-
Na Florydzie z bagien Everglades odłowiono cztery tony inwazyjnych pytonów birmańskich, co stanowi rekord od początku programu w 2013 roku.
-
Łącznie w ciągu około pięciu miesięcy usunięto 180 osobników z obszaru ponad 518 km², a największy z pytonów ważył około 69 kg i mierzył 5,2 m.
-
Gatunek ten trafił na Florydę przez handel egzotycznymi zwierzętami i jest problematyczny ze względu na dużą rozrodczość oraz wpływ na lokalne gatunki ssaków.
-
Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej serwisu, otwiera się w nowym oknie
Floryda od lat zmaga się z poważnym problemem inwazyjnych węży, utrzymuje organizacja Conservancy of Southwest Florida. Grupa wzięła się za kolejny etap walki i odłowiła znaczną liczbę gadów w hrabstwie Collier.
Przełom w walce z inwazyjnym pytonem
Stan Floryda od lat mierzy się z napływem wielu gatunków obcych, takich jak węże, legwany czy olbrzymie ślimaki, które mogą powodować szkody w rolnictwie i środowisku.
Organy zajmujące się ochroną przyrody w stanie poinformowały o usunięciu czterech ton inwazyjnych pytonów z części bagien Everglades.
Łącznie z naturalnego środowiska usunięto w ciągu ok. 5 miesięcy 3630 kg węży. Było to blisko 180 osobników pytona birmańskiego (Python bivittatus).
„To największa masa inwazyjnych pytonów birmańskich usunięta w ciągu jednego sezonu przez nasz zespół oraz wolontariuszy, licząc od początku programu, czyli 2013 roku” – poinformowała organizacja w oficjalnym oświadczeniu.
Zespół Conservancy of Southwest Florida podał, że węże odnaleziono na obszarze około 200 mil kwadratowych (ponad 518 km²). Największy schwytany pyton ważył około 69 kg i mierzył około 5,2 m.
Według organizacji samice pytona birmańskiego odławiane w tym sezonie ważyły średnio około 43 kg i nosiły przeciętnie około 70 jaj.
Inwazja pytonów birmańskich na Florydzie
Pyton birmański jest jednym z najbardziej problematycznych gatunków inwazyjnych w Stanach Zjednoczonych. Pochodzi z Azji Południowo-Wschodniej, jednak na Florydę trafił głównie za sprawą handlu egzotycznymi zwierzętami. Wiele osobników uciekło z hodowli lub zostało celowo wypuszczonych przez właścicieli. Pisaliśmy też na łamach Zielonej Interii o niefortunnej historii z 1992 r. To wtedy nad oceanem uformował się huragan Andrew i z wielką mocą uderzył w wybrzeża Florydy. Z terrariów sklepów zoologicznych uwolniło się wówczas sporo węży, w tym pytonów.
Pod koniec sierpnia przez kolejne pięć dni pustoszył wybrzeża Stanów Zjednoczonych. Miami zalało wówczas przeszło cztery metry wody, a opad osiągnął 25 cm, czyli tyle, ile podczas huraganu Katrina w Nowym Orleanie. Porywy wiatru osiągały około 269 km/h. Niewiele mogło się ostać.
Szczególnie mocno gatunek zadomowił się w Parku Narodowym Everglades, gdzie znalazł idealne warunki do życia: ciepły klimat, rozległe mokradła oraz niewielką liczbę naturalnych wrogów. Pytony są drapieżnikami polującymi na ssaki, ptaki i gady. Badania z Florydy wykazały znaczny spadek liczebności niektórych rodzimych gatunków ssaków na terenach silnie zasiedlonych przez te węże.
Problem jest dodatkowo potęgowany przez wysoką rozrodczość gatunku. Duże samice mogą składać nawet kilkadziesiąt, a czasem ponad sto jaj podczas jednego sezonu lęgowego. Z tego powodu służby ochrony przyrody oraz organizacje pozarządowe prowadzą regularne akcje poszukiwania i odławiania pytonów.
Mimo tysięcy usuniętych osobników eksperci uważają, że całkowite wyeliminowanie gatunku z Everglades jest obecnie mało prawdopodobne, dlatego działania koncentrują się przede wszystkim na ograniczaniu jego liczebności i ochronie rodzimych ekosystemów.














