Close Menu
  • Aktualności
  • Polska
  • Lokalne
  • Świat
  • Biznes
  • Polityka
  • Nauka
  • Sport
  • Klimat
  • Zdrowie
  • Wybór Redaktora
  • Komunikat Prasowy
Modne Teraz
Warzywa drożeją w hurcie i detalu. Ile kosztują kalafiory, pomidory i ogórki – Biznes Wprost

Warzywa drożeją w hurcie i detalu. Ile kosztują kalafiory, pomidory i ogórki – Biznes Wprost

27 marca, 2026
Psy towarzyszą człowiekowi znacznie dłużej, niż myśleliśmy. Są dowody

Psy towarzyszą człowiekowi znacznie dłużej, niż myśleliśmy. Są dowody

27 marca, 2026
Kraków. Aleksander Miszalski i umowy na 250 tys. Kim jest Kamil Kociołek?

Kraków. Aleksander Miszalski i umowy na 250 tys. Kim jest Kamil Kociołek?

27 marca, 2026
Wojna na Ukrainie. Ukraińcy uderzają w ropę z Rosji, seria ataków

Wojna na Ukrainie. Ukraińcy uderzają w ropę z Rosji, seria ataków

27 marca, 2026
Szwecja. Awaria promu Stena Line. Polacy utknęli w porcie w Karlskronie

Szwecja. Awaria promu Stena Line. Polacy utknęli w porcie w Karlskronie

27 marca, 2026
Facebook X (Twitter) Instagram
Popularność
  • Warzywa drożeją w hurcie i detalu. Ile kosztują kalafiory, pomidory i ogórki – Biznes Wprost
  • Psy towarzyszą człowiekowi znacznie dłużej, niż myśleliśmy. Są dowody
  • Kraków. Aleksander Miszalski i umowy na 250 tys. Kim jest Kamil Kociołek?
  • Wojna na Ukrainie. Ukraińcy uderzają w ropę z Rosji, seria ataków
  • Szwecja. Awaria promu Stena Line. Polacy utknęli w porcie w Karlskronie
  • Liberałowie wstydzą się za wyborców PiS, wyborcy PiS — za liberałów. Oto polaryzacja po polsku
  • Rzecznik PiS zaczął nagrywać dziennikarkę TVN. Tak zareagowała Kolęda-Zaleska – Wprost
  • Polska–Albania. Karol Nawrocki w szatni piłkarzy. Wykrzyknął hasło – Reprezentacja Polski w piłce nożnej – Sport Wprost
  • Polityka prywatności
  • Regulamin
  • Skontaktuj się z nami
Historie Internetowe
Razy DzisiajRazy Dzisiaj
Biuletyn Zaloguj Sie
  • Aktualności
  • Polska
  • Lokalne
  • Świat
  • Biznes
  • Polityka
  • Nauka
  • Sport
  • Klimat
  • Zdrowie
  • Wybór Redaktora
  • Komunikat Prasowy
Razy DzisiajRazy Dzisiaj
Strona Główna » Mateusz był w USA nielegalnie. Uznał, że musi uciekać, dziś mieszka w Krakowie. „Mieliśmy potężnego doła”
Mateusz był w USA nielegalnie. Uznał, że musi uciekać, dziś mieszka w Krakowie. „Mieliśmy potężnego doła”
Aktualności

Mateusz był w USA nielegalnie. Uznał, że musi uciekać, dziś mieszka w Krakowie. „Mieliśmy potężnego doła”

Pokój WiadomościPrzez Pokój Wiadomości27 marca, 2026

Mateusz Borowski trafił do USA nielegalnie, gdy miał sześć lat. Decyzję podjęła jego matka. Ułożył sobie życie i próbował zalegalizować pobyt. Aż do władzy doszedł Donald Trump i życie Mateusza zmieniło się w koszmar. I nie tylko jego.

Podczas obławy imigracyjnej w Chicago agenci ICE (Immigration and Customs Enforcement, z ang. Urząd Celno-Imigracyjny) czyhali na parkingach przed polskimi sklepami. Pojawiali się na budowach, często na posesjach prywatnych (czego wcześniej nie robili). Siali panikę w środowisku polonijnym. Wielu nieudokumentowanych do dzisiaj boi się wrócić do pracy.

Jedną z osób, które doświadczyły tego strachu na własnej skórze, jest 30-letni Mateusz Borowski. Żeby uniknąć ICE, jeździł do pracy rowerem. Ale obawa wciąż mu towarzyszyła.

Jak żeton w kasynie

Borowski trafił do Stanów w 2001 r., miał sześć lat. Matka wwiozła go do USA nielegalnie, przez meksykańską granicę. O legalizację pobytu walczy, od kiedy skończył liceum. W grudniu 2025 r., po latach frustracji i tygodniach obławy prowadzonej przez ICE w Chicago, Mateusz wrócił do Polski, kraju którego praktycznie nie znał. Razem z żoną, Amerykanką, zaczynają nowe życie.

Gdy w polskich mediach pisze się o nieudokumentowanych Polakach w USA, natychmiast pojawiają się komentarze. Czasem współczujące, ale króluje brak wyobraźni. Powszechna jest opinia, że jeśli ktoś przez no. 20 lat nie wyrobił sobie legalnego statusu, sam jest sobie winien. Tak, jakby amerykańskie obywatelstwo było czymś, co z biegiem lat spędzonych w USA przysługuje automatycznie. Tymczasem historie nieudokumentowanych i przyczyny ich sytuacji są czasem bardzo złożone — tak jak w przypadku Mateusza.

Z polskiej wsi na Lubelszczyźnie, gdzie spędził pierwsze lata życia, pamięta kilka rzeczy — dziadków, wujka, burze, truskawki. Matka obudziła go nad ranem, nic nie mówiąc ojcu chłopca o wyjeździe. Pamięta Polskę z okna wzbijającego się samolotu. Potem była meksykańska granica, którą przekroczyli nielegalnie, z grupą Latynosów. Po drugiej stronie czekał na nich przyszły „ojczym”, który też był w USA nielegalnie.

To była dysfunkcyjna rodzina, dodatkowo obciążona doświadczeniem migracyjnym, które nigdy nie jest łatwe. Mateuszowi urodził się młodszy brat, którego pomagał wychowywać i z którym wciąż jest blisko. Już jako dziecko został tłumaczem swoich rodziców, którzy nie znali angielskiego. Pamięta, jak z płaczem wykłócał się o pieniądze, których pracodawca nie chciał wypłacić ojczymowi. Później matka zaczęła pić, w pewnym momencie dostała nawet zakaz zbliżania się do dzieci.

Mateusz szybko wyprowadził się z domu. Już kończąc liceum, zaczął rozmyślać o tym, jak zalegalizować swój pobyt w Stanach. Polska pojawiała się w snach, ale nie wydawała się realną opcją.

Kiedy miał 17 lat, związał się z dziewczyną, której ojciec był prawnikiem. Dowiedział się wprowadzonym w życie w 2012 roku programie DACA (The Deferred Action for Children Arrival), który umożliwiał pobyt w USA i pozwolenie na pracę tym ludziom, których przemycono do USA, gdy byli dziećmi. Potocznie nazywa się ich Dreamers, czyli Marzyciele.

Mateusz zaczął zbierać pieniądze. Najbardziej cieszyło go to, że będzie mógł zrobić prawo jazdy. Dostał DACA, mając 19 lat, lecz stracił ten status już trzy lata później. Związek z dziewczyną zakończył się, razem z nią zniknęła jej rodziną, która do niedawna była jego rodziną. Mateusz znów został sam — bez domu i pieniędzy, które trzeba mieć, żeby co roku odnawiać swój status.

— Nie miałem nikogo, nie miałem pieniędzy, byłem młody i głupi — mówi. — To był styczeń w Chicago. Było zimno.

Zanim ustabilizował się na tyle, żeby zaoszczędzić pieniądze, stracił możliwość przedłużenia DACA. W międzyczasie, podczas pierwszej prezydentury Trumpa, cały program uznany został za niezgodny z konstytucją. DACA nie działa do dziś, a określenie „marzyciel” w jego kontekście nabrało paradoksalnego znaczenia.

— Źle mi z tym słowem — mówi Mateusz. — Jest używane jak żeton w kasynie. Mieszkaliśmy w Stanach całe życie. To nie było marzenie, to była rzeczywistość.

W tym czasie Mateusz poznał Maddie, swoją obecną żonę. Kupili mieszkanie, zaczęli budować życie. W 2021 demokraci znów przejęli rządy w Stanach. Pojawiła się nowa nadzieja, nowy program, Keep Families Together, idealny dla Mateusza i Maddie. Tyle że program ten upadł natychmiast po tym, gdy Trump wrócił do Białego Domu w 2025 r. Po wielu miesiącach rozważań, postanowili wyjechać. Mieli dosyć obław w okolicy — przy kościele, supermarkecie, stacji — i ciągłej niepewności.

Mateusz Borowski z żoną w Chicago

Foto: Mateusz Borowski / Archiwum prywatne

— Na początku oboje mieliśmy potężnego doła. — opowiada Mateusz o pierwszych, tygodniach w zimowej Polsce. Pomogły pączki, niesamowity chleb i dobra kiełbasa. Mateusz już pracuje jako nauczyciel języka angielskiego. Jest nativem w obu językach; mówi bez akcentu. Maddie uczy się polskiego; mieszkają w Krakowie.

Annę ICE zakuło w kajdanki. „Zostałam potraktowana jak przestępca”

Ania K. przyjechała do USA 25 lat temu, jako dwudziestolatka, na wizie turystycznej. Od razu wiedziała, że zostanie — bez względu na wszystko; miała swoje powody. Z czasem zbudowała w Ameryce dobre życie — ma męża, pracę, dom, nawet domek na jeziorem. Przede wszystkim jednak jest mamą dwojga urodzonych w Stanach dzieci. W 2025 r., wracając z zakupów, została zatrzymana przez ICE, czyli agentów urzędu imigracyjnego. — Zostałam potraktowana jak przestępca — mówi. — Zakuli mnie w kajdanki na rękach, nogach i z łańcuchem wokół pasa.

W Stanach Zjednoczonych żyje około 14 mln osób nieudokumentowanych. Większość z nich pracuje i płaci podatki, ma rodziny, firmy, wysyła dzieci do szkoły i wiedzie normalnie życie. Są ważną częścią swoich społeczności; często wykonują najbardziej obciążające fizycznie prace — na budowie, w polu, na tzw. „zmywaku” czy sprzątając domy. Są cenieni przez swoich pracodawców i sąsiadów. Tak przynajmniej było do niedawna.

Administracja prezydenta Donalda Trumpa postawiła sobie za cel deportację miliona nieudokumentowanych każdego roku. Budżet ICE (Immigration and Customs Enforcement, z ang. Urząd Celno-Imigracyjny) zwiększył się wielokrotnie; od stycznia 2026 roku urząd imigracyjny ma do dyspozycji dodatkowe 75 mld dol. W miastach i miasteczkach Ameryki zaczęły się obławy, organizowane przez zupełnie nową generację agentów ICE; są agresywni, wyposażeni w nową technologię, która ułatwia zatrzymania i nie wahają się przed łamaniem prawa.

Z USA w 2025 r. deportowano ledwie garstkę Polaków — mniej niż 10 osób. Ale jest pewna grupa naszych rodaków, którzy siedzą obecnie w więzieniach ICE. I o wiele większa tych, którzy żyją ze świadomością, że w każdej chwili mogą znaleźć się w niewłaściwym miejscu w niewłaściwym czasie.

Polka mieszka w USA od lat. Ścigają ją służby imigracyjne

Gdy Ania wyjechała do USA prawie trzy dekady temu, Polska była zupełnie innym krajem. Jej rodzice byli rozwiedzeni, starsze rodzeństwo zajęte swoim życiem, a ona tkwiła w toksycznym domu z pijącą matką. — To był jeden z głównych powodów, dla których nie chciałam wracać do Polski — mówi — do wstydu, który ciągnął się za mną wszędzie.

Ania pochodzi z małego miasteczka, gdzie prawie każdy marzył o wyjeździe. Nawet jej ojciec mówił: „Jedź, dziecko, tam będzie ci lepiej”. Zostawiła za sobą chłopaka i znajomych, za którymi tęskniła, ale wizja lepszego życia w Ameryce okazała się silniejsza. I spełniła się. Nawet teraz, po przykrym doświadczeniu w więzieniu imigracyjnym, Ania pozytywnie wypowiada się o swojej przybranej ojczyźnie.

Początki były trudne — nieudany związek z niewłaściwą osobą, przez pewien czas Ania była samotną matką. Pomógł jej niesamowity optymizm, który zresztą słychać w jej głosie; trudne dzieciństwo i dorastanie w Polsce dały jej siłę potrzebną do przetrwania.

Legalizacja pobytu nie była prosta — wydawało się, że jedyną drogą jest małżeństwo z obywatelem USA. Ania zakochała się jednak w kimś, kto również nie miał dokumentów.

Przez długi czas życie bez papierów nie wydawało się aż tak trudne. — Miałam konto w banku, prawo jazdy, mogłam wziąć kredyt na samochód, ubezpieczyć go — opowiada. — Udało się nawet kupić mieszkanie. Urodziłam dzieci i prowadziłam życie, które z zewnątrz wyglądało zupełnie normalnie.

Tęskniła za Polską. Szczególnie w święta, gdy reszta rodziny mogła się ze sobą spotkać. Najbardziej bolało, gdy bliscy chorowali i umierali, a ona nie mogła przy tym być.

Największym ograniczeniem był — i wciąż jest — wybór pracy. Ania sprząta. — To ciężka praca, ale dobrze płatna — mówi. — Zbudowaliśmy z mężem dobre życie: podróże, domek nad jeziorem, możliwości dla dzieci. Jestem szanowana i doceniana. Mam przyjaciół, którzy są dla mnie jak rodzina.

Została zatrzymana przez ICE w słoneczny, spokojny niedzielny dzień. Wracała z zakupów, planowała ugotować obiad i iść na spacer. Zamiast tego trafiła do przepełnionego aresztu imigracyjnego, gdzie spędziła trzy noce i cztery dni — w krótkich spodenkach, marznąc, bez koca i podstawowych środków higieny. Były tylko fotele, na których spało się na siedząco, przy zapalonym świetle, patrząc jak ktoś sika w kącie.

— Dostawałyśmy trzy razy dziennie kanapkę z indykiem i butelkę wody — mówi Ani o sobie i innych zatrzymanych przez ICE kobietach, głównie Latynoskach. W końcu przewieziono ją do więzienia. Podróż trwała 12 godzin, bez wody ani jedzenia — żeby nie było niepotrzebnych postojów na toaletę. W samym więzieniu była zamknięta w pokoju bez okien, z piętrowymi pryczami — po 15 osób w jednej celi.

Pod kluczem przesiedziała 12 dni. Jej mąż wynajął adwokata, który załatwił przez sąd imigracyjny możliwość wyjścia za kaucją. Pomogło to, że Ania nie ma na swoim koncie żadnych wykroczeń, płaci podatki, jest mamą (jej młodsze dziecko jest wciąż małe) i pewnie również to, że jest Europejką. Po Latynoski nie przychodził nikt. — Siedzą tam całymi miesiącami, biedniutkie takie, przede wszystkim mamy, często małych dzieci — opowiada Ania. Jedna z nich została zatrzymana z 12-letnim synkiem, którego ICE trzymało gdzie indziej. Przykro było słuchać tych opowieści.

— Rozumiem, że jestem w kraju nielegalnie — mówi. — Wiedziałam, że to może się wydarzyć. Ale sposób, w jaki to przeprowadzono, był nieludzki i upokarzający. Czy tak się traktuje człowieka? Czy jak wywiozą te karmiące piersią matki, to Ameryka nagle stanie się bezpieczna?

W normalnych amerykańskich więzieniach, gdzie siedzą również mordercy i gwałciciele, można wyjść na spacer, wypożyczyć książkę z biblioteki, nawet zdobyć wykształcenie. Ale nieudokumentowanych traktuje się gorzej niż kryminalistów, trzyma w okropnych warunkach.

Ania wyszła za kaucją i ma nawet sporą szansę na legalizację swojego statusu w Stanach; jej mąż niedługo zostanie obywatelem i będzie mógł ją sponsorować. Jej sprawa jest w toku. — To trudny i kosztowny proces, ale dla moich dzieci chcę spróbować — mówi.

Ania nie chcę wracać do Polski, bo to dla niej po tylu latach i po tylu zmianach, obcy kraj. — Mam w Polsce jedną bardzo ważną osobę, którą chciałabym móc odwiedzać — podkreśla — Ale na razie moje miejsce jest tutaj, przy dzieciach.

Ma tu swoje życie, lubi swoje miasto, sąsiadów, pracę, ludzi wokół. Z czasem chciałaby zmienić pracę; chciałaby żeby jej starsza córka nie musiała tłumaczyć koleżankom, że mama sprząta. Chciałaby podróżować poza USA, móc sobie załatwić ubezpieczenie zdrowotne, wyrobić emeryturę. — Ocenianie wyborów, których samemu się nie doświadczyło, jest niesprawiedliwe — podsumowuje Ania. — Nie żałuję, że wyjechałam. Najważniejsza jest moja rodzina, nie miejsce. Czasami zapomina się nawet o sobie; byleby dla tych dzieci przetrwać.

Adwokaci imigracyjni z USA są w szoku. Wszystko się zmieniło

Aresztowania i deportacje osób nieudokumentowanych, a nawet takich które miały tzw. zieloną kartę, czyli status rezydenta w USA, to obecnie jeden z najbardziej kontrowersyjnych tematów w USA. Dowodem są wypadki w Minnesocie w styczniu 2026 r., gdy ICE zastrzelił dwóch obywateli USA, którzy próbowali bronić swoich sąsiadów przed deportacją.

Adwokaci imigracyjni byli przygotowani na wzmożone działania ICE od początku drugiej kadencji Donalda Trumpa. — Niemniej ich skala i agresja, z jaką działały służby w ciągu ostatniego roku były i są nadal dla nas szokiem — mówi Agata Gostyńska Frakt, adwokatka imigracyjna. Pracuje w Chicago od 30 lat i należy do Amerykańskiego Stowarzyszenia Prawników Imigracyjnych, pełniła funkcję prezesa zarządu jego chicagowskiego oddziału.

Zwiększony budżet ICE pozwolił na podwojenie liczby agentów, którzy ruszają do akcji po bardzo pobieżnym szkoleniu. — To nie są ci agenci, których znamy od lat — mówi Gostyńska Frakt. Wcześniej ICE współpracowało z adwokatami — mogli oni negocjować wypuszczenie zatrzymanej osoby lub wysokość nałożonej na nią kaucji. Teraz Gostyńskiej Frakt trudno nawet ustalić, gdzie zatrzymana osoba przebywa.

Nowe technologie (algorytmy i sztuczna inteligencja, kontrakty z firmami przetwarzającymi dane osobowe) pozwalają ICE na szybkie identyfikowanie osób, które przebywają w USA nielegalnie. Podczas obławy w okolicach Chicago na przełomie września i października 2025 r., agenci ICE byli w stanie sprawdzić status pobytu danej osoby w USA nawet po numerze rejestracyjnym samochodu. Zdarzało się, że ktoś wychodził ze sklepu, np. polskiego sklepu spożywczego albo marketu z materiałami budowlanymi, i ICE łapał go już na parkingu — mówi Gostyńska Frakt.

Tymczasem w USA maszyna deportacyjna pracuje intensywnie na wielu płaszczyznach, mówi Gostyńska Frakt. Jeśli chodzi o sądy imigracyjne, nastąpiły ogromne zmiany kadrowe. Sędziowie zbyt przychylni nieudokumentowanym są zwalniani albo sami odchodzą. Sprawy w sądzie są przyspieszane, apelacje ograniczane, a potem następuje błyskawiczna deportacja. Tylko niewielki odsetek osób nieudokumentowanych w USA ma historię kryminalną; nie mają jej ani Ania, ani Mateusz.

— Dopóki sądy będą zdominowane przez sędziów Trumpa, nic się nie zmieni — podsumowuje Mateusz Borowski. — Od 30 lat nie było większej ustawy imigracyjnej. Nie ma woli, żeby zmienić ten system. Nawet z demokratą w Białym Domu.

Udział Facebook Twitter LinkedIn Telegram WhatsApp Email

Czytaj dalej

Liberałowie wstydzą się za wyborców PiS, wyborcy PiS — za liberałów. Oto polaryzacja po polsku

Liberałowie wstydzą się za wyborców PiS, wyborcy PiS — za liberałów. Oto polaryzacja po polsku

Duch puszczy. „Stoi na prawie każdym weselnym stole i nikt nie pyta o jego pochodzenie”

Duch puszczy. „Stoi na prawie każdym weselnym stole i nikt nie pyta o jego pochodzenie”

W czarnym scenariuszu wojna w Iranie zmieni Europę. „Głęboki kryzys polityczny”

W czarnym scenariuszu wojna w Iranie zmieni Europę. „Głęboki kryzys polityczny”

Varga: „Peaky Blinders: Nieśmiertelny” to paskudna katastrofa

Varga: „Peaky Blinders: Nieśmiertelny” to paskudna katastrofa

Jak Iran zaszachował USA. „To oni mają teraz kontrolę nad wojną”

Jak Iran zaszachował USA. „To oni mają teraz kontrolę nad wojną”

Nowe połączenia z Warszawy. Daleki Wschód, USA, Baleary i nie tylko

Nowe połączenia z Warszawy. Daleki Wschód, USA, Baleary i nie tylko

Wakacje 2026 bez paszportu: 5 nieoczywistych kierunków, które warto wybrać

Wakacje 2026 bez paszportu: 5 nieoczywistych kierunków, które warto wybrać

Mateusz Morawiecki odpali swój nowy projekt. W PiS mówią: przeszarżował

Mateusz Morawiecki odpali swój nowy projekt. W PiS mówią: przeszarżował

Nadchodzi desant na Iran? To może być kluczowy moment wojny, ale taka operacja to potężne ryzyko

Nadchodzi desant na Iran? To może być kluczowy moment wojny, ale taka operacja to potężne ryzyko

Add A Comment

Leave A Reply Cancel Reply

Wybór Redaktora

Psy towarzyszą człowiekowi znacznie dłużej, niż myśleliśmy. Są dowody

Psy towarzyszą człowiekowi znacznie dłużej, niż myśleliśmy. Są dowody

27 marca, 2026
Kraków. Aleksander Miszalski i umowy na 250 tys. Kim jest Kamil Kociołek?

Kraków. Aleksander Miszalski i umowy na 250 tys. Kim jest Kamil Kociołek?

27 marca, 2026
Wojna na Ukrainie. Ukraińcy uderzają w ropę z Rosji, seria ataków

Wojna na Ukrainie. Ukraińcy uderzają w ropę z Rosji, seria ataków

27 marca, 2026
Szwecja. Awaria promu Stena Line. Polacy utknęli w porcie w Karlskronie

Szwecja. Awaria promu Stena Line. Polacy utknęli w porcie w Karlskronie

27 marca, 2026

Najnowsze Wiadomości

Liberałowie wstydzą się za wyborców PiS, wyborcy PiS — za liberałów. Oto polaryzacja po polsku

Liberałowie wstydzą się za wyborców PiS, wyborcy PiS — za liberałów. Oto polaryzacja po polsku

27 marca, 2026
Rzecznik PiS zaczął nagrywać dziennikarkę TVN. Tak zareagowała Kolęda-Zaleska – Wprost

Rzecznik PiS zaczął nagrywać dziennikarkę TVN. Tak zareagowała Kolęda-Zaleska – Wprost

27 marca, 2026
Polska–Albania. Karol Nawrocki w szatni piłkarzy. Wykrzyknął hasło – Reprezentacja Polski w piłce nożnej – Sport Wprost

Polska–Albania. Karol Nawrocki w szatni piłkarzy. Wykrzyknął hasło – Reprezentacja Polski w piłce nożnej – Sport Wprost

27 marca, 2026
Facebook X (Twitter) Pinterest TikTok Instagram
© 2026 Razy Dzisiaj. Wszelkie prawa zastrzeżone.
  • Polityka Prywatności
  • Regulamin
  • Skontaktuj się z nami

Type above and press Enter to search. Press Esc to cancel.