— Sprawa Janusza Szymika unaocznia nam wielopoziomową krzywdę. To nie tylko kilkaset gwałtów. Chcieliśmy zapytać, czy kardynał Dziwisz ma tak dużo spraw o pedofilię, że wtedy nie zadziałał? — mówi gość podcastu „Rachunek sumienia”, Artur Nowak, autor książek o Kościele katolickim i adwokat broniący osób skrzywdzonych przez księży. Jego klient żąda od krakowskiej kurii 20 mln zł.
Kardynał Stanisław Dziwisz miał się stawić na rozprawę w sprawie Janusza Szymika. Szymik, były ministrant, twierdzi, że po raz pierwszy został skrzywdzony przez księdza Jana Wodniaka (ówczesnego proboszcza parafii w Międzybrodziu Bialskim), gdy miał 12 lat.
Wodniak był znajomym kardynała Dziwisza i sekretarzem kardynała Macharskiego. — Sprawa wygląda tak: ponieważ umoczony był kolega, no to Kościół robił wszystko, żeby koledze się krzywda nie stała. Ksiądz Wodniak to był dobry znajomy kardynała Dziwisza, spędzali wspólnie wolny czas. Są zdjęcia z ich wspólnych wycieczek górskich — tłumaczy Tomasz Sekielski, którzy razem z Magdaleną Rigamonti prowadzi „Rachunek sumienia”.
— Zaangażowano całą machinę — jest w sądzie spór, czy to była robota esbecji czy Kościoła. Ja myślę, że wina jest rozłożona po równo — mówi Nowak, który jako adwokat reprezentuje osoby skrzywdzone przez księży.
Dziwisz miał zostać w tej sprawie przesłuchany. Jednak nie pojawił się w sądzie. — Jak trzeba pojechać po kopertę z relikwiami Jana Pawła II na drugi kontynent, to nie ma problemu, kardynał wsiada w samolot i leci. Natomiast jeśli ma przejść i usłyszeć kilka twardych pytań od Janusza Szymika, no to jest chory — mówi Nowak, adwokat Szymika.
Zwolnienie Dziwisz przysłał mailem. — Sąd na szczęście uważa, że nie ma świętych krów i że Kościół jest takim samym podmiotem jak inni. I zobowiązał pana Dziwisza, cytuję, do podpisania usprawiedliwienia, które zostało wysłane mailem oraz o usprawiedliwienie nieobecności pod karą grzywny.
Szymik żąda od krakowskiej kurii 20 mln zł. Proces toczy się przed Sądem Okręgowym w Krakowie. — Jak ja słyszę, że to jest duża kwota, to pytam: a jaka jest właściwa kwota? Sprawa Janusza Szymika unaocznia nam wielopoziomową krzywdę. To nie jest tylko kilkaset gwałtów. Zresztą, jak to brzmi, kilkaset gwałtów na młodym człowieku, na dziecku. To są lata, gdy on był zdany na tego księdza, pedofila, jako na jedyną osobę będącą autorytetem w tej parafii. Gdzie on miał pójść do Kościoła, gdzie miał się pomodlić, wyspowiadać?
Tadeusz Isakowicz-Zaleski, były kapłan archidiecezji krakowskiej twierdził, że przekazał Dziwiszowi informację na temat krzywdy Szymika. Sam Szymik zwrócił się o pomoc do biskupa Tadeusza Rakoczego. — [Rakoczy] miał być pasterzem owiec, ale okazał się pasterzem wilków. I nie pomógł. Wiemy z dokumentów kościelnych, że miał powiedzieć Wodniakowi, że jeżeli sprawa nie będzie głośna i uda się ją wyciszyć, to nie wyciągnie wobec niego żadnych konsekwencji.
Rakoczy został później ukarany przez Watykan za swoje zaniechanie. A Szymik poszedł ze swoją sprawą dalej, do metropolity. Znów bez skutku. — Chcieliśmy się spytać, czy kardynał Dziwisz ma tak dużo tych spraw o tę pedofilię, że wtedy nie zadziałał? Dlaczego nie spotkał się z Januszem Szymikiem? Pod publikę zapewniał, że on się oczywiście chce z nim spotkać. Ale do tej pory się nie spotkał — opowiada Nowak.
I dodaje: — Polskie dzieci są gwałcone przez polskich księży w polskich plebaniach. W każdej innej korporacji, czy to by była szkoła, czy jakiś klub piłkarski, prokurator z buta by wszedł i zrobił porządek. Niestety efekt aureoli cały czas po prostu działa, a ludzi, którzy są zdeterminowani, traktuje się jak radykałów. Jeżeli my nie potrafiliśmy zmienić tej mentalności przez tyle lat, przez tyle dekad, odkąd wiemy, jaki jest Kościół, to świadczy o tym, że ten zasób obywatelski jest u nas wciąż po prostu słaby.
Taca
Nowa książka Nowaka pt. „Taca” opowiada o finansach Kościoła. Trudno się im przyjrzeć, dlatego że, jak mówi Nowak, w szanujących się korporacjach panuje pewna przejrzystość, a w Kościele mamy do czynienia z obrotem gotówkowym. — Mam takie wrażenie, że Kościół celowo chce trwać przy tych anachronicznych rozliczeniach: przy kopertach, przy rozliczeniach w pudełkach od butów, bo i z tym się spotkałem, kiedy pisałem tę książkę. Efekt jest taki, że proboszcz nie wie, na ile kiwa go wikary, a biskup nie wie, na ile kiwa go proboszcz. Spotkałem się z takimi sytuacjami, że wpływy z parafii były trzykrotnie wyższe, jeżeli przyszedł jakiś młody, gorliwy proboszcz, nieskażony jeszcze pewnymi nawykami — opowiada Nowak.
Jego zdaniem działaniem naprawczym byłoby powierzenie kontroli finansów Kościoła osobom świeckim, tak jak to się dzieje w Szwajcarii czy Niemczech. — W Polsce proboszcz zarządza wszystkim i wiedzą się nie dzieli. Nie ma przetargów na budowę dzwonnic kościołów czy pomników. Nie ma jasnych reguł, jak ma się kształtować wynagrodzenie księży. Podaję przykłady w książce — zakonnicy kupują sobie apartamenty po kilka milionów nad morzem — mówi Nowak i dodaje: — Najciekawsze jest to, że księża w odbiorze społecznym mają, odwołując się do Gombrowicza, gębę ludzi pazernych, hipokrytów. Ludzie o tym wiedzą, ale im to jakoś nie przeszkadza.
— Jak to sobie tłumaczysz? — pyta Nowaka Sekielski.
— Wielopokoleniowym wdrukowaniem — odpowiada Nowak.
— A gdyby wprowadzić transparentność finansów? — dopytuje Sekielski.
— To Kościół upadnie. Chodzi o to, żeby utrzymać ten anachroniczny system dworów. Zobaczmy, jak to wygląda. W XXI wieku ludzie, którzy głoszą dobrą nowinę i pochwałę ubóstwa, żyją w pałacach, mają sekretarzy, ogrodników, prywatne kaplice, są chowani w marmurowych grobowcach. Nie znają świata z tramwaju, z pociągu, ze spaceru.
Czy Kościół w ogóle wie, ile dostaje na tacę?
— Nie wie. Były próby. Przypomnę, że Zygmunt Solorz miał taką propozycję, rozważoną dość poważnie w Episkopacie, że zamontuje wszędzie terminale, żeby było wiadomo, ile dokładnie parafia zarabia z tytułu ofiar na mszę, z tytułu sakramentów itd. Dotarłem do kulisów tego. Okazało się, że Episkopat był na tak, natomiast doły, czyli proboszczowie i wikarzy się strasznie wzburzyli. Skończyłyby samochody, apartamenty na boku, wszystko by było po prostu jawne — uważa Nowak.
Czym jest „Rachunek sumienia”?
Kościół. Dla jednych skompromitowana instytucja cynicznie wykorzystująca religię jako narzędzie do zarabiania pieniędzy. Dla drugich opoka oraz źródło wszelkiego dobra i miłości. „Rachunek sumienia” to nie jest podcast tylko o Kościele. To podcast o ludziach, na których kariery, a czasem i na całe życie, wpływ miała (lub nadal ma) instytucja, jaką jest Kościół katolicki. Jeśli nie macie w sobie uczuć religijnych, koniecznie posłuchajcie. Jeśli je w sobie macie — posłuchajcie tym bardziej.





