Close Menu
  • Aktualności
  • Polska
  • Lokalne
  • Świat
  • Biznes
  • Polityka
  • Nauka
  • Sport
  • Klimat
  • Zdrowie
  • Wybór Redaktora
  • Komunikat Prasowy
Modne Teraz
Bliski Wschód. USA otrzymały zmienioną propozycję porozumienia

Bliski Wschód. USA otrzymały zmienioną propozycję porozumienia

23 maja, 2026
Tatry. Ukrainiec wjechał nad Morskie Oko. Policja wystąpiła o zakaz wjazdu influencera do Polski

Tatry. Ukrainiec wjechał nad Morskie Oko. Policja wystąpiła o zakaz wjazdu influencera do Polski

23 maja, 2026
Varga: Widziałem film, za który Pawlikowski dostał nagrodę w Cannes. Ogląda się go z niemal hedonistyczną rozkoszą

Varga: Widziałem film, za który Pawlikowski dostał nagrodę w Cannes. Ogląda się go z niemal hedonistyczną rozkoszą

23 maja, 2026
Czy można sadzić pomidory obok ogórków? Złota zasada w warzywniku

Czy można sadzić pomidory obok ogórków? Złota zasada w warzywniku

23 maja, 2026
Żołnierze USA w Polsce. Wyciekły depesze ambasady USA. „Poczucie zdrady”

Żołnierze USA w Polsce. Wyciekły depesze ambasady USA. „Poczucie zdrady”

23 maja, 2026
Facebook X (Twitter) Instagram
Popularność
  • Bliski Wschód. USA otrzymały zmienioną propozycję porozumienia
  • Tatry. Ukrainiec wjechał nad Morskie Oko. Policja wystąpiła o zakaz wjazdu influencera do Polski
  • Varga: Widziałem film, za który Pawlikowski dostał nagrodę w Cannes. Ogląda się go z niemal hedonistyczną rozkoszą
  • Czy można sadzić pomidory obok ogórków? Złota zasada w warzywniku
  • Żołnierze USA w Polsce. Wyciekły depesze ambasady USA. „Poczucie zdrady”
  • Śmierć w trakcie meczu. Ogromna tragedia na koniec sezonu – Ekstraklasa – Sport Wprost
  • Te miejsca emitują więcej CO2 niż całe miasta. Niechlubna trójka
  • Łotwa. Tajemniczy dron spadł do jeziora na wschodzie. Trwa śledztwo
  • Polityka prywatności
  • Regulamin
  • Skontaktuj się z nami
Historie Internetowe
Razy DzisiajRazy Dzisiaj
Biuletyn Zaloguj Sie
  • Aktualności
  • Polska
  • Lokalne
  • Świat
  • Biznes
  • Polityka
  • Nauka
  • Sport
  • Klimat
  • Zdrowie
  • Wybór Redaktora
  • Komunikat Prasowy
Razy DzisiajRazy Dzisiaj
Strona Główna » Reżyser polskiego antysemityzmu. Uderzeniem w Michnika i Kuronia zakłopotał nawet władze PZPR
Reżyser polskiego antysemityzmu. Uderzeniem w Michnika i Kuronia zakłopotał nawet władze PZPR
Aktualności

Reżyser polskiego antysemityzmu. Uderzeniem w Michnika i Kuronia zakłopotał nawet władze PZPR

Pokój WiadomościPrzez Pokój Wiadomości23 maja, 2026

Od przesiedlonego z Wilna syna legionisty i akowca do partyjnego betonu droga wydaje się daleka. A jednak Bohdan Poręba pokonał ją, by na samej mecie, gdy w 1990 r. rozwiązywano PZPR, wołać głośno: „Hańba!”

Jeszcze niedawno jego poglądy mogły śmieszyć, a liczne wywiady i prelekcje wideo dostępne w internecie wydawały się ofertą tylko dla wytrwałych. Dziś, gdy antysemityzm, szowinizm oraz słabo skrywana prorosyjskość przebijają się do mainstreamu, nikomu nie powinno być do śmiechu.

Zaczynał karierę równocześnie z tylko odrobinę starszymi Andrzejem Wajdą, Kazimierzem Kutzem czy Stanisławem Bareją — i mógł, tak jak oni, zostać jednym z najbardziej znanych reżyserów powojennej Polski. Stało się inaczej. On sam zapewniał, że źródłem artystycznych niepowodzeń nie był brak talentu, ale to, że nie chciał Polaków śmieszyć, a przy okazji ich ośmieszać, jak robili to popularni i krytyczni wobec polskiej historii twórcy. Chciał Polaków budzić do patriotyzmu i do wielkości. Pech polegał na tym, że gdy w 1955 r. Bohdan Poręba ukończył szkołę filmową w Łodzi, władze inaczej rozumiały patriotyzm i nie chciały pozwolić realizować się młodemu reżyserowi. Nie chciały go też puścić na studia do Moskwy. „Nie dajecie mi zrobić poważnej fabuły — myślę sobie — to może dacie zrobić komedię” — po latach wspominał w wywiadzie udzielonym Grzegorzowi Sroczyńskiemu. Nie dali. Scenariusz „Samych swoich” ostatecznie trafił do rąk Sylwestra Chęcińskiego. Poręba trochę żałował, ale przyznawał, że ten zrobił dobry film.

Aż przyszedł Moczar

Szczęście do Poręby uśmiechnęło się dopiero w 1968 r. Miał wówczas 34 lata i rok później zapisał się nawet do PZPR. Do Polski Ludowej i rządzącej nią partii przekonywał się stopniowo. Trudno się dziwić — urodzony w Wilnie syn legionisty i akowca, przesiedlony do nowej Polski po wojnie, miał wszelkie powody, by komunistów nie lubić. Członkostwo w Związku Młodzieży Polskiej w okresie studiów po latach bagatelizował — uważał, że to dobry sposób, by jego — syna sanacyjnego oficera — nie czepiano się zanadto. Nie ma powodu, by w to nie wierzyć — wszak jego pierwszy film „Apel poległych” (1959) był hołdem złożonym polskim żołnierzom walczącym zarówno na zachodzie (Monte Cassino), jak i w powstaniu warszawskim. Nawet w czasie październikowej odwilży nie były to tematy mile widziane. Poręba przekonał się o tym, gdy w 1963 r. nakręcił „Daleka jest droga” o żołnierzach generała Stanisława Maczka. To właśnie ten film miał przystopować jego karierę na kilka lat i skazać reżysera na dorywcze prace w teatrze. Jerzy Urban pisał, że Poręba doznał w swym życiu wielkiej dysproporcji między kolosalnymi ambicjami i umiarkowanymi zdolnościami.

Aż przyszedł czas Mieczysława Moczara. „Mietek” w elicie PRL był naczelnym partyzantem. O ile większość komunistów to byli działacze polityczni (jak Władysław Gomułka) albo wojnę spędzili w Moskwie, Moczar swoją pozycję zawdzięczał walce w lasach. Przy zaprowadzaniu władzy ludowej jako szef łódzkiego Urzędu Bezpieczeństwa bezwzględnie zwalczał reakcję, czyli formacje poakowskie, by w latach 60. XX w. budować swą pozycję jako szef Związku Bojowników o Wolność i Demokrację. Już nie prześladował byłych akowców, ale wyciągał do nich rękę, proponując rehabilitację w zamian za akceptację nowej Polski. Niektórzy przyjmowali ofertę i trudno się dziwić — mieli dość bycia na marginesie. Inni jednak ją odrzucali, bo w pakiecie obok poczucia dumy narodowej były inne, mniej przyjemne rzeczy. Moczar stawiał na przaśną swojskość, a w partii budował frakcję „partyzantów”, którzy stali za antysemicką i antyinteligencką nagonką w Polsce w roku 1968.

Poręba potem odżegnywał się od gęby moczarowca, ale trudno zaprzeczyć, że to właśnie eksplozji nacjonalistycznych nastrojów zawdzięczał największe sukcesy. Twierdził, że niezbyt znał samego Moczara, ale znał już generała Tadeusza Walichnowskiego — jednego z architektów antysemickiej hecy. Gwoli prawdy trzeba dodać, że Kościół katolicki wówczas, rywalizując z władzami o rząd dusz, także podbijał narodowy bębenek, głosząc — ustami prymasa Stefana Wyszyńskiego — hasła typu „Polak katolik”.

Na pierwszy rzut oka takie poglądy, w gruncie rzeczy endeckie, nie powinny iść w parze z poparciem komunizmu. A jednak — wszak czego chcieli endecy? Polski w granicach piastowskich i bez mniejszości narodowych, za to rządzonej silną rękę. Moczar, a potem generał Wojciech Jaruzelski te wymagania spełniali.

Hubal i Coca-Cola

I choć w 1970 r. do władzy doszedł „liberalny” Edward Gierek, to władza dalej posługiwała się hasłami narodowymi, by z jednej strony wytrącać broń z ręki partyjnym twardogłowym, z drugiej samej budować na tym poparcie. To właśnie już w czasach Gierka Poręba zrealizował swój najsłynniejszy film „Hubal” o majorze Henryku Dobrzańskim, dowódcy, który po klęsce wrześniowej nie złożył broni. Historia o walce do końca — coś, co Polacy kochają najbardziej. I tak w epoce, gdy w Polsce pojawiała się Coca-Cola i zapraszano (ciut później) zespół ABBA, władza kładła podwaliny pod ksenofobię, nacjonalizm. Rzecz nie w samym „Hubalu”, bo bohaterstwa majorowi Dobrzańskiemu nikt nie odmówi, ale w ogólnym przekazie, jaki niósł film.

Wszystko zresztą mogło się potoczyć inaczej. Autorem scenariusza filmu był daleki od narodowych uniesień, a raczej obnażający ciemne strony Polaków Jan Józef Szczepański. Współpracownik „Tygodnika Powszechnego” ucieszył się, gdy dowiedział się, iż jego dzieło ma szansę na ekranizację — z racji związków z katolickim pismem pisarzowi nie wiodło się najlepiej. Znamienny jest wpis w jego „Dziennikach” z 16 kwietnia 1971 r., gdy odwiedził go reżyser. Pisarz notował, że Poręba „nie wzbudza zaufania ani jako artysta, ani jako człowiek. Mentalność »naturaliter endecjana«, czyli według dzisiejszych kategorii moczarowska. Antysemita, antyintelektualista, nacjonalista i wielbiciel władzy. Daje do zrozumienia, że jeśli niewiele osiągnął w filmie, to z powodu »pewnych kół«, które go zwalczają (łatwo się domyślić jakich)”.

Potem nastąpiła epopeja ze zmianami scenariusza, które Szczepański skreślał i które wracały w kolejnych wersjach. Poręba tak zmieniał wymowę dzieła, że Szczepański tracił serce do współpracy. Poszło także o odtwórcę głównej roli, czyli Ryszarda Filipskiego, który miał, zasłużoną, opinię antysemity. Reżyser twierdził, że nic nie jest przesądzone — gdy jednak pisarz zrozumiał, że jest manipulowany — wycofał nazwisko.

Poręba umyślił sobie, że „Hubal” będzie polemiką z filmami Andrzeja Wajdy, takimi jak „Lotna” czy „Popioły”, które jego zdaniem podważały hurrapatriotyczną wizję dziejów Polski i oczerniały Polaków. Jego dzieło miało przywrócić proporcje. W filmie Dobrzański jest człowiekiem bez skazy — nie rozstrzeliwuje jeńców, nie sypia z przygodnymi chłopkami. Za to się modli. To akurat naraziło reżysera na konflikt z cenzurą, która chciał wyciąć scenę, jak oddział „Hubala” idzie na pasterkę. Wedle reżysera film uratował ówczesny minister obrony generał Wojciech Jaruzelski, który po pokazie podziękował za „mocną rzecz”.

Ryszard Filipski w roli Hubala, 1973 r.

Foto: INPLUS / East News

Film obejrzało w kinach 12 mln ludzi. Sukces, z jakim trzeba się było liczyć.

Szarże Poręby

Dzięki „Hubalowi” Poręba stał się człowiekiem establishmentu. Został szefem jednego z zespołów filmowych — Profil — i jako członek specjalnej komisji przy Ministerstwie Kultury współdecydował podczas kolaudacji, jakie filmy mogą być pokazywane w telewizji i w kinach, a jakie skazane będą na los „półkowników”. Takim zalegającym siedem lat na półkach był choćby film Ryszarda Bugajskiego „Przesłuchanie” z 1982 r., który Poręba totalnie skrytykował, nazywając główną bohaterkę filmu, graną przez Krystynę Jandę, k***ą.

Opozycja zespół filmowy Poręby określiła mianem „Ułanów rakowieckich”, od ulicy Rakowieckiej w Warszawie, gdzie mieściły się Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i podległa resortowi Służba Bezpieczeństwa. „X Muza” jednak Porębie nie wystarczała, bo budzić naród chciał także na inne sposoby. Już po robotniczych protestach i po powstaniu KOR wraz ze wspomnianym Ryszardem Filipskim czy z Ryszardem Gontarzem, naczelnym publicystą antysemickiego partyjnego betonu, podpisał „List 2000”. Był to memoriał, który jakoby wyrażał zaniepokojenie z powodu samowoli opozycji, ale w istocie był głosem sprzeciwu wobec „liberalnej” polityki Gierka i miał stać się zaczynem odrodzenia środowiska narodowych komunistów.

Takim odrodzeniem miało być założone w 1981 r. Zjednoczenie Patriotyczne Grunwald — odpowiedź na antypolskie nurty w Solidarności, czyli żydokomunę. Zrzeszało ono ludzi bezpieki i dawnych sympatyków moczarowców.

Celem działalności stowarzyszenia było demaskowanie mających wpływy w robotniczym związku działaczy KOR z Adamem Michnikiem i Jackiem Kuroniem na czele jako spadkobierców żydowskich stalinistów, którzy teraz omotali robotników. To właśnie działacze Grunwaldu z Bohdanem Porębą na czele 8 marca 1981 r., czyli w rocznicę studenckiego protestu w 1968 r., zorganizowali demonstrację na Placu na Rozdrożu, pod dawnym gmachem stalinowskiego Ministerstwa Bezpieczeństwa Publicznego przy ulicy Koszykowej. Przygotowali antysemickie ulotki i transparenty. Podobno tysiąc, ale raczej około setki, demonstrantów domagało się rozliczenia żydowskich funkcjonariuszy UB, ale było to wszystko tak grubymi nićmi szyte, że władze PZPR, choć oczywiście zadowolone z uderzenia w Kuronia i Michnika, były zakłopotane antysemickim wydźwiękiem całej demonstracji. Generał Czesław Kiszczak wprost mówił, że na więcej takich akcji nie na leży pozwalać. Pikieta z 8 marca to — można rzec — szczytowe osiągnięcie Grunwaldu.

Bohdan Poręba podczas antysemickiej demonstracji w 1981 r.

Bohdan Poręba podczas antysemickiej demonstracji w 1981 r.

Foto: Tomasz Abramowicz / PAP

Nazwa „Grunwald” wskazywała, że twórcy organizacji nie tylko Żydów mieli za wrogów, ale też Niemców. Generalnie organizacja nie lubiła obcych, innych ani intelektualnych elit.

W oczach Barei

Te jednak nie pozostawały dłużne. Kolega Poręby ze studiów w szkole filmowej Stanisław Bareja wziął sobie za punkt honoru niemal w każdym filmie wbić szpilkę dawnemu koledze. Żarty z niego mamy więc w kultowych dziś dziełach Barei, jak seriale „Alternatywy 4” i „Zmiennicy” oraz oczywiście film „Miś”, w którym grany przez Krzysztofa Kowalewskiego reżyser Bohdan Zagajny to parodia Poręby. Zresztą w zamyśle ów reżyser, który zawzięcie tropił parówkowych skrytożerców, miał nazywać się Porębal, jednak tu już cenzura się sprzeciwiła.

Działalność w Grunwaldzie zdefiniowała pozycję Poręby. Jako szef zespołu Profil pozostawał osobą wpływową w kinematografii, ale stał się również działaczem politycznym i członkiem partyjnego betonu — frakcji najbardziej przeciwnej demokratyzacji i rozmowom z opozycją. Dlatego w sumie nie dziwiło, że gdy pod koniec stycznia 1990 r. delegaci na XI Zjazd PZPR podjęli decyzję o rozwiązaniu partii, Poręba wraz z Jerzym Majką, redaktorem naczelnym „Trybuny Ludu”, krzyczeli: „Hańba!”.

Wydawałoby się, że w III RP nie będzie klimatu dla takich postaci jak Poręba. On sam przez lata był na marginesie — to wchodził w polityczne sojusze z Samoobroną Andrzeja Leppera, to raz nawet miał kandydować do Sejmu z listy PSL, to wreszcie liczył, że rządzące Polską PiS, a dokładnie sam Jarosław Kaczyński, pozwoli mu wrócić do kręcenia patriotycznych filmów. Spotkał go zawód. Poręba nie załapał się do świata filmowego III RP. Jego filmy, tak jak i jego samego, w latach 90. XX w. można było zobaczyć na pokazach i wykładach organizowanych w małych kinach czy salkach dla „moherowych beretów”. Uważał się za osobę skazaną na śmierć publiczną — to była cena za Grunwald.

Przeciw Polakom obcomyślowym

Na ratunek Porębie przyszedł jednak internet. To tu mógł on głosić swe pobudzające naród hasła. I choć reżyser zmarł w 2014 r., to wciąż można obejrzeć całkiem sporo jego wywiadów i wystąpień, w których chodzi o jedno: dziś Polska traci niepodległość na rzecz Brukseli, a liberalne elity poprzez pedagogikę wstydu obrażają godność Polaków. Resztę można sobie dopowiedzieć. W filmikach tych miły starszy pan spokojnym, trochę monotonnym głosem opowiada o upadku Polski, ale potrafi płynnie przejść od państwa Sumerów do ataków hakerskich na banki. W tej ogólnej teorii wszystkiego słuszne uwagi o tym, że młodzi Polacy mało czytają, mieszają się z bajdurzeniem o utracie niepodległości na rzecz Unii Europejskiej, czyli Niemiec i bolszewickiej władzy Donalda Tuska popieranej przez obcoplemiennych i „obcomyślowych” Polaków. Do tego dochodzą banialuki o szczuciu Polski na Rosję i antyukraińskie farmazony.

Bohdan Poręba w czasie protestu przed ambasadą Ukrainy w Warszawie przeciwko gloryfikacji przez prezydenta Ukrainy Stepana Bandery, Warszawa, 5 lutego 2010 r.

Bohdan Poręba w czasie protestu przed ambasadą Ukrainy w Warszawie przeciwko gloryfikacji przez prezydenta Ukrainy Stepana Bandery, Warszawa, 5 lutego 2010 r.

Foto: Grzegorz Jakubowski / PAP

Do niedawna poglądy takie wydawały się śmieszne, dziś wiemy, że popiera je spora część Polaków. Kto wie, być może Bohdan Poręba pośmiertnie reżyseruje film, w którym „parówkowi skrytożercy” naprawdę będą się mieli z pyszna?

WIĘCEJ W NUMERZE
nr
3

07.05.2026

undefined

Udział Facebook Twitter LinkedIn Telegram WhatsApp Email

Czytaj dalej

Varga: Widziałem film, za który Pawlikowski dostał nagrodę w Cannes. Ogląda się go z niemal hedonistyczną rozkoszą

Varga: Widziałem film, za który Pawlikowski dostał nagrodę w Cannes. Ogląda się go z niemal hedonistyczną rozkoszą

Potężny zgrzyt między Nawrockim a Kaczyńskim. W tle Wałęsa i sędzia nr 1 w Polsce

Potężny zgrzyt między Nawrockim a Kaczyńskim. W tle Wałęsa i sędzia nr 1 w Polsce

Kim: nigdy nie czułam do Szymona Hołowni nienawiści. Po prostu wykonywałam swoją pracę

Kim: nigdy nie czułam do Szymona Hołowni nienawiści. Po prostu wykonywałam swoją pracę

Stankiewicz: działania Amerykanów to przestroga dla Donalda Tuska. Mają pretensje

Stankiewicz: działania Amerykanów to przestroga dla Donalda Tuska. Mają pretensje

Kiedy najlepiej jeść śniadanie? Naukowcy dają jednoznaczną odpowiedź

Kiedy najlepiej jeść śniadanie? Naukowcy dają jednoznaczną odpowiedź

Luksus zyskał nową definicję. Coolcation to nowa filozofia podróżowania

Luksus zyskał nową definicję. Coolcation to nowa filozofia podróżowania

Wichury i ulewy coraz groźniejsze. Te błędy budowlane kosztują najwięcej

Wichury i ulewy coraz groźniejsze. Te błędy budowlane kosztują najwięcej

Varga: ta książka to kronika polskiego obłędu. Nie szatan za tym stoi

Varga: ta książka to kronika polskiego obłędu. Nie szatan za tym stoi

Chopin grywał tu z narzeczoną na fortepianie, a Goethe wdał się w płomienny romans. Dzisiaj mało kto pamięta o tym mieście

Chopin grywał tu z narzeczoną na fortepianie, a Goethe wdał się w płomienny romans. Dzisiaj mało kto pamięta o tym mieście

Add A Comment

Leave A Reply Cancel Reply

Wybór Redaktora

Tatry. Ukrainiec wjechał nad Morskie Oko. Policja wystąpiła o zakaz wjazdu influencera do Polski

Tatry. Ukrainiec wjechał nad Morskie Oko. Policja wystąpiła o zakaz wjazdu influencera do Polski

23 maja, 2026
Varga: Widziałem film, za który Pawlikowski dostał nagrodę w Cannes. Ogląda się go z niemal hedonistyczną rozkoszą

Varga: Widziałem film, za który Pawlikowski dostał nagrodę w Cannes. Ogląda się go z niemal hedonistyczną rozkoszą

23 maja, 2026
Czy można sadzić pomidory obok ogórków? Złota zasada w warzywniku

Czy można sadzić pomidory obok ogórków? Złota zasada w warzywniku

23 maja, 2026
Żołnierze USA w Polsce. Wyciekły depesze ambasady USA. „Poczucie zdrady”

Żołnierze USA w Polsce. Wyciekły depesze ambasady USA. „Poczucie zdrady”

23 maja, 2026

Najnowsze Wiadomości

Śmierć w trakcie meczu. Ogromna tragedia na koniec sezonu – Ekstraklasa – Sport Wprost

Śmierć w trakcie meczu. Ogromna tragedia na koniec sezonu – Ekstraklasa – Sport Wprost

23 maja, 2026
Te miejsca emitują więcej CO2 niż całe miasta. Niechlubna trójka

Te miejsca emitują więcej CO2 niż całe miasta. Niechlubna trójka

23 maja, 2026
Łotwa. Tajemniczy dron spadł do jeziora na wschodzie. Trwa śledztwo

Łotwa. Tajemniczy dron spadł do jeziora na wschodzie. Trwa śledztwo

23 maja, 2026
Facebook X (Twitter) Pinterest TikTok Instagram
© 2026 Razy Dzisiaj. Wszelkie prawa zastrzeżone.
  • Polityka Prywatności
  • Regulamin
  • Skontaktuj się z nami

Type above and press Enter to search. Press Esc to cancel.