-
Pierwsze transkrypcje aktów małżeństw jednopłciowych wywołały entuzjazm, jednak ci, którzy ich dokonają, nie będą mogli skorzystać z projektowanych właśnie nowych praw.
-
W Sejmie trwają prace nad ustawą o statusie osoby najbliższej w związku. Jak ustaliła Interia, wkrótce projekt trafi do drugiego czytania.
-
I tak pary jednopłciowe, które zawarły małżeństwa poza granicami Polski, stają przed wyborem: czekać na ustawę o statusie osoby najbliższej z nadzieją, że prezydent nie powie „weto”, czy starać się o transkrypcję?
-
Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Interii
– To historyczny dzień dla równości i godności. Bo miłość to miłość, a państwo swoich obywateli musi traktować z szacunkiem – skomentowała na X ministra ds. równości Katarzyna Kotula.
Obowiązywać mają trzy formy aktu małżeństwa, uzależnione od tego, kto zawarł związek małżeński: kobieta i mężczyzna, kobieta i kobieta lub mężczyzna i mężczyzna.
W polskich rejestrach stanu cywilnego wreszcie zostanie odnotowana informacja o tym, że dwie osoby tej samej płci zawarły małżeństwo. Jednak ci, którzy dokonają transkrypcji, nie będą mogli skorzystać z projektowanych właśnie w Sejmie nowych praw.
Wybierają transkrypcję, bo nie wierzą, że prezydent podpisze
Michał i jego mąż, po sześciu latach życia w nieformalnym związku, wzięli ślub w Holandii, gdzie obecnie mieszkają. Chcą jednak powrócić nad Wisłę i wcześniej dokonać transkrypcji aktu małżeństwa, które zawarli w świetle holenderskiego prawa trzy lata temu.
– Poważnie rozważamy ten krok, ale nie dlatego, że wiążemy wielkie nadzieje z tym, że transkrypcja da nam realne prawa w Polsce. Jesteśmy powodowani złością na to, jak polski rząd realizuje swoje obietnice wprowadzenia rozwiązań, które miałyby parom jednopłciowym ułatwić wspólne życie – mówi Interii Michał.
– Jest to też sprawa godności. Chcemy być w jakikolwiek sposób uznawani prawnie za małżeństwo, nawet jeśli nie idą za tym konsekwencje w postaci uprawnień – dodaje.
Para nie liczy na projektowaną w Sejmie „ustawę o statusie osoby najbliższej w związku i umowie o wspólnym pożyciu„. Dlaczego?
Mężczyźni nie wierzą, że prezydent Karol Nawrocki ją podpisze. Dlatego, jak mówi stare polskie przysłowie: lepszy wróbel w garści niż gołąb na dachu.
Ustawa o statusie osoby najbliższej. „Prezydent nie zgłaszał uwag”
Gołąb czyli projekt ustawy o statusie osoby najbliższej jest na etapie prac komisji, ale jak ustaliła Interia, są one na finiszu i istnieje duże prawdopodobieństwo, że temat wróci pod obrady Sejmu na najbliższym posiedzeniu, które odbędzie się końcem maja.
– Prace są zakończone, czekamy jeszcze na ostatnie uwagi biura legislacyjnego Sejmu. We wtorek pójdzie sprawozdanie do marszałka z informacją, że możliwe jest dalsze procedowanie – przekazuje Interii posłanka Urszula Pasławska (PSL), która stanęła na czele nadzwyczajnej komisji zajmującej się wspomnianą ustawą.
Jak posłanka ocenia szanse na to, że kiedy ustawa przejdzie przez izby parlamentu i trafi na biurko prezydenta, ten nie powie: weto?
– Na poziomie prac sejmowych żadne uwagi z pałacu prezydenckiego nie wpłynęły, ale jaka będzie ostateczna decyzja, nie wiem. Osobiście prowadziłam rozmowy na ten temat z prezydentem i było w nim dużo sympatii dla potrzeby uregulowania tej kwestii. Mam nadzieję, że jeśli prezydent będzie miał wątpliwości, to zgłosi je na etapie prac w Senacie, byśmy mogli wprowadzić ewentualne zmiany – mówi Interii Pasławska.
Przypomnijmy, że ustawa miałaby dać wszystkim parom żyjącym w Polsce w związkach nieformalnych nowe prawa: możliwość wspólnego rozliczania PIT, zwolnienie z podatku od spadków i darowizn, dostęp do informacji medycznej i dokumentacji, czy prawo do renty rodzinnej, zasiłku opiekuńczego, pochówku.
To kompromisowe rozwiązanie akceptowalne przez wszystkie środowiska polityczne wchodzące w skład koalicji rządzącej, w tym PSL. To właśnie ludowcy sprzeciwili się wcześniej projektowi o związkach partnerskich, który firmowała pełnomocniczka rządu ds. równości Katarzyna Kotula.
„Te dwa rozwiązania ze sobą kolidują. Dochodzi do paradoksu”
Sęk w tym, że aby w przyszłości skorzystać ze statusu osoby najbliższej konieczne będzie zawarcie umowy przed notariuszem. Taką możliwość otrzymają wszystkie pary zarówno hetero- jak i homoseksualne, które żyją w związkach nieformalnych.
– Dochodzi do paradoksu. Małżeństwa, które decydują się na transkrypcję, nie będą mogły liczyć na prawa wynikające z wprowadzenia statusu osoby najbliższej, o ile rzeczywiście doczekają się na tę zmianę – mówi Interii Przemek Walas, kierownik programowy Kampanii Przeciw Homofobii (dalej KPH).
– Te dwa rozwiązania ze sobą kolidują. Transkrypcję od statusu osoby najbliższej różni to, że w pierwszym przypadku dana osoba pozostaje w małżeństwie i posiada status małżonka. Natomiast w przypadku statusu osoby najbliższej nie dochodzi do zmiany stanu cywilnego. W rejestrach nadal mogą figurować np. dwaj kawalerowie, którzy zawarli między sobą umowę o wspólnym pożyciu, bo umowa zawarta przed notariuszem, będzie odnotowana w Urzędzie Stanu Cywilnego – tłumaczy.
I tak polskie pary jednopłciowe, które zawarły małżeństwa poza granicami Polski, stają przed wyborem: czekać na ustawę o statusie osoby najbliższej z nadzieją, że prezydent nie powie „weto”, czy starać się o transkrypcję?
Para gejów: Mimo wszystko czekamy na ustawę o statusie osoby najbliższej
Ci, którzy żyją w jednopłciowych związkach nieformalnych, też się zastanawiają.
– Dlaczego ktoś zawiera związek małżeński? Chodzi nie tylko o symboliczne przypieczętowanie miłości, ale o realne skutki prawne. Bo miłość to zapewnienie komuś wsparcia i opieki, także poprzez zabezpieczenie finansowe i świadczenia, zwłaszcza jeśli ktoś żyje z sobą 20-30 lat – mówi Maciej z Krakowa, z dziesięcioletnim stażem w związku.
W przypadku transkrypcji i łączących się z nią skutków prawnych mnożą się znaki zapytania. Co prawda ZUS przekazał Interii, że para posiadająca transkrypcję aktu małżeństwa będzie traktowana na równi z innymi małżeństwami zawartymi w Polsce. Jednak wciąż nie ma jasnej odpowiedzi na pytanie, co z kwestami podatkowymi, czy dostępem do informacji medycznej.
– Mimo wszystko będziemy czekać na wprowadzenie statusu osoby najbliższej, bo byłoby to dla nas lepsze rozwiązanie – dostępne w Polsce i nie wymagające tak dużych kosztów, jak organizacja ślubu poza granicami. Choć nie uważam, żeby ta ustawa zbliżała nas do równości małżeńskiej. Pójdziemy do notariusza sformalizować związek jakbyśmy zakładali spółkę cywilną, a drzwi obok ktoś będzie dzielił pole. Czy tak powinna wyglądać jedna z najważniejszych chwil w życiu? – rzuca gorzko Maciej.
„Proste rozwiązanie” nie jest możliwe
Posłankę Urszulę Pasławska zapytaliśmy o to, jaką radę dałaby tym, którzy dziś stają przed dylematem – transkrypcja czy oczekiwanie na status osoby najbliższej.
– Trudno powiedzieć, jakie będą konsekwencje prawne transkrypcji, ale rozumiem, że odnotowanie konkretnych zdarzeń prawnych w administracji stanu cywilnego powinno stać się faktem. Natomiast w naszej ustawie odnosimy się w większości do par heteroseksualnych, które również czekają na zmiany – mówi.
Jedno jest pewne, potwierdza posłanka: transkrypcja zablokuje drogę do statusu osoby najbliższej.
W środowisku par jednopłciowy słychać o „prostym rozwiązaniu” rysującego się paradoksu. – Wystarczy uznać małżeństwa zawarte za granicą i dać im wszystkie prawa, jakie mają małżeństwa zawarte w Polsce – kwituje Michał.
Na to jednak – ze względów politycznych – nie ma obecnie perspektyw.














