” dla ich kariery. „Sami przypieczętowali koniec”

Bretan: sukcesy AfD to problem dla NATO. Sojusz może uratować Polska

Bretan: sukcesy AfD to problem dla NATO. Sojusz może uratować Polska

Polacy w pogoni za długim życiem. „Mam pacjentów, którzy zapominają o zdrowym umiarze”

Polacy w pogoni za długim życiem. „Mam pacjentów, którzy zapominają o zdrowym umiarze”

Siłowe rozwiązanie w Trybunale Konstytucyjnym? Długosz: usłyszałam, że może się zrealizować

Siłowe rozwiązanie w Trybunale Konstytucyjnym? Długosz: usłyszałam, że może się zrealizować

Fizycy bali się, że bomba atomowa podpali atmosferę. Z AI dylemat jest jeszcze większy

Fizycy bali się, że bomba atomowa podpali atmosferę. Z AI dylemat jest jeszcze większy

Udawany spokój ludzi Karola Nawrockiego. „W Pałacu jest rozedrganie”

Udawany spokój ludzi Karola Nawrockiego. „W Pałacu jest rozedrganie”

Widziałam nową „Lalkę”. Ten serial kipi od namiętności

Widziałam nową „Lalkę”. Ten serial kipi od namiętności

Rosja jest mocniejsza niż w 2022 r. Analityk: „Tej armii nie należy lekceważyć”

Rosja jest mocniejsza niż w 2022 r. Analityk: „Tej armii nie należy lekceważyć”

Sierakowski: kryptowaluty połączyły prawicę mocniej niż wartości. Nie bez powodu

Sierakowski: kryptowaluty połączyły prawicę mocniej niż wartości. Nie bez powodu

Add A Comment

Leave A Reply Cancel Reply

Wybór Redaktora

Karta do olejomatu dla seniorów. Jak działa i gdzie można ją dostać? – Biznes Wprost

Karta do olejomatu dla seniorów. Jak działa i gdzie można ją dostać? – Biznes Wprost

14 września, 2026
Chihuahua pochodzi od wilka? W ciałach małych psów znaleźli zaskakujące DNA

Chihuahua pochodzi od wilka? W ciałach małych psów znaleźli zaskakujące DNA

14 września, 2026
Serbia grzebie swoje europejskie szanse. Ukraina pójdzie jej drogą?

Serbia grzebie swoje europejskie szanse. Ukraina pójdzie jej drogą?

14 września, 2026
Dodatek pielęgnacyjny 2027. Kwoty i osoby uprawnione [Lista]

Dodatek pielęgnacyjny 2027. Kwoty i osoby uprawnione [Lista]

14 września, 2026

Najnowsze Wiadomości

Kursy walut 14 września 2026. Po ile dolar, euro, frank i funt? – Biznes Wprost

Kursy walut 14 września 2026. Po ile dolar, euro, frank i funt? – Biznes Wprost

14 września, 2026
Czarny kwiat jak z horroru. Do życia nie potrzebuje światła

Czarny kwiat jak z horroru. Do życia nie potrzebuje światła

14 września, 2026
Tatry. Niedźwiedzie „tańczyły” na drodze. Nagranie hitem sieci

Tatry. Niedźwiedzie „tańczyły” na drodze. Nagranie hitem sieci

14 września, 2026
Facebook X (Twitter) Pinterest TikTok Instagram
© 2026 Razy Dzisiaj. Wszelkie prawa zastrzeżone.
  • Polityka Prywatności
  • Regulamin
  • Skontaktuj się z nami

Type above and press Enter to search. Press Esc to cancel.