-
Brytyjska rzeka, niegdyś istotna turystycznie, stała się przykładem ekologicznego kryzysu w rejonie z dużymi fermami.
-
Degradacja środowiska spowodowana przemysłem drobiarskim obniżyła atrakcyjność przyrody i zmniejszyła liczbę turystów w regionie.
-
Również w Polsce masowa produkcja drobiu i brak regulacji przestrzennych wpływają na środowisko, życie lokalnych mieszkańców i turystykę.
-
Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej serwisu
To piąta co do długości rzeka w Wielkiej Brytanii. Płynie z Walii przez przepiękne krajobrazy. Cały obszar zlewni rzeki Wye został formalnie uznany za „żywy ekosystem”, otrzymując formalnie prawa. To jest pierwszym tego typu wydarzeniem w Wielkiej Brytanii. Aktywiści mają nadzieję, że ta decyzja pomoże ocalić silnie zanieczyszczoną rzekę. Podobne prawa otrzymały rzeki w Ekwadorze, Kanadzie i Nowej Zelandii, które uzyskały w ostatnich latach osobowość prawną.
Rzeka w Anglii dostała prawa do ochrony
Rzeka otrzymała niedawno formalne prawo do swobodnego przepływu, zachowania bioróżnorodności oraz ochrony przed zanieczyszczeniami. Stało się to po latach intensywnej degradacji, w wyniku której dawniej popularny region turystyczny zamienił się w silnie zanieczyszczony ekosystem.
Ponad 20 milionów kurczaków hodowanych na fermach znajdujących się w dorzeczu rzeki doprowadziło do jej poważnego skażenia. Rozwój przemysłu drobiarskiego nie tylko zniszczył lokalną przyrodę, ale także przyczynił się do utraty milionów turystów odwiedzających ten obszar.
Najprawdopdoobniej resztki z hodowli spływające do rzeki spowodowały rozwój niepożądanych organizmów, w tym glonów, grzybów i chwastów, które doprowadziły dosłownie do uduszenia ekosystemu.
Rzeka Wye była przedmiotem największego w historii Anglii pozwu dot. zanieczyszczenia środowiska, jaki trafił do sądu wyższej instancji – ponad 4500 osób mieszkających lub pracujących w pobliżu rzeki Wye przyłączyło się do pozwu przeciwko Avara Foods, jednemu z największych producentów kurczaków w Wielkiej Brytanii, oraz Dŵr Cymru. Obie firmy stwierdziły, że to nie one odpowiadają za zanieczyszczenie wód. Wye.

Problem jest powszechny
Sytuacja z Anglii nie jest odosboniona. Fermy wpływają na środowisko rozmaitych obszarów, także w Polsce. Zdarza się, że mieszkańcy mają problem z odorem, innymi licznymi zanieczyszceniami, po degradację krajobrazu, w którym żyją. Do tego dochodzą coraz częściej względy etyczne – ludzie nie chcą mieszkać koło miejsc, gdzie zabija się co dzień tysiące zwierząt. Takie przemysłowe miejsca mają również wpływ na turystykę. Tam, gdzie pojawiają się nowe fermy, ludzie po prostu nie chcą przyjeżdżać „odpocząć”.
Produkcja drobiu w Polsce skupia się w województwach mazowieckim i wielkopolskim, choć nie tylko, bo i w województwach podlaskim, lubelskim czy warmińsko-mazurskim.
„W szerszej perspektywie problem dotyczy nie tylko komfortu życia, ale też długofalowego kierunku rozwoju obszarów wiejskich. Brak spójnego planowania przestrzennego i niewystarczające regulacje sprawiają, że fermy mogą powstawać w pobliżu cennych przyrodniczo i kulturowo miejsc, zmieniając ich charakter. W efekcie regiony, które miały przyciągać turystów naturą i dziedzictwem, ryzykują przekształcenie w przemysłowe krajobrazy, w których turystyka stopniowo zanika” – podaje organizacja społeczna Green REV Institute.













