Po fatalnym występie sprzed kilku dni na Tarczyński Arenie we Wrocławiu, gdzie Polacy przegrali z Ukrainą (0:2), zespół trenera Jana Urbana chciał zrehabilitować się podczas starcia na PGE Narodowym.
W Warszawie Polacy zmierzyli się z Nigerią. Afrykańska reprezentacja, podobnie jak polska, nie pojedzie na MŚ 2026 – ale pokazała – jaką ma moc, nawet pod nieobecność kilku swoich liderów.
Polska – Nigeria na remis. Piękne trafienie Przemysława Wiśniewskiego!
Ponownie na murawie, podobnie jak we Wrocławiu, od pierwszych minut pojawili się liderzy reprezentacji Polski. W tym gronie nie zabrakło m.in. Roberta Lewandowskiego, Piotra Zielińskiego, swój czas dostał też Jan Bednarek. W pierwszym składzie pojawił się również Kacper Potulski. W przypadku tego ostatniego, choć mowa o obrońcy, to właśnie grający na co dzień w niemieckiej Bundeslidze nastolatek, zaliczył trafienie na 1:1, na finiszu pierwszej połowy.
Potulski wysłał trenerowi Urbanowi jasny sygnał, że może o nim myśleć w kontekście przyszłości reprezentacji. Choć Potulski ma dopiero 18 lat, w kilku sytuacjach popisał się naprawdę mądrą i dojrzałą grą. Choć przy trafieniu otwierającym wynik spotkania dla gości (0:1) to właśnie noga Potulskiego zadecydowała o tym, że ostatecznie przyjezdni mogli się cieszyć z uniknięcia pozycji spalonej. Fakt faktem, całościowo decydowały jednak centymetry.
Ozdobą meczu był za to gol na 2:2, w niemal ostatniej akcji meczu. Trafienie zaliczył, co ciekawe, ponownie obrońca. Tym razem z dystansu zdecydował się kropnąć Przemysław Wiśniewski. I co tu dużo pisać, to była świetna decyzja i jeszcze lepsze wykonanie po stronie piłkarza na co dzień występującego w Widzewie Łódź.
Środowy mecz przeciwko Nigerii był jubileuszowym, bo 50. w historii reprezentacji Polski, rozgrywanym na PGE Narodowym. Niewykluczone, że właśnie gol Wiśniewskiego był tym najładniejszym zdobytym przez reprezentanta Polski na warszawskim gigancie. A jeśli nie tym numerem 1, to zapisał się w ścisłej czołówce trafień.
Całościowo Polacy uciekli ze stryczka, bo letni okres byłby z pewnością kiepski mentalnie, po dwóch porażkach drużyny. Wspomniany, przegrany mecz z Ukrainą i ten drugi, zremisowany Nigerią – dały kilka odpowiedzi. Reprezentacja musi mocno pracować nad uszczelnieniem defensywy. O ile dwójka obrońców zdołała zapisać się po stronie trafień, za co z pewnością należą się gratulacje, to nadal martwi regularność traconych goli po stronie Polaków.
Nie ma co ukrywać, często w meczach z dużo słabszymi rywalami, aniżeli Ukraińcy czy Nigeryjczycy. I choć potencjał ofensywny Polacy mają naprawdę spory, to fundamentem jest zbudowanie defensywy, która da pewność dla kolegów z przednich formacji. Inaczej trudno będzie znaleźć miejsce dla Polski na poważnych, międzynarodowych turniejach, pokroju mistrzostw świata czy Europy.












