Nieformalny sztab, ale jeszcze niedziałający w trybie kampanijnym, czy też rada doradcza przy Przemysławie Czarnku — taką grupę nieoficjalnie stworzono już w PiS. Ludzi wskazywał kandydat tej partii na premiera, a akceptował Jarosław Kaczyński.
Ten prekampanijny sztab, choć ludzie z PiS zastrzegają, że to dziś jeszcze zbyt wielkie słowo, to kilkanaście osób.
— Młode wilczki — mówią w partii. Choć z wyjątkami, bo są i weterani. — Te młode wilczki PiS, które nie trzymają z Mateuszem Morawieckim, stawiają na Przemysława Czarnka — słyszymy w PiS.
Za zgodą prezesa
Największą rolę przy ich wyborze miał sam kandydat PiS na premiera. — Czarnek za zgodą Kaczyńskiego ich zebrał. To nie jest ciało stworzone formalnie — słyszymy w PiS.
Rzecznikiem prekampanii jest Mateusz Kurzejewski, wicerzecznik PiS, bliski współpracownik Mariusza Błaszczaka, wiceprezesa partii. On został zaprezentowany jako rzecznik kampanii na oficjalnym, publicznym spotkaniu.
— Czarnek chciał mieć rzecznika swojej kampanii. Rafał Bochenek ma dużo roboty jako rzecznik PiS, więc potrzebny był ktoś inny — słyszymy w tej partii. Nie sięgnięto też po kobiecą twarz, jak to było w kampanii prezydenckiej. Inna osoba z obozu PiS dodaje: — Potrzeba było kogoś, kto czuje politykę, a nie Emilia Wierzbicki. Nie potrzeba nam kolejnej księżniczki.
Emilia Wierzbicki była rzeczniczką sztabu Karola Nawrockiego. W PiS pozostał niesmak po niej w roli rzeczniczki, bo starała się sama błyszczeć, a w momencie największego kryzysu publikowała oświadczenia — dot. mieszkania Nawrockiego, które przejął od pana Jerzego — które wprowadzały jeszcze większy chaos.
Milowański najważniejszy
Najważniejszą postacią wokół Czarnka jest Piotr Milowański, sekretarz generalny PiS. To — jak pisaliśmy w „Newsweeku”, złote dziecko PiS — człowiek trzymający się w cieniu, ale na co dzień będący najbliżej prezesa Jarosława Kaczyńskiego.
Milowański zajmuje się organizowaniem całej logistyki prekampanii. — Milowański organizuje aktywności Czarnka — słyszymy w PiS.
Za kulisami kampanii Czarnka są też europoseł Tobiasz Bocheński, europoseł Patryk Jaki, poseł i były minister Jacek Sasin, a więc politycy z aliansu, który wypromował ze swojego grona Czarnka na kandydata na premiera. Kilka dni temu do ekipy Czarnka dołączył Sławomir Cenckiewicz – były już szef prezydenckiego Biura Bezpieczeństwa Narodowego. Cenckiewicz w ostatnich tygodniach spotykał się z Jarosławem Kaczyńskim i zabiegał o jego zaufanie – podobnie też z Czarnkiem. Były szef BBN chciałby w przyszłym rządzie PiS – jeśli takowy powstanie po wyborach w 2027 r. – zostać ministrem koordynatorem ds. służb specjalnych.
W tej — tak ją określają niektórzy nasi rozmówcy z PiS — radzie doradczej są głównie posłowie. Jest Andrzej Śliwka — poseł PiS, specjalizujący się ostatnimi czasu w sprawach obronności. Jest też Jan Kanthak — z byłej Suwerennej Polski, zajmujący się zwłaszcza działaniami w mediach społecznościowych. Jest Rafał Bochenek, rzecznik PiS.
„Kura” podrzuca pomysły
Z grona młodych posłów PiS do ekipy Czarnka wciągnięto posła Kacpra Płażyńskiego, syna zmarłego w katastrofie smoleńskiej Macieja Płażyńskiego — poseł zajmuje się głównie tematyką gospodarczą, a ostatnio ogłaszał ideę budowy nowego portu (Port Haller). Marek Wesoły — pochodzący ze Śląska były wiceszef MAP zajmujący się górnictwem i szerzej energetyką. W tej grupie są też Dariusz Stefaniuk — młody poseł z Lublina. Magdalena Filipek-Sobczak — posłanka PiS też z Lublina. Jest też Zbigniew Kuźmiuk — poseł, a w przeszłości europoseł, specjalizujący się w finansach publicznych i Rafał Weber — poseł PiS, były wiceminister infrastruktury.
Jacek Kurski też stara się doradzać Czarnkowi. — „Kura” podrzuca czasami swoje pomysły — słyszymy.
Nie jest to pełnoprawny sztab, nie zbiera się regularnie, ale Czarnek konsultuje się w ramach tej grupy.
— Gdyby nie te zawirowania wokół stowarzyszenia Mateusza Morawieckiego, to by było lepiej — mówi człowiek z jego otoczenia.