-
Transkrypcja staje się faktem. „W końcu zaczynam odczuwać ulgę”
-
Zmiana dociera do ZUS. Interia ma potwierdzenie
-
Zmiana nazwiska. Liczą, że teraz będzie łatwiej
-
Małżeństwa jednopłciowe. Wkrótce wielkie „sprawdzam” dla systemu
-
Rośnie poparcie społeczne. „Lokomotywa zdążyła się rozpędzić”
Pierwsze pary jednopłciowe otrzymują transkrypcje aktów małżeństwa. Oznacza to, że związki, które zawarli poza granicami naszego kraju, stają się częścią polskiego rejestru stanu cywilnego. Jest to możliwe m.in. dzięki wyrokom, jakie zapadły przed Trybunałem Sprawiedliwości Unii Europejskiej (dalej TSUE) i Naczelnym Sądem Administracyjnym (dalej NSA) oraz presji środowisk LGBT+, które wymogły ich implementacje, choćby w warszawskim ratuszu.
To na razie pierwsze jaskółki zmian, ale jeśli rząd dotrzyma obietnicy – a wszystko na to wskazuje – takich par będą wkrótce setki.
– W rejestrach stanu cywilnego wreszcie zostanie ujawniona informacja o tym, że dwie osoby tej samej płci zawarły małżeństwo, a urzędnicy stanu cywilnego będą mogli pracować na centralnym systemie – mówi Interii Przemek Walas, kierownik programowy Kampanii Przeciw Homofobii (dalej KPH).
Dotychczas nie było to możliwe. Polski rejestr stanu cywilnego „nie przepuszczał” osób tej samej płci jako małżeństwa. Numer PESEL ma bowiem zakodowaną płeć, kiedy system widział dwa numery osób tej samej płci, blokował się.
Rozporządzenie w sprawie wzorów aktów stanu cywilnego ma to zmienić. Zostało już podpisane przez wicepremiera, ministra cyfryzacji Krzysztofa Gawkowskiego, a jego kontrasygnatę zapowiedział także szef MSWiA Marcin Kierwiński.
Realna zmiana rejestru może potrwać nawet kilka miesięcy – zapowiadała w TOK FM pełnomocniczka rządu ds. równości Katarzyna Kotula.
Transkrypcja staje się faktem. „W końcu zaczynam odczuwać ulgę”
– Widzę, że coś zaczyna się zmieniać i w końcu, po tylu latach życia w napięciu, strachu i lęku o swoją przyszłość, zaczynam odczuwać ulgę, spokój i bezpieczeństwo. Żyję nadzieją, że takich par jak Tomasz i Ryszard (pierwsza para która otrzymała w Polsce transkrypcję bez wyroku sądowego – red.) będzie coraz więcej – wyznaje w rozmowie z Interią Mateusz, 38-letni pracownik naukowy na uniwersytecie.
– Potwierdzenie przez państwo zawarcia związku małżeńskiego to dla nas symbol wolności i wzajemnego szacunku. To nie jest ślub dla państwa czy Boga, ale wyraz poszanowania naszego prawa do miłości – podkreśla.
Transkrypcja w ręku ma dać parom jednopłciowym nowe prawa. Środowisko LGBT+ liczy, że po wejściu w życie rozporządzenia polskie prawo uwzględni to, co orzekły kolejno TSUE i NSA, a mianowicie da parom jednopłciowym dostęp do świadczeń Zakładu Ubezpieczeń Społecznych (ZUS). Takie obietnice padły choćby z Ministerstwa Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej, na którego czele stoi lewicowa ministra Agnieszka Dziemianowicz-Bąk.
Zmiana dociera do ZUS. Interia ma potwierdzenie
– Mamy potwierdzenie Ministerstwa Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej, że ZUS na podstawie transkrybowanego aktu małżeństwa będzie udzielał świadczeń na równi z tymi, które przysługują małżeństwom różnej płci – informuje Przemek Walas, kierownik programowy Kampanii Przeciw Homofobii (dalej KPH).
Potwierdzenie w tej sprawie uzyskała także Interia w ZUS.
„Zakład Ubezpieczeń Społecznych jest zobowiązany do uznawania odpisów aktów małżeństwa, sporządzonych przez polskie urzędy stanu cywilnego. Prawomocny wyrok NSA z dnia 20 marca 2026 r. zobowiązał Kierownika USC m. st. Warszawy do przeniesienia do rejestru stanu cywilnego w drodze transkrypcji aktu małżeństwa zawartego w Berlinie w dniu 6 czerwca 2019 r. przez J. C. i M. T. – w terminie 30 dni od dnia zwrotu akt administracyjnych” – informuje Interię biuro prasowe ZUS.
„Od momentu uzyskania dokumentów z USC, panowie J. C. i M. T. będą we wszystkich postępowaniach toczących się przed Zakładem traktowani na równi z innymi małżeństwami zawartymi w Polsce i potwierdzonymi przez właściwy Urząd Stanu Cywilnego” – podkreślono.
Chodzi m.in. o możliwość uzyskania zasiłku opiekuńczego, który przysługuje, kiedy konieczna jest osobista opieka nad chorym małżonkiem w wymiarze 14 dni w roku, rentę wdowią czy objęcie się nawzajem ubezpieczeniem zdrowotnym.
– To prosta zmiana, która daje spokój i poczucie bezpieczeństwa – podkreśla Przemek Walas.
Zmiana nazwiska. Liczą, że teraz będzie łatwiej
Transkrypcja stworzy także dodatkową możliwość w przypadku zmiany nazwiska przez osoby tej samej płci.
Dotychczas było to możliwe, ale – jak słyszymy w środowisku – zależało od dobrej woli urzędów. Dochodziło do swego rodzaju urzędowej turystyki. Furtką okazał się brak rejonizacji.
Ludzie przekazywali sobie informacje, gdzie można przyjąć nazwisko partnera, a gdzie urzędy stwarzają problemy i kwestionują podstawę zmiany.
– Wiele urzędów uznawało, że np. zawarcie małżeństwa poza granicami Polski nie jest podstawą, by przyjąć nazwisko partnera. Transkrypcja powinna ułatwić taką zmianę, bo pary zyskają dodatkowy argument w postępowaniu administracyjnym. Natomiast podkreślam, że jest to odrębna procedura administracyjna – zwraca uwagę przedstawiciel KPH.
Małżeństwa jednopłciowe są obecnie w gorszej sytuacji podatkowej. Nie są zwolnione z podatku od spadków czy darowizn dla partnera, mają mniej korzystne zasady dziedziczenia i nie mogą wspólnie rozliczać podatku. Czy to także ulegnie zmianie? Jest wyraźne oczekiwanie, że tak właśnie się stanie.
– Potrzebujemy jasnej instrukcji ze strony Ministerstwa Finansów, o którą wystąpiliśmy, a która byłaby jasnym sygnałem jak system podatkowy ma traktować pary jednopłciowe mające polską wersję aktu małżeństwa – mówi Walas.
Lokomotywa zdążyła się rozpędzić i będzie ją bardzo trudno zatrzymać. Myślę, że prawicy to się już nie uda.
Małżeństwa jednopłciowe. Wkrótce wielkie „sprawdzam” dla systemu
Wkrótce nastąpi wielkie „sprawdzam” dla toczącej się po cichu rewolucji obyczajowej nad Wisłą.
– Czekamy na pary, które dokonają transkrypcji, dostaną polskie akty małżeństwa i pójdą do ZUS zarejestrować swojego małżonka, bądź małżonkę i sięgną po świadczenie – zapowiada aktywista.
– Będziemy wraz z nimi sprawdzać, jak realizowane są ich uprawnienia. Tam gdzie pary spotkają się z odmową, stanie się ona podstawą do wszczynania nowych postępowań przed sądami administracyjnymi – dodaje Przemek Walas.
W środowisku jest radość, ale pozostał i spory niesmak, że na zdecydowane działania rządu w sprawie realizacji orzeczeń TSUE i NSA trzeba było poczekać. I to dłużej niż się spodziewano. Jak słyszymy, decydenci już dawno mogli dać zielone światło dla transkrypcji.
– Presja ma sens, ale czekanie było niepotrzebne. Rozumiem, że z ostrożności po wyroku TSUE rząd czekał na wyrok NSA, ale kiedy 20 marca zapadł, dalsza zwłoka była zupełnie niezrozumiała. To było rozczarowujące, tym bardziej, że projekt rozporządzenia, który miał ułatwiać pracę urzędnikom, a parom jednopłciowym życie, przepadł wyłącznie w wyniku politycznego sporu i wielogłosu w koalicji rządzącej – kwituje Przemek Walas.
Rośnie poparcie społeczne. „Lokomotywa zdążyła się rozpędzić”
– To, co dziś dzieje się na naszych oczach, jest efektem kilkunastu lat ciężkiej pracy. Niezwykle ważne jest dla nas poparcie społeczne – mówi Interii aktywista.
Tę zmianę wyraźnie widać w badaniach opinii. Zdecydowana większość Polaków jest za legalizacją związków osób tej samej płci. Dowolną formę tej legalizacji popierało w 2024 roku 67 proc. ankietowanych – wskazywał sondaż Ipsos (wyniki międzynarodowego badania LGBT+ Pride 2024). Najnowsza wersja badania z 2025 roku wskazuje, że za legalizacją takich związków opowiada się 62 proc. Polaków.
– Ponad 10 lat temu to poparcie było na poziomie około 20 proc. Dane pokazują potężną drogę, która przeszliśmy jako społeczność i jako społeczeństwo. Jesteśmy jak lokomotywa, która miała trudny start, bo było niezwykle pod górkę. Dziś nadal jest pod górkę, ale lokomotywa zdążyła się rozpędzić i będzie ją bardzo trudno zatrzymać. Myślę, że prawicy to się już nie uda – mówi Interii.














