Władimir Putin znalazł się w sytuacji bez wyjścia. Choć jego wiarygodność spada, to na razie nic nie zagraża jego władzy. Kontynuowanie wojny jedynie zwiększy narastające coraz bardziej niezadowolenie.
Ogólny nastrój jest dziś taki, że już wystarczy; walczymy już wystarczająco długo. Wszyscy widzą, że to trwa dłużej niż Wielka Wojna Ojczyźniana — a jednocześnie nie jesteśmy w stanie zdobyć nawet jednego regionu — mówił niedawno anonimowy rosyjski aparatczyk.
Minimalny cel wyznaczony przez Putina w tej wojnie to przejęcie całego Donbasu. Ale biorąc pod uwagę obecny brak postępów Rosji na froncie, nic nie wskazuje na to, aby miało się to stać do końca tego roku, ani nawet w 2027 r. Jak wyliczył „New York Times”, biorąc pod uwagę średnie miesięczne tempo postępów w tym roku, przejęcie pełnej kontroli nad Donbasem, zajęłoby Rosji ponad trzy dekady.
Putin może też eskalować, ale wymaga to kolejnej fali mobilizacji lub użycia taktycznej broni nuklearnej. Mobilizacja oznaczałaby eksplozję niezadowolenia w kraju. Użycie broni nuklearnej nie dawałoby żadnej gwarancji zwycięstwa. A koszty byłyby ogromne, USA ukarałaby Rosję, Europa jeszcze bardziej by się zmilitaryzowała, Chiny (bez wsparcia których Rosja nie jest w stanie kontynuować tej wojny) najprawdopodobniej odsunęłyby się od Moskwy.
Jest jeszcze trzecia opcja, koniec wojny. Ale Putin nie zdobył przecież żadnego trofeum, którym mógłby się pochwalić po ponad czterech latach wojny, w której zginęło pół miliona Rosjan. I nawet na Kremlu nie wierzą w zwycięstwo. Tajny dokument przygotowany przez zespół Siergieja Kirijenki, wiceszefa Administracji Prezydenta przewiduje, że układ pokojowy będzie przez wielu Rosjan postrzegany jako porażka. Autorzy zakładają, że Ukraina przetrwa niepokonana i że Wołodymyr Zełenski pozostanie jej prezydentem.
— Putin tak bardzo ograniczył swoje możliwości, że nie ma już dobrych opcji — podkreśla wybitny teoretyk wojny sir Lawrence Freedman. Ma tylko złe opcje i jeszcze gorsze.
Sztorm idealny
Opisując nastroje panujące dziś w elitach, pewien były kremlowski aparatczyk powiedział, że jego koledzy z rządu, gubernatorzy regionów i oligarchowie przestali mówić „my”, opisując działania Putina. Zamiast tego mówią „on”: aby dać do zrozumienia, że nie mają nic wspólnego z jego decyzjami. — Ironią losu jest to, że Putin rozpoczął wojnę, by utrzymać władzę i system, który stworzył. Teraz, po raz pierwszy od początku konfliktu, Rosjanie zaczynają wyobrażać sobie przyszłość bez niego — dodaje.
Na pozór w Rosji nadal panuje spokój. Ale pod powierzchnią wrze. Rosja wkracza w „sztorm idealny”, na który składa się cała seria fatalnych wskaźników: niepowodzenia militarne, pogorszenie sytuacji gospodarczej, niezadowolenie społeczne, fragmentacja elit.
Rosyjskie wojsko stoi w obliczu narastających problemów kadrowych, ponieważ obecnie traci więcej ludzi, niż jest w stanie zrekrutować. Opieranie rekrutacji na skazańcach, migrantach i ludziach zadłużonych (Putin właśnie podpisał ustawę oferującą nowym rekrutom do 10 mln rubli umorzenia długów, czyli ok. pół miliona złotych) sprawia, że rosyjska armia jest coraz mniej skuteczna na polu walki.
Rosjanie tracą miesięcznie pięć razy więcej żołnierzy niż Ukraińcy, choć to Ukraina ma mniejszą armię. Rosjanie stracili w maju więcej terytorium, niż zyskali — po raz pierwszy od czasu ukraińskiej kontrofensywy w 2023 r. Stało się tak pomimo blisko 40-proc. wzrostu liczby rosyjskich ataków. Analitycy twierdzą, że rosyjskie siły na polu walki najprawdopodobniej uległy degradacji do tego stopnia, że ataki były przeprowadzane zaledwie przez jednego lub dwóch żołnierzy. Jeden z ukraińskich oficerów tak wyjaśnia rozbieżność między tym, co dzieje się na froncie, a zapewnieniami Kremla, że jego wojska regularnie idą do przodu: — Rosjanie stale meldują swoim dowódcom, że zdobyli różne wsie, ale w rzeczywistości ich tam nie ma. Ciągle ich stamtąd wypychamy.
Jak podkreśla Franz-Stefan Gady, analityk wojskowy: — Pozycja Ukrainy jest teraz o wiele, wiele silniejsza niż jeszcze rok temu.
Na froncie rywalizacja między Kijowem a Moskwą toczy się głównie wokół rozwoju lepszych dronów i lepszej obrony przed nimi. Ukraina zyskała tu wyraźną przewagę w ostatnich miesiącach dzięki szybkiemu postępowi technologicznemu i lepszej taktyce. Eksperci twierdzą, że prawdopodobnie minie co najmniej rok, zanim Rosja opracuje w miarę skuteczny sposób obrony przed ukraińskimi dronami średniego zasięgu. Jednak rosyjski bloger wojenny Oleg Cariow, przewiduje, że sytuacja tylko się pogorszy: „Ukraińcy zwiększą liczbę dronów, ponieważ dziś wykorzystują zaledwie 30 proc. swoich możliwości. Produkcja dronów podobna do ukraińskiej nie istnieje nigdzie indziej na świecie. Jest najnowocześniejsza. Właśnie w tym brakuje nam potencjału”.
Gospodarka Rosji jest coraz bardziej obciążona wydatkami wojennymi. Ludzie odpowiedzialni za rosyjską gospodarkę i finanse wysyłają coraz wyraźniej Putinowi sygnał, że wojna stała się ekonomicznie nie do utrzymania. Zdaniem przedstawicieli elit biznesowych może on nastąpić za „trzy lub cztery miesiące”. Nawet zakładając, że tego kryzysu da się uniknąć, warunki gospodarcze w Rosji wyraźnie się pogarszają.
Wpływowi blogerzy wojskowi i „turbopatrioci” coraz częściej kwestionują cele wojny, krytykują błędy przywódców i otwarcie debatują nad scenariuszami zakładającymi klęskę Rosji lub zmianę przywództwa w kraju.
Koniec wojny nareszcie może być bliski
Zaufanie społeczne do Kremla słabnie, ponieważ trudności gospodarcze, straty na polu bitwy, ograniczenia dostępu do internetu, a do tego ukraińskie ataki w Rosji, sprawiają, że wojna staje się bardziej widoczna i coraz trudniejsza do zignorowania dla zwykłych Rosjan. A na dodatek przestała obowiązywać dawna umowa społeczna, która pozwalała Rosjanom cieszyć się życiem i względnym dobrobytem, o ile trzymali się z dala od polityki.
Wskaźniki poparcia dla Putina spadły do najniższego poziomu od początku wojny, a jego narracja o zbliżającym się zwycięstwie staje się coraz bardziej nie do utrzymania.
Tatiana Stanovaya, analityk polityczny podkreśla, że choć dziś prezydent Rosji nie stoi w obliczu bezpośredniego zagrożenia dla swoich rządów, „stopniowy upadek wiarygodności Putina jest realny”.
Wszystko to razem po raz pierwszy od dawna wzbudza nadzieję, że koniec wojny może być bliski. Jak pisze w „Foreign Affairs” Jack Watling, z londyńskiego Royal United Services Institute: „Staje się coraz bardziej prawdopodobne, że Kijów i jego partnerzy będą w stanie przekonać Moskwę o zaletach zaakceptowania bezwarunkowego zawieszenia broni. Istnieje coraz większa szansa na przekonanie Putina, że zawieszenie broni jest dla niego najmniej ryzykowną opcją. Zakończenie wojny nie jest oczywiście żadnym pewnikiem, ale jest to realna możliwość”.



