Po prawicowej stronie Bąkiewicz to twardziel. Poległ co prawda z niemieckimi policjantami, ale pojechał bić się z Niemcami. A PiS nie bije się z Niemcami, więc w zestawieniu z Bąkiewiczem wychodzi na mięczaków — mówił w „Stanie Wyjątkowym” Jacek Gądek. Zdradził również, co o Bąkiewiczu pisze się na wewnętrznych grupach partii Jarosława Kaczyńskiego.
Niemiecka policja skuła kajdankami w Berlinie Roberta Bąkiewicza i innych aktywistów Ruchu Obrony Granic. Doszło do tego w Berlinie, gdy przedstawiciele ROG (Ruch Obrony Granic), mimo zakazu służb, chcieli postawić krzyż przy pomniku upamiętniającym Polaków zabitych w czasie II wojny światowej. Wszystko relacjonowała Republika.
— Te sceny są śmieszne, ale przykuły uwagę mediów. Zwłaszcza po tej prawicowej stronie jest tak, że Bąkiewicz to twardziel. Poległ co prawda z niemieckimi policjantami, ale pojechał bić się z Niemcami, a tymczasem PiS nie bije się z Niemcami, więc w zestawieniu z Bąkiewiczem to PiS wychodzi na mięczaków — powiedział w podcaście „Stan Wyjątkowy” Jacek Gądek.
Dziennikarz „Newsweeka” dodał, że ludzie w PiS są wściekli na Bąkiewicza. — Widziałem rozmowy na wewnętrznych grupach PiS-u. Oni oskarżali Bąkiewicza o to, że sabotuje kampanię Czarnka i oklepywanie rządu za sprawę lekarza Dawida Kacprzyka. Oskarżali Bąkiewicza, że: „co ty, chłopie, wyprawiasz?”. Odciągasz uwagę od afery, która topi rząd. Odciągasz uwagę od naszego ataku na rząd. Szkodzisz nam — relacjonował treść wiadomości Gądek.
O sprawie pisał niedawno dla „Newsweeka” Jakub Majmurek: „Wsparcie PiS dla Bąkiewicza w momencie, gdy cała Polska żyje aferą szpitalną z udziałem KO, przypomina wszystkim rozczarowanym rządami Tuska wyborcom, jak oderwaną od rzeczywistości alternatywą dla rządów partii Donalda Tuska jest partia Jarosława Kaczyńskiego”.
Mimo tego PiS postanowił bronić Bąkiewicza. — Jarosław Kaczyński, czy ktoś, kto udaje Jarosława Kaczyńskiego w serwisie X [prezes PiS ma tam oficjalny profil, ale nie prowadzi go sam — przyp. red.], skrytykował przy tej okazji umowę dotyczącą współpracy wojskowej Polski i Niemiec, którą rząd zawarł. Jarosław Kaczyński, czy ktoś, napisał tak: „biorąc pod uwagę, jak dzisiaj brutalnie zostali potraktowani nasi obywatele w Berlinie, jedyne czego możemy się spodziewać ze strony Niemiec, to noża w plecy” — cytował Andrzej Stankiewicz z Onetu.
W podobnym tonie wypowiadał się także kandydat PiS na premiera, Przemysław Czarnek, protestujący w Sejmie przeciwko „niemieckiemu rasizmowi wobec Polaków”. — Zdarzyła się rzecz z precedensem, ale precedensem sprzed kilkudziesięciu lat. Oto niemieckie bojówki w mundurach brutalnie spacyfikowały i pobiły polskich patriotów, którzy z krzyżem chcieli uczcić pamięć pomordowanych bestialsko milionów Polaków w rocznicę tego, co zrobili Niemcy, czyli postawienia kamienia w Berlinie — mówił Czarnek.
Kogo biją Niemcy
Stankiewicz zauważył, że akcją w Berlinie Bąkiewicz wpisał się na listę polskich postaci życia politycznego, które ponosiły w Niemczech porażki. Dziennikarz Onetu przypomniał, że w 2009 r. Jan Rokita razem z żoną wsiedli do samolotu niemieckich linii lotniczych. Podróżowali klasą ekonomiczną, ale żona Rokity położyła płaszcz na pustym fotelu klasy biznes, co nie spodobało się stewardessie. Zrobiło się nerwowo. Do tego stopnia, że pracownica linii lotniczych wezwała pomoc. — Nie znała się na żartach, nie znała się na jakiejś miękkiej grze i wezwała policję. Jan Rokita wtedy powiedział słynne zdanie: „Niemcy mnie biją!”. To klasyka gatunku politycznego. Bąkiewicz dołącza do tej klasyki.
Inny przykład — Jacek Protasiewicz, były wiceszef Parlamentu Europejskiego, szef kampanii Donalda Tuska w kampanii prezydenckiej w 2005 r. — On z kolei podbijał Frankfurt — przypomniał Stankiewicz. — Dwa wina były. Niemieckie media napisały, że był pod wpływem alkoholu, zachowywał się agresywnie i wyzywał służby lotniskowe od nazistów. Ludzie Bąkiewicza też wyzywali. Protasiewicza zatrzymał strażnik graniczny. Zażądał dokumentu po tym, jak Protasiewicz uprowadził wózek bagażowy innego mężczyzny. A on zaczął krzyczeć o hitlerach, o nazistach. […] Pytał, czy [strażnik] był kiedyś w Auschwitz. Drodzy państwo, ja wiem, to są poważne sprawy. Ale niestety to wszystko jest prawda — mówił Stankiewicz.
Najnowszy odcinek „Stanu Wyjątkowego” możesz obejrzeć tutaj:
Czym jest „Stan Wyjątkowy”?
„Stan Wyjątkowy” to program, w którym Andrzej Stankiewicz, Dominika Długosz, Kamil Dziubka i Jacek Gądek dyskutują o najważniejszych politycznych wydarzeniach tygodnia. Czołowi dziennikarze Onetu i „Newsweeka” zapewniają słuchaczom i widzom nieszablonową, często żartobliwą, ale zawsze merytoryczną rozmowę, a ich ogromne doświadczenie dziennikarskie i znajomość kulis polskiej sceny politycznej gwarantują potężną dawkę informacji.
Poniżej lista wszystkich dotychczasowych odcinków podcastu: