Close Menu
  • Aktualności
  • Polska
  • Lokalne
  • Świat
  • Biznes
  • Polityka
  • Nauka
  • Sport
  • Klimat
  • Zdrowie
  • Wybór Redaktora
  • Komunikat Prasowy
Modne Teraz
Afera o UPA. Ukraińskie media: Polska strzela sobie w stopę

Afera o UPA. Ukraińskie media: Polska strzela sobie w stopę

11 czerwca, 2026
Sasin i spółka powołują stowarzyszenie. Morawiecki zwleka z odpowiedzią

Sasin i spółka powołują stowarzyszenie. Morawiecki zwleka z odpowiedzią

11 czerwca, 2026
Polscy siatkarze z horrorem w Lidze Narodów. Nikola Grbić nie mógł uwierzyć – Siatkówka – Sport Wprost

Polscy siatkarze z horrorem w Lidze Narodów. Nikola Grbić nie mógł uwierzyć – Siatkówka – Sport Wprost

11 czerwca, 2026
Kursy walut 11 czerwca 2026. Po ile dolar, euro, frank i funt? – Biznes Wprost

Kursy walut 11 czerwca 2026. Po ile dolar, euro, frank i funt? – Biznes Wprost

11 czerwca, 2026
Bilety sprzedane, ale festiwalu nie będzie. Miał się odbyć w słynnym zamku

Bilety sprzedane, ale festiwalu nie będzie. Miał się odbyć w słynnym zamku

11 czerwca, 2026
Facebook X (Twitter) Instagram
Popularność
  • Afera o UPA. Ukraińskie media: Polska strzela sobie w stopę
  • Sasin i spółka powołują stowarzyszenie. Morawiecki zwleka z odpowiedzią
  • Polscy siatkarze z horrorem w Lidze Narodów. Nikola Grbić nie mógł uwierzyć – Siatkówka – Sport Wprost
  • Kursy walut 11 czerwca 2026. Po ile dolar, euro, frank i funt? – Biznes Wprost
  • Bilety sprzedane, ale festiwalu nie będzie. Miał się odbyć w słynnym zamku
  • Wojna USA w Iranie. Litwa wyśle żołnierzy do cieśniny Ormuz
  • Weto ws. ustawy o kryptoaktywach. Donald Tusk reaguje. „Brzmi niewiarygodnie”
  • Zamykanie ulic dla ruchu samochodowego pomaga, a nie szkodzi. Potwierdzają to badania i doświadczenia kolejnych miast
  • Polityka prywatności
  • Regulamin
  • Skontaktuj się z nami
Historie Internetowe
Razy DzisiajRazy Dzisiaj
Biuletyn Zaloguj Sie
  • Aktualności
  • Polska
  • Lokalne
  • Świat
  • Biznes
  • Polityka
  • Nauka
  • Sport
  • Klimat
  • Zdrowie
  • Wybór Redaktora
  • Komunikat Prasowy
Razy DzisiajRazy Dzisiaj
Strona Główna » Mistrzostwa świata w zarabianiu pieniędzy. Tak FIFA morduje mundial
Mistrzostwa świata w zarabianiu pieniędzy. Tak FIFA morduje mundial
Aktualności

Mistrzostwa świata w zarabianiu pieniędzy. Tak FIFA morduje mundial

Pokój WiadomościPrzez Pokój Wiadomości11 czerwca, 2026

Im bliżej rozpoczęcia mundialu, tym wyraźniej eksperci, trenerzy i dziennikarze piłkarscy mówią o tym, że zmienia się coś fundamentalnego. Działania FIFA, niedotrzymane obietnice i szokujące ceny to tylko część problemu. W tle dzieje się coś większego — przemiana tak głęboka, że sięga samej duszy piłki nożnej.

Kiedy w 2022 r. na stadionie Lusail w Katarze Lionel Messi uniósł w górę trofeum FIFA World Cup po zwycięstwie Argentyny nad Francją, przed telewizorami siedziało blisko 1,5 mld ludzi. Ten finał miał wszystko. Dwie piłkarskie potęgi. Legendę piłki nożnej udowadniającą, że wciąż potrafi wygrywać. Wschodzącą gwiazdę w wielkiej formie w postaci Kyliana Mbappé. I emocje, które rozgrywały się na naszych oczach. Wielu kibiców uznaje tamten mecz za najwspanialszy w historii tego sportu.

Kiedy Katar pokonał Stany Zjednoczone i wygrał walkę o organizację turnieju, na organizatorów mistrzostw spadła fala krytyki. Chodziło o sposób traktowania pracujących migrantów, ograniczeniem praw społeczności LGBTQ+ oraz zarzuty o wykorzystywanie sportu do wybielania wizerunku państwa w kwestii praw człowieka. Dla FIFA, organizacji zarządzającej turniejem, argentyńsko-francuski finał był szansą na odkupienie win. Był też obietnicą: widowisko tej rangi, rozegrane cztery lata później na amerykańskich stadionach, miało sprawić, że piłka nożna stanie się w USA fenomenem.

Teraz, na chwilę przed rozpoczęciem Mistrzostw Świata 11 czerwca, FIFA i jej prezes Gianni Infantino zamienili tę obietnicę w coś, czego wielu kibiców nigdy nie chciało. Liczbę drużyn powiększono z 32 do 48, przez co turniej stał się zbyt duży i drogi. Ceny biletów sprawiły, że wielu kibiców nie stać na wejście na stadion. Po raz pierwszy w historii do finału dodano tzw. halftime show, czyli muzyczne widowisko w przerwie meczu. Amerykańska piłka nożna dostała drugą szansę. Tyle że nie taką, jakiej się spodziewano. Zdaniem krytyków turniej zamienił się w wielką maszynkę do zarabiania pieniędzy, która zraziła do siebie fanów, jeszcze zanim usłyszeli pierwszy gwizdek.

Monumentalna zdrada

Rok 1994, kiedy Stany Zjednoczone były gospodarzem mundialu, miał być przełomowym momentem dla piłki nożnej w USA. Najpopularniejszy sport świata długo nie mógł przebić się na amerykańskim rynku. Turniej z 1994 r. to zmienił.

— Dzięki tamtemu mundialowi narodziła się MLS (Major League Soccer) — powiedział „Newsweekowi” Tim Howard, legendarny bramkarz i 121-krotny reprezentant USA. — To była prawdziwa rewolucja.

W 2026 r. krajobraz piłkarski wygląda jednak zupełnie inaczej. Stadiony budowane z myślą o piłce nożnej rozsiane są po całych Stanach Zjednoczonych. MLS rozrosła się do 30 drużyn. Oglądalność lig europejskich w USA wzrosła, a liczba młodych Amerykanów grających w piłkę nożną bije rekordy. Finał mundialu w Katarze śledziło ponad 25 mln mieszkańców USA — to najchętniej oglądany mecz piłki nożnej w historii kraju. Moment, na który FIFA czekała, w końcu nadszedł. Jednak im bliżej tegorocznego turnieju, tym głębszy spadek nastrojów. Analitycy sportowi i obserwatorzy mediów tłumaczą to nie apatią Amerykanów, lecz błędami samej organizacji.

Jeszcze przed rozpoczęciem turnieju największe emocje wzbudziła kwestia cen biletów. Po raz pierwszy FIFA przejęła pełną kontrolę nad sprzedażą biletową, rezygnując z przekazania jej w ręce lokalnych organizatorów. Wprowadzono dynamiczne ceny i opłaty transakcyjne — mechanizmy znane z amerykańskich widowisk, jednak zupełnie obce kibicom piłki nożnej na całym świecie. Gdy FIFA przedstawiła swój cennik, stało się jasne, że ten mundial będzie inny niż wszystkie. Reakcja była błyskawiczna i wyszła właśnie od tych, których pasja napędzała ten sport od zawsze: fanów. FIFA broniła nowych zasad, wskazując na ograniczoną pulę tańszych biletów w cenie około 60 dolarów. Stanowią one jednak tylko ok. 10 proc. puli każdego kraju i są ofertą dostępną tylko dla niewielkiej liczby kibiców. Dla wielu z nich ta drobna ulga nie miała większego znaczenia wobec ogólnego wzrostu kosztów.

— Wielu ludzi zwyczajnie nie stać już dziś na ten turniej. Ci, którzy kupują bilety, narażają siebie i swoje rodziny na poważne obciążenie finansowe — powiedział „Newsweekowi” Ronan Evain, dyrektor Football Supporters Europe (FSE), organizacji monitorującej przygotowania do mistrzostw.

W grudniu FSE oskarżyła FIFA o „monumentalną zdradę”. Zarzuty te znajdują potwierdzenie w liczbach. W Katarze w 2022 r. najtańsze bilety kosztowały 55 dolarów. W 2026 r. porównywalne miejsca w ogólnodostępnych sektorach podrożały niemal dziesięciokrotnie, do 560 dolarów. Kontrowersje nie są jednak związane tylko z pieniędzmi. Mundial to nie bilans księgowy. Siła kulturowa turnieju zawsze płynęła z trybun — gwaru, kolorów i emocji, których nie da się odtworzyć w biznesowych lożach. Gdy w 2022 r. Ghana grała z Portugalią, atmosferę tworzyły nie sponsorzy i VIP-y, lecz tysiące fanów, którzy często pokonywali ogromne odległości i wydawali majątek, by tylko być na miejscu. To właśnie ta energia odróżnia Mistrzostwa Świata od każdego innego sportowego wydarzenia. Zniszczenie jej poprzez wysokie ceny, ograniczenia wstępu i korporacyjne bariery sprawia, że turniej staje się produktem telewizyjnym o wysokiej jakości realizacji, lecz pozbawionym duszy.

— To poczucie, że cały świat się jednoczy, kolory, przyśpiewki. Tego wszystkiego mocno zabraknie — mówi Evain.

Trump: sam bym tyle nie zapłacił

W marcu FSE, wraz z grupą konsumencką Euroconsumers, złożyły oficjalną skargę, zarzucając FIFA nadużycie pozycji rynkowej i narzucanie wygórowanych cen. Dla większości kibiców udział w Mundialu stał się złożonym rachunkiem. Powiedzmy, że kupienie biletów na mecz kosztowało 1000 dolarów. Aby zobaczyć widowisko, należy zapłacić kolejne 400 dolarów za loty i zarezerwować pokój w hotelu (ceny w wielu miastach skoczyły dwukrotnie lub trzykrotnie). Parkowanie przy niektórych stadionach kosztuje nawet 175 dolarów za samochód. Wysokie ceny skutecznie odstraszają ludzi. W Bostonie, Filadelfii i Seattle obłożenie hoteli jest niższe niż podczas typowego letniego sezonu. Władze miast ostrzegają, że mogą nie odzyskać setek milionów wydanych na bezpieczeństwo i infrastrukturę. Za to FIFA ma na tych mistrzostwach zarobić 11 mld dolarów.

— Musimy patrzeć na rynek. Tutaj rozrywka jest najbardziej rozwinięta na świecie — powiedział prezes FIFA Gianni Infantino podczas Milken Institute Global Conference w maju. — W USA dozwolona jest także odsprzedaż biletów, więc gdyby ceny były zbyt niskie, te bilety trafiłyby na rynek wtórny, gdzie kosztowałyby dużo więcej.

Prezydent Donald Trump, bliski sojusznik Infantino i niedawny laureat pierwszej w historii Nagrody Pokojowej FIFA, wydawał się zaskoczony stawkami. Zapytany o wynoszące ponad 1000 dolarów ceny wejściówek na inauguracyjny mecz reprezentacji USA z Paragwajem, przyznał, że nie był świadom tego, że bilety aż tak podrożały.

— Nie wiedziałem, że to tyle kosztuje — powiedział „The New York Post”. — Chętnie pójdę, ale szczerze mówiąc, sam bym też tyle nie zapłacił.

Niektóre bilety na finał wystawiane są na odsprzedaż za miliony dolarów. Jest to marne pocieszenie dla kibiców od miesięcy śledzących rynek wtórny, odświeżających strony i patrzących, jak ceny szybują w górę. Tymczasem prokuratorzy generalni Nowego Jorku i New Jersey wezwali FIFA do złożenia wyjaśnień, podejrzewając sztuczne ograniczanie podaży. Prokuratura sugeruje, że liczba dostępnych biletów mogła być celowo limitowana, aby windować ceny na oficjalnej platformie odsprzedaży FIFA, gdzie prowizje sięgają 30 proc. wartości każdej transakcji. FIFA odmówiła komentarza.

Poza kosztami, przed mundialem 2026 stoją jeszcze wyższe bariery. Zaostrzenie przepisów imigracyjnych przez Donalda Trumpa bezpośrednio uderzyło w kibiców z krajów zakwalifikowanych do turnieju. Haiti i Iran, których reprezentacje przeszły eliminacje, objęto całkowitym zakazem podróży, a Wybrzeże Kości Słoniowej i Senegal częściowymi restrykcjami. Haiti do turnieju zakwalifikowało się po raz pierwszy od ponad 50 lat, ale większość mieszkańców wyspy nie będzie mogła kibicować swojej drużynie w USA z powodu zakazu wjazdu.

Kosztowne relacje personalne

Sytuacji wizerunkowej nie poprawiły także doniesienia o tym, że w ochronie turnieju mają pomóc służby federalne. Przedstawiciele Białego Domu zapewniają o skoordynowanej operacji, a wiceprezydent JD Vance przypomniał międzynarodowym kibicom, że po zakończeniu mistrzostw muszą wrócić do swoich domów — w przeciwnym razie grozi im interwencja federalnych służb imigracyjnych. Infantino znalazł się między młotem a kowadłem: piłka nożna potrzebuje otwartości po to, by turniej odniósł sukces. Jednak w obecnej sytuacji politycznej, Stany Zjednoczone mają coraz większe trudności ze stworzeniem takich warunków.

Nie jest to jednak nowe zjawisko. Mundial od zawsze był użytecznym narzędziem dla rządów państw będących gospodarzami. Gdy w 1934 r. organizacją turnieju zajął się Benito Mussolini, mistrzostwa stały się faszystowską manifestacją, a zwycięstwo reprezentacji Włoch wykorzystywano jako dowód narodowej potęgi. W 1978 r. mundial organizowała argentyńska junta wojskowa, choć w tym samym czasie niektórzy z obywateli kraju „znikali” w tajemniczych okolicznościach. Schemat powtarzał się także później, lecz w nieco bardziej komercyjnym stylu: Rosja w 2018 r., Katar w 2022 r. — z szeroko opisywaną liczbą migrantów, którzy umarli, pracując przy budowie stadionów (FIFA i Katar stanowczo zaprzeczają) — oraz kolejne mistrzostwa już obiecane Arabii Saudyjskiej.

Paradoksem jest to, że Infantino miał być na takie patologie lekarstwem. Na czele FIFA stanął w 2016 r. — po ujawnionej przez FBI aferze korupcyjnej — z obietnicą oczyszczenia piłki nożnej z wpływów pieniędzy i polityki. Infantinowi znacznie łatwiej było współpracować z reżimami takimi jak Rosja czy Katar, gdzie opór był minimalny, ale Stany Zjednoczone okazały się znacznie trudniejszym partnerem, z mediami bezlitośnie nagłaśniającymi kontrowersje.

Część kłopotów FIFA ściągnęła sama na siebie. Organizacja deklaruje rygorystyczny zakaz angażowania się w politykę. Tymczasem Infantino przez lata budował bliskie relacje z Trumpem, był obecny na jego inauguracji, stworzył i wręczył mu własną nagrodę pokojową, a także pozwolił na to, by losowanie grup zamieniło się w celebrację administracji USA. Ustępstw było coraz więcej. Kiedy USA odmówiły przyjęcia reprezentacji Iranu po rozpoczęciu wojny, FIFA przymknęła na to oko, mimo że własny statut nakazuje organizatorowi równe traktowanie wszystkich zakwalifikowanych państw. Nadszedł czas turnieju, a najważniejsze sportowe wydarzenie na świecie nosi wyraźne znamię Donalda Trumpa. Krytyka spływa ze wszystkich stron, a perspektywa pustych trybun staje się coraz bardziej realnym scenariuszem. FIFA jednak wydaje się tym nie przejmować.

Nowa ekonomia piłki nożnej

Przedsmak nadchodzących problemów FIFA dostała już na rok przed mundialem. Podczas Klubowych Mistrzostw Świata 2025, w których rywalizowały najlepsze zespoły piłkarskie na świecie, rozległe sektory stadionów w 11 amerykańskich miastach świeciły pustkami. Także wtedy FIFA zastosowała dynamiczny model wyceny biletów, uzależniając je od popytu. Ten model się nie sprawdził. Przed półfinałem między Chelsea FC z Anglii a Fluminense z Brazylii ceny wejściówek spadły do 13 dolarów, a FIFA desperacko próbowała zapełnić trybuny MetLife Stadium w East Rutherford w New Jersey.

Organizacja widziała to jednak nieco inaczej. Po zakończeniu turnieju Infantino ogłosił go „najbardziej udanymi klubowymi rozgrywkami na świecie”, podkreślając, że przyniósł ponad 2 mld dolarów przychodu, określając to jako „33 miliony na mecz”. Turniej wsparło także globalne porozumienie o prawach telewizyjnych z DAZN o wartości miliarda dolarów oraz umowy sponsorskie na 174,5 mln dolarów.

— Podobnie jak w większości współczesnych sportów, to nie sprzedaż biletów, lecz prawa telewizyjne są dziś finansową dźwignią FIFA — mówi Simon Chadwick, profesor Emlyon Business School i autor książki „The Business of the FIFA World Cup”. Przy rozszerzonym formacie 48 drużyn i 104 rozegranych meczach FIFA spodziewa się zarobić 3,9 mld dolarów tylko na prawach do transmisji — to o ok. 30 proc. więcej niż podczas Mundialu w Katarze w 2022 r.

FIFA podaje, że w samych dwóch pierwszych fazach sprzedaży kupiono niemal 2 mln biletów, a zainteresowanie było tak duże, że popyt przekroczył podaż trzydziestokrotnie. Jednak dla tych, którzy dostaną się na stadiony, FIFA znalazła nowy sposób na rekompensatę pustych miejsc. Ceny za miejsca w loży podczas fazy grupowej sięgają 40 tys. dolarów, a w półfinałach nawet 300 tys. Wejściówki na finał na MetLife Stadium na oficjalnej platformie FIFA wyceniano od 8,5 tys. do nawet 2,3 mln dol. Jedna korporacyjna rezerwacja potrafi przynieść więcej zysku niż dziesiątki wykluczonych kibiców.

— Mistrzostwa Świata FIFA to prawdziwa maszynka do robienia pieniędzy. To główne źródło dochodów organizacji w czteroletnim cyklu pomiędzy mundialami — powiedział Simon Chadwick. — Wielu osobom może nie podobać się sposób, w jaki Infantino prowadzi swój biznes, ale związki i federacje narodowe są szczęśliwsze niż kiedykolwiek, ponieważ FIFA pod jego rządami zarabia rekordowe kwoty.

Infantino broni strategii komercjalizacji, argumentując, że Mistrzostwa Świata pozostają jedynym stabilnym źródłem przychodów dla organizacji, a „każdy dolar” reinwestowany jest w rozwój piłki nożnej w 211 krajach członkowskich.

— Wiele osób tego nie wie, ponieważ podczas Mundialu zarabiamy miliardy, ale FIFA jest organizacją non-profit, co oznacza, że wszystkie zyski przeznaczamy na organizację i rozwój gry — mówił Infantino, podkreślając, że rynek piłki nożnej różni się od koncertów czy meczów NFL.

Prezes FIFA nie widzi już niemal żadnych granic w poszukiwaniu nowych źródeł przychodu. Organizacja nigdy nie miała problemu ze sprzedażą praw do transmisji czy biletów, jednak teraz sprzedawane jest wszystko. Podczas przerwy finałowego meczu odbędzie się widowisko z udziałem Madonny, Shakiry i BTS. Niektórzy z piłkarzy będą nosić specjalne naszywki, które później staną się kartami kolekcjonerskimi. Nawet przerwy na schłodzenie zawodników, mające chronić ich przed upałem, będą mieć własnych sponsorów.

— Dziś mamy do czynienia z mocno skomercjalizowaną i uprzemysłowioną piłką nożną, zbudowaną wokół tego, co rzekomo podpowiadają dane rynkowe. Dla FIFA to już nie tylko sport, ale rozrywka, moda, styl życia i kultura cyfrowa — mówi Chadwick. — Problem w tym, że to wyklucza tradycyjnych kibiców. Tych samych, którzy przez lata budowali ten sport.

„Amerykanizacja” mundialu

Felipe Cárdenas, dziennikarz piłkarski z Atlanty, który od lat relacjonuje rozwój piłki nożnej w USA, widzi ten paradoks dość wyraźnie. Dyskusja wokół mistrzostw nie dotyczy tego, że Amerykanie odrzucają piłkę nożną — FIFA odrzuca jednak to, kim amerykańscy kibice byli wcześniej.

— Pomysł „amerykanizacji” piłki nożnej tak naprawdę nie wyszedł od samych amerykańskich kibiców. To pomysł FIFA — mówi Cárdenas. — FIFA uważa, że musi przeprojektować część doświadczeń, by bardziej trafić w gusta amerykańskiego odbiorcy.

Amerykańscy kibice od dawna są społecznością międzynarodową, imigrancką i dwujęzyczną — silnie związaną z piłkarskimi kulturami z całego świata. W tym sezonie mecze Champions League na CBS oglądało średnio 1,71 mln Amerykanów (o 39 proc. więcej niż rok wcześniej), co plasuje europejskie mistrzostwa na podobnym poziomie oglądalności co MLB (baseball) czy mecze NBA (koszykówka) w sezonie zasadniczym. Finał Paris Saint-Germain z Arsenalem przyciągnął 3,09 mln widzów — to najwyższa oglądalność klubowego meczu piłki nożnej w anglojęzycznej telewizji w historii USA. Mimo to FIFA uznała, że amerykański rynek wymaga całkowitego przeprojektowania produktu.

— Amerykańscy kibice nigdy nie potrzebowali pokazów podczas przerwy, dynamicznych cen czy kolekcjonerskich naszywek, by zachwycać się piłką nożną — podkreśla Cárdenas. — Już wcześniej byli zaangażowani. Teraz są jednak wykluczani z tego świata.

Jednak według sondażem YouGov z maja, większość Amerykanów (54 proc.) w ogóle nie była zainteresowana Mistrzostwami Świata. Niemal sześciu na dziesięciu deklarowało, że nie obejrzy nawet jednego meczu. Tylko 2 proc. ankietowanych było gotowych wydać 600 dolarów lub więcej na bilet na mecz w USA. Model FIFA — wygórowane ceny, widowiska w przerwie i ogólna komercjalizacja — miał przyciągnąć nowych widzów skuszonych jednorazową atrakcją. W praktyce głównie ich zniechęcił. Najgorsze jest jednak to, że goniąc za nowym fanem, FIFA systematycznie wykluczała tych, którzy przez budowali kulturę piłki nożnej, rozumieją ten sport na głębszym poziomie i przekazują swoją pasję kolejnym pokoleniom.

— Piłka nożna potrzebuje kibiców, nie tylko widzów — powiedział Ronan Evain z FSE. — Po co organizować mundial tam, gdzie społeczności, które zwykle chodzą na mecze, są wykluczane?

Przemiana w duszy piłki nożnej

Im bliżej rozpoczęcia mundialu, tym wyraźniej eksperci, trenerzy i dziennikarze piłkarscy mówią o tym, że zmieniło się coś fundamentalnego. Niedotrzymane obietnice i szokujące ceny to tylko część problemu. W tle dzieje się coś większego — przemiana tak głęboka, że sięga nie tylko decyzji komercyjnych FIFA, ale także struktury i samej duszy piłki nożnej.

— Piłka nożna stała się przemysłem. Były trener Pep Guardiola miał w Manchester City 32 analityków danych. Gdy cofniemy się do lat 70. czy 80., trener César Luis Menotti siedział na ławce Argentyny z papierosem, a obok siebie miał może jednego asystenta i tyle. Dziś sztaby wynoszą po 20, 30, 40, nawet 50 analityków — mówi Chadwick.

Celem każdego przemysłu jest efektywność: łączenie elementów w sposób wydajny, skalowalny i — we współczesnej piłce nożnej — coraz bardziej przewidywalny. To, co kiedyś było siłą wielkich drużyn, czyli zgrana grupa piłkarzy, którzy rozumieli się bez słów, dziś uchodzi za wadę. Obecnie kadry sięgają nawet 26 graczy. Efekty tego widać na boisku. Gdy przychody z transmisji idą w górę, a rywalizacja staje się bardziej zacięta, najlepsi piłkarze płacą najwyższą cenę. Zawodnik grający w klubie walczącym na kilku frontach może w jednym sezonie rozegrać nawet 70 spotkań po 90 minut. Gdy przychodzi mundial — największa sportowa scena świata — część z nich jest już wyczerpana.

— Piłkarze przyjeżdżają na turniej zbyt zmęczeni, po rozegraniu zbyt dużej ilości meczów, czasu na przygotowania jest niewiele, temperatury będą wysokie, a samo rozgrywanie turnieju na terenie trzech krajów to dodatkowe wyzwania fizyczne i logistyczne dla drużyn walczących na najwyższym poziomie — mówi Jorge Luis Pinto, kolumbijski trener, który w 2014 r. przeszedł z Kostaryką wyczerpujące eliminacje do mundialu.

Pinto, autor jednej z największych sensacji w historii futbolu — wyeliminowania w jednym turnieju reprezentacji Anglii, Włoch i Urugwaju — wskazuje, że kluczowa do osiągnięcia tego sukcesu była „odpowiednia ilość czasu na przygotowania”. Sam nie jest przeciwnikiem rozszerzenia mundialu, ale uważa, że FIFA zapomniała, czym ten turniej miał być — rywalizacją dla absolutnie najlepszych. Nie jest w tej opinii odosobniony.

— Wydaje mi się, że turniej stracił trochę na emocjach i jakości, a prawdziwa rywalizacja zaczyna się dopiero od jednej szesnastej finału — mówi były napastnik reprezentacji USA Clint Dempsey.

Mundial 2026 będzie prawdopodobnie ostatnią wielką sceną dla takich gwiazd jak Lionel Messi czy Cristiano Ronaldo. Nadzieje wielu kibiców związane są dziś z młodymi graczami pokroju Kyliana Mbappé czy Lamine Yamala, którzy mają przejąć pałeczkę. Piłka nożna od zawsze przechodziła kryzysy, ale zawsze rodziła nowe legendy. Jednak w sporcie coraz bardziej opartym na danych, rotacji i efektywności, rośnie obawa, że futbol nie sprzyja już powstawaniu nowych gigantów, takich jak Messi czy Ronaldo.

— Zawodnicy nie mają już takiej pewności siebie, ponieważ trenerzy mają coraz większą kontrolę — dodaje Pinto. — Podobają mi się niektóre zmiany przepisów, które przyspieszyły i uczyniły grę bardziej sprawiedliwą, ale przez 42 lata mojej kariery widziałem, że najlepiej błyszczą ci piłkarze, którzy mają ciągłość gry, pewność siebie i odrobinę zdrowego egoizmu.

Futbol od lat zmaga się z tymi napięciami. Jednak w oczach FIFA, produkt wciąż się sprzedaje. Mistrzostwa Świata 2026 mają być najbardziej dochodowym wydarzeniem sportowym w historii, jeśli chodzi o przychód i globalny zasięg. Piękna Gra została tak bardzo uprzemysłowiona, że by się sprzedać, wcale nie musi już być piękna. Jednak pytanie, którego FIFA nie zadaje, a może nawet nie chce zadać, brzmi: jak długo to potrwa?

Tekst opublikowany w amerykańskim „Newsweeku”. Tytuł, lead i śródtytuły od redakcji „Newsweek Polska”.

Udział Facebook Twitter LinkedIn Telegram WhatsApp Email

Czytaj dalej

Zamykanie ulic dla ruchu samochodowego  pomaga, a nie szkodzi. Potwierdzają to badania i doświadczenia kolejnych miast

Zamykanie ulic dla ruchu samochodowego pomaga, a nie szkodzi. Potwierdzają to badania i doświadczenia kolejnych miast

Malta Festival 2026 o relacjach w czasach rosnących dystansów

Malta Festival 2026 o relacjach w czasach rosnących dystansów

Obsłużyli tysiące wesel i widzieli już wszystko. Martyna: Pan młody zaproponował mi trójkąt

Obsłużyli tysiące wesel i widzieli już wszystko. Martyna: Pan młody zaproponował mi trójkąt

Kto i dlaczego przemilczał Wołyń? „Kolejne dokumenty odzierały ze złudzeń”

Kto i dlaczego przemilczał Wołyń? „Kolejne dokumenty odzierały ze złudzeń”

Z Jacusiem nikt się nie koleguje.  Wszystko przez jego mamę

Z Jacusiem nikt się nie koleguje. Wszystko przez jego mamę

Donald Trump jest w pułapce. Z twarzą z tego nie wyjdzie [OPINIA]

Donald Trump jest w pułapce. Z twarzą z tego nie wyjdzie [OPINIA]

Uchodzili za symbol ciemnoty, ale stworzyli jedno z najbardziej wykształconych społeczeństw na świecie. Polacy dorównali im dopiero w XX w.

Uchodzili za symbol ciemnoty, ale stworzyli jedno z najbardziej wykształconych społeczeństw na świecie. Polacy dorównali im dopiero w XX w.

Marta odczuwa wobec męża duży żal. Odgraża się, że znajdzie sobie kochanka

Marta odczuwa wobec męża duży żal. Odgraża się, że znajdzie sobie kochanka

Ukryte koszty chorób w Polsce. Eksperci pokazują, ile naprawdę tracimy

Ukryte koszty chorób w Polsce. Eksperci pokazują, ile naprawdę tracimy

Add A Comment

Leave A Reply Cancel Reply

Wybór Redaktora

Sasin i spółka powołują stowarzyszenie. Morawiecki zwleka z odpowiedzią

Sasin i spółka powołują stowarzyszenie. Morawiecki zwleka z odpowiedzią

11 czerwca, 2026
Polscy siatkarze z horrorem w Lidze Narodów. Nikola Grbić nie mógł uwierzyć – Siatkówka – Sport Wprost

Polscy siatkarze z horrorem w Lidze Narodów. Nikola Grbić nie mógł uwierzyć – Siatkówka – Sport Wprost

11 czerwca, 2026
Kursy walut 11 czerwca 2026. Po ile dolar, euro, frank i funt? – Biznes Wprost

Kursy walut 11 czerwca 2026. Po ile dolar, euro, frank i funt? – Biznes Wprost

11 czerwca, 2026
Bilety sprzedane, ale festiwalu nie będzie. Miał się odbyć w słynnym zamku

Bilety sprzedane, ale festiwalu nie będzie. Miał się odbyć w słynnym zamku

11 czerwca, 2026

Najnowsze Wiadomości

Wojna USA w Iranie. Litwa wyśle żołnierzy do cieśniny Ormuz

Wojna USA w Iranie. Litwa wyśle żołnierzy do cieśniny Ormuz

11 czerwca, 2026
Weto ws. ustawy o kryptoaktywach. Donald Tusk reaguje. „Brzmi niewiarygodnie”

Weto ws. ustawy o kryptoaktywach. Donald Tusk reaguje. „Brzmi niewiarygodnie”

11 czerwca, 2026
Zamykanie ulic dla ruchu samochodowego  pomaga, a nie szkodzi. Potwierdzają to badania i doświadczenia kolejnych miast

Zamykanie ulic dla ruchu samochodowego pomaga, a nie szkodzi. Potwierdzają to badania i doświadczenia kolejnych miast

11 czerwca, 2026
Facebook X (Twitter) Pinterest TikTok Instagram
© 2026 Razy Dzisiaj. Wszelkie prawa zastrzeżone.
  • Polityka Prywatności
  • Regulamin
  • Skontaktuj się z nami

Type above and press Enter to search. Press Esc to cancel.