– Prawdziwy reset – ironizuje jeden z członków rządu, gdy pytamy go o to, jak w obozie władzy odebrano decyzję prof. Sławomira Cenckiewicza. – W Pałacu było sporo konfliktów, to w tym szukałbym odpowiedzi – kontynuuje nasz rozmówca.
Słowo „reset” jest oczywistym nawiązaniem do tytułu serialu dokumentalnego autorstwa Cenckiewicza i Michała Rachonia, w którym opisywali polską politykę zagraniczną w latach 2007-2015. W produkcji znalazło się mnóstwo krytyki i oskarżeń pod adresem obecnej ekipy rządzącej, zwłaszcza pod kątem relacji z Rosją. Serial wzbudził mnóstwo kontrowersji, m.in. dotyczących jego politycznego wykorzystania przez ówczesną władzę, użycia wbrew woli wypowiedzi części rozmówców czy z góry założonej tezy uderzającej w rządy Donalda Tuska.
– Jak znam ministra Cenckiewicza, to była raczej jego decyzja niż Pałacu. Mnie ta wiadomość bardzo zaskoczyła – mówi z kolei ważny urzędnik resortu obrony.
Rezygnacja Cenckiewicza z BBN. „Na dłuższą metę tak się nie dało”
Nasi rozmówcy z kręgów rządowych jednoznacznie wykluczają, jakoby odejście prof. Sławomira Cenckiewicza miało być elementem politycznej układanki między Kancelarią Premiera a Pałacem Prezydenckim. Podkreślają, że nie mieli żadnych informacji o tym, że były już szef BBN szykuje się do rezygnacji z zajmowanej funkcji.
– Jeżeli mam racjonalizować tę decyzję, to być może chodziło o kwestię braku dostępu do informacji niejawnych, być może ona zaważyła – zastanawia się jeden z naszych rozmówców w MON. I dodaje: – Po prostu na dłuższą metę tak nie dało się kierować Biurem Bezpieczeństwa Narodowego.
W rządzie tajemnicą poliszynela było, że z racji ograniczeń w dostępie do dokumentów klauzulowanych prof. Cenkiewicz nie miał pełnej swobody wykonywania swoich obowiązków. – Biurem w praktyce i tak kierował gen. Kowalski – słyszymy od jednego z ważnych polityków Koalicji 15 Października.
Rządzący o gen. Kowalskim: Mamy z nim bardzo dobre doświadczenia
Chodzi o gen. Andrzeja Kowalskiego, dotychczasowego zastępcę szefa BBN. Po odejściu prof. Sławomira Cenckiewicza został pełniącym obowiązki szefa Biura. Nasi rozmówcy z obozu władzy przyznają, że z racji przytoczonych wcześniej ograniczeń prawnych wobec prof. Cenckiewicza, w praktyce dużej zmiany w funkcjonowaniu BBN nie będzie.
Mamy bardzo dobre doświadczenia z generałem Kowalskim
Samego gen. Kowalskiego oceniają natomiast raczej pozytywnie. – Oby było z nim lepiej niż z poprzednikiem – nie owija w bawełnę wysoki rangą urzędnik MON. Inne z naszych źródeł w resorcie o generale wypowiada się jeszcze przychylniej. – Mamy bardzo dobre doświadczenia z generałem Kowalskim – mówi wprost.
I dodaje: – Oczywiście nie jest tak, że generał jest jakimś fanem naszego rządu. Rozumie jednak wymogi współpracy między rządem i prezydentem. Możemy się różnić, i wielokrotnie się różniliśmy, ale potrafiliśmy przynajmniej znaleźć obopólne zrozumienie, dlaczego się różnimy. To już jest dużo.
Nasze źródła podkreślają, że gen. Kowalski z pewnością nie jest postacią tak wyrazistą i polaryzującą jak prof. Cenckiewicz i przynajmniej dotychczas nie wykazywał podobnie dużych ambicji politycznych.
Co do jednego nasi rozmówcy są też zgodni, niezależnie od tego, kto będzie kierować BBN. – Decyzje polityczne podejmował i podejmuje prezydent. Nie spodziewam się wielkich zmian. Prezydent zdefiniował swoją funkcję jako mocną opozycję do rządu, natomiast pewne sprawy jakoś idą i muszą iść – konkluduje jeden z członków rządu. – Dlatego nie spodziewam się teraz wielkiej jakościowej zmiany – dodaje.














