Close Menu
  • Aktualności
  • Polska
  • Lokalne
  • Świat
  • Biznes
  • Polityka
  • Nauka
  • Sport
  • Klimat
  • Zdrowie
  • Wybór Redaktora
  • Komunikat Prasowy
Modne Teraz
Polacy o oszczędzaniu pieniędzy. Zaskakujące wyniki sondażu dla „Wprost” – Biznes Wprost

Polacy o oszczędzaniu pieniędzy. Zaskakujące wyniki sondażu dla „Wprost” – Biznes Wprost

6 kwietnia, 2026
Ogromne zagrożenie w sercu Azji. „Skutki będą nieodwracalne”

Ogromne zagrożenie w sercu Azji. „Skutki będą nieodwracalne”

6 kwietnia, 2026
Wielkanocna tragedia w Niemczech. Drzewo spadło na ludzi, nie żyją trzy osoby

Wielkanocna tragedia w Niemczech. Drzewo spadło na ludzi, nie żyją trzy osoby

6 kwietnia, 2026
Emerytury na zupełnie nowych zasadach. GUS opublikował tablice

Emerytury na zupełnie nowych zasadach. GUS opublikował tablice

6 kwietnia, 2026
Tuska hamuje Żurka? „Pisowcy powsadzają nas tak czy inaczej”

Tuska hamuje Żurka? „Pisowcy powsadzają nas tak czy inaczej”

6 kwietnia, 2026
Facebook X (Twitter) Instagram
Popularność
  • Polacy o oszczędzaniu pieniędzy. Zaskakujące wyniki sondażu dla „Wprost” – Biznes Wprost
  • Ogromne zagrożenie w sercu Azji. „Skutki będą nieodwracalne”
  • Wielkanocna tragedia w Niemczech. Drzewo spadło na ludzi, nie żyją trzy osoby
  • Emerytury na zupełnie nowych zasadach. GUS opublikował tablice
  • Tuska hamuje Żurka? „Pisowcy powsadzają nas tak czy inaczej”
  • Bank informuje skarbówkę o wpłatach. Kiedy gotówka trafia pod lupę – Biznes Wprost
  • Płoną Górki Czechowskie. To unikalne siedlisko rzadkiego polskiego ssaka
  • Donald Trump coraz bardziej przypomina swojego poprzednika. „Kiedyś się od niego odcinał”
  • Polityka prywatności
  • Regulamin
  • Skontaktuj się z nami
Historie Internetowe
Razy DzisiajRazy Dzisiaj
Biuletyn Zaloguj Sie
  • Aktualności
  • Polska
  • Lokalne
  • Świat
  • Biznes
  • Polityka
  • Nauka
  • Sport
  • Klimat
  • Zdrowie
  • Wybór Redaktora
  • Komunikat Prasowy
Razy DzisiajRazy Dzisiaj
Strona Główna » Sprawdziłam, jak się pracuje na jednodniowym zleceniu. „Kołchoz, nie robota”
Sprawdziłam, jak się pracuje na jednodniowym zleceniu. „Kołchoz, nie robota”
Aktualności

Sprawdziłam, jak się pracuje na jednodniowym zleceniu. „Kołchoz, nie robota”

Pokój WiadomościPrzez Pokój Wiadomości6 kwietnia, 2026

Na ekranie miga powiadomienie: „Nowe zleconko dla ciebie”. Jednak ledwie zdążę kliknąć w aplikację, po zleceniu nie ma już śladu. W końcu mi się udaje — idę sprawdzić, jak się pracuje na jednodniowym zleceniu.

Magda (imię zmienione) przechodzi obok i mruga porozumiewawczo. Znamy się od godziny, ale posłusznie idę za nią do łazienki. Rozglądamy się, pusto. Wchodzimy do jednej z kabin. Pytam, co to za interes, o którym szepnęła mi wcześniej. Mówi, żebym wyciągnęła telefon i kliknęła w biało-pomarańczową ikonę aplikacji. Robi to samo.

— Dam ci taki kod polecający. Bo wcześniej nic takiego tam nie wpisywałaś? — dopytuje. Kręcę głową. Rozpromienia się: — Świetnie. To ja za polecenie dostanę 150 zł, a tobie wpadnie 50. Kasa za nic, ekstra, co?

Interes załatwiony, wymykamy się z kabiny i chowamy telefony, bo teoretycznie nie można ich mieć przy sobie w trakcie pracy. Jesteśmy na zapleczu sklepu odzieżowego w centrum handlowym w Warszawie. Złapałyśmy zlecenie z Tikrow, czyli — jak określają ją sami twórcy — agencji pracy natychmiastowej z aplikacją do zamawiania pracowników.

Użytkownicy mogą tu złapać jednodniowe zlecenia — bez potrzeby rozmów rekrutacyjnych czy pokazywania CV. Praca w różnych miejscach — od magazynów przez markety po lodziarnie. Często fizyczna za minimalną stawkę godzinową. Czasem o 2 lub 3 zł wyższą.

Dziewczyny z agencji

Moje zlecenie miało tytuł „doradca klienta”. Klientów widzę jednak tylko, przechodząc przez sklep na początku swojej zmiany i na koniec, po ośmiu godzinach pracy. Trafiam tu z kilkoma innymi dziewczynami z Tikrow, naszym zadaniem jest rozfoliowywanie ubrań leżących w jednym kartonie i przekładanie ich do drugiego. Potem zgniatanie pustych pudeł i wyrzucanie ich do okratowanych metalowych pojemników w pomieszczeniu na odpady. Wszystko na stojąco, z jedną 15-minutową przerwą przez cały dzień.

„Trochę szybciej” — słyszymy, gdy przechodzi ktoś z menedżerów lub kierownik zmiany. I to jedne z niewielu słów, które padają w naszą stronę. Na początku zmiany ktoś rzuca tylko: „Dziewczyny z agencji przyszły”. Odhaczamy się na liście obecności i do pracy. Po co się bawić w kurtuazję, skoro jutro zastąpi nas ktoś inny?

Czuć podział na pracowników stałych i tych z Tikrow. Każde nasze odejście od stanowiska pracy jest bacznie obserwowane przez personel. Stali chodzą po zapleczu sklepu i magazynie swobodnie, żartują, piją kawę, rozmawiają. My też zaczynamy dyskusję z Magdą, którą roznosi energia. Wydaje się, że to żaden problem, w końcu do pracy wystarczą nam ręce. Jednak niedługo potem zostajemy rozdzielone.

Dalej mamy robić to samo, tylko na różnych krańcach magazynu. To duże, podłużne pomieszczenie, z wydzielonymi kilkoma salami, w większości piętrzą się kartony i wieszaki. Jedynym źródłem światła są jarzeniówki, a klimatyzacja na zmianę sprawia, że albo robi mi się gorąco, albo mam z zimna gęsią skórkę.

Kołchoz, nie robota

Zanim zostaniemy rozdzielone, dowiaduję się, że Magda — podobnie jak reszta dziewczyn — jest studentką. Korzysta z aplikacji od maja zeszłego roku, żeby sobie dorobić. Mówi, że na tym zleceniu jest całkiem okej. Pracowała w miejscach, gdzie na „agencyjnych” się krzyczy, daje im najgorsze możliwe zadania.

Trzeba dźwigać najcięższe pudła albo szorować pokoje socjalne, nawet jeśli nie mieści się to w ustalonym zakresie obowiązków. Ale lepiej nie podskakiwać. Kierownicy wystawiają w aplikacji oceny, a jeśli są niskie, to może doprowadzić do zablokowania konta. Podobnie jak nieobecność na pierwszym lub drugim zleceniu albo dwie nieobecności z rzędu.

— Wiadomo, jak chcesz kasy, to nie ma miejsca na wydziwianie i narzekanie — mówi Magda, jakby to było coś oczywistego. Ani przez chwilę nie przestaje się uśmiechać. Jednocześnie, znów szeptem, ostrzega mnie przed dwoma miejscami, w których lepiej nie brać pracy. — Kołchoz, nie robota. Myślałam, że zemdleję tam od wdychania chemii, a na rękach miałam odciski — zdradza. I macha ręką, jakby lepiej było o tym po prostu zapomnieć.

Trzeba być szybkim

W książce „Młócka. Reportaże o pracy przyszłości” Marek Szymaniak opisuje Martę, dla której zlecenia z aplikacji są głównym źródłem utrzymania. Ma dziecko z niepełnosprawnością i w jej sytuacji stała praca nie wchodzi w grę. Chwali aplikację za elastyczność i szybkie wypłaty — do 24 godzin po zleceniu. Narzeka na stawki, problemy z kręgosłupem oraz ogromną nieprzewidywalność. Nigdy nie wiadomo, czy uda się złapać pracę. Trzeba być szybkim. Choć zleceń jest sporo, konkurencji też nie brakuje. Tikrow chwali się ponad 500 tys. zarejestrowanych użytkowników.

Doświadczyłam tej „walki o pracę”. Na ekranie wielokrotnie migało mi powiadomienie: „Karolina, nowe zleconko dla ciebie”, jednak ledwo odblokowałam telefon i weszłam na platformę, po zleceniu nie było śladu. Próbowałam sprawdzać aplikację w środku nocy i nad ranem. Szybko doszłam do wniosku, że nie ma reguły, kiedy szanse są największe.

— Jeśli dla kogoś to główne lub jedyne źródło zarobku, może odczuwać nasilone FOMO (z ang. fear of missing out). Pracownicy czują konieczność bycia stale „podłączonym” do aplikacji, bo trzeba konkurować o oferty. Nie tylko być pierwszym, ale i złapać tę najlepiej wycenianą — mówi dr hab. Dorota Merecz-Kot, profesor Uniwersytetu Łódzkiego specjalizująca się w psychologii pracy.

Tłumaczy, że mimo niedogodności dla pracowników taki model zatrudnienia będzie coraz bardziej powszechny. Praca platformowa — bo tak się ją określa — wdarła się na rynek za pomocą takich aplikacji jak Uber, Wolt czy Glovo. Szybko jednak okazało się, że można zatrudniać tanio nie tylko do przewozów czy dostarczania jedzenia.

Znane formy zależności

Z danych Komisji Europejskiej wynika, że w 2022 r. około 28 mln osób w UE wykonywało pracę za pośrednictwem platform, a w 2025 r. było ich już ponad 43 mln. Z kolei analizy firmy badawczej Dataintelo wskazują, że segment tzw. on-demand staffing rośnie szybciej niż tradycyjne formy zatrudnienia. Według jej prognoz wartość tego rynku globalnie ma wzrosnąć z 28,7 mld dol. w 2024 r. do ponad 60 mld w 2033 r. To oznacza średni roczny wzrost na poziomie 8-10 proc. W przypadku tradycyjnego zatrudnienia ten wskaźnik sięga 7 proc.

Coraz częściej zatrudniane w ten sposób będą osoby sprzątające, magazynierzy, obsługa sprzedaży detalicznej, ale też pielęgniarki (jak już dzieje się w Stanach Zjednoczonych) czy pracownicy domów opieki. Merecz-Kot zauważa, że to niesie ze sobą ryzyko pogłębiania nierówności społecznych. W badaniach prowadzonych w krajach globalnego Południa widać wyraźnie liczebny wzrost prekariatu. A prekariat to nie tylko jednostki — to całe rodziny i kolejne pokolenia wychowujące się w niestabilnych warunkach.

— To ma długofalowe konsekwencje społeczne, ekonomiczne i zdrowotne. Dziś ignorujemy chociażby fakt, że te osoby nie odprowadzają składek — ale za kilkadziesiąt lat to stanie się bardzo poważnym problemem systemowym. Historia w pewnym sensie zatacza koło — wracamy do sytuacji, w której można bardzo tanio kupić czyjąś pracę i zaangażowanie. I to zaczyna niepokojąco przypominać formy zależności, które znamy z przeszłości — podkreśla Merecz-Kot.

Zarządzani przez algorytm

Tłumaczy, że praca platformowa wiąże się też z dehumanizacją. Taką pracą zarządza algorytm, z którym nie da się realnie komunikować. Można próbować coś zgłaszać, ale to nie jest dialog w sprawie potrzeb pracownika. Choć akurat Tikrow ma siedzibę w Polsce, to generalnie w tego typu aplikacjach, których są już tysiące na całym świecie, dostęp do decydentów jest praktycznie niemożliwy.

— Menedżerowie często są w innych krajach, a dotarcie do kogoś z najwyższego poziomu zarządzania graniczy z cudem. W efekcie pracą zarządza system, który nie rozumie kontekstu — np. tego, że jakaś trasa jest niebezpieczna albo że człowiek ma ograniczenia fizyczne czy zdrowotne — zauważa ekspertka.

Zarządzanie przez algorytm pozwala też tym, którzy stoją za systemem, uciec od odpowiedzialności emocjonalnej i moralnej. — Praca platformowa to również utrata relacji i przywiązania do miejsca pracy, które tworzą naszą tożsamość zawodową i są kluczowe dla dobrostanu psychicznego — mówi Merecz-Kot.

Cukierkowe opakowanie

Z kolei Michał Lewandowski, przewodniczący Zarządu Krajowego OPZZ Konfederacja, podkreśla, że praca platformowa utrwala obecność umów cywilnoprawnych na rynku pracy. — Jedyna zmiana polega na tym, że jest to teraz ubrane w bardziej estetyczne, nowoczesne i cukierkowe opakowanie aplikacji. Po drugiej stronie nadal zostaje jednak pracownik pozbawiony podstawowych praw, bezpieczeństwa socjalnego i stabilności wynikających z Kodeksu pracy — stwierdza.

Ochronę dla pracowników — przynajmniej częściową — ma zapewnić unijna dyrektywa dotycząca pracy platformowej. To zestaw przepisów, które mają uregulować warunki pracy osób wykonujących zlecenia przez aplikacje i platformy cyfrowe. Jej głównym celem jest ograniczenie fikcyjnego samozatrudnienia — wprowadza m.in. domniemanie stosunku pracy oraz większą przejrzystość działania algorytmów zarządzających pracą.

Lewandowski mówi, że z rozmów z Komisją Europejską wynika, że wdrażanie dyrektywy będzie monitorowane — i że nie chodzi o tworzenie regulacji tylko na papierze. — Pytanie, co ostatecznie znajdzie się w polskich przepisach. O to muszą zadbać związki zawodowe, liczymy też na sprzymierzeńca w postaci Ministerstwa Pracy — mówi.

Jednocześnie wspomina o oporze samych pracodawców i platform przed zmianami. Ze spotkań z nimi w ramach Rady Dialogu Społecznego wynika, że najchętniej zostawiliby wszystko tak, jak jest.

A związkom zawodowym — jak tłumaczy Lewandowski — nie chodzi przecież o to, żeby platformy przestały działać, tylko żeby nie przerzucały całego ryzyka, które spoczywa w klasycznym stosunku pracy na pracodawcy, na pracowników — m.in. kosztów choroby, wypadku, BHP, urlopu. Chociaż Tikrow akurat ubezpiecza od następstw nieszczęśliwych wypadków, to o bezpieczeństwie i stabilności pod każdym innym względem trudno tu mówić.

Dziury w życiorysie

Życie Ani od zawsze było dość niestabilne. Przerwała studia, by podróżować po Europie, była kelnerką w Portugalii, sprzątała w Anglii. Cały czas kołatało jej jednak z tyłu głowy, że nie spełniła oczekiwań rodziny, bo nie skończyła studiów. Wróciła więc do Polski i na studia. Poszatkowane CV pełne przypadkowych wpisów i zajęcia na uczelni utrudniają jej znalezienie pracy.

— Często w ogóle rezygnuję z odpowiadania na oferty, bo jak ja wytłumaczę te dziury w życiorysie? Co, powiem, że pracowałam, odkładałam, a potem pozwalałam sobie po prostu żyć przez kilka miesięcy i znów łapałam cokolwiek? — wzdycha. Wie, jak pracodawcy patrzą na takie osoby jak ona.

Dlatego zainstalowała Tikrow, bo niestabilność jej nie przerażała, a możliwość dopasowania pracy do trybu życia — zachęcała. Szybko jednak okazało się, że praca tymczasowa trwająca kilka tygodni czy miesięcy to jednak inny poziom niestabilności niż jednodniowe zlecenia. Szczególnie gdy stają się one jedynym źródłem dochodów. Chociaż ma wrażenie, że „dochód” to za duże słowo. Ciężko się z tego utrzymać.

Jeszcze nie panikuje, bo ma oszczędności, ale na jak długo starczą i co będzie potem? Nie pomaga nawet to, że otrzymuje specjalne oferty. Dwie firmy chcą konkretnie jej na zmianie — aplikacja daje możliwość wystawienia zlecenia pod konkretnego pracownika. Jeśli ten nie przyjmie go w ciągu 90 minut, ogłoszenie wpada do puli ogólnej.

— Jestem milenialsem, wychowałam się w kulcie zapier…, więc jak mam robotę, to zapier… I pewnie to się im podoba — mówi. Jednocześnie czuje, że nie jest nie do zastąpienia. Że chociaż się tak dobrze sprawdza, to można znaleźć innych, którzy też się będą urabiać po łokcie.

Najbardziej dotkliwy jest jednak wstyd. Że ona, osoba wykształcona, mówiąca biegle w dwóch obcych językach i dobrze po trzydziestce, robi dniówki w markecie za pieniądze, które nie starczają prawie na nic. Dlatego wybiera zlecenia daleko od miejsca, w którym mieszka, i od centrum miasta. Nie chce spotkać kogoś znajomego i potem się tłumaczyć. Wie, że musi coś zmienić, zanim sytuacja zacznie ją zjadać. Ale nie wie, jak się do tego zabrać.

Sześć minut

Czuję dotkliwy ból pleców i ramion. Na szczęście zaraz minie ósma godzina na zapleczu. Na sześć minut przed czasem kończy się zapas kartonów, które miałyśmy przepakować. Nie ma sensu iść po kolejne. Kierowniczka nie chce nas jednak puścić. Rzuca: — Udawajcie, że coś robicie. Jak macie być do 20.30, to nie mogę was wcześniej puścić. Jestem z tego potem rozliczana.

Przez chwilę markujemy pracę. Przekładamy wieszaki, łapiemy na chwilę za miotłę. Oddychamy z ulgą, kiedy kierowniczka w końcu przyzwalająco kiwa głową. Gdy wychodzimy, nie mówimy sobie „do zobaczenia”. Zwykłe „cześć” wydaje się bardziej na miejscu.

[email protected]

WIĘCEJ W NUMERZE
nr
15

05.04.2026

Udział Facebook Twitter LinkedIn Telegram WhatsApp Email

Czytaj dalej

Tuska hamuje Żurka? „Pisowcy powsadzają nas tak czy inaczej”

Tuska hamuje Żurka? „Pisowcy powsadzają nas tak czy inaczej”

Donald Trump coraz bardziej przypomina swojego poprzednika. „Kiedyś się od niego odcinał”

Donald Trump coraz bardziej przypomina swojego poprzednika. „Kiedyś się od niego odcinał”

Klin, guma i perfuma. Wysokofunkcjonujące alkoholiczki piją po cichu

Klin, guma i perfuma. Wysokofunkcjonujące alkoholiczki piją po cichu

Katarzyna Grochola: umarło przy mnie 46 osób. To wtedy zaczęłam wierzyć

Katarzyna Grochola: umarło przy mnie 46 osób. To wtedy zaczęłam wierzyć

Najpiękniejsze chwile wracają przed końcem. Śmierć nie jest natychmiastowa

Najpiękniejsze chwile wracają przed końcem. Śmierć nie jest natychmiastowa

Była żoną, aż zakochała się w kobiecie. „Przy niej narodziłam się na nowo”

Była żoną, aż zakochała się w kobiecie. „Przy niej narodziłam się na nowo”

Sierakowski: gdy będziecie czytać ten felieton, zapomnicie, że przez PiS straciliśmy kolejne 6 mld zł

Sierakowski: gdy będziecie czytać ten felieton, zapomnicie, że przez PiS straciliśmy kolejne 6 mld zł

Najbardziej tajemnicza wyspa świata. Nie miała nawet nazwy, bo nie było to potrzebne

Najbardziej tajemnicza wyspa świata. Nie miała nawet nazwy, bo nie było to potrzebne

Detoks od świata. „Czasem mam dość tych świąt, ozdabiania stołu, wielogodzinnego gotowania „

Detoks od świata. „Czasem mam dość tych świąt, ozdabiania stołu, wielogodzinnego gotowania „

Add A Comment

Leave A Reply Cancel Reply

Wybór Redaktora

Ogromne zagrożenie w sercu Azji. „Skutki będą nieodwracalne”

Ogromne zagrożenie w sercu Azji. „Skutki będą nieodwracalne”

6 kwietnia, 2026
Wielkanocna tragedia w Niemczech. Drzewo spadło na ludzi, nie żyją trzy osoby

Wielkanocna tragedia w Niemczech. Drzewo spadło na ludzi, nie żyją trzy osoby

6 kwietnia, 2026
Emerytury na zupełnie nowych zasadach. GUS opublikował tablice

Emerytury na zupełnie nowych zasadach. GUS opublikował tablice

6 kwietnia, 2026
Tuska hamuje Żurka? „Pisowcy powsadzają nas tak czy inaczej”

Tuska hamuje Żurka? „Pisowcy powsadzają nas tak czy inaczej”

6 kwietnia, 2026

Najnowsze Wiadomości

Bank informuje skarbówkę o wpłatach. Kiedy gotówka trafia pod lupę – Biznes Wprost

Bank informuje skarbówkę o wpłatach. Kiedy gotówka trafia pod lupę – Biznes Wprost

6 kwietnia, 2026
Płoną Górki Czechowskie. To unikalne siedlisko rzadkiego polskiego ssaka

Płoną Górki Czechowskie. To unikalne siedlisko rzadkiego polskiego ssaka

6 kwietnia, 2026
Donald Trump coraz bardziej przypomina swojego poprzednika. „Kiedyś się od niego odcinał”

Donald Trump coraz bardziej przypomina swojego poprzednika. „Kiedyś się od niego odcinał”

6 kwietnia, 2026
Facebook X (Twitter) Pinterest TikTok Instagram
© 2026 Razy Dzisiaj. Wszelkie prawa zastrzeżone.
  • Polityka Prywatności
  • Regulamin
  • Skontaktuj się z nami

Type above and press Enter to search. Press Esc to cancel.