-
Niemieccy plantatorzy truskawek skarżą się na częste kradzieże owoców pomimo stosowania zabezpieczeń.
-
Na plantacji w Bottrop rolnik opisał przypadki agresywnych zachowań oraz złodziei działających zarówno w dzień, jak i w nocy.
-
Wprowadzenie monitoringu za pomocą kamer odstraszyło niektórych złodziei, a nagrania zaczęły służyć jako dowody dla organów ścigania.
-
Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Interii, otwiera się w nowym oknie
Niemieckie media opisały, z czym mierzą się rolnicy w sezonie na truskawki. Popularność owoców przyciąga nie tylko licznych kupców, ale i złodziei, którzy pod osłoną nocy lub o świcie zakradają się na pola.
Do nieprzyjemnych sytuacji dochodziło w czerwcu m.in. na plantacji w Bottrop, w zachodniej części Niemiec. – Jesteśmy tu od 40 lat, a co roku pojawiają się złodzieje – opowiadał właściciel uprawy Jorg Umberg w rozmowie z reporterami „Der Westen”.
Niemcy. Kradzieże truskawek utrapieniem rolników
Rolnik opowiedział o incydencie z początku sezonu. Na jego plantację przyjechał mężczyzna, który chciał kupić truskawki i zebrać je samodzielnie. Zamiast udać się do wyznaczonej strefy, wszedł jednak w miejsce, gdzie zbiory były zabronione. Gdy jeden z pracowników zwrócił mu uwagę, że to kradzież, mężczyzna odmówił oddania owoców i zaatakował go.
– Ten pan nie do końca rozumiał, że w miejscach, gdzie jest zamknięty dostęp, nie wolno zbierać truskawek. Nie reagował nawet na uprzejme upomnienia. Dlatego niestety poprosiliśmy go o opuszczenie terenu – powiedział.
Wspomnianą sprawą zajęła się policja. Nie zawsze jednak schwytanie złodzieja jest możliwe.
Według Umberga ludzie przeskakują w nocy ogrodzenia plantacji i uciekają niezauważeni. Ci bardziej zuchwali – jak wspominał – podchodzili do niego w dzień i zagadywali, podczas gdy ich dzieci ukradkiem zrywały truskawki z pola.
Monitoring plantacji truskawek. Kamery odstraszyły część złodziei
Przez lata kolejne sprawdzane systemy ochrony zawodziły. Jakiś czas temu rolnik z Bottropu spróbował zabezpieczenia stosowanego w większości sklepów, czyli kamer.
Monitoring truskawek szybko przyniósł zauważalne efekty. Niektórzy, widząc kamerę, rezygnowali z kradzieży. Jeśli jednak pozostawali nieujęci, nagrania stawały się dowodem dla organów ścigania i pomagały im w pracy. Jorg Umberg zdaje sobie sprawę, że nie jest to rozwiązanie idealne, ale pozwala zredukować straty.
– Gdy tylko ktoś zostanie uchwycony przez kamery, natychmiast składamy skargę – powiedział. Jak dodał, część spraw kończy się nawet procesem sądowym.
Źródła: „Der Westen”, HNA
-
Tragiczna sytuacja w polskich sadach. „Straty sięgają nawet 100 proc.”
-
Kradną bydło przy granicy z Polską. Jest apel rolników














