Close Menu
  • Aktualności
  • Polska
  • Lokalne
  • Świat
  • Biznes
  • Polityka
  • Nauka
  • Sport
  • Klimat
  • Zdrowie
  • Wybór Redaktora
  • Komunikat Prasowy
Modne Teraz
„Mogę zadzwonić do zmarłej mamy”. Tak AI zmienia przeżywanie żałoby

„Mogę zadzwonić do zmarłej mamy”. Tak AI zmienia przeżywanie żałoby

22 kwietnia, 2026
Agnieszka Dziemianowicz-Bąk o reformie opieki społecznej. Mówiła o DPS-ach – Wprost

Agnieszka Dziemianowicz-Bąk o reformie opieki społecznej. Mówiła o DPS-ach – Wprost

22 kwietnia, 2026
Wojciech Szczęsny odchodzi z FC Barcelony. Zaskakująca decyzja ws. Polaka – La Liga – Sport Wprost

Wojciech Szczęsny odchodzi z FC Barcelony. Zaskakująca decyzja ws. Polaka – La Liga – Sport Wprost

22 kwietnia, 2026
Ministerstwo Finansów z apelem do podatników. Pozostał tydzień – Biznes Wprost

Ministerstwo Finansów z apelem do podatników. Pozostał tydzień – Biznes Wprost

22 kwietnia, 2026
Groźny wirus Marburg w Ugandzie. Ludzie ignorują zakaz wejścia do jaskini

Groźny wirus Marburg w Ugandzie. Ludzie ignorują zakaz wejścia do jaskini

22 kwietnia, 2026
Facebook X (Twitter) Instagram
Popularność
  • „Mogę zadzwonić do zmarłej mamy”. Tak AI zmienia przeżywanie żałoby
  • Agnieszka Dziemianowicz-Bąk o reformie opieki społecznej. Mówiła o DPS-ach – Wprost
  • Wojciech Szczęsny odchodzi z FC Barcelony. Zaskakująca decyzja ws. Polaka – La Liga – Sport Wprost
  • Ministerstwo Finansów z apelem do podatników. Pozostał tydzień – Biznes Wprost
  • Groźny wirus Marburg w Ugandzie. Ludzie ignorują zakaz wejścia do jaskini
  • USA. Wyborcy z Wirginii chcą zmian w konstytucji. Cios dla Donalda Trumpa
  • Pogoda na środę wyżowa i spokojna. Pojawi się lokalny mocniejszy wiatr
  • Prokuratura ma dowody ws. nielegalnego finansowania kampanii PiS. Wiemy, co zeznali świadkowie
  • Polityka prywatności
  • Regulamin
  • Skontaktuj się z nami
Historie Internetowe
Razy DzisiajRazy Dzisiaj
Biuletyn Zaloguj Sie
  • Aktualności
  • Polska
  • Lokalne
  • Świat
  • Biznes
  • Polityka
  • Nauka
  • Sport
  • Klimat
  • Zdrowie
  • Wybór Redaktora
  • Komunikat Prasowy
Razy DzisiajRazy Dzisiaj
Strona Główna » Psycholodzy nazywają to „syndromem nagłej fortuny”. Ci, którzy wygrywają miliony, nie kończą dobrze
Psycholodzy nazywają to „syndromem nagłej fortuny”. Ci, którzy wygrywają miliony, nie kończą dobrze
Aktualności

Psycholodzy nazywają to „syndromem nagłej fortuny”. Ci, którzy wygrywają miliony, nie kończą dobrze

Pokój WiadomościPrzez Pokój Wiadomości22 kwietnia, 2026

Nic tak nie potwierdza przysłowia, że pieniądze szczęścia nie dają, jak wygrana na loterii. Nagły przypływ gotówki burzy dotychczasowe życie, czasem prowadzi do tragedii.

Kumulacje amerykańskiego lotto biją rekordy. Największa dotychczas wygrana 2,04 mld dol. przypadła Edwinowi Castro z 40-tysięcznej Altadeny pod Los Angeles. Znaczy tyle by dostał, gdyby zawrotną sumę pobierał w 29 rocznych ratach. Pieniądze idą wówczas do skarbu państwa, który zakłada zwycięzcy fundusz obligacyjny na procent składany. Ale większość ulubieńców losu woli dwa razy mniejszą, jednorazową wypłatę gotówkową, która w przypadku Castro wyniosła 997,6 mln, a po odliczeniu podatków federalnych — 628,5 mln. Owszem, Wujek Sam kasuje 37 proc., władze stanowe — różnie, lecz również niemało.

Pan Edwin nie padł ofiarą „klątwy lotto”. Wprawdzie doszczętnie spłonęła mu kupiona za 4 mln nadmorska willa w Malibu, a z drugiej rezydencji — Palazzo di Vista za 25,5 mln — położonej na jednym z malowniczych wzniesień Hollywood Hills i trzeciej (4 mln) u podnóża Gór św. Gabriela, nie wychodzi bez ochroniarzy. Jednak to drobiazgi wobec życiowych porażek, które stały się udziałem innych świeżo upieczonych multimilionerów.

Pałką w głowę

Według statystyk cytowanych przez nowojorski „Daily News” 70 proc. niespodzianie wzbogaconych traci wszystko przed upływem siedmiu lat. Bez opamiętania kupują luksusowe samochody, posiadłości, błyskotki. Padają ofiarą oszustów finansowych bądź pieniaczy próbujących wyłudzić przynajmniej część fortuny przy użyciu środków prawnych. Stare żony (bądź mężowie) idą w odstawkę, młode okazują się niezwykle kosztowne. Kuzyni, o których dawno zapomnieliśmy, przybywają tłumnie z najdalszych zakątków kraju, proponując udział w niezwykle lukratywnych biznesach albo zwyczajnie wyciągając rękę po jałmużnę.

Psychologowie zidentyfikowali zaburzenia określane jako „syndrom nagłej fortuny”. Co wrażliwsi szczęśliwcy, zamiast skakać z radości, popadają w emocjonalny chaos — mniemają, że nie zasłużyli na szczodry dar losu, a zarazem nieustannie martwią się utratą pieniędzy. Jeśli przez lata wynagradzali sobie ciężką pracę drobnymi przyjemnościami, nowe meble czy samochód okupywali wyrzeczeniami, świadomość, że teraz mogą „kupić wszystko”, budzi żal za utraconym czasem, a zarazem poczucie nagłego braku życiowych celów.

Tracą zaufanie do bliźnich, niekiedy łapią wręcz paranoję. Myślą, że każdy chce ich ograbić lub żywi inne nieczyste intencje. Izolują się zatem od otoczenia, zaczynają pić, brać narkotyki, ciągły stres zwiększa ryzyko zawału serca czy udaru. A jeśli nawet nie, z nadmiaru wolnego czasu rodzi się nuda, desperacja, chandra. Stopniowe gromadzenie majątku pozwala przywyknąć do własnych możliwości finansowych krok po kroku. To samo można powiedzieć o dziedzicach wielkich fortun — dorastali w bogactwie, więc umieją z niego sensownie korzystać. Zdaniem psychologa Kevina Bennetta: „Duża wygrana jest jak cios pałką w głowę. Trzeba oprzytomnieć i z wolna dochodzić do siebie”.

Majątkiem nie nacieszył się Abraham Shakespeare. Jesienią 2006 r. 40-letni mężczyzna wracał po pracy do mieszkania w Miami z kolegą Michaelem Fordem. Stanęli przy spożywczaku kupić coś na ząb i papierosy, Shakespeare poprosił Forda, by wziął dla niego dwa kupony stanowego lotto. Trafił szóstkę, czyli 30 mln, do ręki dostał 17. Nie szalał. Kupił porządny dom za 1,1 mln na strzeżonym osiedlu North Lakeland, Rolexa z lombardu i BMW. Zakładał, że rozsądnie gospodarując pieniędzmi, resztę życia spędzi bez ekstrawagancji, lecz dostatnio.

Nic z tego. Najpierw udziału w wygranej zażądał Ford. Chciał co najmniej milion. Kiedy Abraham odmówił, kumpel zawiadomił policję, że kupon nabyli razem i przyrzekli podzielić się ewentualnymi zyskami po połowie. Funkcjonariuszy mało to obeszło, więc złożył pozew cywilny, jednocześnie zmieniając zeznania. Shakespeare miał rzekomo ukraść mu kupon z portfela. Przysięgli nie uwierzyli, tymczasem roszczenia zaczęli wysuwać członkowie rodziny świeżo upieczonego milionera, o pieniądze nieustannie nagabywali go również przyjaciele i znajomi.

„Wolałbym nie mieć grosza przy duszy” — powiedział Abraham bratu. Koledze z podstawówki zwierzył się, że jest załamany ludzką pazernością. Dlatego jego nagłe zniknięcie wiosną 2009 r. nie wzbudziło zdziwienia. Nawet rodzice myśleli, że wyjechał bez pożegnania do innego stanu albo za granicę. Dopiero kiedy przez siedem miesięcy nie dawał znaku życia, bliscy zadzwonili na policję. A detektywi znaleźli zwłoki Shakespeare’a w trzymetrowym dole zalane warstwą betonu. Nieopodal domu kupionego przez wspólniczkę ofiary Dorice Moore na nazwisko kochanka.

Piniążki powyższe akceptuję z pokorą

Morderczyni miewała wcześniej kłopoty z prawem. Została skazana za oszustwa ubezpieczeniowe i składanie fałszywych zeznań. Przed Shakespeare’em roztoczyła oszałamiające perspektywy pomnożenia pieniędzy. Założyła z nim firmę i wydębiła upoważnienie do zarządzania kapitałem. Ponad milion wydała na samochody (m.in. Hummera i Chevroleta Corvette) oraz egzotyczne eskapady. Nim znaleziono ciało, zeznawała, że wspólnik wyjechał — kolejno: do Teksasu, Orlando, Portoryko i na Jamajkę. Gdy sprawa stała się jasna, próbowała zrzucić winę na handlarzy narkotyków, prawnika, który rejestrował spółkę, i własnego 14-letniego syna. Na koniec przyznała się do winy, lecz zasłoniła obroną konieczną.

Po śmierci milionera zamieszkała w domu na North Lakeland i próbowała tworzyć wrażenie, że właściciel wciąż żyje. Podszywając się pod niego, rozsyłała esemesy i to właśnie wzbudziło podejrzenia krewnych, ponieważ Shakespeare był analfabetą. Gdy odpisywali, zadając pytanie, na które tylko on mógł znać odpowiedź, konwersacja się urywała. Moore zdążyła wydać wszystko. Po aresztowaniu w lutym 2010 r. próbowała jeszcze znaleźć frajera, który przyznałby się do zbrodni. Proponowała 50 tys. dol., później podbiła stawkę do 200 tys. Udowodniono jej morderstwo z premedytacją. Dostała dożywocie bez możliwości umorzenia kary, plus 25 lat za użycie nielegalnie posiadanego pistoletu. Konkretnie: oddanie dwóch strzałów prosto w serce.

Bezrobotny David Lee Edwards był jedną z czterech osób, które w 2002 r. podzieliły się 280 mln dol. — trzecią wówczas co do wielkości pulą loteryjną wszech czasów. Dostał 41 mln, po odliczeniu podatków zostało 27 mln. Mieszkający u rodziców w Westwood (Kentucky) 46-latek powiedział reporterom, że owszem, siedział 18 lat za rabunek z bronią w ręku, ale wypełniając kupon, słyszał, jak numery dyktuje mu sam Pan Bóg. „Chcę zaakceptować te piniążki bez typowej gadki, że se kupię posiadłość, różne fajne auta, to czy tamto — wyjaśnił. — Piniążki powyższe akceptuję z pokorą, ażeby długo służyły mi, mej przyszłej małżonce, córze i następnym pokoleniom”.

Nazajutrz kupił sobie Rolls-Royce’a, przyszłej małżonce Shawnie Maddux — Ferrari. I pojechali na Florydę, gdzie za gotówkę nabył dom o pow. 600 mkw. Nie minął rok, a flota drogich samochodów powiększyła się do kilkunastu. 80 tys. kosztował złoty, wysadzany brylantami zegarek, 160 tys. (dzisiejsze 300 tys.) — sygnet, prawie 2 mln — odrzutowiec marki Learjet. Niemało wydał Edwards na repliki średniowiecznej broni, trzy konie wyścigowe, a 4,5 mln wybulił za firmę instalującą światłowody. Pewnie dlatego, że ostatnia praca, jaką wykonywał, polegała na kopaniu rowów dla podobnego przedsiębiorstwa w rodzinnym Kentucky, więc chciał odreagować. Albo stwierdził, że zna się na rzeczy i zbije kokosy.

Tak czy inaczej, nim minął rok, połowę majątku roztrwonił. Resztę pochłonęły narkotyki. Skąd to wiemy? A stąd, że pewnego razu policja musiała interweniować, bo małżonka dźgnęła Edwardsa szklaną fajką do cracku, o mały włos nie dziurawiąc tętnicy szyjnej. Innym razem funkcjonariusze znaleźli na podłodze sypialni kilkadziesiąt zużytych strzykawek, a przy okazji skonfiskowali dużą ilość kokainy. W 2005 r. całą posiadłość skonfiskował zaś komornik. Edwardsowie przeprowadzili się do magazynu, gdzie trzymali dawniej auta. Kiedy wyprzedali wszystko, Shawna odwiozła męża do Kentucky. Nie mógł już chodzić o własnych siłach, wątroba była do wymiany, nerki ledwo działały. Zmarł w hospicjum na początku lutego 2013 r. A wdowa poszła siedzieć za 11-krotne pchnięcie nożem nowego partnera.

Z naturą nie wygrasz

Marnie skończył również zdobywca głównej wygranej w loterii stanowej Illinois Jeffrey Dampier. Zgarnął 20 mln równo 30 lat temu, kiedy miały siłę nabywczą obecnych 57 mln. Połowę oddał żonie, natychmiast się z nią rozwodząc. Poślubił nieco młodszą Crystal i oboje wyjechali na Florydę, gdzie Jeff zainwestował w wytwórnię prażonej kukurydzy. Sprowadził do nowo nabytej, przestronnej posiadłości dwie szwagierki Victorię i Terry, po czym z tą pierwszą nawiązał romans. Kiepski wybór.

Victoria miała chłopaka Nathaniela, a ten wymyślił, że porwą milionera i nie wypuszczą, póki nie zapłaci okupu. Szwagierka zwabiła Dampiera do mieszkania narzeczonego, gospodarz związał ofierze nadgarstki i kostki nóg sznurowadłami, po czym zawlókł do stojącego przed budynkiem vana. W akcji brała też udział Terri — stała na czujce. Jeff zaczął się awanturować, groził porywaczom, że pójdą do więzienia na długie lata. Wówczas Nathaniel, niewiele myśląc, podał narzeczonej obrzyn i rozkazał: zabij go albo ja zabiję ciebie. Padł strzał w potylicę, kukurydziany potentat zginął na miejscu.

Mama Williama Posta III zmarła w 1947 r., tata oddał ośmiolatka do sierocińca. Po osiągnięciu pełnoletności przez kolejne trzy dekady Post chwytał się wielu przygodnych zajęć. Obsługiwał knajpiany ruszt, prowadził ciężarówkę, malował mieszkania, pracował w cyrkach i wesołych miasteczkach. Po odsiadce za fałszowanie czeków, na początku 1988 r. zostało mu 2,46 dol. Zastawił złoty sygnet i poprosił właścicielkę wynajmowanego mieszkania, a zarazem kochankę Ann Karpik, by kupiła za wszystko kupony pensylwańskiego lotto. Trafił szóstkę i — co rzadko się zdarza — roztropnie poprosił o ratalną wypłatę całych 16 mln. Fortunę zamierzał inwestować, niestety tej umiejętności akurat nie opanował.

W ciągu dwóch tygodni kupił licencję na sprzedaż alkoholu, restaurację, agencję sprzedaży używanych samochodów oraz samolot turystyczny, którym nie potrafił latać. Trzy miesiące później był już zadłużony na pół miliona, jednak za kolejną ratę w wys. 500 tys. dol. nabył posiadłość. Wówczas zjawił się wychowany przez ojca brat. Gdy usłyszał, że nie dostanie pieniędzy, wynajął zawodowego mordercę, który miał sprzątnąć Billa i jego żonę. Szóstą. Plan spalił na panewce, zły brat trafił za kraty. Wtedy udziału w zyskach zażądała Karpik, a sąd — o dziwo — przyznał jej 33 proc.

Post odmawiał spłaty należności. Komornika, który przyszedł do posiadłości, ostrzelał z karabinu. Podobnie jak żonę, gdy odjeżdżała w siną dal nowym Pontiakiem Firebird. W 1992 r. snuł się po zrujnowanym pałacyku bezzębny, bo nie miał nawet kilkuset dolarów na nową protezę. Okna zabił sklejką, popękane rury okręcił pakułami, ale dalej ciekły, co chwilę włączał się zepsuty system alarmowy, basen wypełniły śmieci. Cztery lata później sprzedał za bezcen prawo do pozostałych 17 rat plus posiadłość, biorąc jedną szóstą ceny, którą zapłacił. „Mam nadzieję, że teraz wszyscy zostawią mnie w spokoju” — powiedział dziennikarzom.

Nie minął rok, a Post przepuścił ostatnie 2,5 mln. Kupił dwa domy, ciężarówkę, dwa samochody, dwa Harleye, kamper typu integra, czyli praktycznie całe mieszkanie na kółkach, kilka bardzo drogich wówczas 60-calowych telewizorów, wart ćwierć miliona jacht. Na nim właśnie w 1998 r. aresztowała eksbogacza policja. Odsiedział 24 miesiące za strzelanie do komornika. Przez ostatnie lata życia utrzymywał się z renty inwalidzkiej w wys. 450 dol. miesięcznie. Siedmiu byłym żonom i dziewięciorgu dzieciom nie zostawił nic.

Nietrudno dostrzec, że bohaterami przytoczonych opowieści są osoby niezbyt rozgarnięte, o braku wykształcenia czy zasad nie wspominając. Ale żaden absolwent harvardzkiej szkoły biznesu w lotto nie wygrał, bo nie grywa, zna skuteczniejsze metody zarabiania dużych pieniędzy. To głównie domena ludzi ubogich, wykonujących niskopłatną pracę, której nie lubią, lub niewykonujących żadnej. Przy czym według doradców finansowych z nowojorskiej kancelarii Frankowski Firm prawie każdemu wybrańcowi losu mniej lub bardziej odbija. Również statecznym, praworządnym obywatelom, którzy sądzą, że gdyby im akurat dopisało szczęście, sprawy potoczyłyby się inaczej. Taka jest po prostu ludzka natura.

WIĘCEJ W NUMERZE
nr
17

19.04.2026

Udział Facebook Twitter LinkedIn Telegram WhatsApp Email

Czytaj dalej

„Mogę zadzwonić do zmarłej mamy”. Tak AI zmienia przeżywanie żałoby

„Mogę zadzwonić do zmarłej mamy”. Tak AI zmienia przeżywanie żałoby

Prokuratura ma dowody ws. nielegalnego finansowania kampanii PiS. Wiemy, co zeznali świadkowie

Prokuratura ma dowody ws. nielegalnego finansowania kampanii PiS. Wiemy, co zeznali świadkowie

Jest uznawany za papieża polskiej gastronomii. „Jeśli danie było złe, kucharze musieli je sami zjeść”

Jest uznawany za papieża polskiej gastronomii. „Jeśli danie było złe, kucharze musieli je sami zjeść”

Jak ricosuave666 zarobił 150 tys. dol. na wojnie z Iranem? Bada to izraelski wywiad

Jak ricosuave666 zarobił 150 tys. dol. na wojnie z Iranem? Bada to izraelski wywiad

Janowska: nie pamiętam, żebym na bezdechu słuchała teatralnego monologu

Janowska: nie pamiętam, żebym na bezdechu słuchała teatralnego monologu

Słynny historyk: myślałem, że Polska będzie w tej sprawie pionierem, ale jest inaczej

Słynny historyk: myślałem, że Polska będzie w tej sprawie pionierem, ale jest inaczej

Zapewnia o swojej niewinności, w więzieniu spędził ponad 21 lat. „Prawdziwa walka zaczyna się dopiero teraz”

Zapewnia o swojej niewinności, w więzieniu spędził ponad 21 lat. „Prawdziwa walka zaczyna się dopiero teraz”

To o nich biją się politycy. Kim w Polsce jest milcząca większość?

To o nich biją się politycy. Kim w Polsce jest milcząca większość?

Jagoda ma 20 lat i czuje, że musi zarabiać kilkanaście tysięcy. „Tym jesteśmy karmieni”

Jagoda ma 20 lat i czuje, że musi zarabiać kilkanaście tysięcy. „Tym jesteśmy karmieni”

Add A Comment

Leave A Reply Cancel Reply

Wybór Redaktora

Agnieszka Dziemianowicz-Bąk o reformie opieki społecznej. Mówiła o DPS-ach – Wprost

Agnieszka Dziemianowicz-Bąk o reformie opieki społecznej. Mówiła o DPS-ach – Wprost

22 kwietnia, 2026
Wojciech Szczęsny odchodzi z FC Barcelony. Zaskakująca decyzja ws. Polaka – La Liga – Sport Wprost

Wojciech Szczęsny odchodzi z FC Barcelony. Zaskakująca decyzja ws. Polaka – La Liga – Sport Wprost

22 kwietnia, 2026
Ministerstwo Finansów z apelem do podatników. Pozostał tydzień – Biznes Wprost

Ministerstwo Finansów z apelem do podatników. Pozostał tydzień – Biznes Wprost

22 kwietnia, 2026
Groźny wirus Marburg w Ugandzie. Ludzie ignorują zakaz wejścia do jaskini

Groźny wirus Marburg w Ugandzie. Ludzie ignorują zakaz wejścia do jaskini

22 kwietnia, 2026

Najnowsze Wiadomości

USA. Wyborcy z Wirginii chcą zmian w konstytucji. Cios dla Donalda Trumpa

USA. Wyborcy z Wirginii chcą zmian w konstytucji. Cios dla Donalda Trumpa

22 kwietnia, 2026
Pogoda na środę wyżowa i spokojna. Pojawi się lokalny mocniejszy wiatr

Pogoda na środę wyżowa i spokojna. Pojawi się lokalny mocniejszy wiatr

22 kwietnia, 2026
Prokuratura ma dowody ws. nielegalnego finansowania kampanii PiS. Wiemy, co zeznali świadkowie

Prokuratura ma dowody ws. nielegalnego finansowania kampanii PiS. Wiemy, co zeznali świadkowie

22 kwietnia, 2026
Facebook X (Twitter) Pinterest TikTok Instagram
© 2026 Razy Dzisiaj. Wszelkie prawa zastrzeżone.
  • Polityka Prywatności
  • Regulamin
  • Skontaktuj się z nami

Type above and press Enter to search. Press Esc to cancel.