Zgodnie z wcześniejszymi deklaracjami politycznymi, z końcem czerwca w Gdyni doszło do podpisania serii umów, które kończą wieloletnią historię poszukiwania dostawcy nowych okrętów podwodnych dla Marynarki Wojennej. Rozstrzygnięcie programu Orka to niewątpliwy sukces obecnego kierownictwa Ministerstwa Obrony Narodowej, a także Marynarki Wojennej, która po raz pierwszy od lat 80. XX wieku otrzyma jednostki tej klasy prosto ze stoczni.
Rola okrętów podwodnych we współczesnym świecie jest nie do podważenia. Już sama obecność w regionie powoduje, że potencjalny przeciwnik musi przygotować spore środki w celu jego odnalezienia, a w przypadku wojny, także eliminacji. Dodatkowo świadomość, że rywal dysponuje tego typu jednostkami może mieć wpływ na decyzje taktyczne i strategiczne. W tym przypadku warto odnotować przykłady z konfliktów regionalnych – zatopienie irańskiej fregaty przez amerykański okręt podwodny w bieżącym roku doprowadziło do sytuacji, w której Marynarka Wojenna Iranu pozostała w portach i została (w większości) wyeliminowana z walki przez lotnictwo. W 1982 roku, podczas wojny o Falklandy, zatopienie przez Brytyjczyków argentyńskiego krążownika General Belgrano także doprowadziło do wycofania floty do portów na kontynencie.
Jak spychano Orkę












